Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Technologia i Porozumienie

Profesor Osiatyński pisał, że cechą charakterystyczną każdego alkoholika jest niedobór podstawowych, ważnych umiejętności życiowych i społecznych. Zakładam, że cechę tę można rozciągnąć także na inne uzależnienia – zdaje się, że WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) rejestruje ich co najmniej kilkadziesiąt. Zakładam, że w Polsce w roku 2011 około 30% dorosłych jest uzależnionych od czegoś tam: alkoholu, narkotyków, hazardu, pracy, seksu i chorej miłości, nikotyny, zakupów, Internetu itd.
Skąd się bierze, lub z czego może wynikać, ów brak umiejętności życiowych i społecznych?

Sto lat temu do ulubionych rozrywek należały wizyty u krewnych lub przyjaciół. Jechało się do nich, różnymi środkami lokomocji, trzy dni. Z oczywistych względów mowy być nie mogło o wpadaniu do kogoś na godzinkę, na kawę. Odwiedziny, trwały wtedy tygodniami. Co z tego wynika? Ano to, że mieszkając z kimś tak długo pod jednym dachem, na pewno można go lepiej poznać i zrozumieć, niż podczas godzinnego „wpadnięcia” na kawę. Mieszkając u kogoś, prędzej czy później, było się świadkiem, uczestnikiem, a może stroną jakiegoś sporu, scysji, zwady, ale… Wtedy nie było wyjścia i ludzie po prostu musieli uczyć się takie problemy rozwiązywać. Osobiście. W realnym życiu.

Kwestia następna, może nawet ważniejsza, to nauka tolerancji i wyrozumiałości oraz zrozumienia dla odmienności drugiego człowieka – w tych okolicznościach niezbędna. Na to zwracam uwagę wyjątkowo i szczególnie: niezbędna. Bo teraz, niestety, jest... zbędna. Ano, tak! Jak mi się u kumpla coś nie spodoba, to po prostu wkładam kapotę, wychodzę i za pół godziny jestem w swoim domu.

Później, całymi latami, jakoś te więzi utrzymywaliśmy, gadając godzinami przez telefon. Pamiętam, jak u mnie w domu nieustannie był on oblężony, bo stale ktoś komuś coś opowiadał. Albo dyktował przepis na tort, lub wypracowanie z polskiego. :-)

Koszmarny cios w więzi społeczne zadał pierwszy okres wprowadzania w naszym kraju telefonii komórkowej. Pamiętam, jak znajomy, prowadzący salon z telefonami przekonywał mnie – pewnie nawet wierząc w to, co mówi – że 2,79 za minutę rozmowy, to w sumie absolutne minimum i taniej po prostu się nie da.
Nauczyliśmy się wtedy, a może nauczono nas, że telefon nie służy do rozmawiania (sic!), ale tylko i wyłącznie do przekazania ważnej informacji i to w telegraficznym skrócie.

W ciągu ostatniej dekady zrobiło się jeszcze wygodniej: w razie jakiejś sytuacji trudnej, konfliktowej, wystarczy nie odpisywać na e-maile albo SMS-y, ostatecznie zamknąć konto na jakimś portalu społecznościowym, fejsbóku czy NK, zmienić nick na takim czy innym forum, a to nie wymaga już przecież żadnego wysiłku, żadnego starania! I nadal niczego nie potrzeba się uczyć, żadnej trudnej sytuacji stawiać czoła!
Mamy więc pozorną (pozorną, bo tylko w sensie technologicznym) łatwość komunikacji oraz całkiem realny brak umiejętności porozumiewania się. Mamy też wokół coraz większą liczbę nieszczęśników, którzy z powodu niedoborów podstawowych umiejętności życiowych czy społecznych tak boją się życia i innych ludzi, a zwłaszcza złożonych relacji między nimi, że uciekają przed tymi wyzwaniami w rozmaite nałogi, uzależnienia, dopalacze, używki, kompulsje itd.

