Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Norton Ghost - mój najlepszy przyjaciel

Obawa, że „coś się zepsuje”, coś nie wyjdzie, nie uda się, potrafi być potężnym hamulcem w nauce obsługi komputera, instalowania oprogramowania i wreszcie korzystania z niego. Wiem coś o tym, bo szarpałem się tak prawie miesiąc od chwili, gdy brat dał mi pierwszego peceta. Swoją drogą była to całkiem niezła maszyna, miała procesor 166 MHz i dysk twardy o pojemności około 250 MB. W każdym razie pamiętam, że bardzo chętnie zainstalowałbym sobie mnóstwo różnych programów z czasopism, ale bałem się, że coś sknocę. Dysk miał stosunkowo niewielką pojemność, więc żeby coś zainstalować, często coś innego musiałbym usunąć, ale konsekwencji takiego usuwania też się obawiałem. Widząc jak się męczę, brat dał mi program Norton Ghost i nauczył jego obsługi. Była to jedna z pierwszych wersji, zresztą do dziś używam tej z roku 2002, ale do tego jeszcze wrócę.

Od tego momentu wszystko się zmieniło. Mogłem spokojnie i przede wszystkim bezpiecznie instalować, próbować, testować, bo w razie czego w kilkanaście minut mogłem przywrócić stan komputera sprzed eksperymentu. Mogłem też w zasadzie bez żadnych ograniczeń używać programów z licencją trial, to jest ograniczonych czasowo, ale to już inna sprawa.

Na czym polegała cała zabawa? Instalowałem system operacyjny. Instalowałem sterowniki. Instalowałem aktualizacje. Instalowałem oprogramowanie, z którego korzystałem stale. Konfigurowałem wszystko łącznie z dźwiękami, ikonami, tapetami, kursorami tak, żeby wszystko działało bez zarzutów i było dokładnie tak jak chcę i lubię. Wtedy programem Norton Ghost robiłem kopię partycji, albo całego dysku. Czasem można się też spotkać z określeniem lustro, albo obraz systemu. Program zapisywał kopię na wskazanym przeze mnie nośniku: innej partycji, drugim dysku, płycie (później płytach CD, DVD), a ja mogłem robić wszystko, co tylko wpadło mi do głowy. Jeśli coś sknociłem, w kilkanaście minut mogłem przywrócić całość z kopii (obrazu). Różnica w jakości i przyjemności takiego „komputerownia” była nieprawdopodobna. Do pewnego stopnia eliminowało to też ryzyko związane z wirusami.
W każdym razie sądzę, że gdyby nie ten luksus, dziś potrafiłbym może ze 30% tego, co faktycznie o komputerach, programach, sterownikach, wiem, umiem i rozumiem.

Niedawno znalazłem w jakichś starych szpargałach mini instrukcję programu Norton Ghost 2002, którą kiedyś tam napisałem sam dla siebie na jakiejś kartce. Oczywiście nie było sensu, żebym ją miał w pliku na dysku, bo wersja Norton Ghost, której do dziś używam, uruchamiana jest jeszcze przed startem systemu. Mam w tej instrukcji napisane:

Tworzenie kopii.
Na dyskietkę startową systemu Windows 98 skopiować plik wykonywalny ghost.exe. Wystartować komputer z dyskietki (dziś oczywiście robię to z płyty), po A:\> wpisać „ghost” i nacisnąć Enter. Następnie: LOKAL, PARTITION (lub disc, zależy czy kopiuje się dysk czy partycję), TO IMAGE. Na tablicy „select lokal source drive...” wybrać partycję (lub dysk) do skopiowania. Na tablicy „file name to copy image to...” za pomocą tabulatora podświetlić górne okno, otworzyć je Enterem i wybrać napęd na którym ma być zrobiona kopia. Enter. Ustalić stopień kompresji i OK.

Przywracanie kopii.
Uruchomić program Norton Ghost jak wyżej. Dalej: OK., LOKAL, PARTITION (lub disc), FROM IMAGE. Na tablicy „file name to load image from...” tabulatorem wejść na górne okno, otworzyć je Enterem, wybrać napęd na którym jest kopia, zaznaczyć ją. Enter. Na tablicy „select local destination drive...” zaznaczyć partycję, na której ma być odtworzona kopia. Enter. „Destination drive details...” tabulatorem na OK. i Enter
.

