Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Komunikatorom nasze zdecydowane - nie!

Dawno, dawno temu, kiedy mój brat wyjechał na stałe do Niemiec, pojawił się problem komunikacji między nami. Poczta Polska „gubiła” połowę listów, a te, które jakimś cudem docierały do adresata, pojawiały się po trzech tygodniach. Rozmowy telefoniczne były nieprawdopodobnie drogie, a telefonia komórkowa jeszcze dwadzieścia razy droższa i w ogóle, w powijakach. W tej sytuacji dwa komputery i Internet wydawały się sensownym i logicznym rozwiązaniem. Komputery, Internet i IRC, bo wtedy nic innego nie było.

Rzuciliśmy się na to rozwiązanie z zapałem godnym lepszej sprawy. Zapał jednak szybko stygł. IRC był nie po polsku i pisać pliterkami się w nim nie dało. Tak więc co trochę dochodziło do jakichś nieporozumień. A to musiałem dodatkowo wyjaśniać, czy pisząc „lek” miałem na myśli lekarstwo, czy może strach, obawę. Niezły problem okazał się też z tłumaczeniem słowa „zolc”.

Ale, wbrew pozorom, nie to było najważniejsze. Połączenie modemowe, licznik tyka i „kasuje” dodatkowe opłaty, co każde nowe rozpoczęte trzy minuty. A więc presja. Czy on jeszcze pisze i czekać, czy może pisać (i wysyłać) dalej? Dlaczego to tyle trwa?! Co on tam robi, zasnął, czy jak?! Oczywiście można było pisać na przykład „over” po zakończeniu swojego tekstu, ale to przecież oznaczało kolejny czas stracony na pisanie.

Obaj piszemy z szybkością całkiem przyzwoitą, nie – nie rekordową, czy zawodową, ale wystarczającą. Wystarczającą wszędzie poza komunikatorami (bo z czasem doszły też inne programy i protokóły). Jedyne co pozostało, to pisać… mniej. Już samo to z założenia jest absurdem, bo przecież cała ta przygoda z komunikatorami miała na celu właśnie porozumiewanie się, a nie ograniczanie porozumienia, ale było coś jeszcze. Okazało się, że obaj, dorośli ludzie, oczytani, kulturalni, zaczynamy pisać do siebie w stylu ulubionym przez ośmioletnich zbieraczy komiksów: „lup, bum, i on onego, ciul, ten tego…”. To zaczynał być bełkot, a nie korespondencja.

Minęły lata, przetestowaliśmy w tym czasie większość komunikatorów oraz klientów do czatowania (IRC - Internet Relay Chat, a swoją drogą mam wrażenie, że ten sposób komunikacji wydaje się zanikać) i wreszcie w okolicach 2006-2007 roku zdecydowaliśmy się przerwać tę komedię. Okazało się, że w międzyczasie Internet zrobił się tańszy i szybszy (mój obecny ma szybkość pewnie z tysiąc razy większą od tego pierwszego), minął czas limitów transferu, więc choćbym siedział w tym Internecie cała dobę, to i tak nie zapłacę, ani więcej, ani mniej. Wysłanie wiadomości pocztowej, e-mail, zajmuje mi tyle samo czasu, co wysłanie tekstu przez GG, albo i mniej, wreszcie i nadal za te same pieniądze możemy do roli rozmawiać przez Skype, lub coś podobnego…

I tak, ostatecznie powiedzieliśmy NIE komunikatorom, NIE bylejakości w kontaktach, NIE presji dotyczącej szybkości pisania, NIE niechlujstwu językowemu, NIE bełkotowi komiksowemu, NIE konieczności umawiania się na sesje o określonej porze itd. Itp.

Zupełnie też nie widzę powodu, dla którego miałbym chcieć wrócić do tego wszystkiego dla brata, lub kogokolwiek innego. Dlatego proszę nie zwracać się do mnie o numer ICQ (zapomniałem), czy GG (firma skasowała mi ze trzy – za atrakcyjne były), AQQ, Tlen, czy innych.

Internet to wolny świat. Rozumiem, że są ludzie, którzy tak właśnie porozumiewać się lubią. No i dobrze. Nie zamierzam nikogo z miłośników komunikatorów krytykować, czy potępiać, ani prowadzić jakiejś świętej wojny, która wydaje się być niezbędna do życia wielu internautom. To po prostu ja wybrałem inaczej. Tylko ja. I brat. I… :-) 

oprogramowanie internet inne

Komentarze

0 nowych
beny_pl   3 #1 29.12.2009 10:18

(...) i tanie linie lotnicze :)

Pazuzu   4 #2 29.12.2009 11:01

Z tego co wiem, to Skype przez który autor teraz komunikuje się ze swym bratem to też komunikator. :P

  #3 29.12.2009 11:02

co Ty masz kolego do komiksów :) :P

Meszuge   15 #4 29.12.2009 11:56

@Pazuzu
"Z tego co wiem, to Skype przez który autor teraz komunikuje się ze swym bratem to też komunikator".

