Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

O tym jak piraci mają wygodniej niż legalni użytkownicy

Są na tym świecie rozwiązania, dzięki którym aż chce się wydawać pieniądze na cyfrowe dobra. Łatwość zakupu, przyzwoite ceny i brak jakichkolwiek trudności w zrealizowaniu swojej zachcianki. Podpinasz raz kartę kredytową, a potem kupujesz jednym naciśnięciem – czy może być coś prostszego? Gdy mogę kupić za kilka złotych aplikację, której moje konto bankowe nawet nie poczuje, to dlaczego mam jej szukać z pirackich, często niepewnych źródeł? Gdyby tylko wszędzie było tak pięknie…

Legalny frajer… tfu, użytkownik

Problem, który poruszę nie jest nowy, co nie znaczy że się zdeaktualizował. Właściwie po swoich ostatnich przeżyciach mam wrażenie, że jest wręcz przeciwnie. O ile powyższy przykład z mobilnymi platformami cyfrowej dystrybucji pokazuje, że w pewnych sytuacjach łatwiej jest wydać pieniądze niż „spiracić”, to w pewnych sytuacjach jest zupełnie odwrotnie. Uprzykrzające życie mechanizmy antypirackie, DRM i tuzin innych zmyślnych technologii powstałych chyba głównie po to, żeby uprzykrzyć życie użytkownikom chcącym być legalnymi. Bo piraci machną na nie ręką i obejdą je w 20 minut często zapewniając sobie lepsze warunki niż legalni użytkownicy. Ja jednak chciałem się skupić na jednym z tych „ułatwień”.

Zagadka dla publiczności: kupujesz laptopa z systemem operacyjnym Windows. Wchodzisz w panel sterowania oraz listę zainstalowanych programów. Co widzisz? Wziąłem świeżo uruchomionego laptopa z preinstalowanym Windows 7. Oczom mym na owej liście ukazało się 25 pozycji. A przecież ja nawet nic nie zainstalowałem. No cóż, skoro dostawcą oprogramowania jest głównie Intel oraz producent laptopa, to na pewno jest to niezbędne do prawidłowego funkcjonowania sprzętu oprogramowanie, prawda? Następnie wziąłem bardzo podobny model laptopa – podobny hardware, ten sam system, ta sama marka a więc także i podobne oprogramowanie. Zainstalowałem czysty system w wersji OEM. Co się okazuje? Windows 7 sterowniki do WiFi odnalazł sam. Po połączeniu i odwiedzeniu Windows Update system sam odnalazł sterowniki do karty graficznej, czytnika kart pamięci oraz karty sieciowej LAN, których brakowało. Po instalacji wyżej wymienionych system działał. Działały wszystkie porty, dzialały klawisze funkcyjne. Lista zainstalowanych programów? Niemal pusta.
Pół biedy, gdy zawartość listy stanowią sterowniki. Biada tym, którzy mają tam dodatkowe 10 programów w wersji trial, z czego program antywirusowy z licencją na 30 dni, a 70% tych programów dodatkowo działa w tle. Bo przecież mamy zasoby, to czemu by z nich nie skorzystać? A kogo to obchodzi, że pulpit ładuje się 80 sekund.

Co więc zrobić jeżeli chcemy mieć czysty, niezaśmiecony przez nikogo system?

Krótko mówiąc, opcji mamy kilka.

Instalujemy oprogramowanie, które pozwoli nam odinstalować hurtowo niepotrzebne programy. Po prostu uwielbiam świeżo po zakupie sprzętu wczytywać się w listę programów, zastanawiać się czy ten program jest do czegoś potrzebny, a potem czekać, aż to wszystko się odinstaluje. A jeżeli wszystko pójdzie bez komplikacji, mamy spokój i po godzinie bezsensownej szarpaniny, mamy wyczyszczony system.

Możemy (w przypadku Windows 7, nie wiem jak w przypadku Windows 8 i radosnej twórczości w stylu Secure Boot) zwyczajnie zainstalować system OEM z normalnej płyty – pożyczonej, lub, nie miejmy złudzeń – ściągniętej z internetu. Narażamy się wtedy jednak na problemy z aktywacją wraz z potencjalnym wydzwanianiem do Microsoftu – nikomu tego przeżycia nie polecam.

