Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Mobilny internet za granicą

Piszą czytelnicy różne rzeczy na blogach, postanowiłem zatem i ja coś napisać. Nie widzę jednak najmniejszego sensu „wsadzania kija w mrowisko” pisząc na przykład o „piractwie”. Bo i po co? Napisano na ten temat już wystarczająco wiele. Lepiej napisać o czymś innym. Na przykład o mobilnym internecie za granicą.

Pomysł powstał, kiedy tuż przed ubiegłorocznym wyjazdem do słonecznej Italii postanowiłem nie kupować większej karty pamięci do mojej „cyfrówki”. Fotografia jest jednym z moich hobby i zajmuję się nią na poziomie odrobinę wyższym niż czysto amatorski. Tak czy siak, robię sporo zdjęć. Postanowiłem więc zabrać ze sobą laptopa, aby mieć gdzie zgrywać zdjęcia. Potem dumając nad tym dalej, doszedłem do wniosku, że jak laptop - to i internet. Ceny roamingu są jednak naprawdę odstraszające. Jedynym sensowym wyjściem wydawał się zakup karty włoskiego operatora.

W tym momencie wyjaśnię jak korzystałem z mobilnego internetu w Polsce. Ponieważ z tej możliwości komunikacji korzystam okazjonalnie, to abonament był dla mnie czymś absolutnie nieopłacalnym. W momencie gdy kompletowałem zestaw do mobilnego internetu, a było to w 2007 roku, ceny modemów PCMCIA w wolnej sprzedaży kształtowały się na poziomie kilkuset złotych. Ceny, mniej wtedy popularnych, modemów ExpressCard i USB były jeszcze wyższe. Zatem najrozsądniejszą opcją wydawało się wykorzystanie telefonu komórkowego jako modemu. Zwłaszcza, że miałem telefon 3G. Ponieważ mam telefon w „Plusie”, to kupiłem kartę iPlus Simdata (prepaid, 3 gr/100 kB). Dodatkowo kartę DualSim i moduł BlueTooth. Cała inwestycja zamknęła się w kwocie około 100 zł. Z rozwiązania byłem bardzo zadowolony. Idealnie wpasowywało się w moje potrzeby. Dzięki karcie DualSim mogłem zmieniać aktywną kartę bez fizycznego przekładania. Komunikacja przez BlueTooth (w przeciwieństwie do kabla) pozwalała umieścić telefon w miejscu gdzie był najlepszy zasięg.

Wracając teraz do momentu mojego wyjazdu. Musiałem pozbyć się blokady SimLock. Blokadę można u operatora ściągnąć bezpłatnie po zakończeniu danej umowy. Ponieważ na pomysł wpadłem w ostatniej chwili, to nie mogłem niestety skorzystać z tej opcji, z uwagi na około dwutygodniowy okres oczekiwania. Przynajmniej tak zostałem poinformowany w salonie firmowym, że tyle to trwa. Na szczęście rozmaitych „punktów GSM” Ci u nas dostatek i za 30 zł, „od ręki”, pozbyłem się kłopotu.

Korzystając z pierwszej sposobności, przy pierwszym tankowaniu we Włoszech, będąc jeszcze w drodze do miejsca docelowego, kupiłem na stacji benzynowej kartę SIM. Sprzedawca polecił mi sieć Wind, jako najbardziej korzystną ofertę do internetu. Na początku nie mogłem dogadać się co do taryfy. Jestem przyzwyczajony do tego, że w Polsce płaci się za transfer. Ot, robię doładowanie za 50 zł, a potem co 100 kB ubywa mi 3 grosze z konta. Okazało się, że we Włoszech jest inaczej. Płaci się za czas połączenia z internetem. Do wyboru miałem taryfy MegaOre 50 i MegaOre 150, czyli 50 i 150 godzin za odpowiednio 9 i 15 euro pobrane z kwoty doładowania. Po krótkim namyśle wybrałem MegaOre 50 i do karty SIM za 10 euro dokupiłem doładowanie za tę samą kwotę. Stwierdziłem, że w zupełności wystarczy mi 50 godzin. Po cóż więcej do wieczornego sprawdzenia poczty, salda w banku czy zerknięcia na dobreprogramy? ;-) Sprzedawca poinformował mnie, że karta będzie aktywna za kilka godzin po czym wprowadził wybraną taryfę do komputera. Oprócz tego, co istotne, skserował mój dokument tożsamości. Takie są we Włoszech przepisy. Zawsze przy zakupie karty prepaid kserowany jest dokument tożsamości nabywcy.