Cudownie proste mimo braku obsługi myszy (następne wersje programu oczywiście już tą funkcjonalność miały) i język angielski, którego się wówczas jeszcze trochę obawiałem.

Nowy Norton Ghost, ostatni chyba z numerem15, to już program dużo większy, obsługiwany z poziomu systemu Windows, a więc wymagający instalacji. Ma możliwość tworzenia jakichś skomplikowanych kopii przyrostowych, zdalnego tworzenia kopii określonych plików czy folderów i wiele, wiele innych bajerów. Testowałem wersję numer 14 i… zdecydowanie nie podobała mi się. Wróciłem do 2002.

W tej chwili mam Windows 7. System wraz ze wszystkim czego stale potrzebuję zajmuje około 17 GB. Kopia tego wszystkiego przy najlepszej kompresji zajmuje 5,8 GB. A jej przywrócenie – 12 minut. Słownie: dwanaście minut! Podczas, gdy instalacja systemu, sterowników, programów, aktualizacji, konfiguracja i dopieszczanie zajmuje mi zwykle co najmniej 7-8 godzin (jestem dość wymagający).

Z takiego luksusu i wygody nie zamierzam rezygnować nigdy. :-)
 

windows oprogramowanie porady

Komentarze

0 nowych
januszek   18 #1 17.06.2010 11:13

NG to narzędzie komercyjne, które tanie nie jest. Warto dodać, że istnieją programy z podobną funkcjonalnością, które dostępne są bezpłatnie.

Meszuge   15 #2 17.06.2010 11:32

Tanie - drogie... Wersję 14 widziałem na Allegro za około 50 złotych. Te stare bywały kiedyś na płytach dołączanych do czasopism, a więc w sumie za kilka-kilkanaście złotych.

Januszek, masz na myśli jakiś konkretny program, który uruchamia się przed startem systemu, i który przywraca kopię w takim czasie?
Jak wygodniejszy w obsłudze, to chętnie skorzystam.

TestamenT   11 #3 17.06.2010 12:20

A ja osobiście do tej pory korzystam z norton gost 2003 wersje pod dosa. I nie potrzebuje niczego innego do robienia kopi zapasowych systemu ale tylko systemu Windows

Meszuge   15 #4 17.06.2010 12:40

Z tego, co pamiętam, to właśnie wersja 2003 miała dołożoną obsługę myszy.

Dimatheus   21 #5 17.06.2010 13:31

Hej,

Robię dokładnie tak samo. :) Przede wszystkim komfort i spokój - gdyby przyszły nieoczekiwane problemy z kompem i nie miałbym czasu na ich naprawę - przywrócenie obrazu dysku z płyty, później synchronizacja danych osobistych - przez Best Sync'a 2008 oraz MozBack'up - i komputer gotowy do działania. I to w dodatku w mniej niż 30 minut.

Pozdrawiam,
Dimatheus

TestamenT   11 #6 17.06.2010 14:02

@sebt zawsze można zaktualizować programy i sterowniki. I jest to łatwiej niż instalować od nowa wszystko zwłaszcza system, i jeszcze na dodatek to wszystko konfigurować.

A co do licencji to nie każdego to obchodzi.

xomo_pl   20 #7 17.06.2010 14:30

ja osobiście wolę czysty format i nowe stery,programy itp niż backup ale polecam wykonnie obrazu systemu osobom które nie umiewją/nie chcą/boją się formata.....

  #8 17.06.2010 17:17

Wystarczy win7 i nie potrzba zadnego dodatkowego softu.

Meszuge   15 #9 17.06.2010 17:59

Oczywiście dużo też zależy od tego, jak "ostro" używa się komputera, jak często instaluje się i testuje programy i gry itd. Gdyby system wystarczał mi na rok... no, choćby na pół roku, to też pewnie wolałbym format i instalację wszystkiego, na czysto, od początku. Dowcip polega na tym, że u mnie taka potrzeba występuje przeciętnie trzy razy na dwa miesiące. A bywa, że i częściej. Szkoda czasu po prostu. Mojego czasu. :-)

skandyn   9 #10 17.06.2010 19:10

Comodo Time Machine - idealne narzędzie do przywracania systemu.
Pozdrawiam.

roobal   14 #11 18.06.2010 00:52

Z darmowych alternatyw to warto wspomnieć o CloneZilla, pisałem o tym na forum ;)

Pozdrawiam!

