Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Zemsta Lenina, albo nierozwiązana zagadka...

„Komuna” – powszechnie chyba zrozumiały skrót myślowy; jest rzeczą znaną, że ustrój komunistyczny nigdy nie istniał, ani w Polsce, ani nawet w ZSRR.

Kiedy „komuna” chyliła się już ku upadkowi (nie tylko u nas), kiedy widać już w zasadzie było, że jej miesiące są policzone, mądrzy ludzie na całym świecie radzili, jak poradzić sobie z problemami, jakie to przyniesie. Bo poza wiwatami i powszechną radością miały wystąpić też określone problemy i to było oczywiste. Jednym z nich, takim poważniejszym, była obawa o miliony ludzi starszych, albo w średnim wieku, którzy nie będą się w stanie dostosować do nowych warunków.

Później „komunę” rzeczywiście szlag trafił.

A jeszcze trochę później, socjologów na całym świecie wprawiło w osłupienie to, co się stało w krajach postkomunistycznych. Okazało się bowiem, że ich rozsądne, wyważone, przemyślane, poparte argumentami przekonania rozwiały się jak dym. Działo się, i dzieje nadal, coś zupełnie odwrotnego do ich prognoz i przewidywań. Owszem, niewielka, bardzo niewielka, grupa ludzi starszych faktycznie w nowej rzeczywistości odnaleźć się nie mogła. Jednak największym problemem okazali się ludzie młodzi. To oni mają ogromne problemy z akceptacją zmian i, co gorsze, stwarzają problemy w związku z tym, właściwie wszędzie, gdzie się znajdą. Członkowie rodziny mieszkający w różnych częściach świata opowiadają krew w żylakach mrożące historie o postawie Polaków z nowej emigracji.

Roszczeniową i zupełnie nierealistyczną postawę reprezentują głównie ludzie młodzi. Można by powiedzieć, że to kwestia wychowania, ale prawda jest taka, że bardzo często są to dzieci ludzi, którzy z „komuną” zaciekle walczyli, więc trudno zakładać, że dzieciom wpoili umiłowanie tego ustroju i rządzących nim zasad. Poza tym, od obalenia „komuny” minęło już tyle lat, że wyrosło nowe pokolenie ludzi, którzy już nie tylko się nie wychowali, ale nawet nie urodzili w starym systemie. Oni też natrętnie i nachalnie wyciągają rękę do urzędów, instytucji i kogo się da, domagając się i żądając pewnych dóbr, albo przywilejów… faktycznie za darmo, za nic. Skąd wzięły się u młodych ludzi, w 2010 roku, postawy i przekonania typowe dla PRL i lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku, pozostaje zagadką. Rzecz jasna mowa jest o problemach w skali społeczeństw, a nie pojedynczych przypadkach.

Jak się to ma i objawia w sektorze IT?
Gdziekolwiek w Internecie toczy się dyskusja na temat licencji, praw autorskich, form dystrybucji, cen programów, filmów i muzyki na DVD, można być pewnym, że prędzej czy później (raczej prędzej) padną argumenty typu:

- Jeżeli chcą, żeby ludzie oprogramowanie (filmy, muzykę itd.) kupowali, to niech obniżą ceny.
- Ludziom trzeba zapewnić możliwość dzielenia się dobrami kultury.
- Jak mnie nie stać na legalny system, to niby co mam zrobić?
I wiele podobnych.

Prawdę mówiąc sytuacja zabrnęła już o wiele dalej, niż to było za „komuny” i staje się coraz poważniejsza. Skąd u ludzi bierze się przekonanie, że jak ich na coś nie stać, to mają moralne prawo to ukraść? Co niezwykłe, przekonania takie dotyczą właśnie branży IT (szeroko pojmowanej), bo przecież nie działają w motoryzacji czy rolnictwie. Nie stać mnie na mercedesa, gospodarstwo rolne, albo stado bydła, to nie mam i koniec. Przecież nie ukradnę. Ale system operacyjny – tak, jak najbardziej, ukradnę. Bo… bo mi się należy. I basta!

