Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

O „profesjonalnych tłumaczach” filmów i seriali

W zamierzchłych czasach dostęp do filmów i seriali zapewniała w zasadzie tylko telewizja i wypożyczalnie. O ile wypożyczalnie w sensie fizycznego obiektu gdzie możemy sobie pochodzić i wybrać coś do obejrzenia na wieczór są już praktycznie reliktem przeszłości, to na ich miejsce wchodzą internetowe wypożyczalnie lub sklepy ze strumieniowaniem materiałów lub pobieraniem ich na dysk. W zamyśle ma być tanio, szybko i wygodnie i tak właściwie jest. Poza tym, że nie w Polsce. Amerykanie mają Hulu, Netfliksa i masę innych miejsc z dużą ilością porządnych produkcji. My mamy VOD z naszych stacji telewizyjnych, zwykle z rodzimymi produkcjami, których nie chciałbym oglądać nawet, jakby mi za to płacono. Oczywiście rynek ten idzie do przodu, coś się zmienia na lepsze, UPC coś kombinuje w tym zakresie, HBO GO powinno niedługo zostać uwolnione od przymusu posiadania pakietu HBO w kablówce, ale generalnie jest bardzo nędznie.

Polska to jednak kraj zaradnych ludzi - jeżeli producenci, wytwórnie i reszta bogatej ekipy nie chcą ich pieniędzy, to po prostu wydadzą je na serwisy, które nielegalnie udostępniają treści lub nie wydadzą ich w ogóle, bo treści te pozyskają za darmo. Wiele bowiem wskazuje na to, że wcale nie poskąpilibyśmy pieniędzy na dobry serwis z filmami i serialami pod warunkiem, że będzie on sprawnie działał i będą w nim aktualne odcinki seriali, a nie te wyemitowane w USA rok temu. Takich jednak szukać jak na lekarstwo, dlatego serwisy pokroju dawnego Kinomaniaka dalej będą miały się dobrze, a zamknięcie jednego spowoduje powstanie trzech następnych.

Wstęp trochę przydługi, jednak w naturalny sposób chciałbym przejść do kwestii regionalnych. Możemy załatwić sobie przez VPN dostęp do Netfliksa, jednak, co oczywiste, nie będziemy mogli oglądać treści po polsku. Pirackie zatoki, Chomiki i inne usługi stoją więc otworem, a w przypadku braku polskich wersji mamy programy takie jak dostępny w tym vortalu Napiprojekt, który pobierze nam napisy praktycznie do każdego materiału, który został kiedykolwiek i przez kogokolwiek na język polski przetłumaczony. O legalności takich napisów do filmów bywały już długie dyskusje, wiele osób pamięta również zamknięcie serwisu Napisy.org. Nie w tym kierunku jednak chciałbym iść.

Wychodzi nowy odcinek serialu w Stanach Zjednoczonych. Za dwie godziny pojawia się on w wyszukiwarkach plików torrent i innych serwisach. Po kolejnych dwunastu godzinach mamy dostępne profesjonalne, polskie tłumaczenie do filmu, które program ściągnie nam tak szybko, jak zostanie ono udostępnione. Gdyby wszystkie te wielomilionowe firmy tak dbały o nasz komfort, jak ci wszyscy piraci świat byłby piękny, prawda? Oczywiście trochę przesadzam - nie jest moim zamiarem przekazanie tu, że popieram piractwo albo, że będę przeklinał każdego, kto się przyzna, że ściągnął kiedyś Doktora House'a z Internetu, bo w telewizji emitowano jeden sezon, w środku tygodnia i o 2:00 nad ranem. Niestety sprawa ta nie jest tak prosta i właściwie to nie tym chciałem pisać.

Jakiś czas temu postanowiłem obejrzeć serial Suits. Przyznam się bez bicia iż nie pochodził on z oficjalnej dystrybucji. Napisy do niego pochodziły z tego samego miejsca, co napisy do tysięcy filmów i seriali, które możemy legalnie lub nie pozyskać z Internetu - zostały napisane przez grupy tłumaczy, hobbystów lub po prostu kogoś, kto został o to poproszony. Język angielski znam dość dobrze, jednak nie na tyle dobrze, aby seriale oglądać bez tłumaczeń, szczególnie gdy używa się w nich jakiegoś charakterystycznego słownictwa np. medycznego lub prawniczego. Mimo, iż lektor jest mniej zajmujący niż czytanie napisów zdecydowanie wolę opcję drugą. Po pierwsze, słyszę oryginalne dialogi, gdzie pełno jest różnych słownych zabiegów, które nie mają odpowiednika w języku polskim, a które znam. Po drugie, nie lubię gdy coś zagłusza mi oryginalną ścieżkę dźwiękową, która jest w materiałach z lektorem zazwyczaj wyciszona. Po trzecie, można się czasem czegoś nowego o języku nauczyć. Po czwarte natomiast, zauważyłem już dawno coś bardzo dziwnego, trochę niepokojącego i dodatkowo zniechęcającego mnie do nabywania filmów i seriali z oficjalnych źródeł. Jest to porażająca, zamierzona lub nie, całkowita niekompetencja osób tłumaczących anglojęzyczne dialogi na język polski. Ostatnio miałem okazję oglądać po raz drugi kilka odcinków wyżej wymienionego serialu w telewizji, w wersji z lektorem. Oto niektóre z zauważonych przeze mnie uchybień:

  • Nieprawidłowe tłumaczenia nazw własnych, które tłumaczenia w zasadzie mieć nie powinny
  • Całkowite pomijanie pewnych kwestii wypowiedzianych przez bohaterów - słychać w tle jak to mówią, tłumaczenia po polsku jednak nie ma - ktoś albo nie umiał tego dobrze przetłumaczyć, albo po prostu to pominął, bo uznał, że jest niepotrzebne. Nie wiedziałem, że zlecając tłumaczenie daje się automatycznie prawo do wywalania zdań, które w opinii "tłumacza" są niepotrzebne. Widać telewizornie rządzą się swoimi prawami.
  • Upraszczanie wszystkich wyrażeń do granic możliwości - najwyraźniej chyba jesteśmy uważani za idiotów. Osoba tłumacząca za darmo odcinek ściągnięty z Internetu słysząc jakieś niestandardowe wyrażenie zazwyczaj zada sobie trochę trudu sprawdzając w Internecie znaczenie, często gdy sprawa jest bardziej zawiła lub do czegoś nawiązuje zrobi po prostu w napisach krótki przypis, aby widz wiedział o co chodzi. "Profesjonalni tłumacze" chyba nie odczuwają takiego obowiązku, po prostu zastąpią to jakimś prostym słowem, aby ciemny lud nie miał problemów z przyswojeniem tego.
  • Kreatywność w tłumaczeniu tytułów - mam wrażenie, że niektórym produkcjom lepiej by zrobiło gdyby ich nazwy nie zostały w ogóle przetłumaczone i zostawione w oryginale, niż żeby krzywdzić je inwencją kogoś kto "miał wizję" na polski tytuł. The Wire jako pierwszy z brzegu przykład.
  • Gwarantuję, że gdybym obejrzał serial jeszcze raz, znalazłbym znacznie więcej takich perełek. Byłem naprawdę porażony niekompetencją tego tłumaczenia. W Internecie mamy masę anonimowych ludzi tłumaczących coś dla kogoś, dla hobby, dla nauki języka. Ktoś oferuje swoją pracę za darmo, zazwyczaj nie wiemy nawet kto to jest, mamy jedynie pseudonim, ewentualnie e-mail. A mimo to w znakomitej większości przypadków jest to praca, która przewyższa "profesjonalnych tłumaczy", którzy za to dostają kasę. Ale widocznie nikomu to nie przeszkadza, skoro sytuacja ta zdarza się nagminnie. Powiem wprost i brutalnie - jeżeli znasz angielski i obejrzysz spiracony film lub serial z napisami z Internetu, a potem legalny film z "profesjonalnym" tłumaczeniem, jest spore prawdopodobieństwo, iż chwycisz się za głowę. Zgłębiłem bowiem swoje wnioski - jest masa seriali lub filmów, które przyozdobione lektorem tracą cały swój klimat. The Office. Scrubs. Dr. House. Family Guy. Pierwsze lepsze przykłady "z głowy". Pół biedy osoba lektora zabijająca klimat. Dodając jednak do tego jeszcze tłumaczenie na poziomie szóstoklasisty otrzymujemy właściwie bolesne bezczeszczenie oryginału, podpisane imieniem i nazwiskiem i zakończone wpłatą na konto. Zapewne znajdą się jakieś tłumaczenia z Internetu, które będą gorsze niż oryginalne tłumaczenia, jednak zazwyczaj będzie to jakiś błąd stylistyczny lub ortograficzny, a nie przeredagowanie sobie całej ścieżki dialogowej pod swoje widzimisię i robienie z widza ćwierćinteligenta.

    Tłumacze na granicy prawa z całego świata, zwracam się do Was. Nie przestawajcie tłumaczyć. Nie ważne w jakim celu. Dla dziewczyny, chłopaka, nauki, ideologicznie, bez różnicy. I tak robicie to lepiej niż 90% "profesjonalistów". Może to Was tam powinni zatrudnić.

     

internet hobby inne

Komentarze

0 nowych
  #1 03.01.2015 20:35

Odkąd Tomek Beksiński gryzie ziemię nie ma komu tłumaczyć ;)

gowain   18 #2 03.01.2015 21:48

Tłumaczenia to jedno, ale ten lektor... kto nie oglądał np. Bękartów wojny bez lektora, ten nie oglądał filmu w ogóle :)

sgj   10 #3 03.01.2015 21:54

To o czym piszesz to jest nic.
Weźmy np taki Guardians of the galaxy. W kinie bylem na wersji z napisami. I tekst był w miarę dobry i tylko miejscami raził w oczy zamienionymi słowami, które jednak nadal zachowywały oryginalny sens zdania. Jednak czytając to co ludzie piszą o wersji z dubbingiem to się można za głowę złapać. Całkiem inne dialogi, miejscami w ogóle nie mające sensu w odniesieniu do akcji filmu.

A to jeden i ten sam film puszczany w kinach w tym samym czasie

Autor edytował komentarz.
Mk13   15 #4 03.01.2015 22:05

@sgj: Czasami w telewizorni jak się do filmu z lektorem włączy napisy to zupełnie co innego jest w napisach, a co innego w lektorze, tak jakby dwie inne osoby to tłumaczyły, to też pokazuje jak "profesjonalnie" to robią.

sgj   10 #5 03.01.2015 22:09

@@Mk13: W telewizorni zwykle rzeczywiscie są to dwa różne tłumaczenia, szczególnie przy starszych tytułach.

Ale dwa tłumaczenia to nic...
https://www.youtube.com/watch?v=yU8srzyDPAs

flecht   6 #6 03.01.2015 23:22

Z tymi przypisami to bym uważał. Z reguły oznaczają po prostu tyle, że tłumacz nie zadał sobie trudu dobrego przełożenia danej kwestii i zwyczajnie poszedł na łatwiznę. (keikaku? :P)

Drugą sprawą jest odwieczny problem:
czy tłumaczenie powinno jak najwierniej oddawać treść wypowiedzi, czy może jej sens?
Obie te koncepcje muszą się gdzieś spotkać, a każda skrajność powinna być traktowana jako błąd - to ma być przełożenie na język, z uwzględnieniem jego cech, a nie transkrypcja czy inne bajkopisarstwo (szczególnie ważne w przypadku bardziej egzotycznych języków).

mmm777   4 #7 03.01.2015 23:22

Język polski jest bardziej rozwlekły od angielskiego, więc jak tekst ma trwać tyle samo, to coś raczej z polskiej wersji wyleci.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #8 03.01.2015 23:29

@gowain: Dokładnie, nawet taka klasyka Imię róży z Sean'em Connery z lektorem to nie to samo. Zresztą ten aktor ma tak specyficzny rodzaj okazywania emocji słownych, że lektor tylko to niszczy.