Nie do końca jestem przekonany, że właśnie o coś takiego chodziło, że tak miało być…

 

porady hobby inne

Komentarze

0 nowych
januszek   19 #1 02.02.2011 21:50

Kiedyś, kiedy telefon był luksusem, nieobecnym w większości domów, ludziom jakoś udawało się umawiać i spotykać w konkretnym miejscu, dniu i godzinie. Dziś w zasadzie bez komórki nie można sobie tego wyobrazić bo jak by to miało wyglądać bez "cześć, gdzie jesteś?" ;)

  #2 02.02.2011 21:53

Ten temat to rzeka, można go pociągnąć dalej i dość do wniosku, że obecnie mamy do czynienia z rozpadem społeczeństw. Uproszczenia w komunikacji doprowadziły nas do wręcz prymitywizmu. O ile szybkość się zwiększyła, o tyle jakość komunikacji prezentuje obecnie gorszy poziom niż minimalistyczne wiadomości wysyłane telegrafami.

Macenty   3 #3 03.02.2011 01:29

@lukasamd
"Uproszczenia w komunikacji doprowadziły nas do wręcz prymitywizmu"
Nie szalej z tym nas bo akurat sporo z "nas" - tych uświadomionych właśnie w problemie - stara się w miarę pielęgnować kontakty inne niż wirtualne.

Mnie raczej smuci i śmieszy jednocześnie fakt, że wśród np. młodzieży, tej podłączonej na stałe do portal społecznościowych, młodzieży, która zdaje się być zabawowa, kontaktowa, mieć masę znajomych, mnóstwo imprez odwiedzać i tak dalej - zdecydowana większość z nich to właśnie nas, ludzi związanych z oprogramowaniem, komputerami i wszystkimi "informatycznymi" rzeczami, uważa za ludzi pochłoniętych przez cyfrowy świat, bez kolegów i z horyzontem ograniczonym do granicy monitora. Nie będę długo szukał gdy postanowię znaleźć kogoś kto spędza na FB i NK więcej czasu z komputerem niż ja, a to mnie nazwą maniakiem bo zajmuje się czymś niezrozumiałym (jak kolejny projekt na studia). A okazuje się, że realnego kontaktu z ludźmi mam wcale nie mniej.

Często spotykam się ze zdziwieniem, że nie mam i nie planuję mieć konta na FB. Muszę być więc zacofany i nie szanować kontaktu z kimkolwiek. Akurat tam się nie pcham bo zwyczajnie nie lubię robić tego co wszyscy (prawie wszyscy). Gdybym zechciał to mogę sobie bez problemu postawić własny portal społecznościowy i być jego jedynym użytkownikiem.

Meszuge   16 #4 03.02.2011 07:27

@lukasamd

Kiedyś pisałem artykuł pod tytułem „Komunikacja podstawą porozumienia”. Przez moment rozważałem zastosowanie tego samego tytułu, ale zdałem sobie sprawę, że wielu użytkowników DP zrozumiałoby określenie „komunikacja” jako – PKP, albo ewentualnie jakieś urządzenie, czy program.
Spada nie tylko jakość, ale nawet zdolność do komunikowania się. I najbardziej „wypasione” komórki tego nie zmienią. Chyba, że na gorsze.

@Macenty

Gdybym pisał „was”, to dopiero byłyby protesty, nie? :-) Znasz inny, lepszy zaimek osobowy? Nas, Polaków – po prostu taka forma.

Konsekwentnie odrzucam zaproszenia na FB i kilka innych takich, zresztą zaczynam je dostawać już od zupełnie obcych ludzi. Bo ktoś zna kogoś, kto zna kogoś, kto… I obserwuję, jak z częścią znajomych nie mamy już sobie właściwie nic do powiedzenia w razie przypadkowego spotkania na ulicy. A jeśli ich przyjaźń warunkowana jest posiadaniem konta na FB, to ja dziękuję, mam jeszcze innych wokół siebie, ale… jak długo?

Czy ludziom naprawdę wydaje się, że jak na Skype jest dostępnych pięć milionów użytkowników, to są mniej samotni?


@januszek

Umówienie się i spotkanie bez wsparcia komórki, jest dziś tak samo niewyobrażalne, jak budowa piramid. :-)

borzole   4 #5 03.02.2011 11:30

Trochę to wszystko generalizujesz. O ile portale FB, NK, Twitter są tym na co narzekasz, to komórki i komunikatory już nie.

Meszuge   16 #6 03.02.2011 11:47

@borzole

Uważasz, że przez telefony komórkowe rozmawiamy tak samo, jak to było z telefonami stacjonarnymi 20 lat temu?