Dzielić się dobrami kultury? Pięknie brzmi, zwłaszcza słowo „dzielenie się”, wszak dzielą się altruiści, ludzie dobrzy, życzliwi. Jak to wyglądało za „komuny”? Przeczytałem książkę, więc chcąc się podzielić, opowiedziałem o niej koledze. Byłem na koncercie – zdałem relację z wrażeń i nawet kawałek zanuciłem koleżance. Byłem na filmie… w teatrze… w filharmonii… Komu wtedy wpadłoby do głowy przepisywanie książki na maszynie, z kalką, w pięciu kopiach, i rozdawanie takich kopii przyjaciołom? Owszem, czasami się to działo w przypadku dzieł zakazanych. Zakres tego procederu był marginalny i dotyczył raczej formy oporu stawianego władzom, niż rozpowszechniania dóbr kultury.

Inna jest technika wtedy i inna teraz – tak, to prawda, ale rozwój techniki nie jest kryminalizujący. Samochody jeżdżą szybciej, ale to nadal ludzie je prowadzą i powodują wypadki. Broń jest doskonalsza i bardziej szybkostrzelna, ale to człowiek pociąga za spust. Nie trzeba już książek przepisywać na maszynie czy odbijać na powielaczu, są skanery i drukarki, ale nadal tymi narzędziami posługuje się człowiek.

Wracając do tego dzielenia się dobrami kultury… Nadal pozostaje zagadką, skąd się takie przekonanie wzięło? W jaki sposób setki tysięcy ludzi doszło do wniosku, że jak kupili płytę z muzyką, to mają prawo (prawo!) skopiować ją sto razy i rozdać stu znajomym? Oczywiście, znajomi mają prawo otrzymaną kopię skopiować i rozdać kolejnym swoim kumplom. A kumple umieszczą ją w Internecie, żeby każdy miał dostęp. Kolejne pytanie: kto i za co ma ludziom zapewnić tą możliwość dzielenia się dobrami kultury? Konkretnie – kto? Konkretnie – za co?

Komputer, system, program, dostęp do Internetu, muzyki, filmu, mi się należy – kolejne, zupełnie absurdalne przekonanie. I nadal brak odpowiedzi na pytanie, skąd się ono młodym ludziom wzięło? A niby dlaczego się należy? Za co? Owszem, większość (czy rzeczywiście większość?) zgadza się, że coś tam trzeba za te dobra zapłacić, ale uważają, że cenę mają prawo (znów to prawo!) ustalać sami, stosownie do własnych możliwości finansowych. A jak oni (Polacy zawsze pod ręką mają jakichś „onych”, którzy za wszystko odpowiadają) ustalą ceny za wysoko, to sami sobie są winni, że ich okradam. A tak! Jeszcze trochę, a jakiś Polak lub Ukrainiec pozwie Billa G. o nakłanianie do przestępstwa, demoralizowanie i zmuszanie do kradzieży.

Ameryka to kraj, w którym prawnicze gry i zabawy towarzyskie są na porządku dziennym. Tym niemniej, zarówno tam, jak i w innych normalnych, cywilizowanych krajach działa, jest powszechnie i automatycznie rozumiana, bez studiowania postanowień licencyjnych, zasada: mam prawo do towarów, dóbr i usług, za które zapłaciłem. Oczywiście dotyczy to także sfery kultury i sztuki. U nas wygląda to nieco inaczej: mam prawo do towarów, dóbr i usług, za które nie zapłaciłem, bo… bo tak!

Jeszcze trochę i pojawi się żądanie, by twórcy (filmów, muzyki, oprogramowania) pracowali za darmo, albo niech oni im płacą, no bo ja mam prawo za darmo, albo prawie, nie tylko mieć, ale i się dzielić. Swoją drogą, łatwo jest się dzielić za cudze pieniądze.

Jest to przerażające. I niestety, kompletnie niepojęte…

 

inne

Komentarze

0 nowych
corrtez   12 #1 30.06.2010 11:15

No właśnie na kompa to mnie stać, ale żebym na Windowsa wydawał 400PLN to już za dużo... Zresztą M$ jest bogaty to od jeden kopii nie zbiednieje...

  #2 30.06.2010 11:47

Na początku chciałem napisać, że taki wpis nie powinien znaleźć się na blogu DP bo niewiele ma z tematyką wspólnego, no ale na szczęście pojawiło się nagle "Jak się to ma i objawia w sektorze IT?" :]

Zgadzam się. Podejście idiotyczne, godne pożałowania. Człowiek zaczyna to rozumieć wtedy, gdy sam zaczyna nad czymś pracować i dostaje za to wynagrodzenie, zaczyna rozumieć, ile trzeba włożyć w to własnego czasu i siły.