Możemy też kupić laptopa bez systemu, spiracić system, który zainstaluje, zaktywuje oraz zaktualizuje się sam.

A teraz można się zastanowić, który sposób jest najmniej upierdliwy, oraz co poszło nie tak, skoro najłatwiejszy jest sposób trzeci.

Model idealny

Biorąc pod uwagę aplikacje firm trzecich, głównie w wersje trial, nasuwa mi się pytanie: po co ktoś chce uszczęśliwiać mnie na siłę aplikacją, którą za miesiąc, albo od razu po zakupie sprzętu będę musiał wywalić, zostawiając na komputerze po niej śmieci? Nie chcę ich.

Biorąc natomiast pod uwagę aplikacje związane ze sprzętem, sterownikami, faktem jest, że pewne programy są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania laptopa. Na przykład Windows 7 w moim Asusie nie obsługuje klawiszy funkcyjnych sam z siebie, musi być doinstalowane do nich oprogramowanie. Natomiast w moim netbooku od HP obsługiwane są jakby natywnie, bez pomocy żadnego oprogramowania. Ba, obsługiwane są nawet przyciski multimedialne z odtwarzaczem AIMP. Jednak takie przypadki jak mój Asus są jednostkowe i w większości robionych przeze mnie komputerów, czysty system daje sobie z obsługą wszystkiego radę. Zadajmy sobie pytanie, czy naprawdę w trayu potrzebujemy tyle paneli kontrolnych ile nam się serwuje: od dźwięku (a przecież i tak będziemy tylko regulować głośność), od touchpada, od kamery, od zarządzania energią (który nie oferuje nic więcej ponadto, co jest w systemie) i kilka innych? Każdy z tych programów zajmuje miejsce na dysku, miejsce w pamięci RAM, wydłuża czas uruchamiania systemu i skraca pracę urządzenia na baterii. Ponadto wiele z nich ma swoje systemy aktualizacji, które bez wiedzy użytkownika pobierają dane, bądź żebrzą o kupienie nowszej wersji programu. W ultrabooku Della przyuważyłem programy w trayu, które nawet nie wiem do czego służą, a nie uważam siebie za początkującego użytkownika pytającego "a co to za śmieszne ikonki".

Wnoski

Nie zachęcam w żadnym wypadku do piractwa, mimo, że czasem jest to po prostu wygodniejsze, co samo w sobie jest sytuacją dziwną i dającą do myślenia czy aby obecny system dystrybucji jest dobry. Zachęcam jednak do zastanowienia się ile programów, które faktycznie są w systemie po zakupie sprzętu są naprawdę niezbędne i czy do obsługi przewijania w touchpadzie naprawdę jest potrzebna zewnętrzna aplikacja. Obecna sytuacja, gdzie wpychane do nowych komputerów jest niemal wszystko, bez możliwości zainstalowania czystego systemu jest patologiczna i bynajmniej nie zachęca mnie do postępowania jak grzeczny użytkownik używający recovery od producenta. Kupując ze sprzętem licencję na system chciałbym mieć ten system taki, jak użytkownik kupujący go w sklepie. A może są jacyś producenci, którzy nie próbują swoich klientów uszczęśliwiać na siłę, a na komputerze jest zainstalowane tylko to, co do jego działania niezbędne?

PS. Tekst w całości napisany na netbooku HP Mini 210. A jak w epoce hybryd z Windows 8 zostalem posiadaczem netbooka, wkrótce wyjaśnię.
 

windows oprogramowanie porady

Komentarze

0 nowych
Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #1 10.02.2014 23:09

Niestety ilość niepotrzebnego softu preinstalowanego na nowym komputerze (nie tylko laptopie) przechodzi ludzkie pojęcie. Ale niestety jedno co się liczy to kasa, kasa. A my zwykłe szaraczki, cóż możemy sobie tylko pobluzgać i niestety od czasu do czasu popiracić, bo tak jest łatwiej, szybciej i niestety pewniej.

Scorpions.B WSPÓŁPRACOWNIK  20 #2 10.02.2014 23:40

" Kupując ze sprzętem licencję na system chciałbym mieć ten system taki, jak użytkownik kupujący go w sklepie."
Właśnie, też chciałbym móc zainstalować system bez śmieci od producenta. Najbardziej irytują mnie wersje trial płatnych programów, a zwłaszcza antywirusów.

