r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Miliardy na unowocześnienie amerykańskiej broni strategicznej. Dyskietki 8" wciąż pozostaną na służbie

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Wśród fanów filmów sensacyjnych wciąż pokutuje przekonanie o „najnowocześniejszych technologiach”, jakimi miałoby dysponować wojsko, a szczególnie siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, uważane przez nich za najnowocześniejszą na świecie. Realia są jednak „nieco” inne. Widać to przede wszystkim po stanie broni strategicznej – pocisków balistycznych Minuteman III, nieprzerwanie od 1970 roku stojących na straży zachodniej demokracji.

W minionym tygodniu Sekretarz Obrony USA Chuck Hagel poinformował, że zamierza się ubiegać o uzyskanie od 1 do 10 miliardów dolarów, potrzebnych na modernizację najbardziej zabójczej broni w arsenale supermocarstwa. Pociski balistyczne Minuteman III, lądowa część nuklearnej triady USA, mogą przenosić do trzech głowic W62 o mocy 170 kT. Dzięki ulepszonemu inercyjnemu systemowi naprowadzania, wykorzystującemu 16-bitowy komputer pokładowy D37D, trafiają w cel z dokładnością do 200 metrów. Obecnie w służbie znajduje się 450 takich pocisków. Ukryte w betonowych silosach pięciu baz rakietowych czekają na przekręcenie kluczyków stacyjki i naciśnięcie czerwonego przycisku, by zamienić Moskwę czy Pekin w nuklearną ruinę…

Zagalopowaliśmy się. To nie film sensacyjny. Żadnego czerwonego przycisku tam nie ma. Jak mogła w kwietniu tego roku zobaczyć dziennikarka sieci CBS Lesley Stahl, wpuszczona do centrum dowodzenia jednej z baz, są trzy przełączniki i klucz zapłonowy, trzymany w sejfie z dwoma mechanicznymi zamkami, do których kody zna dwóch oficerów. A jak wprowadza się współrzędne celu do komputera pocisku? Oczywiście z wykorzystaniem nowych technologii. Jeden z oficerów wsadza do komputera sterującego dyskietkę z kodami sterującymi. To nie byle jaka dyskietka, to klasyczna 8-calowa dyskietka z lat siedemdziesiątych. Większość służących w bazie młodszych wojskowych przyznaje, że przed swoją służbą w wojskach rakietowych nigdy takiej dyskietki nie widziała na oczy.

r   e   k   l   a   m   a

Ze zbudowanego w 1963 roku systemu informatycznego SACCS (Strategic Automated Command Control System) nie ma jednak się co śmiać. Ośmiocalowe stacje dysków to standardowa pamięć masowa bezpiecznych terminali sieci, w której skład wchodzą przynajmniej 93 węzły, zapewniające kompleksowe zarządzanie siłami strategicznymi USA w czasach pokoju i wojny. Fundamentalnym założeniem systemu jest to, że nawet w warunkach zniszczenia 90% węzłów sieci, wiadomości między wciąż czynnymi węzłami byłyby przekazywane w ciągu max. 15 sekund.

Wykorzystywanie zimnowojennej techniki komputerowej ma swoje zalety z perspektywy bezpieczeństwa systemu. Dowódca sił balistycznych USA, generał Jack Weinstein powiedział pani Stahl, że kilka lat temu przeprowadzono kompletny audyt SACSS. Badacze ustalili, że system jest całkowicie bezpieczny, nie ma praktycznie żadnych słabych punktów. Trzeba też pamiętać, że dziś typowy haker nie ma najmniejszego pojęcia o sieciach, systemach i oprogramowaniu lat sześćdziesiątych zeszłego stulecia.

Miłośnicy komputerów retro nie muszą się obawiać, że gdy sekretarz Hagel zdobędzie pieniądze na modernizację baz rakietowych Minutemanów, te klasyczne ośmiocalowe dyskietki znikną. Eksperci twierdzą, że Ameryka ma problem z wojskami rakietowymi, ale nie jest to problem sprzętowy, lecz z czynnikiem ludzkim. Siedzący w silosach sfrustrowani żołnierze często nie zachowują się tak, jak armia purytańskiego kraju by tego oczekiwała. Pokłosiem ostatniej afery w wojskach rakietowych USA, związanej z (sic!) zdradami małżeńskimi, było zwolnienie dziewięciu dowódców średniego szczebla. Z kolei szef całego programu badawczego ICBM został zwolniony po wizycie w Rosji, gdzie miał się niewłaściwie zachowywać, tęgo pijąc i spędzając czas z młodymi, ładnymi kobietami. Szeroko komentowany był też wypadek, gdy sześć pocisków powietrze-ziemia z głowicami jądrowymi zniknęło z bazy lotniczej – i przez 36 godzin nikt nie miał pojęcia co się z nimi stało. Śledztwo pozwoliło ustalić, że personel bazy omyłkowo załadował pociski na pokład samolotu, który dostarczył je na drugi koniec kraju.

Oczywiście nie tylko siły rakietowe USA wciąż muszą korzystać z techniki komputerowej zeszłego stulecia. Wcale nie tak znowu lepiej wygląda sytuacja w Rosji, gdzie trzonem uzbrojenia wojsk rakietowych są wyprodukowane w latach osiemdziesiątych pociski RS-18 B (kod NATO: Stiletto) i R-36M2 Wojewoda (kod NATO: Satan). Ich komputery pokładowe to jednostki wykorzystujące pamięć na rdzeniach ferrytowych o pojemności 1024 szesnastobitowych słów, wykonujące do 100 tys. operacji na sekundę. W zasadzie jedynymi na świecie względnie nowoczesnymi siłami nuklearnymi dysponuje Francja – jej Force de dissuasion jest dziś co prawda znacznie mniejsze niż za czasów Zimnej Wojny (docelowo ma mieć 250 głowic), ale wykorzystuje w pełni technikę XXI wieku. Trzonem francuskich sił nuklearnych są pociski M51, przenoszące po 10 głowic Tete nucléaire océanique, zaprojektowane zostały w 2005 roku, a do służby weszły w 2010 roku.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.