A prawdziwego komunizmu nie było, nie ma no i nie będzie. Jego idea jest naprawdę piękna, ale w wypadku ludzi - zbioru osobników z zupełnie odmiennymi poglądami i charakterami zupełnie niemożliwa do zrealizowania. Najpierw, należałoby bowiem odebrać nam... złe uczucia takie jak np. nienawiść, zazdrość.

  #3 30.06.2010 12:07

Nie stac na Windowsa? Zainstaluj Linuxa! Nie stac na Office? Zainstaluj Open Office!. Istnieja alternatywy ale ludzie sa leniwi. Ta cala lapanka, nagonka na piratow, pozwy, wysokie ceny za bubel - to nic innego jak kapitalizm, tj maksymalizowanie zysku kosztem Kowalskiego, plac za program albo martw sie ze cie pozwa. Ale ocen to trzezwym okiem, czy zle jest okrasc zlodzieja?

StawikPiast   11 #4 30.06.2010 12:25

Jedno sprosotwanie bym dodal. Jak sobie kupisz jakis program czy film, to nadal mozesz go pozyczyc, tylko pamietaj ze w tym czasie ty go nie masz i pozyczasz w tylu kopiach ilu zakupiles. czyli np kupiles se "Avatar"-a na DVD. Kolega chce pozyczyc. To pozyczasz i juz, tylko jak ma go kolega to ty nie. obejzysz dopiero jak kolega odda. To jest chyba dzielenie sie dobrami jakie posiadasz.

Meszuge   16 #5 30.06.2010 12:47

@lukasamd
Zauważ tylko, że to nie dzieje się w żadnej innej „branży”. Motoryzacja i rolnictwo odpadają, już o tym pisałem. Przemysł maszynowy, odzieżowy, spożywczy raczej też – spróbuj ukraść obrabiarkę, albo markowe buty argumentując to tym, że nie masz forsy na kupno. :-)

@StawikPiast
Tak, oczywiście. Film na DVD też mogę obejrzeć w gronie rodziny, czy z kumplami i nikt mi za to głowy nie urwie. Wiesz dobrze, że nie o takie dzielenie się chodzi. :-)


Jak to wygląda w praktyce?
Napisałem książkę (skomponowałem i nagrałem muzykę, napisałem program itp.). Swoje dzieło chcę sprzedawać po 30,00 złotych za sztukę. W tym momencie przychodzi do mnie siedemnastoletni Kowalski i informuje, że on 30,00 złotych nie zapłaci, bo tyle nie ma. Może mi zapłacić 7,00 złotych. Lojalnie też informuje, że jak mu swojego dzieła za 7,00 złotych nie sprzedam, to mi je ukradnie i to będzie tylko i wyłącznie moja wina. Ponadto Kowalski oświadcza, że bez względu na to, czy mu sprzedam za 7,00 czy będzie musiał (sic!) ukraść, to i tak moje dzieło będzie kopiował i rozdawał przyjaciołom, bo to fajni kumple są, mają jeszcze mniej kasy od niego, on chce być przez nich lubiany i akceptowany, a w ogóle to ludzie powinni moc się dzielić dobrami kulturalnymi i mieć do nich dostęp.

bolivar   9 #6 30.06.2010 12:56

Dlaczego tak jest? Bo jest to łatwe. Tak samo jak rzucenie niedopałka na chodnik/drogę. Tak samo jak zdeptanie trawnika. Do tego większość osób ma to w głębokim poważaniu.

BTW. zawsze mnie ciekawiło czy właściciel kolekcji 902419 plików mp3 przesłuchał wszystkie i czy obejrzał swoje 3333 płyt DVD z filmami... W moim wypadku jest dostępne kilkadziesiąt kanałów TV, które mogę spokojnie oglądać i raz lub dwa razy w miesiącu jakiś film na dvd z wypożyczalni. Może to też kwestia wieku, że nie muszę filmu zobaczyć godzinę po premierze, ale spokojnie mogę poczekać kilka miesięcy. Tak samo za grę nie muszę zapłacić 100 PLN, tylko po roku 30. Do napisania tekstu nie potrzebny mi jest Word, ale zwykły edytor tekstu ze słownikiem, do zabawy z rysunkami Paint.NET, a nie Corel... ale tak samo do zasadzenia jednego drzewka biorę łopatę, a nie załatwiam od sąsiada koparkę.