Niejaki MaRa w komentarzu do tematu: http://www.dobreprogramy.pl/Meszuge/Rzeczpospolita-feudalnomafijna-czyli,22496.h... właśnie wprost pisze, że: „Telefon komórkowy nie służy do pogawędek”.

Już przynajmniej jedno pokolenie zostało wychowane w tym przeświadczeniu, a poza tym... przecież 1/3 Polaków już nawet nie wie, co to znaczy „pogawędzić”.

Wydaje się, że jeśli emitujemy w jakiś tam sposób informacje: „kup chleb”, „trzeba wynieść śmieci”, „ten film jest do dupy”, to już rozmawiamy!

borzole   4 #7 03.02.2011 12:32

Telefon komórkowy jak najbardziej służy do pogawędek. Darmowe sms, minuty do wygadania i niskie opłaty sprawiły, że dzisiaj spotykam ludzi rozmawiających przez godzinę w pociągu, czy bratanicę smsującą z przyjaciółką przez całe urodziny ciotki. Sam zresztą nieraz rozmawiałem przez kilka godzin ze znajomymi przez komunikator, by potem wyjść razem na piwo.
To, że możesz wysłać krótki komunikat przez komórkę lub gg, to nie znaczy, że jesteś do tego ograniczony. Tak, przydaje się do zlokalizowania znajomych na mieście, ale możesz też przez niego pogawędzić.
Bez urazy, ale jeśli nie rozmawiasz dłużej przez komórkę, to może dlatego, że ta druga strona nie ma na to najmniejszej ochoty. Widać to Ty masz problem z umiejętnościami społecznymi.

januszek   19 #8 03.02.2011 12:45

@Meszuge:

"Uważasz, że przez telefony komórkowe rozmawiamy tak samo, jak to było z telefonami stacjonarnymi 20 lat temu?"

To nie jest takie proste bo po pierwsze mówimy o czasach, w których telefon był luksusem (nawet w czasach przed 3 min taryfikacją rozmów lokalnych, kiedy rozmowy lokalne kosztowały jeden impuls) bo nie każdy miał do niego dostęp. Zdażało się przecież, że trzeba było stać w kolejce do budki telefonicznej... Trudno więc to porównywać do realiów obecnych w których aktywnych telefonów jest więcej niż ludności... ;)

Jaahquubel_   13 #9 03.02.2011 12:47

@Borzole
"Bez urazy, ale jeśli nie rozmawiasz dłużej przez komórkę, to może dlatego, że ta druga strona nie ma na to najmniejszej ochoty. Widać to Ty masz problem z umiejętnościami społecznymi."
Ale nie o to chodzi. Raczej o to, że lepiej porozmawiać na żywo, a rozmowa przez komórkę to tylko namiastka.
Wydaje mi się, że fakt, że można porozmawiać przez telefon, komunikator itp. powoduje, że już tego nie robimy - nie trzeba łapać okazji, bo okazja jest zawsze,przez co nie wykorzystujemy jej nigdy.

Poza tym, rozmawiając z kimś przez komunikator, a tym bardziej wymieniając wpisy na forum lub w komentarzach albo smsy, tak na prawdę nie poznajemy danej osoby. Ktoś, kto po wpisach w necie wydaje nam się fajny, osobiście w ogóle nam mógłby się nie spodobać, a ktoś, kogo wpisy nas zniechęcają do niego, osobiście mógłby być naszym świetnym kumplem, bo tekst spłaszcza komunikat i intencje nadawcy mogą być zupełnie inne, niż to, co pojął odbiorca, choć obaj będą tego nieświadomi.

Extraordinarykid   6 #10 03.02.2011 13:58

@borzole

"To, że możesz wysłać krótki komunikat przez komórkę lub gg, to nie znaczy, że jesteś do tego ograniczony. Tak, przydaje się do zlokalizowania znajomych na mieście, ale możesz też przez niego pogawędzić."

Po części masz rację.
Spójrz jednak na społeczeństwo dorastające "od małego" przy technologicznych nowinkach.
Zamiast słowa "umiejętności" uzywają słowa "skile", a w sms'ach piszą "rzaba".