Dla mnie dziwne jest, że często producenci traktują nas na równie z piratami, jak nie gorzej. Coraz częściej widać to wśród producentów gier.

Frankfurterium   9 #3 10.02.2014 23:51

Pamiętam newsa o programie, który za jednym zamachem uzdatnia takiego OEM-a. Po prostu deinstaluje wszystkie nieznane (niewchodzące w skład fabrycznego Windowsa) programy. Trochę smutne, że w dzisiejszych czasach ciężko bez czegoś takiego żyć.

czeslaw514   3 #4 11.02.2014 00:06

Do mojego Samsunga producent sporo doinstalował. Ale wraz z komputerem dostałem płytkę z Windowsem, jak się okazało czystym, bez sterowników, bez żadnych śmieci. Ma zmodyfikowany tylko instalator i sam się aktywuje, nie trzeba nic wpisywać. Więc niby dużo śmieci na start, ale producent dał mi możliwość instalacji czystego systemu, legalnie bez piractwa i użerania się z aktywacją. Skorzystałem z tego i za tą płytkę chwała Samsungowi.

dzikiwiepsz   11 #5 11.02.2014 00:07

No piraci mają boskie życie nie muszą płacić, mają dużo lżej widać to w wielu kwestiach np jeśli kupi się film dvd to na kompie odtworzymy go bez problemu, za to dysk blu-ray które oferuje lepszą jakoś ale też jest droższy już nie jeśli mamy monitor podłączony pod d-sub oczywiście można pobrać taki film jako piracki z internetu i będzie można go bez problemu oglądać

Mk13   15 #6 11.02.2014 00:09

No to plus dla Samsunga w takim razie. Bo niejednokrotnie nie daje się nawet teraz żadnej płytki, po prostu system jest na partycji recovery i tyle. W Asusie (ale to było 6 lat temu) też miałem dwie płytki - z systemem i sterownikami/programami i można było tej drugiej po prostu nie wkładać i pominąć etap, wtedy system instalował się czysty. Ale wpadłem na to w zasadzie przypadkowo bo w domyśle wszystko było skonfigurowane tak, że wszystko jak leci się instalowało z drugiej płyty. Nie było to w każdym razie intuicyjne.

xomo_pl   20 #7 11.02.2014 00:12

@Frankfurterium, PCdecrapifier może?

@MK13, problem z crapem w Windows jest taki, że w ten sposób niby producent zmniejsza koszt zakupu systemu od MS... niby

a co do aplikacji wgranych do kontroli podzespołów- w 99% sytuacjach system sam sobie je pobiera ale niestety nie zawsze. Bez niektórych tych appek da się żyć ale część jest przydatna- np. narzędzie do wyłączania karty wifi- przyciskiem na lapku wyłącza się wraz z bluetoothem a tym softem mogę wyłączyć samo WiFi lub tylko BLT.

xomo_pl   20 #8 11.02.2014 00:13

u mnie w Vaio po zakupie było około 60 aplikacji wgranych- duża część to pierdoły nie potrzebne jak galerie zdjęć dodatkowe itd- wstępnie wywaliłem wtedy 40 a win dalej zamulał. Na SSD + czysty OS dopiero poczułem moc lapka

eimi REDAKCJA  16 #9 11.02.2014 00:21

Cóż, licencje OEM-owe na Windows są dla użytkownika tanie tylko ze względu na crapware, przez który producent obniża sobie cenę sprzętu. Biznes. Ale też nie ma co fałszywie płakać nad software'owym piractwem. Jest ono zrozumiałą reakcją użytkowników na realia gospodarcze i brak swobód technologicznych, jakich oczekują.

Pomyślmy: czy w Adobe i Microsofcie ktoś umiera z głodu, z tego powodu, że lud piraci Photoshopa i Windows? Raczej nie. Najwięcej na piractwie tracą mali producenci, sprzedający niedrogie oprogramowanie bez absurdalnych ograniczeń/aktywacji. Gigantom piractwo zawsze będzie na rękę, bo zwiększa zasięg ich monopolu.

