r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Mizerne smartwatche, zróbcie miejsce. Oto prawdziwe zegarki

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Smartwatche święcą triumfy i każda szanująca się firma produkująca elektronikę chce mieć taki produkt w swojej ofercie. Miłośnicy „prawdziwych” zegarków często patrzą z pogardą na naręczne komputerki, które bez ładowarki wytrzymają 18 godzin i nieszczególnie nadają się do pokazywania czasu. Problem w tym, że niektóre ich funkcje są… przydatne. TAG Heuer postanowił skoczyć na głęboką wodę i nawiązał współpracę z Intelem i Google'em, ale inni też starają się jakoś pogodzić klasę z nowoczesnością.

Zacznijmy od urządzeń łagodnie łączących prawdziwy zegarek z urządzeniem komunikacyjnym. Bransolety i paski z możliwością połączenia się ze smartfonem pozwalają nie rozstawać się z ukochanym Szwajcarem, jednocześnie utrzymując noszącego na czele peletonu goniących za nowościami.

Zacząć wypada od zaprezentowanego na początku roku paska e-Strap firmy Mountblanc, który może towarzyszyć chronografom z kolekcji Timewalker. To pierwszy ubieralny gadżet, wyprodukowany przez istniejącą od ponad 100 lat firmę. Pasek można kupić z zegarkiem Timewalker Urban Speed lub osobno i założyć go do jednego ze starszych modeli z rodziny Timewalker (będzie pasował także do niektórych zegarków innych producentów).

r   e   k   l   a   m   a

Możliwości paska nie odbiegają znacząco od tego, co oferują prostsze smartwatche sportowe. Ekran OLED o przekątnej mierzącej 0,9 cala i rozdzielczości 128×36 pikseli będzie wyświetlał powiadomienia i pozwoli na wykonywanie prostych czynności, jak sterowanie odtwarzaniem muzyki na smartfonie. Ponadto urządzenie będzie monitorować aktywność, a zebrane dane obejrzymy w aplikacji na Androida lub iOS. W najgrubszym miejscu pasek ma 9 mm grubości, co w przypadku męskich zegarków jest jeszcze „do przełknięcia”. Jeśli wierzyć recenzjom, dzięki dobrze dopasowanemu kształtowi nie sprawia dyskomfortu.

Dzięki zbiórkom na IndieGoGo i Kickstarterze pojawiły się jeszcze dwa podobne urządzenia – malutki Modillian, który cała elektronikę mieści w sprzączce paska, i efektowny Kairos T-Band z kolorowym ekranem. Ten drugi można nosić z różnymi zegarkami i dzięki sprytnemu upakowaniu elektroniki w obudowie wcale nie jest grubsza, niż niejedna klasyczna bransoleta. Urządzenie dostępne jest w trzech wariantach (bez ekranu, z ekranem jednokolorowym i wielokolorowym). Dzięki nim można sterować smartfonem, otrzymywać powiadomienia na nadgarstek i monitorować aktywność (w tym puls). Co ciekawe, wariant bez ekranu pozwala na monitorowanie temperatury skóry oraz ilości wydzielanego potu, pozostałe dwa spełniają normę IP57 i można iść z nimi pod prysznic (o ile zegarek też to wytrzyma). Trzeba nastawić się na ładowanie bransolety co 2-3 dni oraz na jednorazowe dopasowanie przez przycięcie gumowego fragmentu.

Modillian zaś miał pozwalać nie tylko nie rozstawać się z ulubionym zegarkiem, ale także dobrać do niego odpowiedni pasek (ewentualnie zachować jego oryginalny pasek, jeśli szycie nie jest problemem). W sprzączce mieści się malutki akumulator, który wystarczy na kilka dni pracy, silniczek do informowania o powiadomieniach i moduł Bluetooth. Możemy więc liczyć na dyskretne powiadomienia ze strony zegarka. Po zakończeniu kampanii na IndieGoGo twórcy sprzączki chcieli nawiązać współpracę z producentami pasków, by poszerzyć ofertę. Niestety kampania nie zakończyła się sukcesem.