Spotkałem się z wieloma przypadkami analfabetyzmu wtórnego u dorosłych, niektórzy z nich nawet się przyznają, że nieświadomie z powodu korzystania z używanych telefonów, odkupionych od kogoś, naładowanych "spersonalizowanymi słownikami do pisania", nie potrafią już podczas pisania określić, jak dane słowo się pisało, bo słownik uzupełnia je sam - często z błędem.
To samo dotyczy internetu - bez poprawiania tekstu można często zobaczyć dziwactwa.

Meszuge   16 #11 03.02.2011 14:18

@borzole

Chyba się nie zrozumieliśmy. Rozmowy faktycznie potaniały, ale w psychice wielu ludzi trwale odcisnęło się piętno przestrogi: „telefon jest tylko do przekazania informacji, przez telefon komórkowy się nie gada, bo drogo!”. Dlatego zacytowałem czyjąś wypowiedź na ten temat, a nie swoją.

@Jaahquubel_

Dokladnie tak! Siedem możliwości do wyboru, więc… nie korzystam z żadnej.


@Extraordinarykid

Jeszcze trochę, a w miarę bezpieczny i zrozumiały przekaz stanowić będą chyba tylko piktogramy.

Nie sądzę, żeby o to chodziło, raczej po prostu coś poszło nie tak, a generalnie chodzi mi o to, że technologia, która miała UŁATWIAĆ życie, zaczęła ZASTĘPOWAĆ życie.

Extraordinarykid   6 #12 03.02.2011 14:38

"..a generalnie chodzi mi o to, że technologia, która miała UŁATWIAĆ życie, zaczęła ZASTĘPOWAĆ życie.."

Technologia jest martwa - sama w sobie.
Bez człowieka nic nie znaczy.
Nie oczekujmy tego, że przed wręczeniem komuś komputera, telefonu komórkowego, czy innego, w gruncie rzeczy przydatnego urządzenia, Pan/Pani w salonie telefonii komórkowej, sklepie z artykułami elektronicznymi czy innym Media Markcie, bęą przeprowadzali krótki test psychologiczny i analizowali go z "bazą norm dopuszczonych".

Na pewno wpływa mamy na siebie.
kto planuje mieć dzieci, bądź już je ma, ma także szanse wykazać się zbawiennym wpływem na nowe pokolenie.

Moje dziecko dostanie pegasusa ;p .. kiedyś (!)

borzole   4 #13 03.02.2011 15:40

Przeanalizowałem jeszcze raz o czym jest ten tekst:

http://www.wordle.net/show/wrdl/3086884/Technologia-i-Porozumienie

:D

AndrzejG   10 #14 03.02.2011 15:55

Komórki, serwisy społecznościowe i komunikatory nie były by aż tak popularne, gdyby nie zapotrzebowanie na nie. Ten mit z telefonem tylko w ważnych sprawach faktycznie spłycił przekaz i do tej pory pokutuje, ale to tylko mała cząstka przyczyn, m. in. kiepskiej organizacji czasu.

Mogę podać nawet na własnym przykładzie. Już w szkole podstawowej miałem mało wolnego czasu, bo zajęcia kończyły się późno, dużo było zadawane do domu a na kontakty z rówieśnikami już nie było zbyt wiele czasu.
W technikum (do dziś żałuję, że nie liceum) szkoła tak cudownie organizowała mi czas, że w kolejnych latach miałem zakamuflowane te same przedmioty pod nowymi nazwami (np. podstawy ekonomii, ekonomia, zarządzanie firmą, marketing, podstawy biurowości) i za każdym razem ten sam materiał od nowa i z nowym nauczycielem (często "nauczycielem", który dyktował tylko swoje stare notatki wyszperane z jakiegoś kąta), oszaleć można a czasu nie ma ani na naukę ani integrację z grupą (całe szczęście ktoś mądry wymyślił wagary).

Dopiero na studiach człowiek chwilę odpocznie a zaraz wpada w jeszcze głębszy dołek w pracy (bo ciężko się zgrać ze znajomymi, żeby w ten sam dzień wolne mieli; bo za daleko i w ogóle za ciężko).
Pozostaje się cieszyć, że nie wszyscy jeszcze mieszkamy w pracy, tak jak Japończycy albo spróbować coś zmienić; może nie w wielkiej skali, ale każdy z osobna pracując nad sobą też może doprowadzić do większego efektu. Kiedyś była praca u podstaw, asymilacja Żydów a teraz by się przydała asymilacja Polaków z ludźmi...