Mk13   15 #10 11.02.2014 00:21

Właśnie takie przypadki typu różne włączniki czy przyciski funkcyjne czasem się zdarzają - ja po prostu robię tak, że stawiam na jakimś laptopie czysty system, daje Windowsowi zaktualizować to co chce, a potem sprawdzam czy wszystko działa, jeżeli nie to ściągam konkretną jedną rzecz od producenta. U mnie w laptopie 90% oprogramowania 'pomocniczego' do sterowników było po prostu zbędnych.

gowain   18 #11 11.02.2014 00:24

Założę się, że nawet jakby MS dawał za darmo licencję OEM, to i tak by było pełno crapu... to musi być na rękę producentom sprzętu inaczej nie zapychali by swoich "super szybkich" maszynek jakimś dziadostwem... Po za tym nie ważne czy kupisz najtańszy sprzęt, średni czy najdroższy - syf jest wszędzie, a to trochę przeczy temu, że to tylko w ramach zbilansowania ceny licencji Win.

xomo_pl   20 #12 11.02.2014 00:27

@gowain, czasem producenci oferują (lub kiedyś oferowali bo nie śledzę tak rynku już) edycje bez crapu za wyższą cenę ;)

  #13 11.02.2014 01:22

Taniej z crappem? Niby kiedy? Kupując kompa czystego bez systemu daje 300 zł mniej jak z preinstalowanym systemem. Za te 300 zł kupie bezproblemowo płytkę windy, i za tę samą cenę mam kompa z systemem bez zbędnych crapplikacji.

direct39   5 #14 11.02.2014 05:46

Ostatnio kupiłem laptop Lenovo (i to wcale nie jakiś drogi, ledwie 1,5k) z Win8 i z oprogramowania w wersji trial zainstalowany był tylko antywirus McAffee. Sam się zdziwiłem, że tak mało. Kiedyś miałem Toshibę, to matko jedyna, ile tego tam było :).

Zopsesen   4 #15 11.02.2014 06:07

Jeszcze naklejki są! :) I to czasami łatwiej zmyć lakier z obudowy niż klej po takiej naklejce, która informuje mnie, że właśnie kupiłem komputer! :)

No i jak teraz nie patrzeć przychylniej na macbooka? ;)

roobal   14 #16 11.02.2014 07:36

"Biorąc pod uwagę aplikacje firm trzecich, głównie w wersje trial, nasuwa mi się pytanie: po co ktoś chce uszczęśliwiać mnie na siłę aplikacją, którą za miesiąc, albo od razu po zakupie sprzętu będę musiał wywalić, zostawiając na komputerze po niej śmieci? Nie chcę ich."

Po to, aby na tym zarobić, te triale to zwykła reklama, za którą prawodpodobnie producent bierze kasę, może nie jest to duża kwota, ale na tyle, że zwraca się za licencję na Windows. To natomiast daje złudzenie, że Windowsa dostajemy za darmo, porównując np. sprzęt bez systemu.

Man in the middle 2013   4 #17 11.02.2014 08:00

Dodałbym jeszcze uwagę, że mając system preinstalowany na dysku, wszystko jest fajnie do momentu aż serwis wymieni nam w kompie np. płytę główną.
Za cholerę nie da się wtedy zainstalować systemu z utworzonych wcześniej płytek. Tzn zainstalować się da, ale po chwili system się blokuje [Windows 7, laptop Della].
Zanim wydębiłem od serwisu płytę instalacyjną Windowsa, wrażenia bezcenne.
W sumie cała sytuacja wyleczyła mnie z Windowsa, już pół roku pracuję na Mincie i jest ok. Windowsa z tej otrzymanej płytki nawet nie instalowałem bo szkoda mi było czasu.
Pozdrawiam.

ant0n   4 #18 11.02.2014 09:07

Ja zrobiłem na swoim lapku tak, że wywaliłem wszystko z dysku. Podzieliłem sobie dysk na partycje wg własnego uznania. Zainstalowałem Windows 7 Home Premium 64-bit z płytki ściągniętej z netu. Po instalacji wklepałem klucz z naklejki na obudowie i aktywowałem go za pomocą serwisu telefonicznego Microsoft (automatycznie nie chciał się aktywować). Wszystko śmiga, aktualizacje mogę pobierać i nie mam żadnego crapware. ;-)

