Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Linux kontra Windows

Dawno, dawno temu, daleko, daleko stąd… nawet bardzo daleko stąd, bo w mroźnej Finlandii, niejaki Linus Benedict Torvalds wymyślił jadro systemu Linux. Zrobił to z nudów i – jak sam w swojej książce przyznaje – po prostu dla zabawy („Just for Fun: The Story of an Accidental Revolutionary”). Trudno mu się dziwić, jak wiadomo w Finlandii leżącej gdzieś pod kręgiem polarnym, w legendarnej Laponii, wśród bagien i torfowisk, przez większą część roku panuje noc, co powoduje, że jej mieszkańcy z nudów, zimna, depresji i lęku przed ciemnością piją na umór. Jak podają wszystkie kompetentne źródła, w Finlandii odsetek osób uzależnionych od alkoholu należy do największych na świecie.

Młody Linus mając do wyboru alkoholizm, albo Linuksa, wybrał nieco mniejsze zło. Wywołał w ten sposób zupełnie przypadkowo i, jak twierdzi, bez odrobiny złej woli, całkiem poważną rewolucję, bo to, co robił dla zabawy i z obawy przed przedawkowaniem Finlandii (to jest wódki produkowanej w Finlandii od 1970 r., o zawartości ok. 40% alkoholu etylowego), tysiące ludzi na świecie, a zwłaszcza w Polsce, potraktowało niezwykle poważnie. Do dziś nie wiadomo w sumie, dlaczego aż tak poważnie. Trwają badania nad tym socjologicznym fenomenem.
Czemu szczególnie w Polsce? Prawdopodobnie chodzi o swego rodzaju wdzięczność Polaków, gdyż – jak wszyscy wiedzą – w tworzeniu nazwy swojego systemu Linus T. wykorzystał polskie wzory, trendy i wieloletnią tradycję. Tylko u nas istnieją dziesiątki tysięcy firm o nazwie zbudowanej z imienia założyciela i magicznego „x”: patrz Mirex, Jurex, Marex itp.

Po zmajstrowaniu Linuksa Linus, nie mając pomysłu na inne zabawki, wyemigrował z Finlandii w obawie przed skutkami przedawkowania Finlandii. Osiedlił się w Ameryce, gdzie został milionerem pomagając żonie w prowadzeniu klubu karate.

Są mężczyźni, którzy jak wystąpi taka potrzeba, bez większych rozmyślań łapią za narzędzie i biorą się do pracy. Ale są i tacy, którzy nigdy nic, albo prawie nic, nie zmajstrowali, ale za to mają ogromne kolekcje rozmaitych narzędzi. Dbają o nie, chuchają, czyszczą, smarują, uzupełniają zbiory itd. Szkoda tylko, że nie mają na to wszystko jakiejś sensownej szafki czy skrzynki narzędziowej.
Są kobiety, które jak chcą ugotować obiad, po prostu chwytają za nóż i zaczynają obierać jarzyny. Są jednak i takie, które nigdy nic, albo prawie nic, nie ugotowały, ale mają za to nieprzebraną kolekcję przeróżnych książek kucharskich. Szkoda tylko, że nie mają jakiegoś regału czy półki na te swoje zbiory.

Tak, mniej więcej, mogłaby wyglądać różnica między użytkownikami systemu Windows, a wyznawcami przeróżnych Linuksów. Czemu powyżej zwracałem uwagę na brak skrzynki narzędziowej, lub regału na książki? To proste! Wprawdzie cały ten Linux i setki jego odmian (ostatnio chyba coś koło czterystu) mają przeróżne repozytoria, paczki i inne takie, ale prawie w ogóle nie mają sterowników, a bez sterowników, jak to udowodnili specjaliści, cały ten kram jest niewiele wart.

Miłośnicy Linuksów mają nawet jakieś absurdalne pretensje do producentów sprzętu i oprogramowania, że ci nie chcą pisać sterowników do ich kultowego (kultowy: otaczany kultem, religijną czcią) systemu, nie mogąc zrozumieć, że pisanie sterowników pod setki systemów i tysiące odmian, w których każdy może sobie grzebać i zmieniać do woli, nie ma większego sensu; proponują też, żeby wyznawcy sami pisali sobie sterowniki do każdej z posiadanych wersji Linuksa.