Po zakupie, ucieszony, ruszyłem w dalszą drogę. I tak jadąc pomyślałem sobie: „zaraz, zaraz, a jak to skonfigurować? Przecież może trzeba zrobić to inaczej niż w Plusie?”. Wieczorkiem włączyłem laptopa, konfiguracja z iPlusa i oczywiście... brak połączenia. ;-) Cóż można zrobić? Wybrałem numer 155 (bezpłatny serwis dla klientów Wind) i wyjaśniam w czym jest rzecz, że potrzebuję opisu konfiguracji. A panienka z serwisu mi na to, że może mi przesłać opis... na e-maila. :-) Na moją uwagę, że przecież nie mam dostępu do internetu i nie mam gdzie odebrać poczty stwierdziła krótko, że taką mają procedurę. Podałem więc adres mojej poczty. Potem zadzwoniłem do brata, do Polski i poprosiłem aby odebrał rzeczonego e-maila a tekst z niego przesłał mi SMS-em. No way, nic z tego. Opis konfiguracji był w sporym pdf-ie, z obrazkami i brat stwierdził, że nie wie co skopiować, co jest ważne, a co nie, że nie warta skórka za wyprawkę. Następnego dnia ustaliłem, że na za... pupiu gdzie przebywam nie ma żadnego punktu sieci Wind. Odpadła więc taka możliwość pozyskania informacji o konfiguracji. Okazało się jednak, że w oddalonej o parę kilometrów miejscowości jest „punto Internet” czyli „punkt internetowy”, czyli po naszemu „kafejka internetowa”. Uzyskawszy bliższe dane o lokalizacji odbyłem z rodziną spacer, oczywiście plażą, do owego punktu. Tutaj niespodzianka. Są komputery - ale żadnego żywego ducha. Komputery były „opancerzone” (za kratkami - dosłownie). :-) Nie było wyprowadzonego USB. Czyli pendrive nie podłączę. Był za to dostęp do stacji dyskietek i czytnika kart pamięci. Spyta ktoś o sposób uiszczenia opłaty? Proszę bardzo. „Wrzuć monetę”. Tak, tak. Trzeba było wrzucić pieniążek do automatu odblokowującego komputer i można działać. Za wrzucenie jednego euro - 12 minut internetu. Szczęście, że wziąłem ze sobą aparat. Wyciągnąłem kartę pamięci, włożyłem ją do czytnika, wrzuciłem jeden „ojro” i po chwili zdobyłem wreszcie plik z opisem konfiguracji.

Mając opis przystąpiłem do konfiguracji, która okazała się minimalnie różna od iPlusa: inny numer do „wydzwaniania”, plus dodatkowo ustawienie pewnego parametru, którego w iPlusie był zbędny. No i trzeba było wysłać SMSa o treści „GPRS SI” na podany numer. Na minus tyle, że konfiguracja opisana była dla XP i połączenia pod kablu a ja miałem Vistę i BlueTooth. Tym niemniej poradziłem sobie dość szybko. Do końca pobytu cieszyłem się „włoskim” internetem. Prędkość była zupełnie przyzwoita bo byłem w zasięgu sieci 3G. Nawet jeden komentarz (Grzegorz® (niezalogowany) | 20.08.2009 1:27) „popełniłem”.

Kilka słów na koniec. Karta zagranicznego operatora to zdecydowanie najtańszy sposób na mobilny internet za granicą (o ile ktoś chce mieć dostęp do internetu podczas urlopu). :-) Dobrą praktyką byłoby natomiast od razu, po zakupie, poprosić sprzedawcę o opis konfiguracji. Truizmem jest również uwaga, że znajomość języka obcego jest bardzo przydatna i ułatwia wszelkie, ewentualne, kontakty z operatorem czy choćby ustalenie taryfy ze sprzedawcą. 