  #19 11.02.2014 09:54

Nie do końca mogę się zgodzić, że piraci mają tak słodko, ale zgadzam się, że producenci robią nam użytkownikom niezłą corridę. Dam przykład - niedawno kupiłem używany, poleasingowy laptop HP, okazało się, że był to leasing z krajów skandynawskich (sądząc po klawiaturze). Laptop miał naklejkę COA na Windows 7 na spodniej stronie, ale dysk był symboliczny - 80 gigowy (w oryginale minimum było to 500, a to model sprzed kilku lat). Model nie da się ukryć dość luksusowy, z absolutnie najwyższej półki. Postanowiłem przywrócić mu pełną funkcjonalność. I tak:
- obrazu do windowsa w wersji polskiej do tego modelu laptopa brak na stronach HP. W Microsofcie też pomocy nie znalazłem. Jako ciekawostka - jest choćby wersja węgierska czy grecka, ergo polskie oddziały korporacji IT są wyjątkowo dupowate, o czym nie raz się przekonałem i przekonuję.
- na forach dyskusyjnych znalazł się ktoś kto zgodził się zgrać swoją wersję (do identycznego lapka, tyle że w wersji polskiej). Okazało się, że do instalacji jest wymagana ściśle określona wersja podzespołów (w tym przypadku HDD), ponadto dysk jest dzielony przez system na sztywno pół na pół po to aby system coś robił (co? Nie mam pojęcia, czyżby kopię lustrzaną systemu?)
- okazało się, że HP BIOSy z tabelą SLIC szyfruje, a to po to bo w luksusowych modelach wyznacza sobie hardware jakie jest możliwe do instalacji - na pewno tak jest z bezprzewodową sieciówką, dyskiem twardym, ale też kośćmi pamięci (sic!). Co ciekawe ten BIOS również bruździ w przypadku linuksa - stąd daje się zainstalować Ubuntu czy Minta, ale szeregu innych dystrybucji, nawet relatywnie zbliżonych (Peppermint) już nie. Pouczające są wywody specjalistów od rozpracowywania BIOSów ze strny "My Digital Life", ewidentnie HP działa na szkodę klientów.
- sterowniki na stronach HP są przestarzałe, podobnie jak z updatu windowsa, najnowsze są na stronach Intela czy innego Synaptica. Co ciekawe te "firmowe" nie wykorzystywały w pełni możliwości hardwarowych, czasem dość podstawowych.

W każdym razie to przywracanie możliwości sprzętu okazało się niezłą łamigłówką.

Maks Baum   4 #20 11.02.2014 10:08

Nie wiem dlaczego telefon do ms w sprawie aktywacji jest problemem - dzwoniłem ponieważ instalowałem czysty windows zamiast recovery na laptopie i nie było ani problemu z uzyskaniem klucza (automat) ani kolejki (jak do telekomów czy innych call center).
Życzył bym sobie żeby w każdym call center mnie tak obsłużono.

  #21 11.02.2014 10:45

Ja nie mogłem dodzwonić się do MS o aktywację, w końcu użyłem cracka ;)

ximian   1 #22 11.02.2014 11:04

Kupujcie komputer bez systemu - 0 crapware
A system drugim rzutem wrzućcie (Windows, Linux, Hackintosh)

adi24car   3 #23 11.02.2014 11:05

Właśnie tak się składa, że ostatnio czyściłem znajomemu HP Mini 210 z tych właśnie programów - MASAKRA ile niepotrzebnych śmieci... i w dodatku wszystko chodziło w tle - PO CO?!

Over   9 #24 11.02.2014 11:20

Ja jak sprzedaje nowego laptopa to najczęsciej kupuje go bez systemu ew dos czy linux a potem wgrywam na niego winde i instaluje wszystkie potrzebne programy i sterowniki.
A sam laptop jest bardziej responsywny :)
Tak to zazwyczaj jest łatwiej spiracić, aktywatorów jest pełno w necie a działają szybciej niż aktywacja systemu windows po wpisaniu klucza i przemieleniu tego...
Chcesz być legalny masz schody przed sobą niekiedy,
Piracisz, masz wszystko podane na tacy ......

ximian   1 #25 11.02.2014 11:39

@Over
Bo legalnych użytkowników traktuje się jak najgorszy syf

Przykład? Zaiks - teraz chcą, by podnieść "podatek" od nośników danych, w celu walki z piractwem (w skrócie)
Wszędzie masz DRM; Steam, Desura (częściowo), Origin

Dlatego stałem się drugim "Richardem Stallmanem", bo nie trawię tego co robią nie tylko koncerny, ale też programiści

Może kiedyś o tym na blogu napiszę :)

Maniek 77   4 #26 11.02.2014 11:43

@Mk13 Żeby było jasne zgadzam się, że większość tych wszystkich aplikacji wciśniętych nam z nowymi komputerami nie jest nam do niczego potrzebne i powinno się je usunąć. Ale...