bialyikar   3 #9 03.01.2015 23:32

Ostatnio oglądałem na Polsacie jedną (chyba pierwszą) część X-Men. Jak tylko usłyszałem "Wilk" w odniesieniu do Wolwerina, który swoją drogą zazwyczaj był tłumaczony TV jako Rosomak, to wyłączyłem TV i włączyłem Zatokę. Irytacja wzięła górę. A co do tłumaczenia tytułów, to kiedyś na Filmwebie był na ten temat artykuł. Ogólnie sprowadzało się to do tego, że za tłumaczenie tytułu filmu w naprawdę wielu przypadkach odpowiada oryginalny wydawca. Śmieszne to było, bo co taki np. "Pan z Hollywood" może wiedzieć o tym, jak taki tytuł będzie brzmiał w danym języku z punktu widzenia zupełnie innej narodowości. No, ale niby tak właśnie to wyglądało.

sgj   10 #10 03.01.2015 23:47

@bialyikar: W tych samych X-Menach zdaje się jeszcze była Burza zamiast Storm.

Mk13   15 #11 04.01.2015 00:45

@mmm777: Ale jest różnica między umiejętnym skróceniem, które nic w znaczeniu ani w odbiorze nie zmieni, a totalnym uproszczeniem, "uprostaczeniem" wręcz tekstu, gdzie masz wrażenie, że traktują cię jak idiotę.

  #12 04.01.2015 09:19

@Mk13: Różnice w tekście lektora i w napisach nie powinny nikogo dziwić, bo człowiek z inną szybkością czyta, a z inną wchłania treść ze słuchu i stąd częsta konieczność skracania i upraszczania wersji tekstowej. Wie o tym każdy, kto studiował tłumaczenie. Zresztą nikt by nie chciał, żeby w trakcie dynamicznych dialogów, linijki z tekstem zajęły pół ekranu.

czarnylas   13 #13 04.01.2015 09:19

@sgj: Tłumaczenie genialne, pewnie było przygotowywane w zależności czy wyświetlali rano czy po północy :)

  #14 04.01.2015 09:23

@bialyikar: No dobrze, ale jak przełożysz na polski tekst, w którym ktoś z dobrych kupli do Wolverine'a zwróci się krótszą wersją "Wolf"/"Wolve"? Zrobisz z tego "Ros" (od Rosomaka)?

MaXDemage   17 #15 04.01.2015 10:52

@Mk13 Odpowiem na cały artykuł: masz racje i jej nie masz.

Patrząc na to z Twojej perspektywy, kompletnie masz racje. To skandal i hańba, ujma nawet. Poziom napisów i co gorsza lektora w TV ogólnie pojętej i oficjalnej zakrawa o jakąś rebelie.

Ale patrzysz na to przez swój pryzmat. I to jest błąd wielu komentatorów do tłumaczeń.

Musisz mieć świadomość iż do telewizji naziemnej (kablowej/cyfrowej/wsioryba) ma dostęp na moje oko coś koło 90% polskiego społeczeństwa. Są to profesorowie uniwersytetów, kadra z wyższym wykształceniem, ale również średnim, niskim, młodzież, rolnicy, socjale,a nawet osoby w pewnym stopniu upośledzone, których percpecja jest obniżona.

Owszem, ja i ty - że sobie tak pozwolę zagalopować - należymy to elity. Rozumiemy angielski, pewnie nawet zabawne sformułowania w stylu "do you wanna fluff my garfield". Nalezymy jednak do bardzo, ale to bardzo nielicznej grupy osób. Trudno kazać telewizjom aby równały poziom tłumaczeń do naszego poziomu.

Zadanie więc tłumacza profesjonalnego jest o wiele trudniejsze niż zadanie tłumacza fana. Tłumacz fana, robi tłumaczenie na swoim poziomie (co nawet często dla mnie woła o pomstę do nieba, jak wspomniany gdzieś wyżej legendarne już keikaku z death nota). Tłumacz profesjonalista zatrudniony ma za zadanie zrobić tłumaczenie dla każdego(!).

Wspominasz bardzo słusznie o przypisach - można by w końcu kogoś czegoś nauczyć. Ponownie jednak patrzysz na to ze SWOJEJ perspektywy. Telewizje sporo osób ogląda tak jak słucha radia. Nie koncentrując całej swej uwagi, rozmawiając lub doskakując. Dla takich osób ominięcie ważnego dla fabuły przypisu oznaczało by dużo więcej niż "mylne" tłumaczenie.

Wiele osób zarzuca mi, że jestem zwolennikiem tłumaczenie nazw własnych, a czasem nawet kontekstów i imion osób na nasze odpowiedniki. Lecz takie osoby są w błędzie, bo nie chodzi o to aby tłumaczyć wszystkie takie sytuacje, ale aby odnaleźć złoty środek i wiedzieć kiedy coś zostawić a kiedy przetłumaczyć. Przykładem gdy trzeba takie rzeczy robić jest rewelacyjny japoński komiks GTO wydawany w Polsce, gdzie zamiast imion japońskich znanych piosenkarek (które w polsce są nieznane nawet dla fanów komiksów) są zamieniane na nasze karkołomne odpowiedniki typu Edyta Górniak. Żart pozostaje sytuacyjny i nie trzeba go tłumaczyć. A nic tak nie wkurza jak tłumaczenie żartu.

Wspomniany przez kogoś powyżej Wilk z Rosomaka to błąd i chałtura. Ale sam Rosomak nie jest błędem - co zresztą fani Xów w Polsce wiedzą. (Choć wielu wciąż się o tego biednego rosomaka pluje ;p)

Ok, ale Łazika z LOTRa nie akceptuję. Bo nie i już! ;p

Podsumowując - zrobiłeś wiele hałasu i całkiem ciekawy wpis o zjawisku ze swojej perspektywy, nie patrząc kompletnie na drugą stronę i nie próbując jej zrozumieć. Polecam wsiąść go googlemobilu i poczytać trochę ciekawych artykułów napisanych z tej innej perspektywy.

PS. No i piractwo to zło ;>

MaXDemage   17 #16 04.01.2015 10:55

@Mk13: A i jeszcze odnośnie VOD - polecam całkiem pokaźną bibliotekę vod.onet który jest relatywnie tani a naprawdę do oglądania filmów nie trzeba mieć fullhd.