Połączenie możliwości komunikacyjnych smartfonów z prawdziwym zegarkiem nie jest zadaniem łatwym, ale w sposób bardzo pomysłowy dokonała tego grecka firma Kairos. W jej ofercie niebawem znajdą się zegarki z werkami Miyota Japan 82S7 lub szwajcarskimi SOPROD A10BV-2, które nad tarczą, poza szafirowym szkłem, będą miały także przezroczyste ekrany typu TOLED. Zależnie od modelu będzie to przezroczysty w 60% wyświetlacz punktowy, który pokaże tylko wcześniej zdefiniowane wzory, lub nieco mniej czytelny w świetle słonecznym kolorowy ekran QVGA, który pokaże dowolne obrazy – zdjęcie dzwoniącego, mapę, SMS-a i tak dalej. Połączenie zapowiada się bardzo obiecująco i nie można odmówić mu elegancji.

Jedyne, czego brakuje do szczęścia w tych modelach, to integracja kinetycznego „nakręcania” mechanizmu i ładowania akumulatora. Niestety raz w tygodniu trzeba będzie podłączyć zegarek do ładowarki… na szczęście rozładowany wciąż będzie pokazywał godzinę.

Naręczne pedometry i opaski sportowe zazwyczaj nie grzeszą elegancją, ale i na to znalazła się rada. Uwadze czytelników z pewnością nie umknął model Activité firmy Withings – eleganckie połączenie monitora aktywności ze szwajcarskim mechanizmem kwarcowym. Zynchronizacja ze smartfonem pozwala nie tylko zebrać dane o chodzeniu, bieganiu, a od kwietnia także pływaniu, ale też automatycznie zmienić strefę czasową. Zegarek zasila jedna bateria typu CR2025, którą należy zmienić po około 8 miesiącach pracy.

Na podobnych zasadach bazuje minimalistyczny, ale praktyczny Nevo. Tu jednak kwarcowy mechanizm i elektroniczne dodatki zasilane są dwiema różnymi bateriami. Mamy więc gwarancję 5 lat pokazywania czasu (lub wieczność, jeśli uda się zamontować zapowiadane panele słoneczne) i 6 miesięcy śledzenia aktywności, znów dzięki baterii CR2025. Zegarek może informować o powiadomieniach i budzić wibracjami, a postęp w codziennej aktywności pokazuje podświetlając wskaźniki godzin na tarczy. Można oczywiście sięgnąć po jeden ze sportowych zegarków Garmina, któryś z modeli z linii Casio Pro Trek albo Touch Zero One – jeśli ktoś lubi projekty Swatcha z tworzywa sztucznego. Oczywiście można się spierać, czy mechanizmy kwarcowe w plastiku to jeszcze „prawdziwe” zegarki – w końcu o mało nie uśmierciły szwajcarskiego przemysłu.

Zegarkiem, który naprawdę zasługuje na miano „sprytnego” jest Hotblack London Sports, zaprojektowany przez fizyka i zegarmistrza w jednej osobie, Richarda Hoptroffa. Spryt tego urządzenia polega na tym, że wygląda jak tradycyjny zegarek, ale na bieżąco pokazuje wyniki meczy – idealne rozwiązanie dla zapalonych kibiców, którzy muszą, ale nie zawsze mogą śledzić rozgrywki na bieżąco.

Zegarek został obudowany w stalową kopertę pokrytą PVD i autorski kwarcowy mechanizm. W normalnym trybie pracy na tarczy zegarka duże wskazówki pokazują godziny i minuty, dwie mniejsze datownik, a na „wycieraczkowym” wskaźniku znajduje się sekundnik. W czasie meczu datownik pokazuje wyniki dwóch drużyn, a sekundnik zamienia się we wskaźnik „postępu” meczu. Informacje na ten temat pobiera z aplikacji na iPhone'a lub Androida, tam również można wybrać drużynę, której kibicujemy. Aplikację można wykorzystać także do śledzenia każdej z większych lig piłkarskich.

