r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Microsoft chce naprawić system patentowy dobrą wolą

Strona główna Aktualności

Obecnie bez pomocy naukowych trudno się połapać kto pozywa kogo, w jakim kraju i za co, nawet jeśli dla uproszczenia pominiemy pomniejszych trolli patentowych (Acacia Research wygrała z Yahoo!, Uniloc pozywający Mojang). Sytuację tylko na rynku urządzeń mobilnych z 2010 roku widać na poniższych obrazkach. Przez ostatnie 2 lata strzałek oczywiście przybyło...

Konsekwencje znamy. W części świata nie można kupić Samsunga Galaxy Tab 10.1 czy Galaxy Nexusa, być może będą problemy z dostępnością konsoli Xbox 360, firmy kupują inne firmy tylko dla patentów, albo kupują same patenty tylko po to, żeby móc się odgryźć konkurencji przed sądem. W efekcie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, strach zaprezentować jakiekolwiek nowe urządzenie. Konkurencja nie śpi i jak tylko dostanie produkt w swoje ręce, rozłoży go na czynniki pierwsze i przygotuje listę patentów, które owa rzecz narusza.

Na blogu Microsoftu pojawiło się rozwiązanie tego problemu. Wpis Brada Smitha i Horacio Gutierreza oparty został na przypadku potyczek Microsoftu i Motoroli, ale wizja w nim zawarta jest uniwersalna. Niestety, jest to tylko wizja oparta na dobrej woli.

r   e   k   l   a   m   a

Przede wszystkim uzdrowienie tego systemu wymaga poszanowania dwóch prostych, rozsądnych zasad. Po pierwsze, wszelkie ugody i umowy pozwalające na licencjonowanie technologii nie są zdaniem autorów bloga rozwiązaniem, jeśli nie prowadzą do ostatecznego zakończenia konfliktu prawnego. Motorola na przykład zaproponowała Microsoftowi umowę licencyjną na tyle absurdalną, że jedynie na część technologii tego drugiego była opłacalna. Była do przyjęcia tylko „w jedną stronę”, co bliższe jest wybiórczemu rozbrajaniu przeciwnika niż ugodzie.

Po drugie, autorzy bloga uważają, że każda ugoda powinna być oparta na faktycznym stanie rynku. Według nich 29 firm (w tym Google), które w sumie posiadają około 2,5 tysiąca patentów niezbędnych do implementacji odtwarzania wideo w standardzie H.264, dogadało się i zbudowało rozsądne porozumienie w tej sprawie, pobierając od innych (lub nie) drobne opłaty od sztuki sprzedanego urządzenia. Podobnie powinna wyglądać sprawa różnych podstawowych patentów z dziedziny wyświetlania obrazów, łączności bezprzewodowej czy innych, niezbędnych dla działania urządzenia technologii. Te warunki, opisane w porozumieniu FRAND (Reasonable and non-discriminatory licensing), wymagają dobrej woli, czego czasami brakuje.

Sprawa Motoroli i Microsoftu wywołała spore poruszenie. Microsoft odrzucił „ugodę”, w ramach której Motorola domagała się sporo wyższych, niż wypada, opłat licencyjnych za technologie związane z odtwarzaniem materiałów H.264, co zaowocowało zaleceniem blokady Xboksa 360 w USA. Obecnie sprawę bada amerykańska Komisja Handlu Międzynarodowego, gdyż podejrzewa się, że narusza ona porozumienie FRAND. Microsoftowi udało się z kolei zablokować sprzedaż niektórych urządzeń Motoroli, które naruszały patenty związane z ActiveSync.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.