Oraz właśnie przebudowany vodeon który ma bardzo "ciekawą" ofertę ;) ale trzeba poczekać aż go uruchomią ponownie.

januszek   18 #17 04.01.2015 11:53

Strasznie jednostronny punkt widzenia ;) Ja nie wyobrażam sobie oglądać Shreka albo Pingwinów z Madagaskaru w wersji oryginalnej z napisami. To byłaby całkowita porażka... ;P
ps. Zamiast 'gorzkich żalów' odsyłam na forum serwisu napisy24, gdzie polecają nawet odpowiednią literaturę: "Tłumaczenie filmów" Arkadiusza Belczyka oraz materiały z http://serwistlumacza.com

t-m-z   8 #18 04.01.2015 11:59

aż mi się przypomniała dedykacja lektorom wykonana przez stuhra :D

https://www.youtube.com/watch?v=KbIohLTzuvU

gowain   18 #19 04.01.2015 12:12

@januszek: Dubbingi to zupełnie inna sprawa. Ścieżka dubbingowa to najczęściej osobne dzieło, gdzie zaangażowanych jest mnóstwo osób. Przy dobrych, kasowych bajkach dubbing jest ok, ale są też takie filmy/bajki, że dubbing to jakaś pomyłka.

  #20 04.01.2015 12:25

Amatorskie tłumaczenia napisów do filmów dostępne w różnych serwisach nierzadko biją na głowę napisy dostępne w filmach na dvd/br.
Profesjonalne tłumaczenia potrafią zawierać szkolne błędy, których nie popełniłby w miarę zdolny uczeń gimnazjum. Kiedyś w jednym filmie facet mówi "mam białaczkę" (ang. leukemia), a przygłucha tłumaczka zamiast tego dała "mam alchemię" (pewnie chodziło o posiadanie akcji spółki giełdowej Alchemia).

To że tekst polski jest dłuższy niż angielski i czasem wymaga skróceń jeszcze można zrozumieć. Ale często jest czas (na napisy lub lektora), aby dać całe tłumaczenie, a jednak dokonuje się skrótów i zamiast kilku słów pada jedno, co zubaża dialogi. Często tłumaczenia są błędne lub mogły zawierać inne słowo lepiej pasujace do sytuacji (tłumacz chyba ma dialogi, ale nie ogląda filmu).

  #21 04.01.2015 12:28

@MaXDemage: " Tłumacz profesjonalista zatrudniony ma za zadanie zrobić tłumaczenie dla każdego(!)."

Naprawdę postulujesz, żeby wszystkie tłumaczone treści równać do najniższego poziomu? Wyobraźmy sobie, że Teatr Telewizji przedstawia sztukę Becketta, Szekspira lub Czechowa przetłumaczoną według tego przepisu tak, żeby także robotnik półanalfabeta zrozumiał :->
Tłumacz powinien przetłumaczyć tekst na takim poziomie, na jakim jest napisany w oryginale. Część nie zrozumie - trudno, znajdzie sobie coś innego. Równanie w dół to przepis na katastrofę cywilizayjną.

januszek   18 #22 04.01.2015 12:28

@gowain: Oj ;) Po prostu starałem się zwrócić uwagę na problem napisowych gorzkich żalów, który polega na tym, że dyletantów próbują oceniać jeszcze więksi dyletanci... ;)
Bardzo polecam: http://serwistlumacza.com/content/view/180/32/

Mk13   15 #23 04.01.2015 13:23

@januszek akurat dubbingi w Pingwinach czy innych kultowych w Polsce pozycjach są dobre i chyba nikt nie zastąpiłby ich napisami ;) tłumaczenie nie odzwierciedla w 100% oryginału ale ma takie smaczki, że uznałbym, że jest doskonałe

@MaXDemage ależ ja wiem, że mój wpis jest tendencyjny, jednostronny i patrzy na to tylko i wyłącznie z mojej perspektywy. Rozwinąłeś po prostu moją myśl, że telewizje robią z widza ćwierćinteligenta, tylko w bardziej parlamentarnych słowach ;) Sprowadzanie poziomu kultury "do wspólnego mianownika" choć jest powszechne to jest sprawą dyskusyjną i niektórzy mogą się po prostu na to nie godzić - nie oflaguję się pod siedzibą TVNu, czy innej telewizji, po prostu wybiorę inne źródła. Bo dzięki temu zjawisku "misyjność" TVP to fikcja, komercyjne stacje telewizyjne to królestwa paradokumentów, wróżbitów i bezsensownych gier, a 90% stacji radiowych nie da się słuchać bez chęci podcięcia sobie żył. Z podrzuconymi tekstami się zapoznam choć nie zmieni to mojego wewnętrznego bólu po porównywaniu tłumaczeń internetowych i telewizyjnych. Chciałem po prostu zwrócić też uwagę na to że taka sytuacja w tłumaczeniach co najmniej nie zachęca do korzystania z oficjalnych źródeł, a zachęca do korzystania z tych nieoficjalnych, bo są po prostu lepszej jakości.

Autor edytował komentarz.
xomo_pl   20 #24 04.01.2015 13:39

@Mk13 fajna sprawa jest z HBO, które swoje seriale potrafi dzień po amerykańskiej premierze nadać już z tłumaczeniem w tv - na szczęście nie ma problemu by przełączyć się na oryginalne audio + napisy PL. Oglądałem tak Pozostawionych czy też ostatni sezon Gry o Tron. O ile w tym 1. tłumaczenie było dobre tak GoT właśnie dość często miał poobcinane dialogi. Z pewnością wynika to z tego, że lektor jest o wiele wolniejszy od oryginalnych głosów a same napisy praktycznie zawsze zajmują maksymalnie 2 linijki co skutecznie ogranicza pole do popisu dla tłumacza, który musi się po prostu zmieścić. Tłumaczenia fanowskie potrafią mieć i po kilka linijek nawet i nikt z tego nie robi problemu większego - ale jednak tv rządzi się swoimi prawami i trzeba to albo zaakceptować albo omijać. Osobiście jestem skłonny przeboleć brak 100% tłumaczenia jeśli tylko odcinek mam szybko po premierze bo to czego nie doczytam do zrozumiem ;)