W tej chwili faktycznie granice pojęciowe ulegają zatarciu. Programiści produkują kombajny takie, co to: "wieś tańczy, śpiewa, przytupuje, daje ognia i jodłuje". :-)

Moje doświadczenia z komunikatorami zaczęły się w czasach, w których nie istniało coś takiego, jak VoiP. A jak zaistniał, to nie było najmniejszej wątpliwości, czym jest komunikator, a czym telefonia internetowa.

  #5 29.12.2009 12:35

Kurde już myślałem, że tylko ja taki odmieniec. Jeśli chodzi o komunikatory to kiedyś korzystałem z GG. Od kilku dobrych lat jak chcę z kimś porozmawiać to biorę telefon i rozmawiam albo piszę maila.

MaRa   7 #6 29.12.2009 13:21

Ja preferuję komunikację poprzez e-mail. Można w wolnej chwili spokojnie przeczytać, przemyśleć i odpisać.
Do pogadania bez względu na odległość lepsza jest komunikacja video.
A tekst to raczej odpowiednik SMSów, by komuś szybko przekazać jakąś krótką informację, do pogaduszek się niespecjalnie nadaje.

Airborn   8 #7 29.12.2009 14:11

Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć... Brak polskich znaków diakrytycznych (bo wspomniane przez Ciebie 'pliterki' to tak piętnowane później niechlujstwo językowe) to tylko i wyłącznie Twoja wina, IRC nie ma z tym najmniejszego problemu. Ponadto od kiedy niby IRC, ma jakiekolwiek numery użytkownika, na pewno używałeś kiedykolwiek IRCa?

Meszuge   15 #8 29.12.2009 16:09

@Airborn

Próbowaliśmy też korzystać z czatów. Myślałem, ze to będzie oczywiste.

@sebt

Internet się rozwija - fakt. Ale to nie znaczy, że mam obowiązek używać każdego programu "internetowego". Wolny świat to, między innymi, możliwość wyboru.

Airborn   8 #9 29.12.2009 16:41

Oczywiste jest jedynie to, że zwalasz winę na wszystko inne tylko nie na swoją niewiedzę.

Meszuge   15 #10 29.12.2009 16:48

@Airborn

OK. Chcesz mieć rację - to masz rację. :-)

Airborn   8 #11 29.12.2009 17:56

Meszug, to udowodnij, że to Ty masz rację... albo na oczy nigdy nie widziałeś IRCa, albo nie poświęciłeś mu nawet 5 minut...

  #12 30.12.2009 13:14

"A to musiałem dodatkowo wyjaśniać, czy pisząc „lek” miałem na myśli lekarstwo, czy może strach, obawę. Niezły problem okazał się też z tłumaczeniem słowa „zolc”."

Istnieje cos takiego jak kontekst w ktorym kazdy srednio inteligentny i znajacy jezyk polski, bedzie mogl odszyfrowac tak jak moj tekst.

Skoro nie lubisz "bylejakosci" to czemu w TYM tekscie uzywasz skrotowcow np "pliterki" (modem Cie do tego zmusil?) zamiast polskie znaki diaktryczne.

Wracajac do roznicy mail a komunikator. Jak rozmawiasz z kims w cztery oczy tez musisz poczekac na pelna wypowiedz, przemyslec pol godziny i dopiero wtedy odpowiedziec? Przy rozmowach naukowych, oficjalnych trzeba rzeczywiscie poczekac. Ale juz z bratem/znajomym mozna odpowiedziec od razu. Bo komunikator sluzy do komunikacji, pewnego substytutu rozmowy bezposredniej.

"Moje doświadczenia z komunikatorami zaczęły się w czasach, w których nie istniało coś takiego, jak VoiP. A jak zaistniał, to nie było najmniejszej wątpliwości, czym jest komunikator, a czym telefonia internetowa."
Swietnie. W tym tekscie chciales sie uzalic jakie skrzywienie na twoje zycie wyparlo polaczenie modemowe, czy sensownie uzasadnic brak potrzeby uzywania komunikatora?

pila19   4 #13 30.12.2009 17:31

Kolego nie martw się cokolwiek nienapisałbyś tutaj na blogu i tak byłoby źle....Każdy krytykować potrafi a robić nie ma komu...

borzole   4 #14 30.12.2009 19:06

A ja dla odmiany uważam, że to zgrabny, zwięzły, stylistycznie swobodny ale dojrzały tekst, prezentujący znane z autopsji wady użytkowania komunikatorów w ujęciu osobistej refleksji. Atakujący najwyraźniej skupieni są na przekazie merytorycznym.