Tak więc, jak to opisałem powyżej, specjaliści i profesjonaliści udowodnili, że cały ten Linux jest w zasadzie kompletnie bezużyteczny. Temat często jest zresztą poruszany w wiodących czasopismach branży IT, których tytułów w tym momencie nie pamiętam.

A co na to zwykli ludzie? Próbują sobie radzić, jak umieją: na przykład starają się kompletować swoje zestawy tak, żeby składały się z elementów, do których jest szansa znaleźć jakiś jako tako działający sterownik. Oczywiście o połowie zastosowań komputera muszą zapomnieć, a zwłaszcza o najlepszych, najciekawszych i najnowszych grach. Ale o tym pisać chyba nie trzeba, to – jestem pewien – od dawna wiedzą już absolutnie wszyscy.

Wracając do tematu – Linux kontra Windows – to oczywiste nieporozumienie. Jakąż niby kontrę może dać systemowi Windows zabawka Linusa T.? Jakim przeciwnikiem w wyścigach może być dla geparda świnka morska?
Wprawdzie czasem można usłyszeć, tak modne ostatnio, określenie „porównywalny”, ale chyba tylko jako niezbyt śmieszny żart, wisielczy humor. Podobnie jak w kawale: czym się różni Fiat 125p od Rolls-Royce’a? - No… są porównywalne… tylko, że Fiat ma ozdobną listwę na drzwiach, a Rolls-Royce – nie.

Tak. Linux ma repozytoria, a Windows nie…
 

windows linux inne

Komentarze

0 nowych
p.tusinski   2 #1 12.07.2010 14:43

Ciekawe opowiadanie, tylko zabrakło tu jednego szczegółu..

Odpowiedzmy sobie na pytania:
- Chcesz dostać w prezencie Fiata 125p, czy kupić sobie Rolls-Royce?
- Wolisz Rolls-Royce, ale nie masz $ - więc może ukradnij?
- A może Cię stać i kupisz Rolls-Royce?

I tyle ile padnie odpowiedzi, to każda z nich będzie prawidłowa. Ale każdy ma wybór - i najlepszy wybór dla Ciebie nie koniecznie będzie najlepszym dla mnie..

TheUsh   7 #2 12.07.2010 14:52

"w tworzeniu nazwy swojego systemu Linus T. wykorzystał polskie wzory, trendy i wieloletnią tradycję. (...)"
Hehehe, nic mi tak humoru ostatnio nie poprawiło jak to stwierdzenie :)

"Temat często jest zresztą poruszany w wiodących czasopismach branży IT, których tytułów w tym momencie nie pamiętam."
... a to to chyba łasica? :D

Z resztą tak sobie myślę, że chyba nie ma sensu pisać tekstów na temat Linux kontra Windows, bo tak naprawdę na desktopach Linux nie jest żadnym zagrożeniem dominacji systemu Microsoftu. Realnym zagrożeniem może być MacOS X, za którym stoją ogromne pieniądze i duża popularność marki Apple, a to za sprawą ajPodów, ajPadów i ajFołnów :)

tomimaki   6 #3 12.07.2010 15:26

"Zrobił to z nudów i – jak sam w swojej książce przyznaje – po prostu dla zabawy"
Może i zrobił to z nudów, ale nadal uczestniczy w rozwoju kernela.
"prawie w ogóle nie mają sterowników, a bez sterowników, jak to udowodnili specjaliści, cały ten kram jest niewiele wart."
Mit. A Windows ma prawie wszystkie sterowniki. ;)
"specjaliści i profesjonaliści udowodnili, że cały ten Linux jest w zasadzie kompletnie bezużyteczny. Temat często jest zresztą poruszany w wiodących czasopismach branży IT, których tytułów w tym momencie nie pamiętam."
A łyżka na to: niemożliwe.
Tak, oczywiście. "Kompletnie bezużyteczny". Serwery i te sprawy...