Grzegorz®   6 #12 19.06.2010 01:44

A ja polecam zestaw:

FreeDOS + SavePart (oba darmowe).

CloneZilla niby jest fajna. Z tym, że ja potrafię zmusić tego programu aby zrobił kopię partycji systemowej na tym samym dysku, na innej partycji. Sytuacja w sumie dość śmieszna. Bo np. dysk 500 GB, partycja systemowa 5 GB, partycja na backup 20 GB. A kopii zrobić się nie da. Choć przyznam, że niezbyt intensywnie walczyłem z tym programem. :)

A SavePart działa mi bez problemu. Dokładnie tak jak chcę.

dio   4 #13 19.06.2010 08:35

Od zawsze tak robię. Od kliku lat używam Paragon Drive Backup. Mam wersję dołączoną do czasopisma. Poza tym jest też darmowa wersja Express. 20 minut i mam czysty system.

szymon189   9 #14 19.06.2010 09:26

Kiedyś również używałem wersji 2002. Ale od czasu gdy format wykonuje się co roku, a aż tak wielkiej konfiguracji u siebie nie mam i nie zajmuje mi to cały dzień postanowiłem odłożyć Ghosta na półkę :)

Meszuge   15 #15 19.06.2010 12:47

Właśnie zmieniłem dysk na SATAII - teraz przywrócenie kopii wykonanej programem Norton Ghost trwa 8 minut i 7 sekund.
Czego chcieć więcej? :-)

  #16 19.06.2010 20:18

Znam Ghosta 2003. Lecz nigdy nie udało mi się zamiast na dyskietkę zapisać go na Pen Drivea. Dostępna opcja rozpakuj na (np. Pena owszem działa lecz mój netbook nie bootuje się z takiego pena zawierającego Ghosta mimo poprawnych ustawień w BIOSie

Meszuge   15 #17 20.06.2010 06:41

Niestety, nie mam w tym względzie żadnych doświadczeń - nigdy nie próbowałem tworzyć kopii i przywracać ich z pena.

  #18 21.06.2010 15:28

Ghost w wersji 13,14,15 to tylko nazwa. To nie ma nic wspólnego z Ghostem 2003. Symantec Ghost Solution Suite obecnie w wersji 2.5 to jest dopiero prawdziwy soft. W skład wchodzi między innymi Ghost 11.5 w wersji dla DOS, WIN, LIN oferujący lepszy poziom kompresji niż starsze wersje i wspierający Vistę i 7. Ogólnie jest to soft przeznaczony dla firm produkujących komputery lub do dużych przedsiębiorstw. Tylko uwaga. Obrazy z Ghosta 11.5 są niekompatybilne z Ghostem 2003, 8, 9. Nowy Ghost odczyta stare obrazy ale stary Ghost nie odczyta nowych. Minus jeszcze jeden to taki że Ghost 11.5 w wersji dla DOS nie mieści się na jednej dyskietce.

hnt   5 #19 21.06.2010 20:16

Miałem jakiś czas temu okazję testować pełną wersję Ghosta w wersji 15. Płytka bootowalna, która posiada graficzny interfejs startujący zamiast systemu (przed systemem, jak kto woli :) ).
Poziom kompresji jak i szybkość działania są oszałamiające. Jednak chciałem napisać o bootowaniu z pendrive. Przy tej wersji jest to dziecinnie proste. Dysponując nośnikiem z systemem Windows Vista/7 wystarczy skorzystać z pliku bootsect.exe i zapisać boot sektor NT60 na pendrive. Następnie kopiujemy całą zawartość płyty Ghosta na nasz klucz USB i voila!

jaceli   2 #20 22.06.2010 21:44

Ghost fajny, nie raz uratowal mi 4 litery ;) Ale mam wrazenie ze ostatnio symantec mocno nie rozwija tego programu, a szkoda, bo tego typu programy powinny isc z duchem czasu.. choc jak wiadomo czasem lepsze wrogiem dobrego..

hnt   5 #21 11.07.2010 20:30

@jaceli
a czego Ci konkretnie brakuje w tym sofcie? Jak dla mnie jest wystarczająco rozbudowany, a chyba nikt nie chce kolejnego Nero ;)

Meszuge   15 #22 02.08.2010 21:30

Dokładnie tak. Ghost ma jedną funkcję podstawową, czy zasadniczą, i wolałbym, żeby tak zostało.