Karach   3 #15 03.02.2011 16:26

"Nie do końca jestem przekonany, że właśnie o coś takiego chodziło, że tak miało być… "

To zależy komu o to chodziło... Może dla niektórych faktycznie wdrożenie technologii umożliwiających porozumiewanie się miało na celu zniszczenie GŁĘBOKICH relacji międzyludzkich zastępując je kolekcjonerstwem relacji płytkich (parz facebook). Spiskowe teorie dziejów się kłaniają...

Meszuge   16 #16 03.02.2011 18:18

@Extraordinarykid

Moi rodzice nie mogli mnie nigdy na czas ściągnąć z podwórka - Ty, swoje dzieci, będziesz musiał na podwórko wyganiać za karę... :-)



@AndrzejG

Oczywiście, że jest zapotrzebowanie. Na alkohol, papierosy, dopalacze, urywanie psom głów... widocznie też jest.


@Karach

Ty nie kombinuj, bo starach się bać! :-)

AndrzejG   10 #17 03.02.2011 19:10

@Meszuge Oczywiście, że jest zapotrzebowanie. Na alkohol, papierosy, dopalacze, urywanie psom głów... widocznie też jest.

Nooo, nie generalizujmy w tak drastyczny sposób. Wrzucanie palaczy i zerwikapturów do jednego worka na pewno nie pomoże. Nie mówię, że palenie jest zdrowe, ale porównanie nieadekwatne.
Równie dobrze można powiedzieć, że kiedy jesteśmy dumni z naszej historii, to pochwalamy morderstwa i gwałty, które niewątpliwie miały miejsce podczas licznych podbojów naszych przodków.

Meszuge   16 #18 03.02.2011 19:43

@AndrzejG

A z któregoż to wieku w naszej historii możemy być dumni? :-)

Meszuge   16 #19 03.02.2011 23:47

@bonzo97

Jeśli dobrze zrozumiałem wnioski płynące z Twojego niezwykle błyskotliwego wywodu (tylko przez moment wszy myliły mi się z więzią rodzinna, ale mniejsza z tym), to drogie rozmowy telefoniczne znakomicie i korzystnie wpływają zarówno na częstotliwość, jak i trwałość związków międzyludzkich?

No… OK. To sobie z tym przekonaniem zostań. :-)

AndrzejG   10 #20 03.02.2011 23:55

@ Meszuge
"A z któregoż to wieku w naszej historii możemy być dumni? :-)"

To nie było domniemanie, ja stwierdzałem fakt - ludzie są dumni z wielu powodów. Jedni z Grunwaldu inni z tego, że dawno, dawno temu okupowaliśmy Moskwę, jeszcze inni z tzw. "cudu nad Wisłą" czy Solidarności. A z czego możemy to już inna bajka - potencjał do wykorzystania.

No, ale przecież nie o to chodziło z czego jest Polak dumny, tylko o porównanie.
Ps. Czytałeś może opowiadanie Rafała Orkana "Wystawa Okrucieństw"? Może tylko mi się wydaje, ale odnoszę wrażenie, że masz podobne spojrzenie na nasz przyszły świat jak on w tym opowiadaniu, czyli raczej czarny scenariusz. Możesz mieć rację, ale przecież działasz, piszesz o tym w blogu, nie? :-)

Extraordinarykid   6 #21 04.02.2011 00:42

Widzę, że nieźle płyniecie w tym temacie :D
Od technologii, która płytkim umysłom ogranicza kontakt z ludzkością, przez gwałty i mordy do bitwy pod Grunwaldem i Cudu Nad Wisłą ! ;-) ..

Popatrzcie na ten wpis.
Jakby go nie dotknąć, to powstał w umyśle człowieka, a przekazany został za pomocą technologii.
Nie widujemy się co dzień, a mimo tego możemy wymienić kilka poglądów na różne tematy i to właśnie dzięki technologii, która idzie do przodu.

Nie znalazłem tutaj psiej głowy, żadnego kontrowersyjnego materiału, a jedynie zlepek przemyśleń, które warto przeczytać i przedyskutować.
Nie wszystko co związane z internetem, telefonią komórkową czy innymi tymi takimi, musi być złe i czyhać na chwilę słabości użytkownika.