Pozostaje mieć nadzieję, że za kilka lat doczekamy się Netflix'a lub podobnej usługi w Polsce działającej w pełni legalnie ale i oferującej dobre ceny. Wbrew pozorom w Polsce dużo osób wykupuje kablówki/satTV w wariantach 'premium' bo tylko tam jest ciekawa oferta programowa obejmująca HBO czy Canal+ więc to wszystko rozbija się właśnie o brak ofert VOD na poziomie.

gowain   18 #25 04.01.2015 15:19

@xomo_pl: Chodzą słuchy, że Netflix będzie już w tym roku :)

  #26 04.01.2015 16:15

@MaXDemage: Szanowny Pan tkwi w mylnym błędzie :-). Do bibliotek (książek) też ma dostęp 90% ludzików, a to wedle szanownego Pana znaczy, że należy upraszczać tłumaczenia, aby dostosować je do percepcji przyciętych inaczej? Np Romeo i Julia dla gimbazy, ewentualnie Mistrz i Małgorzata dla tzw socjalu? Koncept cóś nie teges.

Radek68   17 #27 04.01.2015 19:12

Całość można podsumować dość znanym powiedzeniem:
translations are like women – they could be either faithful or beautiful.
Czyli w... tłumaczeniu:
tłumaczenia są jak kobiety – wierne nie są piękne, piękne nie są wierne.

2099   8 #28 04.01.2015 21:38

Akurat usuwaniem części dialogów w tłumaczeniu nie zabłysnąłeś bo jest to nagminna praktyka w prawie każdym tłumaczonym filmie i serialu. Nawet "profesjonalnym" tłumaczeniu usuwa się części wypowiedzi bo albo tłumacz ich nie rozumie albo lektor nie zdąży przeczytać :). A o tłumaczeniu samych tytułów można by kolejny esej napisać- ja tłumaczenie tłumaczy że tytuł zmieniają by był bardziej przystający do filmu wkładam między marketingowy bełkot. Soldier- Galaktyczny Wojownik

Trebron   7 #29 04.01.2015 21:40

@MaXDemage, tylko jak ktoś płaci za oglądanie określonego serialu, to ma prawo wymagać porządnego tłumaczenia. Dla osoby nieznającej angielskiego jak sam piszesz to będzie obojętne, czy przetłumaczone będzie poprawne czy nie, więc jej wszystko jedno. Ale dla osoby znającej język takie buble bolą. Problem z tłumaczami jest inny - z reguły tłumacz "internetowy" ma pojęcie o tym co tłumaczy. Dlatego np.: książki z fizyki kwantowej tłumaczą fizycy, a nie specjaliści od baletu. Natomiast gdy słyszę "tłumacz profesjonalny" to w oczach staje mi osoba, dla której najważniejsze jest przełożenie słówek angielskich na polskie, bez zachowania sensu

bystryy   9 #31 05.01.2015 06:51

Przypomina się pamiętne Pulp Fiction - oficjalne tłumaczenie było po prostu tragiczne.

GioWDS   13 #32 05.01.2015 10:15

@bystryy kiedyś za karę oglądało się Pulp Fiction na DVD :)

bystryy   9 #33 05.01.2015 14:43

@GioWDS: Mam PF na DVD, ale oglądam z ripa, czuję się legalny i niewydymany zarazem ;)

  #34 06.01.2015 00:29

@sgj: Oglądałem obydwie wersje Strażników i powiem Ci, że ubawiłem się na każdej a nawet w dubingu bardziej bo widziałem różnice do orginału, typowo polskie sformułowania. Mi się nawet podobało mimo iż wolę napisy. Wystarczy potraktować akurat tą produkcję podobnie jak animację i już można oglądać z 12 latkiem bez żenady. Film naprawdę niewiele stracił przez dubbing a jego odbiór jest całkiem ok. Co prawda nie znać wersji orginalnej to grzech ale tylko od PG20+ ;).

GioWDS   13 #35 07.01.2015 08:04

@bystryy mimo wszystko PF na DVD z oryginalnym lektorem to już forma masochizmu :)

bialyikar   3 #36 13.01.2015 22:14

@krep (niezalogowany): Nie, nie zrobię "Ros". Przytoczyłem tylko, że dotychczas tak tłumaczyli, co nie znaczy, że się z tym zgadzam. Nazwy własne nie powinny być tłumaczone!

  #37 16.01.2015 01:25

To się tyczy większości filmów...

  #38 04.02.2015 01:05

Słuchajcie, tak się składa, że zajmuję się tłumaczeniem filmów profesjonalnie. Na początek chciałabym wyjaśnić różnicę pomiędzy dialogami czytanymi przez lektora, a tymi z napisami. Bardzo często robią to dwie, różne osoby - wynika to z dwóch kwestii. Często są to zlecenia dwóch rożnych firm na szczeblu dystrybutorskim albo nawet samego studia. Tłumaczenie robi się wtedy pod lektora, często nie znającego nawet angielskiego, z zaznaczeniem pauz, fonetyczną wymową pewnych nazw, czy miejsc, itp. Jeśli chodzi o napisy - ludzkie oko jest w stanie przeczytać tylko określoną liczbę znaków na sekundę Na ekranie zatem może pojawić się tylko określona liczba znaków (litery, spacje, kroki, przecinki), aby również napis zmiweścił się na dole ekranu - jest to naprawde sztuka i technika zarazem- stąd tzw. skrócone wersje czy pominięcia, o których mówicie. Niektóre tłumaczenia są bardzo dobre, niektróre żenujące i widać w nich kompletny brak zrozumienia nie tylko realiów panujących w danym kraju (często USA), ale również brak zrozumienia slangu czy idimów. Ale nie wkurzajcie się na "okrojone" tłumaczenia - to naprawdę koniecznie i wbrew pozorom wcale nie łatwe.

kamil950   3 #39 21.07.2015 15:42

@Mk13 - w tym linku jest dodana aktualizacja iż Netflix twierdzi, że nie zmienił swojej polityki względem VPN czy jakoś tak, a w praktyce chyba jedyne co przestało działać, to aplikacja Netflixa na Androida przez VPN, gdyż ma wymuszone Google DNS czy jakoś tak. Są też przypuszczenie, że to tylko testy i jest chwilowe, gdyż kilka lat temu temu były jakieś problemy z Netflixem na PlayStation 3.