macaleks   14 #7 30.06.2010 14:20

Pozostałości po komunie jest mnóstwo.Mentalność roszczeniowa wpajana dalej przez pis i psl które to partie są tak naprawde populistcznymi.Jak mawia J,Kaczyński "jesteśmy trochę partią lewicową a może i jestesmy" To typowe granie pod publiczkę.Górnicy rozpasana przez Gierka grupa roszczeniowa.Utrzymywanie KRUS przez wszystkich podatników ,czterdziestoletni emeryci/mundurówka i inne grupy tzw społeczne/!Najgorsze to,że nikt za to nie ma odwagi sie zabrać.Zostanie okrzyknięty wrogiem klasowym!OMG!!!

  #8 30.06.2010 16:11

Ależ oczywiście... Piractwo jest złem i należy z nim walczyć, ale...
No właśnie 'ale'. Piractwo to nie kradzież!
Okradając np. sklep obuwniczy, sprawiam iż w tymże sklepie jest mniej butów co skutkuje mniejszą sprzedażą, więc i mniejszym zyskiem. Piractwo natomiast to pozbawienie producenta potencjalnego zysku jaki mógłby zdobyć gdyby każdy pirat kupił dany towar...

Spawnm   2 #9 30.06.2010 17:35

"Jeszcze trochę i pojawi się żądanie, by twórcy (filmów, muzyki, oprogramowania) pracowali za darmo"

A nie pojawia się ? Co jakiś czas wpadają tego typu ludzie na fora programistyczne i oczekują programu , a jak się mówi 'zapłać' to wielkie oburzenie jak my możemy brać pieniądze ... no bo dla nas to chwila napisać kilka linijek , dla piosenkarza to chwila napisać kilka zdań i je zaśpiewać itd...

  #10 30.06.2010 18:22

@Ivril
"Okradając np. sklep obuwniczy, sprawiam iż w tymże sklepie jest mniej butów co skutkuje mniejszą sprzedażą, więc i mniejszym zyskiem. Piractwo natomiast to pozbawienie producenta potencjalnego zysku jaki mógłby zdobyć gdyby każdy pirat kupił dany towar... "

A nie zastanowiłeś się że okradając sklep obuwniczy sprawiasz że sąsiadka która zobaczy na twoich nogach nowe buty pójdzie sobie też takie same kupić - identycznie jak napisałeś o piratach...

Meszuge   16 #11 30.06.2010 18:32

@bolivar
Nie jestem pewien, czy „bo to jest łatwe” wyczerpuje problem. Tak samo łatwe jest i w innych krajach, ale tylko w byłych demoludach przyjęło rozmiary epidemii.

@Pirx
Piszesz: ” Prawa autorskie i patentowe to nic innego jak interwencjonizm państwa w czystej postaci. Bo to urzędnik państwowy decyduje przez jaki okres i w jakim zakresie ktoś ma prawo do tego czy tamtego”.

Prawa (wszelakie) do swojej książki wołałbym jednak mieć dożywotnio i móc je zapisać w testamencie swoim dzieciom. Ale ja sam nie jestem w stanie skutecznie chronić swoich praw, a więc ceduję ten obowiązek na państwo, któremu w zamian płacę podatki. :-)

@blackberrystorm
I w ten oto sposób można dojść do wniosku, że kradzież butów jest niezwykle korzystna dla sklepu i producenta, bo napędza handel. To może jeszcze jakieś ułatwienia dla złodziei? Skoro aż tak się przyczyniają... :-)

  #12 30.06.2010 18:44

@Pirx
Za ostro podchodzisz do tematu. Jakby usunac patenty to swiat przestalby sie rozwijac, bo to po prostu nie bylo by oplacalne. Patenty tak! Amerykanskie prawo patentowe NIE! Opatentowac powinno sie moc jedynie sposob dojscia do czegos, a nie sama idee.