Bardzo podobny Hotblack London Stockmarket można wykorzystać do śledzenia kursu akcji, Hotblack Pharos zaś stanowi dodatkową diodę powiadomień dla smartfona. Na jego tarczy znajdują się malutkie diody, które mogą mrugać jednym z trzech kolorów, jeśli na telefonie czekają nowe informacje. Ten model został zaprojektowany z myślą o byłych użytkownikach smartfonów BlackBerry.

Wróćmy więc na bardziej stosowną dla tematu półkę cenową, gdzie znajdziemy Breitlinga B55 Connected – zegarek hołdujący wieloletniej tradycji, ale dający posiadaczowi ogromną swobodę w korzystaniu z niego. Zegarek ten nie służy jednak do tak przyziemnych celów, jak liczenie kroków i pokazywanie nieprzeczytanych SMS-ów. Breitling B55 Connected został stworzony do wyższych celów… dosłownie. To zegarek dla pilotów.

Koncepcja smartwatcha została tu odwrócona, bo zegarek nie jest dodatkiem do smartfona. Wątły smartfon jest uległym sługą dostojnego B55, a aplikację należy potraktować jako pomoc w konfiguracji (by nie powiedzieć „pilota”). Aplikacja pozwoli dostosować alarmy, kalendarz, strefy czasowe i różne funkcje związane z mierzeniem czasu przelotów, których zegarek ma całkiem sporo. Dzięki temu można to zrobić sporo szybciej i wygodniej, niż korzystając z przycisków i koronek na kopercie – w końcu zegarek ma nie tylko wskazówki, ale też dwa ekrany LCD.

Zestaw możliwości modelu B55 Connected sprawia, że jest to nie tylko bardzo atrakcyjne wizualnie, ale też wygodne w użytkowaniu i praktyczne urządzenie. Jego wnętrze, także to elektroniczne, zostało opracowane przez szwajcarską firmę Breitling, więc mamy do czynienia z produktem naprawdę wyjątkowym. Jego mechanizm SuperQuartz został wyposażony w system kompensacji termicznej, chronograf pokazuje czas z dokładnością do 1/100 sekundy i nie zabrakło elektronicznego tachometru. Ponadto zegarek obsługuje 2 strefy czasowe, można ustawić na nim 2 alarmy, odliczanie i sprawdzić poziom naładowania baterii. Zegarek uzyskał certyfikat chronometru COSC.

Ceny opisanych wyżej modeli są bardzo zróżnicowane i niektórych kwot lepiej nie przytaczać. Zamiast tego na koniec zaproponuję zegarek, który pozwala zademonstrować miłość do komputerów bez pakowania elektroniki do środka – efekt współpracy szwajcarskiej firmy Romain Jerome i japońskiego Taito, czyli producenta automatów z jedną z najbardziej klasycznych gier wszech czasów. Ten model to Space Invaders Ultimate Edition – czwarte (i najładniejsze) podejście RJ do projektu zegarka z motywami zaczerpniętymi z tej gry.

Firma ma zresztą na koncie całą kolekcję zegarków, które składają hołd kulturze i postaciom historycznym. Jeśli ktoś nie lubił Space Invaders, może zainteresuje się modelem z Pac-manem na tarczy.

Dla wielu osób będzie to urządzenie wystarczające – pokazuje czas, niczego więcej robić nie musi. Kilkadziesiąt lat temu było to wszystko, na co mogliśmy liczyć i świat jakoś się kręcił. Ba, Gagarin poleciał w kosmos z prostszym zegarkiem, niż niektórzy potrzebują dziś żeby dotrzeć do najbliższego Starbucksa.

Zegarki marki Szturmańskie są produkowane od 1949 roku. Najpierw dostępne były tylko dla wojska, ale dziś bez problemu mogą kupić je także cywile. Współczesne modele niewiele różnią się od tego, który okrążył Ziemię.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.