Widzę, że na blogu można umieścić każdą bzdurę, nawet jeśli autor później zdementuje, albo napisze, że chciał tylko przeprowadzić eksperyment. ;)

Banan   10 #4 12.07.2010 16:42

No właśnie...
Jak ludzie mogą porównywać coś co powstało dla zabawy z czymś co tworzą setki wykwalifikowanych specjalistów?
Ja nie wiem jak ludzie mogą woleć Linux-a od okienek.
No chyba, że Windows kontra Mac ale to już inna bajka...

roobal   15 #5 12.07.2010 16:59

Z tymi sterownikami to nie do końca tak jest, niekiedy bywa tak że to do Windowsa sterowników nie ma a Linux od dawna radzi sobie z danym sprzętem, chociażby przykładem jest USB 3.0. Linux od dawna był wstanie to obsłużyć a Windows, podobno dopiero od Windows 8. Problem ze sterownikami to co najwyżej obsługa kart graficznych i Wifi.

Tak przy okazji napiszę, że urządzenie wielofunkcyjne, które dostałem od redakcji w nagrodę, podłączyłem wczoraj pod Ubuntu i działa zaraz po podłączeniu, zarówno druk jak i skan. Pod Windowsem (Vista na innym laptopie) natomiast musiałem instalować sterowniki z dostarczonej płyty. Czy dalej twierdzisz, że nie ma sterowników dla Linuksa?

Pozdrawiam!

roobal   15 #6 12.07.2010 17:04

@Bananiontka

Specjaliści? A programiści od Intela, IBM, Red Hat, Novella czy Google i jeszcze kilku innych firm, które biorą udział w tworzeniu jądra Linux to nie są specjaliści. Dodatkowo płaci im się za pracę nad rozwojem kernela. Rozumiem, że wg Ciebie to są chłopaki, którzy z nudów piszą jądro i do tego za darmo?

Zastanawiam się tylko kiedy ludzie zrozumieją, że Linux nigdy nie miał zamiaru być konkurencją dla Windowsa i że pierwszym i nadrzędnym celem twórców są serwery i inne urządzenia sieciowe a to firmy takie jak Canonical chcą wciskać Linuksa na komputery domowe i pokazać alternatywę a nie konkurencję.

Pozdrawiam!

roobal   15 #7 12.07.2010 17:06

W drugim zdaniu drugiego mojego komentarza miał być znak zapytania :)

Pozdrawiam!

Meszuge   16 #8 13.07.2010 04:30

Ten artykuł to oczywiście żart. Śmialiśmy się na Zlocie z Dimatheusem, że wystarczy w tytule tekstu umieścić słowa „Windows” i „Linux”, by wywołać kolejny spór. Jednak ubiegł nas autor artykułu „Windows kontra Linux”.

Tego typu „prawdy” Dominik z DobrychProgramów nazwał w czasie swojej sesji „łasiczą mową” i owszem, takie pojęcie istnieje, jednak w języku polskim nie jest używane i traktuje się je, jako nowotwór językowy. W każdym razie duża część mojego tekstu, to sformułowania manipulacyjne, nieprawdziwe, zwodnicze, pokrętne. Nie dajcie się na takie nabierać.

  #9 13.07.2010 12:23

@Meszuge
Twoje sprostowanie powinno się pojawić we wstępie do wpisu. W tej chwili artykuł pokazuje tylko brak kompetencji autora.

Meszuge   16 #10 13.07.2010 14:38

@Woowas
Skoro tak uważasz... :-)


Wcisnąłem do tego krótkiego tekstu przynajmniej pół tuzina „łasic”. Nie licząc zupełnych fantazji i żartów, jak choćby ten o klubie. Linus Torvalds nie pomaga żonie prowadzić klubu karate. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby Tove Torvalds takowy posiadała. Natomiast faktem jest, że była mistrzynią Finlandii w karate.

Jeśli ktoś na Zlocie nie był i nie wie, co to „łasica”, to są to właśnie takie stwierdzenia:

- Trwają badania nad tym socjologicznym fenomenem.

- … gdyż – jak wszyscy wiedzą – w tworzeniu nazwy swojego systemu…

-… bez sterowników, jak to udowodnili specjaliści…

-… specjaliści i profesjonaliści udowodnili, że cały ten Linux jest w zasadzie kompletnie bezużyteczny.