"Biorąc pod uwagę aplikacje firm trzecich, głównie w wersje trial, nasuwa mi się pytanie: po co ktoś chce uszczęśliwiać mnie na siłę aplikacją, którą za miesiąc, albo od razu po zakupie sprzętu będę musiał wywalić". Ano po to, żeby cena nowego komputera była niższa, a przez to bardziej konkurencyjna. A potrafi być dużo niższa, wszak ktoś zapłacił za umieszczenie tych wszystkich triali w nowych komputerach. Dzięki temu on ma reklamę, a my możemy sobie kupić trochę lepszy komputer z tymi wszystkimi dodatkami w cenie trochę słabszego bez nich. A czas nie jest aż tak cenny, a już na pewno jest wart więcej niż różnica ceny.

"Zadajmy sobie pytanie, czy naprawdę w trayu potrzebujemy tyle paneli kontrolnych ile nam się serwuje: od dźwięku (a przecież i tak będziemy tylko regulować głośność), od touchpada, od kamery, od zarządzania energią (który nie oferuje nic więcej ponadto, co jest w systemie) i kilka innych? Każdy z tych programów zajmuje miejsce na dysku" Kto będzie regulował tylko głośność? Ja tam zawsze muszę ustawić korektor według własnych preferencji, do tego odległość każdego głośnika z osobna, ale jak ktoś ma laptop i używa wyłącznie głośników z obudowy to mu wystarczy tylko regulacja głośności. To że wykurzysz te wszystkie przyciski z traya spowoduje tylko ciągłe, denerwujące i zabierające czas (bo przecie o czas te Ci chodzi chcesz skracać uruchamianie?) skakanie do panela sterowania w celu zmiany jakich kolwiek ustawień.

To wszystko wydłuża oczywiście uruchamianie systemu, za to później pracuje się na nim szybciej.

"czy do obsługi przewijania w touchpadzie naprawdę jest potrzebna zewnętrzna aplikacja." Zdecydowana większość touchpadów nawet do takiej banalnej czynności jak przewijanie wymaga właśnie aplikacji producenta. Dodam tylko, że pomimo tego, że służy do przewijania, potrafi jeszcze parę innych fajnych sztuczek (ustawienia szybkości, gesty,)



Jestem za usuwaniem śmieci i różnego niechcianego softu z systemu, ale aplikacje producentów urządzeń, mają nam pomagać w pracy, zwiększyć możliwości konfiguracji tych urządzeń. Radzę przemyśleć co naprawdę nie jest nam do niczego nie potrzebne. I zamiast usuwać bezkrytycznie wszystko co się da, usunąć tylko śmieciowe, reklamowe aplikacje.

Mk13   15 #27 11.02.2014 12:31

@Maniek 77 - dlatego napisałem żeby zastanowić się co jest naprawdę potrzebne a nie "usuwać bezkrytycznie wszystko co się da". Upierałbym się że jednak większość do tych paneli kontrolnych dźwięku nie zagląda, ja nie słucham tylko z głośników laptopa tylko mam dobre stereo i słuchawki a jednak nie jest mi taki panel potrzebny, bo nic tam odkrywczego nie ma oprócz konfiguracji 5.1, którego nie posiadam. A EQ mam w AIMPie. Najlepiej mieć po prostu te panele, których się używa.

Kleryk_LDZ   8 #28 11.02.2014 12:32

Jak dla mnie jest to współpraca pomiędzy producentami sprzętu a oprogramowania. Dając trialowe wersje testowe zmuszają nas do korzystania z oprogramowania licząc na to że po okresie próbnym przyzwyczaimy się do niego i zakupimy pełną wersje. Jest to w pewien sposób przymusowe wciskanie na siłę czegoś nie zależny od tego czy chcemy z tego korzystać czy też nie.