Na podstawie - http://www.itpro.co.uk/vpns/23770/netflix-modifies-its-android-app-to-block-vpn-...

Możliwe, że da się jakimś sposobem na Androidzie używać jakoś Netflixa przez ich stronę internetową, a nie aplikację, a wtedy - jak się domyślam - wciąż będzie działał przez VPN tak jak być może na wszystkich pozostałych platformach [no, a przynajmniej na komputerze :)].

Poza tym - "Why Netflix won't block VPN users – it has too many of them" - http://www.theguardian.com/technology/2015/jan/09/why-netflix-wont-block-vpn-users :)

'Netflix threatens to ban VPN users, but probably won't' - http://www.theinquirer.net/inquirer/news/2403079/netflix-threatens-to-ban-vpn-us...

https://en.wikipedia.org/wiki/Netflix#VPN_Access

Autor edytował komentarz.
kamil950   3 #40 21.07.2015 15:54

Poza tym do Netflixa w wersji przez przeglądarkę internetową można dodać dowolne NAPISY np. POLSKIE (które mogą być pobrane chociażby z Napiprojekt czy Napisy24) przez stronę http://subflicks.com/ lub wtyczkę/rozszerzenie do przeglądarki Google Chrome - "Super Netflix".

Poradnik Subflicks - 'Subtitles for Netflix, Works with any language' - https://www.youtube.com/watch?v=FttNIDTJq1c

Poradnik 'Super Netflix Chrome Extension' - https://www.youtube.com/watch?v=BC6qA91SWdw

To powinno działać na komputerach, gdzie działa Netflix w przeglądarce, ale co jeśli chciałoby się oglądać z polskimi napisami np. na telewizorze?

Wydaje mi się, że wtedy trzeba podłączyć komputer stacjonarny czy laptop do telewizora czy np. tablet z komputerowym Windows 8.1 z HDMI, który w wersji z nawet 2 GB RAM można kupić np. z Chin za chyba ok. 300-350 zł. Chociaż radzę wcześniej poszukać w Internecie w rożnych miejscach opinii nt. danego modelu etc. Jeszcze są różne urządzenia przesyłające obraz z PC do TV i rożne inne.

Jeśli na urządzeniach z np. Androidem też da się odpalić Netflixa przez przeglądarkę, to może też by działało - nie wiem.

Oczywiście trzeba się też upewnić czy dane urządzenie obsługuje nasz VPN etc.

Jakby co, to ja się na tym nie znam, a piszę, to co przeczytałem w różnych miejscach albo to co mi się przynajmniej wydaje, że tak powinno być. :) W każdym razie mogę się chociaż częściowo mylić.

Autor edytował komentarz.
kamil950   3 #41 21.07.2015 17:23

Jeśli ktoś szuka darmowego VPN, to:

- NIE używać Hola (Better Internet), gdyż ponoć jest niebezpieczna - https://www.reddit.com/r/community/comments/36a31i/psa_hola_is_not_safe_and_shou.../

- Na tym Reddicie ktoś poleca VPNBook (ma serwery w Rumunii, US, UK, Kanadzie, Niemczech) - http://www.vpnbook.com/ - wydaje mi się, że jest to jeden z lepszych bezpłatnych VPN, które udało mi się znaleźć (różne poniższe link mogą być dość stare np. z 2013 roku, więc mogą być przynajmniej częściowo nieaktualne):

https://vpnreviewer.com/free-vpn-vpnbook-com-review - recenzja

Na temat bezpieczeństwa VPNBook - https://vpnreviewer.com/vpnbook-honeypot-scam-service

Inna recenzja - http://www.pcmag.com/article2/0%2c2817%2c2419657%2c00.asp

***

- Jeżeli ktoś potrzebuje serwerów z innych krajów (np. Finlandii, Irlandii, Norwegii, chociaż są też oczywiście np. z Niemczech, US, UK, Rumunii) to może się przydać CyberGhost VPN Free Service (chociaż ma większe ograniczenia, reklamy, to jednak od jakiegoś czasu i tak jest lepiej niż było dawniej, więc recenzja tego VPN z vpnreviewer.com z 2013 r. jest nieaktualna):
https://support.cyberghostvpn.com/index.php?/Knowledgebase/Article/View/249/0/ab...

Recenzja - http://www.pcadvisor.co.uk/review/software/cyberghost-vpn-review-easy-use-vpn-fo.../

Lista dostępnych serwerów wraz z ich lokacjami (państwami) - w tym te darmowe - http://www.cyberghostvpn.com/en/server

Inne testy:
http://www.vpnanalysis.com/5-best-free-vpn-service-providers/
http://bestvpnprovider.co/5-best-free-vpns/

***

Testy różnych bezpłatnych VPN:
http://tokyocheapo.com/living/using-a-free-vpn-watch-netflix-hulu-iplayer-in-japan/

Na podstawie powyższej strony (chociaż testy na niej są przeprawadzane z Japonii, więc trzeba pamiętać, że u nas prędkości i pingi - zależnie od kraju, gdzie jest serwer - mogą być lepsze) oprócz VPNbook czy CyberGhostVPN, dobre mogą być jeszcze np. ProXPN, JustFreeVPN.

Hot Spot Shield nie było tam testowane i ma reklamy, a poza tym w darmowej wersji chyba nie można samemu zmieniać krajów.

Oczywiście odpadają te VPN z tych testów, które mają limity pobieranych danych, więc takich tutaj raczej nie proponowałem.

Inne testy różnych darmowych VPN:
https://vpnreviewer.com/free-vpn-providers (niektóre testy są nieaktualne, gdyż obecnie np. CyberGhost VPN Free Service ma mniej ograniczeń)

***

Dlaczego pisałem o serwerach w różnych krajach? Nie wystarczy tylko w USA, skoro Netflix w USA ma największą liczbę materiałów wideo?