"Mamy więc pozorną (pozorną, bo tylko w sensie technologicznym) łatwość komunikacji oraz całkiem realny brak umiejętności porozumiewania się. Mamy też wokół coraz większą liczbę nieszczęśników, którzy z powodu niedoborów podstawowych umiejętności życiowych czy społecznych tak boją się życia i innych ludzi, a zwłaszcza złożonych relacji między nimi, że uciekają przed tymi wyzwaniami w rozmaite nałogi, uzależnienia, dopalacze, używki, kompulsje itd."

W zasadzie nigdy nie spotkałem się z jakimś MANUAL'em, który opisywałby bezpieczny sposób komunikacji za pomocą technologii, nie przeszkadzając tym samym w normalnym życiu.
Skoro dana jednostka siedzi cały dzień przed monitorem i pisze do kogoś, to znaczy, że jest po drugiej stronie ktoś taki, kto tego chce, oczekuje..

Meszuge   16 #22 04.02.2011 08:45

@AndrzejG

Nie czytałem, niestety.
Czy to jest czarny scenariusz? Powiedzmy tak, że jest to wizja, która mi się nie podoba. Oczywiście niewiele z tego dożyjemy sami, więc można powiedzieć, że nie ma się co przejmować, ale… Przyszłość to matrix. Niesamowita technologia i ludzie porozumiewający się chrząknięciami i mruknięciami. Albo inaczej: widziałem niedawno obrazek pod tytułem „Randka przyszłości” – na łóżku siedzi on i ona, każde ma włączony własny laptop, każde ma na uszach słuchawki. Jeśli komuś przychodzą do głowy takie pomysły, to… chyba nie jestem sam.


@Extraordinarykid

Technologia to nie samo zło, podobnie, jak nie samym złem są telefony, komunikatory, e-maile, fora itd. Gdyby nie miały zalet, zalet kuszących i faktycznie wartościowych, to byśmy po nie nie sięgali. Na przykład – a może i przede wszystkim – to, o czym piszesz: możliwość komunikowania się z ludźmi, z którymi bez tej technologii w ogóle byśmy się nie zetknęli.
Tylko, czy nie jest to... takie trochę zamienianie jakości na ilość i różnorodność?

AndrzejG   10 #23 04.02.2011 12:01

@Meszuge
Opowiadanie pokazuje czytelnikowi wycinek Polski przyszłości wg wizji autora. Pozna się tam takie rzeczy jak: cudowna pigułka "empatex", która sprawia, że dziennikarze przemawiają do widza z większym "współczuciem" kiedy np. zdają szczegółową relację z czyjegoś umierania, portale społecznościowe dla morderców i tym podobne cuda. Może nie najwyższych lotów, ale daje do myślenia.

Ale wracając do tematu: skoro nie jesteś sam, to jest jeszcze nadzieja, że matrix się nie spełni. Są też tacy, którzy zastanawiają się, czy ktokolwiek tego dożyje...

Meszuge   16 #24 04.02.2011 13:25

@AndrzejG

Taki „matrix”, jeśli już używamy tego skrótu myślowego, rozciągnięty na lata, może na dwa-trzy pokolenia, nie robi aż tak wielkiego wrażenia. Do pewnych spraw, które czterdziestolatkowi wydają się nowe i mniej lub bardziej bulwersujące, piętnastolatek ma stosunek obojętny. W czymś takim się urodził, wychował i wydaje mu się, że tak właśnie jest… NORMALNIE.

Extraordinarykid   6 #25 05.02.2011 00:35

"Do pewnych spraw, które czterdziestolatkowi wydają się nowe i mniej lub bardziej bulwersujące, piętnastolatek ma stosunek obojętny. W czymś takim się urodził, wychował i wydaje mu się, że tak właśnie jest… NORMALNIE."

To działa także w drugą stronę.
Piętnastolatek, mimo, że nie jest jeszcze osobą dorosłą, która może o życiu powiedzieć wszystko, ma prawo do życia w świecie, który nafaszerowany jest zamiennikami technologicznymi. Nie chce iść z kolegami na boisko - gra online.
Nie chce się mu siedzieć na ławce i gadać - rozmawia przez komunikator.
Nie toleruję ludzi w postaci skamielin siedzących przed monitorem i załatwiających wszystko przez internet, ale nie wyobrażam sobie, abym musiał w sklepie toczyć boje, o których opowiadali mi Matka z Ojcem, albo martwic się, że ktoś mi do poczty zajrzy.