- Temat często jest zresztą poruszany w wiodących czasopismach branży IT…

-… od dawna wiedzą już absolutnie wszyscy.


Jeszcze raz powtarzam: nie używać takich sztuczek samemu i nie dawać się nabierać innym.

Eraden   4 #11 13.07.2010 14:45

Żart taki sobie. Ciekawe że zaraz zleciały się Łindołsiki i zaczęły pluć przytakując autorowi xD

Meszuge   16 #12 13.07.2010 14:48

@Eraden

Żart taki sobie? Może i tak... Takie właśnie mam poczucie humoru - jak to meszuge. :-)

Eraden   4 #13 13.07.2010 15:56

No dobrze, nie w moim stylu po prostu :-P Taki trochę w stylu Ace Ventura

Meszuge   16 #14 13.07.2010 16:35

@Woowas

Na wstępie? Nie... chyba jednak nie... Najpierw dowcip, a dopiero później puenta, nie odwrotnie.
Ale może się mylę.
:-)

Extraordinarykid   6 #15 13.07.2010 16:35

W całym tym żarcie zawsze znajdzie się 'jakaś prawda".

I choć zabrzmi to "łasicowato", ogólnie wiadomo, że w każdej bajce jest ziarnko prawdy ;-)

Wiadomo też, że każdy odkopie swoje, które odpowiada mu bardziej..

Meszuge   16 #16 13.07.2010 17:11

@ Extraordinarykid

Jasne! Kłamstwa są tym lepsze, im więcej w nich prawdy. Jeśli ktoś słyszał coś o karate i żonie Linusa, moje bajki o klubie mógłby wziąść za dobrą monetę i jednocześnie dowód na to, że facet wie, co pisze. Dwa częściowo prawdziwe akapity na początek "ustawiają" wiarygodność reszty tekstu.

Poza tym trudno w takich okolicznościach całkowicie zamaskować i ukryć własne preferencje, a nawet przekonania. Gdybym chciał napisać taki tekst krytykujący Windows i sławiący Linux, kosztowałoby mnie to na pewno dużo więcej pracy.
Co też - jak wszyscy widzą i rozumieją - oznacza, że Linux jest bardziej... pracochłonny. :-) :-) :-)

  #17 13.07.2010 18:45

Wziąłem twój tekst za żartobliwie pisany FUD i poziom irytacji skoczył mi na tyle że nie przeczytałem go w całości - od razu chciałem napisać coś niezbyt miłego o twojej rodzinie czy preferencjach seksualnych w komentarzach. Na szczęście był już tam twój wpis.....

Wg mnie twój artykuł nie mieści w kategorii "żart" a raczej pasuje do "psikus" :)

  #18 13.07.2010 23:23

Tak.... Fajnie... Szkoda tylko ,że niewielka część ludzi przeczyta całość , a jeszcze mniej komentarze.
W ten sposób można się bawić, ale efekt społeczny może być nie adekwatny do śmieszności. Oczywiście że to bzdury - czytałem z dużą ilością irytacji.
Czuję się trochę w obowiązku poprostować to:
O samym Linusie Benedicie Torvaldsie nie wiem zbyt wiele. Nie słyszałem żeby był alkoholikiem, a Finlandia to nie jest trzeci świat. Pierwszy,drugi i trzeci akapit to próba ustawienia tematu w złym świetle. Jak ktoś z mózgiem zaczyna coś takiego czytać to się zaczyna wkurzać na autora- autor traci na wiarygodności .artykuł na profesjonaliźmie.
patrz Mirex, Jurex, Marex itp. - Zapomniałeś Durex .
czwarty akapit rozciągnięty - nic nie wnosi - źle się go czyta.
Piąty akapit - żadnych dowodów i argumentów.
Poukładanie - skrzynka - patrz POSIX, układ katalogów, repozytoria (np. debiam free non-free contrib)
Brak sterowników - brednia.
jakieś absurdalne pretensje - no. Np o dokumentację.
setki systemów - jeden - paczki robi społeczność.
proponują też, żeby wyznawcy sami pisali sobie sterowniki do każdej z posiadanych wersji Linuksa.- nie. Nie chcą żeby pisali. Gdyby tak było dali by specyfikację - otwarli stery czy coś.
specjaliści i profesjonaliści udowodnili, -- taaa.... a deamony w linuksie opętują ludzi ;/
wiodących czasopismach branży IT, - yhy.. NIE, Gość niedzielny, "gazeta wybiórcza", FAKT ?
O gry się nie spieram i o składanie sprzętu - przekolorowane grubo , ale fakt- znane tytuły nie wychodzą na linuksa na razie.
Sprzęt może się trafić niekompatybilny - trzeba popatrzeć. Niech to będzie jedyne ziarno prawdy