Okazuje się, że o ile w Stanach jest ich najwięcej, to poza USA często są dostępne różne (jakby to określić) ważne filmy - nowsze i starsze - które Stanach Zjednoczonych są niedostępne. Jak znaleźć jakie filmy gdzie są dostępne na Netfliksie?

https://www.reddit.com/r/netflix/comments/37b90p/all_is_netflix_around_the_world...

Pomocą służą następujące strony:

najlepsze chyba są:
http://unogs.com/
http://www.moreflicks.com/

Poza tym jeszcze jest np. https://netflixaroundtheworld.com/ - https://flixsearch.io/

Z tego co szukałem, to żeby mieć dostęp do wszystkich czy większości filmów przydają się serwery VPN w krajach [chyba, że ktoś by dużo podróżował i nie potrzebował VPN. :) Chociaż z drugiej strony nawet, jeśli ktoś mieszka w USA i tam zapłacić za Netfliksa, a wyjechał np. do rodziny do Polski, to, żeby mieć dostęp do tego, za co zapłacił i tak by potrzebował np. VPN. Natomiast, gdyby wyjechał do kraju, gdzie Netflix jest obecny, to bez VPN miałby dostęp tylko do materiałów dostępnych w miejscu, gdzie przebywa]:

USA, Wielka Brytania (UK), Niemcy, Finlandia czy Norwegia, Irlandia, Kanada, Australia, Meksyk. Oczywiście to zazwyczaj nie jest tak, że jest dostępne tylko w jednym kraju - część tych państw może się ze sobą pokrywać, mogą też być dostępne inne kraje np. razem z częścią tych tu wymienionych lub różne inne kombinacje.

Na szczęście wszystkie te kraje (oprócz dwóch ostatnich - Australii, Meksyku) mają darmowe VPN np. na:
http://www.vpnbook.com/
http://www.cyberghostvpn.com/en (VPN, a nie raczej mniej funkcjonalne proxy, które też jest dostępne na tej stronie)
http://www.justfreevpn.com/
https://www.proxpn.com/index.php

Niestety przynajmniej część filmów (zwłaszcza niektóre nowsze jak np. Captain America: The Winter Soldier) są dostępne chyba tylko w Australii (i Nowej Zelandii), a część tytułów jest możliwa do obejrzenia z Netflixa tylko w Meksyku i różnych innych krajach także bez darmowych VPN (przynajmniej z tych wymienionych w tym komentarzu).

W każdym razie, gdyby się uzbierało więcej takich filmów, to można np. na miesiąc wykupić jakiś dobry, płatny VPN (różne testy, opinie do znalezienia w Google np. wpisując best netflix vpn) lub od razu wykupić płatny VPN dla większej wygody, szybkości i być może też bezpieczeństwa. Warto wypróbować darmowy trial, żeby upewnić się czy np. Netflix będzie działał z interesujących nas miejsc.

***

Jeszcze znalazłem, że są takie usługi jak Smart VPN czy Smart DNS. Jeśli chce się płacić, to możliwe, że (przynajmniej do Netfliksa) są lepsze i szybsze niż zwykły VPN. Chociaż oczywiście też trzeba poszukać jakie są najlepsze i bezpieczne oraz ile kosztują etc.

Raczej odradzam darmowe adresy DNS do znalezienia w sieci, gdyż mogą być używane np. przez hakerów. Przez to np. wpisując adres danej strony internetowej możemy zostać przekierowani na inną, łudząca podobno bez naszej zgody, co może posłużyć do kradzieży naszych danych (np. loginu i hasła do danej witryny). Poza tym takie darmowe adresy często przestają działać i trzeba szukać nowych i je zmieniać czy jakoś tak oraz mogą być wolne.

***

Oczywiście za abonament płaci się tylko raz (np. przez Netflix US przez VPN). Ponoć można używać np. kart płatniczych z innych krajów np. Polski. Gdyby Netflix chciał zablokować dostęp dla innych państw, to raczej mógłby to w taki sposób zrobić. Chociaż oficjalnie używanie VPN jest (raczej?) niezgodne z regulaminem Netfliksa.

Pod względem prawnym, to przynajmniej na podstawie tego, co czytałem w Internecie, to jedyne, co mogłoby nam grozić, to wytoczony raczej konkretnie przeciwko nam prywatny pozew, co jest chyba mało prawdopodobne. Już bardziej możliwe jest to, iż po prostu mimo opłaconego abonamentu za dany miesiąc dostęp do serwisu zostanie nam zablokowany, jeśli korzystaliśmy z niego niezgodnie z regulaminem (a jest w nim chyba wypisana taka możliwość blokady - zapewne w ten sposób się zabezpieczają na wszelki wypadek). Jednak chyba nigdzie nie znalazłem, żeby coś takiego się zdarzyło. Poza tym to i tak tylko ryzyko tych ok. 9 $.

Zresztą - jak już pisałem:

"Why Netflix won't block VPN users – it has too many of them" - http://www.theguardian.com/technology/2015/jan/09/why-netflix-wont-block-vpn-users :)

'Netflix threatens to ban VPN users, but probably won't' - http://www.theinquirer.net/inquirer/news/2403079/netflix-threatens-to-ban-vpn-us...