Meszuge   15 #15 31.12.2009 08:49

@pila19

Wiem. Znam to od lat (dwie książki prawie setka artykułów). :-) Ale dziękuję za wsparcie. Zawsze jest potrzebne.

My, Polacy, zawsze wolimy zgnoić kogoś (albo coś, co robi), niż samemu zrobić lepiej.
Poczekaj, jak napiszę o e-mailach. To pewnie będzie zabawa. :-)

  #16 31.12.2009 11:11

jak dla mnie to komunikatory to bardzo pożyteczne programy i stały się rewolucja ponieważ dawały możliwość szybszego od e-maili komunikowania się obecnie nie wiem jak ludzie by sobie poradzili bez tego wynalazku

Meszuge   15 #17 31.12.2009 13:21

@Anonim
"... nie wiem jak ludzie by sobie poradzili bez tego wynalazku".


Rozumiem. Ja na przykład nie wyobrażam już sobie życia bez Internetu, ale przecież sam tak kiedyś żyłem. :-)

filozof   9 #18 31.12.2009 13:46

Meszuge, dzięki za ten tekst. Do pewnego stopnia podzielam Twoje odczucia - wprawdzie korzystam z komunikatora na co dzień, przydaje się w wielu sytuacjach, ale nie we wszystkich. W wielu sprawach jest to najgorsze z możliwych mediów (no, może jeszcze SMSy potrafią być gorsze ;). Ot, choćby jedną z większych głupot w moim odczuciu jest poważna rozmowa / zwierzanie się / kłócenie się przez Gadu-Gadu lub innego tego typu. Kontakt telefoniczny (werbalny) w prywatnych relacjach prawie zawsze będzie lepszy niż pisemny - a w relacjach służbowych czy w przypadku wymiany myśli może być zupełnie odwrotnie. Dużo można by o tym pisać... ;-)

I na koniec - masz rację. Wolność w Internecie to przede wszystkim wolność wyboru. A wybór to czasami rezygnacja. I chwała tym, którzy potrafią to zrobić, chwała tym, którzy potrafią to zrozumieć. :)

natus08   7 #19 01.01.2010 00:54

Według mnie komunikatory są dla nastolatków. Sam jak byłem młody to korzystałem z popularnych komunikatorów i nie było dnia, żebym nie pogadał dzięki niemu z innymi.
A teraz ? .... Teraz to jest nudne, niewygodne i według mnie niekulturalne oraz głupie. To niszczy nas, przez co piszemy gorzej, mówimy gorzej.
Lepiej wzbogacać samego siebie, a nie niszczyć :)
To moje zdanie.

borzole   4 #20 01.01.2010 13:43

@Jarod
"Teraz to jest nudne, niewygodne i według mnie niekulturalne oraz głupie."

Ja jestem już stary dziad i często używam komunikatora. Nie wiem co w tym ma być głupiego, raczej jeden z filarów współczesnej komunikacji. Jeśli coś jest niekulturalnego w rozmowach to na pewno nie jest to wina komunikatora. Dojrzali ludzie potrafią kulturalnie rozmawiać również przez komunikator. Kto nie potrzebuje niech nie używa, ale proszę nie przypisywać im wad, za które winę ponoszą rozmówcy.

  #21 01.01.2010 20:03

"GG (firma skasowała mi ze trzy – za atrakcyjne były)"
"ani prowadzić jakiejś świętej wojny, która wydaje się być niezbędna do życia wielu internautom."
Celne uwagi, chociaż na marginesie wpisu.

natus08   7 #22 01.01.2010 23:31

@borzole

Racja. Ale takich osób, które mają kulturę w pisaniu jest teraz niewiele. Chociaż na gadu-gadu jest fajna akcja - dyktando :) i to się przydaje.

  #23 11.09.2010 15:58

Podoba mi się stosunek autora do komunikatorów.
Może to zbyt daleko idące uogólnienie, ale zauważam, że im więcej mam środków łączności, tym mniej mam do powiedzenia i z kim pogadać(mądrze i o czymś).
Wydaje mi się też, że jeśli komunikacja jest nieco utrudniona, bardziej szanujemy rozmówcę, jesteśmy bardziej komunikatywni, bardziej szanujemy język. Słowem, mniej lejemy wody i bardziej przykładamy się do wypowiedzi.
Jestem użytkownikiem GG, po prostu trzeba mieć swój numer. Problem niechcianych rozmów, wiadomości, zawracania głowy, rozwiązuję w ten sposób, że rzadko uruchamiam ten program. Jak ktoś chce powiedzieć coś ważnego- zadzwoni.
Szkoda, że tak późno zauważyłem ten wpis szanownego pana Meszuge.

Meszuge   15 #24 10.12.2011 06:44

@Kaptah drugi

To tak, jak ja Skype. :-)