Dalej to podsumowanie tego co do mnie nie dotarło. Sory , ale mnie nie przekonała ta łasica. Pokazywanie linuksa jako systemu hobbystycznego trochę śmieszne.

Przyleciał słynny ksiądz do miasta
Dziennikarz: Czy to prawda,że idzie pan do kasyna?
Ksiądz: A są tu jakieś kasyna ?
Tytuł w gazecie:
"Pierwsze pytanie księdza po przylocie:
Czy są tu jakieś kasyna?"

Na tej zasadzie. Nie warto pokazywać złego szukania sensacji bo i tak ktoś to weźmie za prawdę.

roobal   15 #19 14.07.2010 00:52

Szczerze Meszuge, ja wiem że to jeden wielki żart ale miałem okazję Cię poznać na Zlocie i dziwię się, że akurat Ciebie trzymają się jeszcze takie żarty a raczej prowokacje :)

Pozdrawiam!

Meszuge   16 #20 14.07.2010 06:11

Żart? Tak, jasne... O Finlandii i klubie karate, o czerpaniu wzorów z polskich nazw i skrzynkach z narzędziami. Natomiast to, co Dominik nazwał "łasiczą mową" traktuję dość poważnie. Poświęciłem temu zagadnieniu osobny tekst: http://www.dobreprogramy.pl/Meszuge/Komputer-nie-zwalnia-od-myslenia-niestety,19... jeszcze dużo przed Zlotem.
Sam się muszę pilnować, żebym wiedział, co piszę i skąd to wziąłem.

Dimatheus   22 #21 15.07.2010 18:20

Hej,

@ Meszuge - dopiero teraz odkopałem się z roboty i na spokojnie mogłem przeczytać bloga i komentarze. Powiem tak: wyszło świetnie i naprawdę żałuję, że wcześniej pojawił się temat podobny, choć oczywiście mniej łasicowaty. :) Jak wracaliśmy autokarem to już widziałem w głowie, jaka będzie burza, gdy ludzie zaczną to czytać. Zresztą walka nie musi dotyczyć tylko Windowsa i Linuxa. Można przeciwstawić sobie Operę i Firefox'a czy każdą inną przeglądarkę. To samo z pakietami biurowymi: MicroSoft Office i Open Office - wystarczy odpowiednio zamieszać i już łapiesz ofiary... :P

@ roobal - Zgadzam się z Tobą. Przed poznaniem Meszuge miałem o nim nieco inne wiekowe mniemanie. Jedno jest pewne - Meszuge ma bardzo trzeźwe i świeże spojrzenie na otaczający nas świat. :)

@ bunny1985___ (niezalogowany) - z jednej strony piszesz, że mało kto przeczyta tekst i zrozumie ukryte w nim podwójne dno, a jednak próbujesz przekomarzać autora swoimi naprostowaniami. A przecież w tym temacie chodziło o coś zupełnie innego... :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

Meszuge   16 #22 15.07.2010 20:07

@Dimatheus

Móc oczywiście można, ale teraz to by już nie było to. Trochę ludzi było na Zlocie, kilku poczytało blogi... Łasica została odrobinę oswojona, mniej osób będzie się na to nabierać, mniej będzie używać.

Teraz sztuka polega na tym, żeby wymyślić coś, o czym nie wszyscy piszą. :-)

Dimatheus   22 #23 15.07.2010 21:13

Hej,

@ Meszuge - zgadza się, teraz ludzie są czujni. Ale w przeciągu miesiąca zapomną o wszystkim, a ich czujność zostanie diametralnie zmniejszona. I wtedy będzie najlepsza pora na atak łasicy... :P To prawie tak, jak z czuwaniem w nocy - zawsze najgorzej, gdy zaczyna świtać.