https://en.wikipedia.org/wiki/Netflix#VPN_Access

Autor edytował komentarz.
  #42 16.12.2015 10:22

Ludzie! Jak nie masz pojęcia o tym świecie, to się nie wypowiadaj. Tłumaczenia z neta potrafią być dobre, ale zazwyczaj to kompletna porażka. Więc nie rozumiem, skąd te peany: po 3-4 linijki na raz (mogą być max. 2. dlaczego? żeby nie zasłaniały ekranu. Logiczne? hmmm?), kalki językowe, tłumaczenie niepotrzebnych rzeczy, jak urwane zdania, "och", "ach", "hmm" - serio, to można obczaić i bez znajomości języka obcego. I to zdanie (parafrazuję): "internetowy tłumacz zada sobie trud, żeby poszukać" - wolne żarty. Ciekawe dlaczego idiomy i przysłowia często są bezmyślnie tłumaczone słowo w słowo, co po naszemu nie ma totalnie sensu. Poza tym czasem te "zawiłości" wcale nie są ważne dla fabuły, więc przeciętnemu widzowi nie są potrzebne. Jeśli jesteś dociekliwy, to oglądaj po angielsku i się dokształcaj. Wtedy będziesz mógł podziwiać w pełni językowe zabawy scenarzysty.
Profesjonalni tłumacze działają według wytycznych narzuconych przez firmę, która zleca tłumaczenie. Mogę wypowiadać się w kwestii napisów (jak pisała wcześniej Iwona2015), gdzie te wytyczne często są od siebie dość różne. Nie zdążyłbyś przeczytać wszystkiego, gdyby tłumaczone było każde, nawet nie znaczące zdanie. Istnieją zasady. Widz ma zrozumieć to, co najważniejsze, a resztę (jakieś niuanse) wyczytać z kontekstu (gestykulacja, wyraz twarz itd.). Czasem (a racze zwykle) nie ma miejsca i czasu na ozdobniki (wierz mi, ile razy kusi mnie, żeby napisać coś "ładniej", ale nie ma miejsca). A tym bardziej na przypisy, to nie książka, to dynamiczne medium. Dokształć się, wtedy będziesz się mógł wymądrzać. Diabli mnie biorą na takich speców, co to wiedzą lepiej, bo robienie napisów to naprawdę sztuka i robiąc korekty przy różnych okazjach, widzę, że nie każdy temu podoła. Na wielu rzeczach można się wyłożyć. Spróbuj sam i wtedy zobaczymy, czy ograniczony do 40 znaków i max dwóch linijek nadal będziesz taki hop do przodu.
A tłumaczenie tytułu rzadko zależy od tłumacza, jeśli nie wiedziałeś. O tym decyduje dystrybutor. Stąd te różne potwory, chociaż niektóre dobrze obrazują film, więc dlaczego kurczowo trzymać się oryginału, który po polsku brzmiałby idiotycznie?
A teraz oddalę się "zmasakrować" kolejny film moimi napisami :-)

micjustin33   1 #43 21.12.2015 13:26

Gdy szukasz strumieniowe UK oparciu web-content, nic nie zbliża się do BBC iPlayer. Hosting różnych programach telewizyjnych takich jak Top Gear, Den smoków, Złe wychowanie, i wiele więcej, można oglądać telewizję na żywo lub dogonić swoje ulubione programy na BBC iPlayer.
http://www.bestvpnprovider.com/unblock-bbc-iplayer-outside-uk/
Jednak z ograniczenia geo bycia dyskomfort, można odblokować BBC iPlayer za pomocą VPN. Nasza lista oferuje jedne z najlepszych usług VPN dla BBC iPlayer. Wybór od każdego z nich gwarantuje dostęp do BBC iPlayer i można oglądać swoje ulubione programy spoza Wielkiej Brytanii.

Nie zapomnij wziąć pod uwagę dodatków oferowanych przez te sieci VPN dla BBC iPlayer. Zalecamy, aby szukać dzielonego tunelowania i dedykowanym streamingu dodatki, które pozwalają zwiększyć BBC iPlayer oglądanych.

Jimmy012   1 #45 28.01.2016 14:10

@Lord Wejder (or not) : well said, but i think http://www.mostsecurevpn.com/best-vpn-for-netflix/ this is the better way to access all show on netflix

  #46 05.02.2016 08:41

This is a great article, that I really enjoyed reading. Thanks for sharing.

weather @ http://weatherchannel.today
youtube to mp3 @ http://youtubetomp3online.com
usps tracking @ http://uspstrackingtool.com
facebook video downloader @ http://face-video.com
Netflix @ http://netflixsecret.com/

Jimmy012   1 #47 14.02.2016 16:59

that was a super article, here are more ways to unblock US netflix content from outside of us http://www.vpninsights.com/vpn-for-netflix/

  #48 26.04.2016 08:46

Mortal Kombat @ http://mortalkombatxl.com/
Atari Breakout @ http://ataribreakoutaz.com/
Dragon Ball Z Games @ http://dragonballzgames247.com/

  #49 21.05.2016 13:01

Większość ludzi nie ma pojęcia o tym w jaki sposób ma wyglądać "profesjonalne" tłumaczenie? Naprawdę wyobrażacie sobie, że lektor jest w stanie przeczytać wszystko, co mówią aktorzy? Otóż nie ma szans! Tak samo jest z napisami. Jeśli chcielibyśmy mieć wszystko, nie nadążylibyśmy z czytaniem. W nieprofesjonalnych tłumaczeniach lub "tanich" telewizjach to właśnie problem. Za dużo znaków na sekundę filmu. Tego nie da się oglądać.
Tłumacz ma przed sobą wiele pułapek i często nie ma jednej odpowiedzi jak z nimi sobie poradzić. Np. mamy film, który opowiada o początku XX w we Francji. Dziadek nazywa swojego wnuka przezwiskiem. Znaczy ono jedno we francuskim standardowym, ale zupełnie co innego we francuskim z Prowansji. Co ma na myśli dziadek? Co ma zrobić tłumacz? Przypominam, że na tłumaczenie nie mamy roku. Nie można pojechać do Francji i pogadać z autorem dzieła, albo ludźmi,którzy mogą coś wiedzieć. Warto o takich sprawach pamiętać.

thomas90998   1 #50 31.05.2016 12:45

I also have found the VPN's you can use for torrenting. They are cheap and reliable but do compare them before going for one.
http://www.vpnanalysis.com/5-best-vpns-for-torrenting-filesharing/

swordsandsouls   1 #51 03.08.2016 11:11

@Mortal Kombat XL (niezalogowany): Thanks for sharing the information. It is very useful for my future. keep sharing. Can you play more games at :
http://redball4games.com
http://www.ninjago-games.net
http://swordsandsoulsgame.com
http://strikeforcekitty2.net

  #52 13.10.2016 11:37

Thanks for sharing. I hope it will be helpful for too many people that are searching for this topic.
http://googlemaps-streetview.com/directions