Życie jest o wiele prostsze teraz, kiedy możemy sobie pozwolić na akt niepełnosprawności społecznej siedząc i załatwiając wszystko przez telefon, komputer. Grunt to zdawać sobie z tego sprawę.

Meszuge   16 #26 05.02.2011 07:41

Sklepowe boje dotyczyły pewnego układu społeczno-politycznego. Całkiem niedaleko, bo w Wielkiej Brytanii czy Norwegii, ich nie było. :-)

Prostsze, mówisz… Tak, pewnie tak… na pewno…

"Wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale… nie bardziej” - Einstein

Extraordinarykid   6 #27 06.02.2011 00:26

"Sklepowe boje dotyczyły pewnego układu społeczno-politycznego. Całkiem niedaleko, bo w Wielkiej Brytanii czy Norwegii, ich nie było. :-)"

Zakładam, że stan i wpływ technologii na życie codzienne tamtejszych mieszkańców także jest nieporównywalny do tego, co było, jest i będzie "U Nas".

Podaj, proszę, trzy codzienne zagadnienia życia, które zostały u większości ludzi upośledzone przez technologię w takim stopniu, że możesz zacytować to : "Wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale… nie bardziej” - Einstein

Nie uważam, aby wszystko schyliło się do tak przesadnych, pesymistycznych rozmiarów.
Owszem, niektórzy przesadzają z pewnymi rzeczami, ale w większości przypadków, to ludzie, którzy nie wnoszą nic do życia społecznego. Jak nie nk i fejsbuk, to pewnie telewizor całymi dniami. Każdy dotychczasowy nałóg można zastąpić tak samo łatwo nowym, jak dotychczasowym zastąpiło się poprzedni.

Błędne koło - zawsze pojawi się coś, czego można się "przyczepić". Najczęściej jest to coś, co nas samych nie interesuje.

Meszuge   16 #28 06.02.2011 17:09

Trzy, czy nie trzy... ja jestem "specjalistą" od komunikacji w bardzo szerokim znaczeniu tego słowa.
A na przykład komunikatory i urządzenia do pisania SMS-ów nie wydają Ci się odpowiedzialne za to, że połowa Polaków nie jest w stanie w tej chwili napisać listu na dwie strony - do kogokolwiek?

Natomiast z Twoim ostatnim stwierdzeniem to bym się nie zgodził. Jeśli mnie coś nie interesuje, to czemu miałbym się "czepiać"? Jeśli jest mi obojętne, to ani mi do głowy nie wpadnie oceniać, krytykować, walczyć, polemizować, czepiać się...

Nie mam motocykla, nie interesują mnie motocykle, przez ostatnie 10 lat nie napisałem ani dwóch zdań na temat motocykli. Czemu miałbym się czepiać, jeśli ten temat mi lotto? :-)

Extraordinarykid   6 #29 07.02.2011 05:15

Nie wiem, czy połowa Polaków, czy ćwierć Narodu.
Nie jestem w stanie tego stwierdzić, podobnie jak Ty ;-)

Jestem przekonany, że już przed rozpowszechnieniem się telefonii komórkowej, wielu ludzi nie potrafiło napisać listu na dwie strony, nie chciało się im bądź też nie mieli do kogo.

Mając telefon komórkowy i internet w domu, na co dzień, komunikacja z innymi użytkownikami, członkami rodziny, pracownikami, czy po prostu starymi, dawnymi znajomościami jest tak powszechna i częsta, że nie widzę osobiście sensu w pisaniu listu.