  #13 30.06.2010 19:38

@Meszuge

Troszke z innej beczki: Wczoraj stałem w sklepie monopolowym, przedemną stoi facet i lekko kiwając się na boki podchodzi do kasy i prosi o Piwo za 1,39. Facet zapłacił owszem...ale dał tylko 30 gr. Następnie odszedł a w zasadzie to wytoczył się ze sklepu . Sprzedawca nawet nie zareagował, sądząc pewnie że za 1-2 dni przyjdzie po następne piwo i wręczy mu kolejne pieniądze i interes sie kręci- gdyby zabrano mu te piwo, sprzedawca nie miał by tej pewności że klient wróci. Stąd mój poprzedni komentarz że można wywnioskować że każda praktycznie kradzież napędza interes

Karach   3 #14 30.06.2010 20:07

Wpis ciekawy, ale mam wrażenie że Twoja postawa jest tak samo roszczeniowa, jak tych piratów. ;)
Natomiast, ,jak słusznie zauważył Ivril, piractwo nie jest kradzieżą w sensie polskiego prawa (poprawcie mnie, jeśli się mylę i ktoś to prawo już zaktualizował).

Otóż: "Nie stać mnie na mercedesa, gospodarstwo rolne, albo stado bydła, to nie mam i koniec. Przecież nie ukradnę. Ale system operacyjny – tak, jak najbardziej, ukradnę. Bo… bo mi się należy. I basta!"

Owszem. I gdybyś wszedł do sklepu, podpieprzył płytkę z muzyką i wyszedł nie płacąc, ochrona na pewno zapoznałaby Twoją twarz z ich podkutymi butami. ;)
Ale ściąganie z internetu muzyki to sprawa zgoła inna - nie ma fizycznego towaru, którego pozbawiasz kogo innego. Wyobraź sobie, że zamiast kraść samochód możesz go sklonować, jak w filmach SF, czego nikt by pewnie nie zauważył (bo i właściciel i Ty miałbyś kopię wozu). Potem tylko przebicie rejestracji (crack) i dodruk dowodu rejestracyjnego (serial). Teraz brzmi znajomo? Czy można założyć, że wtedy ludzie kupowaliby nowe samochody w salonach, zamiast po cichu, za 10krotnie mniejszą cenę od pirata na rynku? :P
Scenariusz nierzeczywisty, bo taka giełda zaraz byłaby sprzątnięta - samochód (nawet jego klon :P ) nie jest równie mały, jak płyty. No i nie można go dystrybuować drogą cyfrową, jak dobra o których piszesz.
W sensie polskiego prawa piractwo nie jest kradzieżą, bo nie pozbawiasz nikogo jego własności. Pozbawiasz twórcę (tylko hipotetycznie - tak naprawdę pozbawiasz dochodów koncerny typu RIAA, czy ZaiKS) czegoś, czego nie posiada, ale mógłby. Zmniejszasz margines zysku, czy jak to się tam nazywa.
Nie chcę tu oczywiście usprawiedliwiać piractwa. Jest ono krzywdzące, zarówno dla twórców, artystów, programistów (sam jestem jednym z nich) itd. Ale ilekroć widzę porównanie kradzieży samochodu do skopiowania płyty, to mnie krew zalewa. ;)

  #15 30.06.2010 20:33

Fajnie, fajnie.

Ujmę to tak, niegdyś ludzie nie znali pisma, nie istniała więc cywilizacja. Gdy odkryto pismo jedynym sposobem powielania była ludzka praca. Gdy wynaleziono prasę drukarską pismo mogło trafić do każdego.

Za każdym razem pojawiał się opór ze stron środowisk które bały się, że zmiana zburzy porządek świata. Mieli, oczywiście rację. I co im to dało? Czy komukolwiek udało się trwale zatrzymać zmiany spowodowane przez technikę?

Co do komunizmu... heh śmieszne. Płacisz podatek kupując nagrywarkę na rzecz różnych ZAIKSów. Kto tu jest komunistą?

Myślę, że sprawa jest jasna - muzyka na powrót stanie się własnością jej twórców bo będą mogli ją rozpowszechniać bez pomocy "przemysłu". Przemysł więc upadnie a z nim różne plastikowe wynalazki w rodzaj Space Girls.

  #16 30.06.2010 23:06

Ale frajerski wpis. Stary to są argumenty juz dawno obalone. Zainteresuj sie.

MaRa   8 #17 30.06.2010 23:59

@Karach - koszule, spodnie, buty, telefony, odtwarzacze mp3, nawet samochody. To wszystko też jest powielane. Przez Chińczyków. I przynosi straty twórcom oryginałów.