Pozdrawiam,
Dimatheus

Extraordinarykid   6 #24 16.07.2010 02:50

"zgadza się, teraz ludzie są czujni. Ale w przeciągu miesiąca zapomną o wszystkim, a ich czujność zostanie diametralnie zmniejszona. I wtedy będzie najlepsza pora na atak łasicy... :P To prawie tak, jak z czuwaniem w nocy - zawsze najgorzej, gdy zaczyna świtać."

Niedługo ludzie, którzy nie mają pojęcia o co chodzi, będą się tak wpieniać i rzucać, że będzie trzeba utworzyć oddzielny blog "dla wtajemniczonych", co by nie urazić nikogo "nadwrażliwego".

Gdyby jednak ktoś przysłuchał się na HotZlocie rozmowom autora prezentacji "Łasica", to zauważyłby, że często zdarza się mu "łasicować" :-)

Taki to typ - jednych skrytykuje, sam tak zrobi.
To się nazywało jakoś profesjonalnie (coś z ...kryzja).

Możliwe też, że to alkohol i zbyt wysokie mniemanie o sobie.

Meszuge   16 #25 16.07.2010 08:00

@Dimatheus, Extraordinarykid

Obaj macie rację. Wprawdzie „łasica” (łasicza mowa - weasel words) jest w języku polskim nowotworem językowym, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wśród stałych czytelników DP stała się pewnym skrótem myślowym. Zapomną? O od czego Wy tu jesteście? Wy, ja i wielu innych? Zwrócić uwagę, pokazać, zapytać o realne źródła informacji…
Ja zacząłem w tekście pod tytułem „Komputer nie zwalnia od myślenia... niestety”. Dominik poszedł krok dalej na Zlocie…
Zapomnimy tylko wtedy, kiedy będziemy chcieli zapomnieć. I tu dochodzimy do drugiej strony medalu: faktycznie możemy chcieć zapomnieć, bo sami mamy ciągotki do takich zachowań. Tak, ja też. Czasem mocno mnie kusi, żeby swoja opinię podeprzeć jakimś autorytetem, który zresztą sam wymyśliłem. :-)
Wreszcie konkluzja: starajmy się być uważni. Na innych i na samych siebie. Jeśli o to nie zadbamy, to zbiór artykułów na DP zmieni się w śmietnik mało wiarygodnych rojeń i fantazji.

daqwid2727   3 #26 18.07.2010 15:35

"nie mogąc zrozumieć, że pisanie sterowników pod setki systemów i tysiące odmian, w których każdy może sobie grzebać"
nieprawda! przecież nie trzeba robić paczki pod daną dystrybucje! a po drugie każda dystrybucja nie ma swoich własnych paczek tylko jest kilka najważniejszych (że tak powiem) np dystrybucje oparte na Debianie (Ubuntu, mint itd) maja paczki .deb, Suse itd ma .rpm ... wiec zrobienie pod te dwie najpopularniejsze paczki/dystrybucje (?) sterowników nie było by już takim wielkim problemem!

daqwid2727   3 #27 18.07.2010 15:39

"a zwłaszcza o najlepszych, najciekawszych i najnowszych grach"
no tak ale zauważ że w gry graja tępe bachory albo jak ktoś woli dzieci :D ja na przykład nie gram w gry (mam 16lat), wielu moich znajomych także nie, rodzice także nie widzieli gier na oczy.

Meszuge   16 #28 18.07.2010 16:06

A ja czasem gram. W szachy. A co?! :-)

Extraordinarykid   6 #29 19.07.2010 04:23

@ daqwid2727

Nie grasz w gry ?

To co Ty robisz przez ten cały czas Ty "nietępy" dzieciaku.

Przecież nie powiesz mi, że się uczysz..
Patrząc na Twoją wypowiedź jestem przekonany, że czytać, a już na pewno pisać, to Ty nie potrafisz (!)


@Meszuge

A który wybierasz kolor ? :-D

Meszuge   16 #30 19.07.2010 06:27

Białe - inaczej nie miałbym szans. :-)

Dimatheus   22 #31 20.07.2010 16:55

Hej,

@ Extraordinarykid - "Taki to typ - jednych skrytykuje, sam tak zrobi. To się nazywało jakoś profesjonalnie (coś z ...kryzja)."