Komentarze

corrtez  03.02.2010 15:39 #1

Bez urazy Grzesiu ale chyba o tym to juz tez wiadomo. Przynajmniej dla osób które byly choc raz za granicá... ;)

lukasamd WSPÓŁPRACOWNIK 03.02.2010 15:53 #2

To i tak nie miałeś źle. Ja byłem w Egipcie i z internetu skorzystałem przez telefon tylko kilka razy aby sprawdzić pocztę... więcej takiego błędu nie popełnię, nie stać mnie na to :D

@Redakcja:
Nie ma to jak raz nie wrzucać wpisów, a potem zaakceptować od razu 3 jednocześnie... no naprawdę dobry pomysł :]

bolivar  03.02.2010 16:02 #3

Hmmm, ja to jakiś dziwny jestem i pytam czy jest WiFi... ;-)

W sumie jak na razie włóczę się po Polsce, ale nie miałem z tym większych problemów.

Grzegorz®  03.02.2010 20:42 #4

@corrtez

[Bez urazy Grzesiu ale chyba o tym to juz tez wiadomo. Przynajmniej dla osób które byly choc raz za granicá]

Nie wszyscy są tacy mądrzy jak Ty. ;-) Słyszałem o osobach, które po powrocie do domu witały rachunek opiewający na kilka tysięcy złotych. Poza tym z założenia mój opis jest skierowany do osób, które za granicę się dopiero wybierają i rozważają skorzystanie z mobilnego internetu.

-----------

@lukasamd

[więcej takiego błędu nie popełnię, nie stać mnie na to]

A ile zapłaciłeś? ;-)

-----------

@bolivar

[Hmmm, ja to jakiś dziwny jestem i pytam czy jest WiFi]

Jak jest dostępne jakieś WiFi to też z tego korzystam. Jednak posiadanie „osobistego internetu” jest wygodniejsze bo masz go zawsze przy sobie. Ja się włóczę po takich miejscach gdzie nie ma WiFi. ;-)

bolivar  04.02.2010 08:30 #5

@ Grzegorz®: ja mam wyjazdy z żoną i dzieckiem. Więc muszę szukać cywilizowanych miejsc... dawniej za luksus uznawałem namiot...

roobal  04.02.2010 18:49 #6

Z tym kserowaniem dowodów w przypadku pre-paid to całe szczęście, że tylko we Włoszech mają takie pomysły. Jak dla mnie to zero prywatności pod przykrywką walki z przestępczością - jak ktoś będzie chciał zrobić coś złego to skorzysta z numeru spoza tego kraju.

Pozdrawiam!

Grzegorz®  05.02.2010 06:10 #7

@bolivar

[ja mam wyjazdy z żoną i dzieckiem.]

Ależ ja też... :-)


[dawniej za luksus uznawałem namiot...]

We Włoszech byłem właśnie na polu namiotowym, razem z żoną i 4-letnią pociechą. Zdziwiłbyś się jak wiele osób przyjeżdża na kemping z dziećmi. Obok mnie „mieszkał” Czech z dwoma córkami a jeszcze dalej para Niemców z córką w wieku zbliżonym do wieku mojego dziecka. Dla mnie raczej priorytetem jest miejsce gdzie chcę się udać - nie internet. Dlatego ten ostatni zawsze zabieram ze sobą. ;-)

----------

@roobal

[Jak dla mnie to zero prywatności pod przykrywką walki z przestępczością]

Zdziwisz się. Życzyłbym sobie tego w każdym kraju.

armiaswietych  05.02.2010 13:13 #8

Macie problem, ubuntu + air* i łącze gotowe;)

Grzegorz®  05.02.2010 21:32 #9

@armiaswietych

[Macie problem, ubuntu + air* i łącze gotowe;)]

Rozumiem, że „air*” to jakiś pakiet w Ubuntu, który internet „pobiera” z powietrza? ;-)

barteks2  11.02.2010 23:13 #10

Ja zawsze szukam hoteli z darmowym Wifi i problem z głowy.