Sidhmor   7 #18 01.07.2010 00:49

Niestety nie do końca się mogę zgodzić z tym wpisem. Zwłaszcza np. jeżeli chodzi o systemy operacyjne. To nie jest do końca winą użytkownika nieraz jest zmuszony do piractwa systemu. Od podstawówki, mając kontakt z komupterami chociażby w szkole jest uczony obsługi komputera w oparciu o Windowsa. Z większością nowych komputerów jest dodawany Windows. Tak więc to nie jest jak bp. z mercedesem... poniekąd użytkownik może twierdzić że jest zmuszanych do używania windowsa.

Ktoś powie jest Linuks, jest OpenOffice.. tak ale nie każdy chce poświęcać czas na naukę obsługi nowego oprogramowana. Co więcej, nie każdy da radę. Pozatym bądźmy szczerzy, linuks to się nadaje dla przeciętnego użytkownika jak skrzypce dla kurczaka. Jest uniwersalny, ale nie w taki sposób jaki by sobie mógł życzyć użytkownik windows... bo gra nie pójdzie, bo problem z sterownikami, bo drugi ekran nie działa, itp...

Uważam więc, że z Windowsem jest jak z Panem Tadeuszem, skoro jest on obowiązkowy, to powinna istnieć możliwość jego wypożyczenia. Nie dla wszystkich, bo o sknerach nie mówie, ale np. o studentach, uczniach itp...

bolivar   9 #19 01.07.2010 07:16

@Sidhmor: jeżeli uczysz się obsługi koparki to od razu musisz mieć ją w domu? Tak samo jest z Windowsem. Co do obsługi linkuksa i trudności z tym - przykro mi, ale mylisz się. Od czasu do czasu instaluję sobie go na jakiejś wirtualnej maszynie i zero problemów. Ba jest całe środowisko z dużą ilością programów, które możesz użyć od razy. Poczytaj co szkoły zrobiły w Jaworznie...

@Karach: jeżeli spędzę lata w laboratorium i wynajdę specyfik, który bez skutków ubocznych da człowiekowi możliwość telepatii (specjalnie tworzę taki abstrakcyjny przykład) i ktoś mi skradnie formułę to znaczy, że nic się nie stało? Moje lata pracy poszły na marne, a teraz wszyscy robią sobie w domu mój specyfik i nic z tego nie mam. To oczywiście jest dobre?

Przykro mi, ale używanie czyjejś własności, pomysłu nie jest legalne. Ktoś poświęca na to własne siły i pieniądze. Zresztą piraci (tutaj pozwolę użyć sobie dość silnego słowa) to idioci, którzy powodują, że rynek Wolnego Oprogramowania nie rośnie tak szybko jak powinien. Przecież zainstalują lewego Windowsa, Offica, Adobe itd. zamiast darmowego Linuksa. Ciekawe jak by MS/Adobe/itp. zareagowali na 30% rynek linuksa? Może spadkiem cen na swoje oprogramowanie? Może tworzeniem jeszcze większej ilości softu na ten rynek?

Zobaczcie co się dzieje w przypadku smartfonów. Jak namieszali Apple i Google. Nagle Nokia udostępnia za darmo mapy, MS traci trochę rynku i wypuszcza nowe wersje softu. Masz Androida za free na sprzęcie za 600 zł, masz sporo softu za free lub za śmieszne pieniądze.

ps.
przepraszam z góry wszystkie osoby czujące się urażone wpisem.

Meszuge   16 #20 01.07.2010 07:41

Zdaje się, że nikt z nas nie jest prawnikiem, specjalistą od prawa autorskiego, w tym majątkowego itd. Ja tylko ze względu na… na wzgląd, stykając się z prawem wiele razy, zorientowałem się, że ze sprawiedliwością nie zawsze ma ono coś wspólnego. Dlatego myślę, że nie ma sensu dyskutować tu o przepisach, normach prawnych, jeśli w tym temacie wszyscy operujemy jedynie domysłami, przypuszczeniami i przekonaniami – zamiast faktów. Poza tym, przepisy się zmieniają…

Napisałem, że mam prawo do towarów, drób i usług, za które zapłaciłem, rozumiejąc w tym przypadku to „prawo”, nie jako określony przepis, ale kwestię moralności, wewnętrznej uczciwości. Pirx pozwolił się z sobie z tym nie zgodzić. OK. To ja dorzucę jeszcze jedno: … do towarów, dóbr i usług, za które zapłaciłem oraz tych, które ich właściciel w sposób jednoznaczny i nie budzący wątpliwości przeznaczył do darmowego rozdawnictwa.

