r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Microsoft chwali Internet Explorera za bezpieczeństwo… zapomina, że sam nie udostępnia aktualizacji

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

W ostatnim czasie Chrome, przeglądarka stworzona przez firmę Google przegoniła pod względem udziału wieloletniego lidera — Internet Explorera. Miało to jednak miejsce w USA, a nie w Polsce. Udział Internet Explorera w rynku przeglądarek nadal jest bardzo wysoki, niezależnie od źródeł, w jakie zaglądamy. Microsoft stara się dominację tę wykorzystać, tym razem mówiąc o tym, że ich przeglądarka zdecydowanie przoduje pod względem bezpieczeństwa.

Słowa takie padły z ust Freda Pullena, starszego menadżera ds. marketingu tej przeglądarki. Oczywiście marketing marketingiem, a rzeczywistość swoją drogą, nieczuła na jakiekolwiek próby jej zaklinania. Dla jasności dodajmy, że chodzi tu oczywiście o opinię dotyczącą najnowszej wersji tej przeglądarki, Internet Explorera 11, jaki zadebiutował wraz z Windows 8.1. Statystyki są jednak bezlitosne: na dwóch trzecich wszystkich komputerów stacjonarnych strony przegląda się IE w starszej wersji. Efekt? Oczywiście są bardziej narażone na ataki i nie oferują takiego poziomu ochrony.

Faktycznie Internet Explorer jest w stanie zablokować wiele szkodliwych witryn, a także plików przy próbie ich pobierania lub otwarcia. Odpowiada za to filtr SmartScreen, który jest budowany w zasadzie dzięki ogromnej popularności systemu. Pozwala on na ochronę przed phisingiem, sprawdzanie reputacji pliku, a także wykrywanie malware. Firma chwali się, że o ile w przypadku IE8 skuteczność SmartScreen wynosiła 69%, o tyle wynik IE11 to już imponujące 99%. W najnowszej wersji Windows skanuje on już nie tylko dane z przeglądarki, ale wszystkie uruchamiane aplikacje, w efekcie w bazie znajduje się jeszcze więcej danych. Takie działanie budziło jednak i nadal budzi sporo kontrowersji – czy traktować to jako system prewencyjny mający na celu ochronę użytkowników, czy po prostu jako wbudowanego w system szpiega?

r   e   k   l   a   m   a

Sam filtr jednak do ochrony nie wystarcza. Przeglądarka, niezależnie od używanej wersji, jest regularnie łatana. Regularnie wynajdywane są także luki bezpieczeństwa, świadczy o tym chociażby turniej Pwn2Own – w tym roku nawet Internet Explorer 11 padł ofiarą ataku zero-day. Oczywiście mówiąc o bezpieczeństwie Fred Pullen zaznaczył, że najrozsądniejszym rozwiązaniem w przypadku większości użytkowników jest włączenie aktualizacji automatycznych. To właśnie dzięki temu kanałowi łatane są wynalezione błędy, a w pewnych sytuacjach proponowana jest instalacja zupełnie nowej wersji przeglądarki tworzonej przez Microsoft. Czy jest to więc recepta na sukces nie mająca wad? Niestety nie, sporo osób dobrze o tym wie.

Problemem w całej tej sytuacji jest również dostępność najnowszej wersji przeglądarki od Microsoftu. Być może korzystałoby z niej więcej osób... Tak się jednak składa, że gigant udostępnił ja jedynie dla Windows 8 i Windows 7, zupełnie ignorując chociażby Vistę, nie mówiąc zupełnie o XP. Po prawdzie nawet w „siódemce” nie oferuje ona tego samego, co w kafelkowej odmianie okienek — tej edycji brakuje chociażby wsparcia dla SPDY. Nie może ona także wykorzystać niektórych z zabezpieczeń, które są dostępne w nowej wersji systemu, przede wszystkim w jego 64-bitowej edycji, zdecydowanie idącej pod tym względem do przodu i dającej się we znaki także producentom wszelkiej maści oprogramowania typu HIPS.

Wiadomo, że firma pracuje nad kolejną wersją swojej przeglądarki. Jeśli utrzyma dotychczasową strategię, można się spodziewać dalszych, naprawdę cennych ulepszeń i większej zgodności z nowoczesnymi standardami internetowymi. Plotki mówią również o sporych zmianach w wyglądzie, nie wiadomo jednak, czy dotyczy to wersji dla interfejsu Modern, wersji dekstopowej, czy obu. Czy jednak sama przeglądarka będzie dostępna dla systemu Windows 7? To wątpliwe, już teraz Microsoft wyraźnie daje do zrozumienia, że nacisk jest położony na nowszy system. Tymczasem starszy, choć bardzo udany, dla samej firmy jest swego rodzaju kulą u nogi. W takiej sytuacji trudno będzie zapewnić odpowiedni poziom bezpieczeństwa.

Wybór alternatywnego produktu staje się kwestią czasu, nawet jeśli IE spełnia nasze potrzeby. Konkurencja tymczasem nie śpi. Otwarty Firefox to nadal najlepsza przeglądarka do samodzielnego zabezpieczenia (dzięki dodatkom takim jak chociażby NoScript), tymczasem Google zdecydowanie prze do przodu, także w dziedzinie bezpieczeństwa. Przeglądarka ta również skanuje pobierane pliki, w ostatnim czasie zablokowano w niej natomiast instalowanie rozszerzeń spoza sklepu Chrome Web Store (choć to kwestia więcej niż dyskusyjna i wobec wielu osób za bardzo naruszająca wybór użytkowników). Nie bez znaczenia jest edycja 64-bitowa, która zadebiutowała przed kilkoma dniami. Wykorzystuje ona zabezpieczenia systemu. Z czasem powinna pojawić się także w kanale stabilnym.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.