Berion   13 #29 11.02.2014 13:22

W sumie oczywiste oczywistości. Nie na darmo wzięły się określenia crapwere, bloatwere etc. :)

Ze swojej strony, zamiast kopać się z koniem, polecam sczytać certyfikaty/klucze np. za pomocą ABR i zaorać całe to dziadostwo razem z bezużyteczną partycją recovery. Zainstalować na nowo, wczytać co trzeba, poinstalować sobie programy których używamy i zrobić obraz dysku/partycji np. Clonezillą. Czasowo wyjdzie tyle samo co oczyszczanie z preinstalowanego crapu.

Maniek 77   4 #30 11.02.2014 13:49

@Mk13 Ok. wiem, że nie chodziło Ci o wywalanie wszystkiego jak leci. Trochę nieprecyzyjnie się wyraziłem. Chodzi mi o przeciętnego użytkownika, kogoś kogo nie oriętuje się tak jak ja czy Ty. Weźmy na przykład takiego Kowalskiego, który właśnie kupił nowy PC i zastanawia się jak zrobić, żeby był jeszcze lepszy. Szuka w internecie i po przeczytaniu wielu setek komentarzy;) decyduje się usunąć wszystko co zbędne, tylko zamiast wywalić te wszystkie triale, decyduje się pójść krok dalej zwolnić trochę operacyjnej i miejsca na dysku. W tym celu postanawia pozbyć się niepotrzebnych programów z zasobnika systemowego (mulą komputer, jak często tłumaczą osoby które się do mnie później przychodzą) i zamiast poszukać np. lżejszego antywirusa, usuwają co się da. Był panel od Nvidii, Synapticsa i jakiejś dżwiękówki, ale klient postanowił się ich pozbyć i odinstalował sterowniki. To oczywiście przykład, ale spotkałem się z tym wiele razy. Przypomina to trochę wyłączanie jak leci "niepotrzebnych" usług w windows xp, zeby uruchamiał się 0,01s szybciej, albo co gorsza wyłączanie przywracania systemu, bo przecież na razie wszystko działa jak trzeba. A później taki użytkownik z prostym problemem idzie do pana od komputerów, albo traci mnóstwo czasu, który chciał zaoszczędzić. Dla mnie to nawet lepiej bo mam co robić:)

Twoj wpis jest dobry i dobrze wiem co chciałeś przekazać, ale początkujący użytkownik (a tacy też tu zaglądają) chcąc oczywiście coś usprawnić, może niechcący sporo skopać i tylko utrudnić sobie życie.

Mk13   15 #31 11.02.2014 14:15

W tym jest właśnie też problem - o ile jeszcze bardziej zorientowani dojdą do tego co jest potrzebne a co nie (choć czasem naprawdę trudno znać zastosowanie 30 programów od producenta laptopa) to zwykły użytkownik po prostu zostawi wszystko tak jak jest - mam na uczelni pełno ludzi, którzy przy każdym uruchomieniu laptopa dostają 5 powiadomień o aktualizacjach programów, które nawet nie wiedzą do czego służą, powiadomienie od antywirusa żeby "chronili to co cenne" i inne. Ale wolą tego nie ruszać bo "jak coś działa to nie trzeba psuć" :D

  #32 11.02.2014 14:26

@eimi #9 "Cóż, licencje OEM-owe na Windows są dla użytkownika tanie tylko ze względu na crapware, przez który producent obniża sobie cenę sprzętu. Biznes." What?????? WTF????? Co to za brednie? panie redaktorze co tam dziś braliście? Człowieku może warto po ran kolejny cofnąć się do zasad licencjonowania i sprawdzić zasady oem i BOX (retail). Co ma dodatkowe crapware do licencjonowania Windowsa. WIELKIE NIC bo to Microsoft ustala ceny swoim partnerom na swój soft Norton, McAfee czy inna firma nie dyktuje cen oprogramowania Microsoftu tylko dlatego że producent sprzętu doda jej oprogramowanie. Przecież to największe brednie jakie dziś zobaczyłem.
Oem jest licencją przypisaną do danego komputera głównie sprzedawany bez nośnika. Akurat w przypadku Windowsa 8 oem wygląda zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. Teraz klucz zawarty jest w sprzęcie i naklejki już nie uwidzisz, to samo jest z samym nośnikiem od czasów Visty należało sobie samemu robić recovery. Nawet ten sprzedawany oem też był i nadal jest sprzedawany troszkę z jednej strony nie legalnie. Dlatego że na każdym opakowaniu oem-a jest napisane "for System Builders" a na płytach "Do rozpowszechniania z nowymi komputerami" .... Microsoft ma jeszcze jedną licencję "for Refubished" czyli dla odświeżanych komputerów, często spotykana z po-lesingowych. A to też jest licencja typu oem.