Jeśli właściciel programu nie rozdaje go za darmo, nie dostałem go w prezencie od kogoś, kto go kupił, nie kupiłem sam, a jednak mam, używam oraz rozdaję innym, to… ?

Extraordinarykid   6 #21 01.07.2010 11:52

Ja dostrzegam jeszcze jedną grupę ludzi.
Mianowicie osoby, które dorosły.
Kiedyś namiętnie "należał" im się Windows.
Poszli do pracy i wyzdrowieli.
Znam nawet człowieka, który przez lata korzystał z Windows XP bez legalnej licencji.
Kiedy ostatnio kupował nowy komputer poprosił mnie, abym zainstalował mu na starym na czysto Windows XP.
Mówię - Krzycho, po co Ci to? Masz laptopa z Siódemką, starczy Ci to.
A on mi wytargał z szafki OEM Windows XP i powiedział, że to nie powinien być problem .

Więc nie każdy, kto bierze, na pewno wychodzi z założenia, ze kradnie bo tak jest modnie.
Niektórzy to robią, aby po latach oddać.
I widzę wielu takich ludzi.

Extraordinarykid   6 #22 01.07.2010 11:54

"Jeśli właściciel programu nie rozdaje go za darmo, nie dostałem go w prezencie od kogoś, kto go kupił, nie kupiłem sam, a jednak mam, używam oraz rozdaję innym, to… ?"

ZŁODZIEJ ?:D:D:D:D

bart86   10 #23 01.07.2010 12:41

ludzie nie traktują oprogramowania jak coś fizycznego komputer jak i samochód jest rzeczą fizyczna którą można dotknąć a z internetu pobrać się nie da z np.Windowsem jest odwrotnie

działania samego microsoftu to zezwalanie na piractwo windowsa zabezpieczenia w windows 7 są takie same jak przy windows vista które zostały już dawno złamane czemu nie dali innych lepszych? i sprawdzanie legalności systemu nie było od początku zainstalowane w system tylko dodane później jako aktualka starczy jej nie instalować i piratom wszystko chodzi jakby była ta funkcja od razu w instalce systemu było by to znacznym utrudnieniem dla piratów

a co do gier i filmów to napisze tyle jakby człowiek miał to wszystko kupować to by z pieniędzmi nie wyrobił.

bolivar   9 #24 01.07.2010 13:16

@bart86: dlaczego MS ma wydawać kolejne miliony $ na zabezpieczenie? Czy to ich obowiązek?

"a co do gier i filmów to napisze tyle jakby człowiek miał to wszystko kupować to by z pieniędzmi nie wyrobił."
Przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś i zastanów się nad tym... bo wynika z tego, że jeżeli mnie nie stać na zakup pierścionka z brylantem dla mojej ukochanej to powinienem go ukraść.

Ja na swoim przykładzie mogę napisać:
w roku kupuję 2-3 gry, sporo ściągam dem ze stron producentów oprogramowania i widzę czy dany produkt mnie zainteresuje czy nie. Film na dvd wypożyczam raz, dwa razy w miesiącu. Kilka razy w roku idę do kina - jak jest coś ciekawego... Sporo oglądam filmów/seriali w kablówce... i jakoś mi nie przeszkadza, że X sezon serialu Y zobaczę kilka miesięcy później niż w USA.

Meszuge   16 #25 01.07.2010 16:47

@Extraordinarykid
"Mianowicie osoby, które dorosły."

A właśnie! Mnie nie chodzi o interpretacje zapisów licencyjnych, na których się zresztą nie znam. Chodzi o wewnętrzne przekonanie - jestem, czy nie jestem w porządku? I o roszczeniową postawę, która pojawiła się wśród młodego pokolenia w dawnych demoludach, właściwie nie wiadomo skąd. Bo prawda jest taka, że po 40 roku życia krzywa występowania tego zjawiska gwałtownie spada.

Starzy, wychowani w "komunie" gdzie ponoć wszystko było nasze i nam się należało, przestawili się szybko i sprawnie. Niektórzy młodzi często wychodzą z założenia, że jeśli wybór jest duży (gier, programów), a ceny na ich kieszeń wysokie, to należy i powinno się te towary kraść. I winą za to obarczają producentów i sprzedawców. To jest swoiste curiosum!