Masterrrr (niezalogowany) 02.03.2010 23:51 #11

Dobry opis, bo wlasnie wybieram sie za granice i nie mam pojecia co zrobic z netem i jak zrobic zeby nie zaplacic majatku ;/ no i mam pytanie bo wyjezdzam do Grecji dokladnie Olimpic Beach i zupelnie sie nie orientuje ;/ nie wie ktos moze czy latwo zlapac tam gdzies w okolicy neta w laptopie z wifi i jak z kartami w Grecji? Jakie najbardziej sie oplacaja i jakie sa ceny jesli chodzi o internet? I czy wystarczy do tego telefon np nokia 5220? z gory thx za odp ;P

lj (niezalogowany) 12.09.2010 23:36 #12

Ubuntu i air* to oczywiście nie składnik Ubuntu lecz aplikacja aircrack, odczytująca hasła zabezpieczonych sieci wi-fi, nie rozumiem czemu skróciłeś nazwę, bo nie jest to aplikacja zakazana, lecz użycie w niepożądanym celu jest zakazane :)
Problem leży w obsłudze tej aplikacji, ja się namęczyłem i nic nie wskórałem niestety :( po prostu nie umiem tego obsługiwać, a nie jest to proste i intuicyjne.
Mam za to inne pytanie: Mianowicie jaki internet polecacie jeśli się przemieszcza po całej Europie? bo powyższe rozwiązanie z kartą SIM dotyczy jednego kraju a ja będę jeździł po całym kontynencie... i teraz mam dylemat jak to rozwiązać, ponoć są jakieś międzynarodowe karty?

kope (niezalogowany) 13.04.2011 08:58 #13

notka pierwsza klasa, tylko mam pytanie, bo używałeś simdata kupionego w PL, i działał ci on we włoszech ?

gephard (niezalogowany) 05.12.2011 10:57 #14

W kraju gdzie jednym z operatorow jest Orange jest znacznie prościej. Kupujesz kartę Orange i połączenie obsługujesz tą samą aplikacją z której korzystasz w Polsce. Inny jest tylko sposób nabycia i rozliczania. W Hiszpanii np. nie kupisz prepaida w kiosku czy na "orlenie". Zakup jest relatywnie drogi i doładowania są również drogie (3EUR za dzień w ktorym masz do dyspozycji 100MB)

Internet za granicą (niezalogowany) 29.12.2011 02:44 #15

Kilka uwag odnośnie internetu za granicą http://www.infoneto.blogspot.com

Aldi Talk w Niemczech (niezalogowany) 10.04.2012 00:34 #16

Starter ALDI TALK zakupujemy w sklepach "Aldi" koszt to 12,99 euro,karta jest nieaktywna po aktywacji mamy na koncie 10 euro.Aktywacje karty mozemy zrobić online klikając na link rejestracji
szczegóły: http://www.infoneto.blogspot.com

bronco (niezalogowany) 05.10.2012 13:29 #17

Zeby te informacje w wloskim necie mialy jakas wieksza wartosc to chyba powinienes dodac i tego pdfa z konfiguracja

Jam-Tusek (niezalogowany) 05.12.2012 17:13 #18

Czesc ludzie
Niektorzy pisza o mozliwosci zlamania hasel WiFi, po to, by pozniej gratis korzystac z interneu.
Ja jestem specjalista w dziedzinie zabezpieczen sieci, i gwarantuje wam, ze w 99.9999999999999999% przypadkow, nawet gdybyscie zlamali haslo, to i tak nie bedziecie mogli tego uzyc.
Dlaczego ?
Bo obecnie nawet najtansze routery i punkty dostepowe WiFi uzywaja poza haslami jeszcze innych rzeczy, jak np. filtrowanie MAC adresow, itp.
Wszystko zostalo zrobione przez ludzi, i wszystko mozna zlamac, przynajmniej teoretycznie.
Ale by to zrobic, trzeba by byc specjalista klasy swiatowej, ...tak, nie smiejcie sie.
Stosowane obecnie szyfrowanie to WAP2-AES, i jest ono zatwierdzone min. przez NATO i Ministerstwo Obrony USA jako bezpieczne.
A wiec, jak mowia ludzie jezdzacy po lewej stronie jezdni - no way ! don't even dream about !
Ale...
Sa rozne sposoby, by calkiem gratis surfowac po sieci, nawet na calym swiecie.
Jeden ze sposobow to siec gratis hot spotow 'FON".
A przeciez sa jeszcze inne.
A wiec nie zalamywac sie, i nie wydawac niepotrzebnie pieniadze na rozne dziadowskie karty Aldi itp.