Over   9 #33 11.02.2014 14:30

@Mk13
Ja jak dostaje nowego laptopa od klienta to robię formata system od nowa na kluczu z pod spodu laptopa, wgrywam najpotrzebniejsze programy i obraz patrycji i tyle, przywracanie obrazu trwa 10min w razie w i spokój opisywałem ten temat jakiś czas temu :)
http://www.dobreprogramy.pl/Over/Format-czyli-ile-Informatyk-powinien-zainkasowa...

  #34 11.02.2014 14:36

"Narażamy się wtedy jednak na problemy z aktywacją wraz z potencjalnym wydzwanianiem do Microsoftu – nikomu tego przeżycia nie polecam." - Kolejne brednie ... a dzwoniłeś ostatnio na numer 008001211654? Czy tylko taki FUD siejesz? System automatyczny pyta o cyferki w odpowiedzi dostajesz cyferki. I po problemie system aktywowany. Raz tylko mi się zdarzyło że połączyło mnie z operatorem ale po wytłumaczeniu że serwis dał nową płytę główną system aktywowano. Nie raz się zdarza że trzeba zadzwonić dlatego że w systemie Microsoftu jest blokada do zbyt częstej "reinstalacji". Ale jak masz licencję to czego tu się obawiać? To już gorsze są zasady aktywacji oprogramowania Wapro niż Microsoftu.

~Piotr~   3 #35 11.02.2014 14:45

@Autor Tematu
Popraw "Wnoski" "Wnioski"
Sorry za upierdliwość

xywa11   9 #36 11.02.2014 17:16

Mam laptop z W8.1 od ponad półtora roku (przedtem oczywiście W8.0) i po przebrnięciu na pulpit biednemu Acerowi nawet nie sprawdziłem co ma na sobie ubrane. Teraz jednak wiem. Ponad 50 wersji demo najróżniejszych programów, gier, antwirusów i innego shitu + programy od Acera (między innymi do przeglądania zdjęć, oglądania filmów i Acerowy odpowiednik Total Commander).
Dema i inne syfy poszły w niepamięć nie tak dawno temu. Acerowe apki są bardzo wygodne, więc pozostawiałem. Chodzi mi o to, że też mnie denerwuje, kiedy to już na starcie zasypowani jesteśmy nieudanymi bublami chodzącymi w tle :(.

Axles   16 #37 11.02.2014 19:15

Ten crapware jest na prawdę denerwujący do tego stopnia, że przy formułowania specyfikacji przy zakupie notebooka zaznaczam, żeby system był właśnie bez tego całego badziewia. Nie wiem czy tak mogę zgodnie z zamówieniami publicznymi, ale mam to w tyle, nie będę tracił czasu na głupoty z winy producentów sprzętu którzy wciskają nam syf.
Bardzo fajny wpis, choć po tytule myślałem, że więcej o grach będzie :)

  #38 14.02.2014 10:54

To jest jeden z powodów ( wielu powodów ) dla których przeszedłem całkowicie na linuksa.

Over   9 #39 22.02.2014 23:22

Kupuję oryginalny film na DVD/Blueray to muszę oglądać głupie reklamy na co szkoda mi czasu i co jestem legalny= jestem poszkodowany w stosunku do filmu pobranego z neta, reklamy powinny być na końcu a nie na początku filmu... ale wiadomo komercja etc... tak jak w kinie 5 min reklam a potem seans na szczęscie bez reklam w trakcie :)

  #40 10.05.2014 13:41

ABR. Program o tej nazwie potrafił w xp i viście wczytać z oemowego lub aktywowanego systemu informacje, które potem w nieaktywowanym można było odtworzyć. Możliwe, że na 7 i 8 również