Też bym miał pod jego adresem jakieś delikatne uwagi, ale cóż... Nie pora i nie miejsce.

@ daqwid2727 - Mam dla Ciebie propozycję. Przeczytaj artykuł jeszcze raz, później komentarze, a następnie napisz jeszcze jeden komentarz. Możesz zacząć go od słów: "Przepraszam". :)

@ Meszuge - a co jeśli są żółte i brązowe?? :P

Pozdrawiam,
Dimatheus

Meszuge   16 #32 20.07.2010 18:17

Jak są żółte i brązowe, to ja poddaję partię walkowerem. :-)

Ja nie gram w te szachy zbyt dobrze, więc w zupełności wystarcza mi program szachowy z Windows Vista/7. Graficznie całkiem dobry, a i tak nie gram wyżej, niż na 5 poziomie.

A'propos gier... czasem mam wrażenie, że to coś wstydliwego, krępującego... jak masturbacja na przykład. Czy granie w gry komputerowe, to coś złego? A jeśli tak, to dlaczego?

Dimatheus   22 #33 21.07.2010 09:50

Hej,

@ Meszuge - a to masturbacja jest krępująca?? :P A tak całkiem serio - jeśli pozwolisz - dorzucę kilka słów w kwestii gier. Nie uważam, by były one złem wcielonym czy czymś, czego należy się wstydzić. Sam też od czasu do czasu nie wzgardzę jakąś dobrą grą - na regularne granie nie mam po prostu czasu. :) Choć pamiętam, że kilka lat temu grałem zdecydowanie więcej i niektóre gry potrafiły mnie naprawdę wciągnąć - na przykład zacząłem grać w Max Payne'a; i powiem, że całą noc nad grą siedziałem, bo chciałem wiedzieć, jak się skończy ta cała historia. :)

Ogólnie wszystko jest dla ludzi, ale potrzebny jest umiar. Jeśli ktoś świata nie widzi poza grami, to można zacząć się martwić - a czasami przydałoby się nawet skierowanie na jakieś leczenie odwykowe... :P

PS. A szachy to zawsze będzie ponadczasowa gra - pamiętam jak z kumplem z ławki w liceum rozkładaliśmy takie małe szachy na zeszycie pod ławką i graliśmy na lekcjach polskiego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że siedzieliśmy w pierwszej ławce. :D Ale takie są uroki chodzenia do klasy z 30 dziewczynami; nas było tylko 5-ciu. :)

Pozdrawiam,
Dimatheus

Meszuge   16 #34 21.07.2010 11:56

Miałem taki okres w życiu, dawno temu, trwał może ze dwa lata, kiedy namiętnie grałem w gry RPG. Głównie te, które dziś uważane są za starą klasykę: Baldur's Gate, Icewind Dale, Neverwinter Nights, Sacred, Dungeon Siege itp. A później nastąpił chyba przesyt i przez całe lata nie grałem w nic.

Teraz, poza szachami, czasem zdarza mi się trochę pograć w Sacred. I zupełnie nie mam powodu się tego wstydzić, czy wypierać.

  #35 26.07.2010 21:26

Dawno takich bzdur nie czytałem. Autor w ogóle nie ma pojęcia o Linuksie. Jego wiedza kończy się na nazwie tego systemu. Używam Linuksa od kilku lat. Dawno rozstałem się z tym workiem na wirusy zwanym Windows. Autor tego artykułu pewnie nawet nie spróbował zainstalować Linuksa choćby jeden raz, a wygaduje totalne bzdury. Czyżby MS zapłacił mu za te wypociny?

  #36 26.07.2010 21:37

Meszuge! Jeśli to miał być żart, to nieźle Ci się udał, bo dałem się nabrać, ale przy okazji trochę Ci się oberwało.
Uważaj z takimi żartami :)

Meszuge   16 #37 27.07.2010 11:31

@Sławek Z.

A co, mam pisać, że przychodzi baba do lekarza? :-)
Ten tekst, to inteligentny żart. I kpina z wojen piaskownicowo-systemowych. :-)