Piszę list do koleżanki za oceanem, bo nie mam możliwości kontaktu z nią za często - to rozumiem.
Ale nie potrafię sobie wyobrazić, abym pisał dwustronny list do kolegi, który potrafi przez godzinę po pracy wisieć na słuchawce i opowiadać o tym i o tamtym.
Jeżeli nie piszę listu, to wystosuję długiego maila, przynajmniej mam pewność, że wszystko jest czytelne ;-)

"Nie mam motocykla, nie interesują mnie motocykle, przez ostatnie 10 lat nie napisałem ani dwóch zdań na temat motocykli. Czemu miałbym się czepiać, jeśli ten temat mi lotto? :-)"

Zakładam, że problemu z listami też nie masz, kuszeniu komputera i sieci też możesz się oprzeć .. Co zatem Cię "boli" ?
Świata nie zbawisz, na siłę nikomu dobrze nie zrobisz.
Nawoływanie do ogarnięcia się z przed komputera i otwarcia na ludzi jest tak samo bezsensowne, jak patrzenie dwa razy w to samo lusterko w poszukiwaniu motocyklisty.
Jak będzie chciał zapier***ać, to właśnie tak zrobi i rozbije się mimo Twojej ostrożności.

Meszuge   16 #30 07.02.2011 18:17

Jedynym słabym punktem w tym wszystkim jest jakość tej komunikacji. Albo jej poziom. Albo pozorność - jak wolisz.

Zbliżają się święta. Znajduję w Internecie jakieś zgrabne życzenia, przepisuję je do swojej komórki, a następnie w stosownej chwili wysyłam 137 ludziom z mojej książki adresowej. Czy to jest według Ciebie komunikacja? Satysfakcjonujący poziom porozumienia i bliskości?

AndrzejG   10 #31 08.02.2011 14:29

Co do jakości komunikacji zgadzam się z Meszuge po całości. A już przykład z życzeniami to już absolutny strzał w dziesiątkę. Każdy, w tym i ja - otrzymuje przed świętami te zabawne wierszyki - często od kilku różnych znajomych te same. Wypływa tu na powierzchnię stara szkoła, która głosi, że wybieranie najłatwiejszej ścieżki nie zawsze jest najkorzystniejsze.

Jakie są tego konsekwencje? W przypadku życzeń świątecznych człowiek nie wie co właściwie chciałby powiedzieć drugiemu człowiekowi, bo ma coraz mniej doświadczenia w takiej formie wyrażania uczuć, więc życzy mu "wszystkiego naj, naj"... I spadaj, następny proszę. Taka prosta czynność jak składanie życzeń staje się przykrym obowiązkiem i człowiek zaczyna odbierać to całe składanie życzeń jako "niepotrzebną szopkę", prawdopodobnie nawet jeżeli otrzyma szczere życzenia, bo przenosi swój stosunek do tej czynności na innych.

Meszuge   16 #32 08.02.2011 17:32

Czasem wysyłam przyjaciołom kartki pocztowe z życzeniami. Ale nie wiem, czy sobie nie darować, bo okazuje się, że dla wielu z nich jest to traumatyczne przeżycie.

Extraordinarykid   6 #33 09.02.2011 15:03

"
Zbliżają się święta. Znajduję w Internecie jakieś zgrabne życzenia, przepisuję je do swojej komórki, a następnie w stosownej chwili wysyłam 137 ludziom z mojej książki adresowej. Czy to jest według Ciebie komunikacja? Satysfakcjonujący poziom porozumienia i bliskości? "

Nie. Oczywiście, że to jest strzał w stopę samemu sobie, a dotyczy to każdego, kto w taki sposób postępuje.
Zgadzam się w tej kwestii, ale to tylko jeden z wielu, naprawdę wielu, sposobów komunikacji za pomocą internetu, telefonii komórkowej i nie tylko.
Takie smsy odbieram jako spam, który spotykany jest w poczcie mailowej, komunikatorach itp.

"Wypływa tu na powierzchnię stara szkoła, która głosi, że wybieranie najłatwiejszej ścieżki nie zawsze jest najkorzystniejsze. "

Uważam, że ktoś, kto ogranicza się do złożenia życzeń przy pomocy smsa, nie szuka niczego więcej, jak tylko szybkiego sposobu na odbębnienie tej czynności.
Ktoś, kto zadzwoni i powie życzenia, przykłada się do tego o wiele bardziej. Mało prawdopodobne, aby ktoś komuś przeczytał takie smsowe bzdury dzwoniąc do niego.

Tak czy siak.. gdyby nie to, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że nie otrzyma się wiadomości od tej osoby. Może głupi sms lepszy niż nic ?
Choć z drugiej strony ;-)..

Meszuge   16 #34 09.02.2011 17:29

Sam już widzisz, tu właśnie, w myśleniu "lepsze to, niż nic", tkwi pułapka.