Extraordinarykid   6 #26 01.07.2010 22:33

"Niektórzy młodzi często wychodzą z założenia, że jeśli wybór jest duży (gier, programów), a ceny na ich kieszeń wysokie, to należy i powinno się te towary kraść. "

Ta myśl przypomina mi powstanie chorych zabezpieczeń, sposobów aktywacji, które nie od dziś denerwują użytkowników korzystających z w pełni legalnego oprogramowania, gier ..
Osobiście życzyłbym sobie, aby niektóre katorgi, jakie trzeba przejść, aby aktywować grę, program, były ukrócone.
Niestety ze względu na ilość nielegalnie uzyskanych kopii danego oprogramowania, nie jest to możliwe.

Czuję się więźniem cudzego postępowania.

bart86   10 #27 02.07.2010 01:02

bolivar oni sami robią te zabezpieczenia i dla mnie to wygląda trochę jak ciche zezwolenie na piracenie dawać zabezpieczenia, które są już złamane to trochę tak jakby dać windowsa za darmo bo nic się piratom nie utrudnia nawet troche

Extraordinarykid   6 #28 02.07.2010 03:06

"to trochę tak jakby dać windowsa za darmo bo nic się piratom nie utrudnia nawet troche"

Gdyby każdy skupiał się na tym, jak się nie dać okraść, zamiast na tym, jak zarobić, to czarno widzę rynek oprogramowania.
Microsoft nie ma obowiązku tworzenia coraz to nowszych zabezpieczeń. Każde, nawet najtrudniejsze, jak zostanie przez człowieka stworzone, to zostanie złamane.

A pirat, nie zajmuje się łamaniem zabezpieczeń.
Zabezpieczenia z reguły łamane są przez programistów wysokiej klasy, którzy znają się na rzeczy i z pewnością stać ich na posiadanie drogiego sprzętu wraz z oryginalnym oprogramowaniem.
Przytoczony "pirat", to zwykła pijawa, która pobiera z internetu oprogramowanie, grę, pozbawione zabezpieczeń i korzysta z nich..

AndrzejG   10 #29 02.07.2010 07:42

Prawdziwa komuna będzie wtedy, gdy zapłatą za pracę, stanie się uznanie innych za jej efekty a pieniądze przejdą do lamusa... Niestety na chwilę obecną to jest scenariusz całkowicie nierealny :> Paradoksem w tej sprawie jest fakt, że każdy z wypowiadających się ma rację i jej nie ma jednocześnie.

Jedynym lekiem na tą chorobę jest powstrzymanie się - właściciele praw autorskich powinni się powstrzymać od wymyślania coraz to nowych sposobów powiększania zysków kosztem klientów (oraz utrudniania dostępu do tych dóbr tym, którzy za nie zapłacili) a ludzie, którzy biorą sobie za darmo wszystko co zechcą powinni powstrzymać się od pobierania "dóbr kultury" oraz zatrzymywania dla siebie bez zapłaty. Jest spór - konsensus jest możliwy, jednak potrzeba dobrej woli obu stron :> Potrzebna jest OBUSTRONNA debata.

  #30 03.07.2010 18:48

Piractwo nie jest taki złe jak się je przedstawia i porywanie kradzieży samochodu do kradzieży systemu ni jako ze sobą współpracuje bo

Po pierwsze Każdy samochód prowadzi się w ten sam sposób a systemy obsługuje się w różny sposób więc to już wyklucza taki porównanie
Po drugie nie każdy pirat robi to z tzw mody. Są takie osoby co pobierają jakąś muzykę bo ją lubą a nie mają pieniędzy na kupno płyt czy na koncerty (choć teraz w większości panuje przekonanie tych co wiele "szanują" iż większość pobrań to moda a naprawdę jest inaczej)
Po trzecie wg mnie komercyjne aplikacje w większości przypadków monopolizują rynek co hamuje jego rozwój.

  #31 05.07.2010 15:25

Moim zdaniem nadchodzi kres produkcji oprogramowania jakie było dotychczas,obecnie na komputerze można zainstalować legalnie pełno darmowych programów,Winzipa wypiera coraz popularniejszy 7zip,płatna przeglądarka internetowa nie ma szans,Total Commandera można zastąpić freeCommanderem

Meszuge   16 #32 12.08.2010 16:02

@margo.net

To ukradnij od razu trzy, bo siostra szwagierki ma niedługo urodziny i... wiesz... człowiek by nie wyrobił z kasą z tymi wszystkimi prezentami. :-)