r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Milionowe straty dla gospodarki… ale kto faktycznie traci na piractwie wideo w Polsce?

Strona główna AktualnościBIZNES

Trafił do naszej redakcji interesujący raport o piractwie internetowym, przygotowany przez firmę doradczą PwC, na zlecenie Stowarzyszenia Dystrybutorów Programów Telewizyjnych „Sygnał”, reklamowany jako pierwsza próba oszacowania wpływu nielicencjonowanych kanałów dystrybucji mediów na… całą polską gospodarkę.

Nie można zaprzeczyć, że informacje przedstawione w raporcie wyglądają na bardzo interesujące, mimo że metodyka badania nie była jakoś spektakularna. Internetową ankietą, zrealizowaną na próbie 1500 internautów w wieku 15-49 lat, którzy oglądają w Sieci filmy, seriale i widowiska sportowe, objęto takie kwestie jak zwyczaje i zachowania dotyczące oglądania treści wideo w Internecie, skalę korzystania z serwisów oferujących nielegalny dostęp do treści, częstotliwość oglądania pirackich treści, zwyczaje i preferencje dotyczące płatności za dostęp do treści wideo, przyczyny korzystania z pirackich serwisów, opinie i postawy dotyczące piractwa czy wreszcie umiejętność identyfikacji serwisów zapewniających dostęp do licencjonowanych treści.

I tak oto z badania wynikać ma, że 20% Polaków regularnie korzysta z serwisów oferujących dostęp do nielicencjonowanych treści wideo. Jest to niemal 30% wszystkich internautów i 94% osób zainteresowanych treściami wideo w Internecie. Nie oznacza to, że licencjonowane kanały są bez szans – większość internautów korzysta zarówno ze serwisów działających legalnie, jak i pirackich. Co ciekawe, pirackie nie oznacza zawsze dla polskiego internauty „darmowe”, gdyż niemal połowa respondentów płaciła za dostęp do pirackich treści wideo, wydając na to średnio 14 zł miesięcznie.

r   e   k   l   a   m   a

Wciąż największym zainteresowaniem w pirackich serwisach z wideo cieszą się filmy fabularne, na które internauta ma poświęcać jakieś 13 godz. miesięcznie. Najmniej popularne są widowiska sportowe, którym przypadło 3,5 godz. miesięcznie. Rocznie pirackie serwisy w Polsce odpowiadają za 400-500 milionów odtworzeń filmów, 650-750 milionów odtworzeń odcinków seriali i 150-180 milionów odtworzeń widowisk sportowych. Na tle Europy i tzw. „świata zachodniego” wychodzimy na prawdziwych miłośników piractwa – liczba odtworzeń nielicencjonowanych filmów w 2013 roku w przeliczeniu na jednego internautę wyniosła w Polsce 17,6, podczas gdy w Europie Zachodniej 11,7, zaś w „w świecie zachodnim z wyłączeniem Europy” – ledwie 5,5. W Unii Europejskiej pod względem upodobania do mediów z pirackich serwisów wyprzedzają nas tylko Litwini, z których 87% przynajmniej raz sięgnęło po takie materiały, podczas gdy w Polsce zrobiło to 85% (a w Niemczech – zaledwie 45%).

Powodami takiego stanu rzeczy mają być przede wszystkim bogactwo treści w pirackich serwisach (na to wskazało 32% ankietowanych) i bezpłatny dostęp (to kwestia ważna dla 26% ankietowanych). Według autorów badania, polscy internauci są przy tym świadomi tego, że ściąganie i rozpowszechnianie treści pirackich jest niezgodne z prawem (77% odpowiedzi zgodnych), a ponad połowa ankietowanych zgodziła się ze stwierdzeniem że piractwo jest nieetyczne (najwyraźniej autorzy badania pomylili moralność z etyką – przyp.red.), gdyż pozbawia twórców należnego im wynagrodzenia. Autorzy raportu podkreślają jednak, że deklarowane przyczyny korzystania z serwisów nielegalnie udostępniających treści są w niewielkim stopniu zależne od dochodów gospodarstwa domowego respondenta. Także osoby dobrze lub bardzo dobrze oceniające swoją sytuację materialną wskazały na brak płatności jako jedną z głównych przyczyn korzystania z nielegalnych źródeł.

Tyle kluczowe obserwacje raportu, jak wspomnieliśmy, nieodbiegające od tego, co każdy z nas może zaobserwować w polskim Internecie. Wnioski wyciągane przez jego autorów już nie są takie łatwe do strawienia. Otóż zdaniem analityków PwC, wartość utraconego PKB w wyniku piractwa wideo w Internecie w 2013 roku wynieść miała od 500 do 700 mln złotych (tj. 0,04% PKB naszego kraju), z czego 170 do 250 mln złotych utraconych przez Skarb Państwa. Te straty to od 6-9% budżetu Ministerstwa Kultury. Ograniczenie piractwa miałoby spowodować utworzenie dodatkowych 6000-6500 miejsc pracy.

Taki wpływ internetowego piractwa na polską gospodarkę został wyliczony w wieloetapowym modelu, który co prawda uwzględnia możliwe pozytywne skutki piractwa (np. VAT płacony przez operatorów pirackich serwisów w Polsce), oraz efekt substytucji konsumpcji w innych branżach, ale co ciekawe, pomija negatywne dla polskiej gospodarki skutki legalnej dystrybucji (jak choćby transfer zysków legalnie działających dystrybutorów poza granice kraju). Ominięto także kwestię wpływu darmowej rozrywki dla mas – jaką w świetle przytoczonych liczb są dostępne w pirackich serwisach materiały wideo – na jakość życia klasy niższej, a nawet średniej. Niejednokrotnie dla wielu wykluczonych z uczestnictwa w życiu kulturalnym jest to jedyna dostępna im rozrywka. Badaniu brakuje po prostu głębszej analizy w warstwie socjologicznej i kulturowej, a także krytycznego nastawienia do założeń, stawianych niewątpliwie przez zleceniodawcę.

Rzetelna wydaje się za to refleksja na temat przyszłości internetowego piractwa w Polsce, w której autorzy wśród przyczyn umasowienia piractwa wskazują przede wszystkim na postęp techniczny – rosnącą popularność szerokopasmowego Internetu, wzrost przepustowości sieci, wzrost liczby urządzeń mobilnych i rosnące możliwości w zakresie nieliniowego, sterowanego zachciankami widza odbioru treści.

Kompletny raport, który w świetle powyższych uwag uznajemy za ciekawy głos w dyskusji o piractwie w naszym kraju, możecie pobrać tutaj.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.