Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Mój ebook a moje prawa

Po opublikowaniu mojego poprzedniego wpisu postanowiłem spojrzeć na ten problem z innej perspektywy - "notki prawne" wydawnictwa, autora, a przepisy prawa.

Pierwsze co mi się nie podoba...

...to, że ebooki są zabezpieczane. O ile jest to zabezpieczenie typu znak wodny, to pal licho. Gorzej z DRM - te omijam szeroki łukiem. Na szczęście niektórzy decydują się wydawać ebooki wolne od tych łańcuchów. Być może zrozumieli, że nic to nie daje, a niepotrzebnie wkurza klienta. Wkurzony klient (świadomy, bo gros społeczeństwa nie zwraca na to uwagi lub przyjmuje do wiadomości) to klient stracony. Warto?

Drugi problem...

… w moim postrzeganiu upokarzający, to traktowanie klienta jako potencjalnego złodzieja, przestępcę (btw - ciekawe, który sąd w ogóle zająłby się tą sprawą).

Chodzi o m.in. takie "karteczki" wrzucone do książki. Papier, nawet ten "elektroniczny", zniesie wszystko. Ja nie.

Mamy tutaj dwie strony barykady - wydawca, autor, pasożytnicze darmozjady | klient.

Jestem osobą, która stara się szanować prawo - prawo, które często jest skomplikowane i niejednoznaczne. Rozumiem autorów, wydawców, (darmozjadów nie), że za swoją pracę chcą wynagrodzenie. Nie pobieram "darmowych" ebooków z Internetu czy sieci p2p.

Mimo to, otwierając ebook kupiony w sklepie, za każdym razem dostaję w pysk. Dosyć.

Podstawowym dokumentem określającym nasze prawa i ograniczenia jest

ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Nie będę tutaj przytaczać praw autora, właściciela, bo te wydają się oczywiste. Oraz te traktujące o wykonaniu kopii zapasowych. Nas interesuje regulacja dotycząca konsumenta.

Powołam się na: Art. 23.

2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.
Wiele z tych zapisów jest niejasnych i zależy od interpretacji. Sami znawcy przedmiotu podają często sprzeczne wykładnie. Nie dopuszczalne, dla mnie, jest publikowanie utworu na chomiku, i powoływanie się na ten zapis. Jest on naciągany do granic absurdu. Dla mnie punkt 2. ogranicza się do rodziny, małżonków/partnera, przyjaciół, z kimś z kim utrzymujemy kontakt od lat, a nie kolegi z pracy, który zatrudnił się 3-ce temu czy kogoś z kręgów "znajomych" na portalach, których często nawet nie znamy.

Aby nie zanudzić czytelnika zbytnią ilością bełkotliwych zapisów ustaw, kodeksów, regulaminów, warunków licencji i setkami linków do źródeł, zamieszczam ich kompilację. Podałem też linki do lekko strawnych tekstów, zrozumiałych. Teksty prawników mogłyby doprowadzić niektórych czytelników do obłędu.

Czego nie wolno:

  • sprzedawać zakupionych ebooków, czerpać korzyści finansowych
  • udostępniać-pobierać za pomocą sieci p2p, chomika - generalnie źródeł ogólnie i powszechnie dostępnych, także for "warezowych" (zamkniętych), itp.
  • wprowadzać zmian w treści, czy innych modyfikacji i ich odsprzedawać (?), rozpowszechniać bez zgody autora, łamiąc zapisy licencji
  • odsprzedawać posiadane ebooki (?)

Co wolno:

  • możesz ściągać zabezpieczenia, które uniemożliwiają jego użytkowanie - czytanie na innych twoich urządzeniach, wykonania kopii zapasowej.
  • możesz je kopiować (kopia zapasowa) i trzymać gdzie chcesz i w ilości jakiej chcesz
  • możesz go wydrukować, zrobić ksero, rozdać rodzinie
  • możesz pożyczyć taki ebook wraz z urządzeniem (odniesienie do książki). Możesz też pożyczyć sam plik - choć prawo to, ma zarówno obrońców jak i przeciwników - pod warunkiem zachowania obostrzeń dotyczących użytku własnego - żonie na telefon, mężowi do laptopa, dziecku do e-czytnika, chrześnicy, wujkowi, kochance (choć z nią/nim robi się inne rzeczy niż czytanie, chyba, że to Kamasutra)
  • odsprzedawać (?)

Szanowni Autorzy, Wydawcy

Szanuję Wasza pracę i będę za nią płacić. Przestańcie jednak traktować mnie jak przestępcę i złodzieja! Jeżeli musicie dawać takie notki, to napiszcie je w zgodzie z polską literą prawa! My też mamy swoje prawa i należy je respektować.

Na zakończenie

podziękowania dla Liska za zmobilizowanie do napisania tego teksu oraz Miyazawy i Agi za cenne uwagi i pytania, które pozwoliły na doszlifowanie tekstu.

Kilka sznurków:

imagazine.pl

gazeta.pl

bookoteka.pl

ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

swiatczytnikow.pl 

inne

Komentarze

0 nowych
Kpc21   10 #1 24.09.2013 19:35

"możesz ściągać zabezpieczenia, które uniemożliwiają jego użytkowanie - czytanie na innych twoich urządzeniach, wykonania kopii zapasowej."
Na pewno? Z jednej strony użytkowanie pliku na innych urządzeniach, wykonywanie kopii nie jest przez prawo zabronione, z drugiej strony - bodajże według kodeksu karnego - zabronione jest łamanie zabezpieczeń.

Za to w pożyczaniu kupionego e-booka dowolnej osobie (pod warunkiem wykasowania posiadanych kopii) niczego sprzecznego z prawem nie widzę.

Monczkin   14 #2 24.09.2013 19:43

@Kpc21
Co do DMR - jest opisane w jakich przypadkach możesz to zrobić i w jakich przypadkach możesz ponieść konsekwencje obejścia tychże.

Z kasowaniem kopii to zwykła ściema, która po sieci krąży. Tak jak z kosmosu wzięte 24 godziny.

Kpc21   10 #3 24.09.2013 20:19

Co do kasowania kopii, chyba mnie nie zrozumiałeś.

A co do DRM - nie słyszałem o przepisach, które traktowałyby o konkretnym systemie zabezpieczeń, a tym bardziej o sytuacjach, kiedy można go łamać, a kiedy nie.

Monczkin   14 #4 24.09.2013 20:26

@Kpc21

W tekście masz linkowane materiały na ten temat. Przeczytaj.
Art. 79 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych mówi o tym, co grozi osobom, które naruszyły interesy posiadacza praw autorskich majątkowych. Ustęp 6 tego artykułu wymienia dodatkowe sytuacje, w których przewiduje odpowiedzialność cywilnoprawną – mianowicie istotne dla nas usuwanie lub obchodzenie technicznych zabezpieczeń przed dostępem, zwielokrotnianiem lub rozpowszechnieniem utworu, ALE tylko wtedy, kiedy działania te mają na celu bezprawne korzystanie z utworu. Co więcej, podmiot praw autorskich majątkowych stosujący zabezpieczenia musi udowodnić użytkownikowi, że ten dokonał usunięcia zabezpieczenia lub je obszedł w celu bezprawnego korzystania z utworu.

dzikiwiepsz   12 #5 24.09.2013 20:48

nie wolno wprowadzać zmian w treści? - nawet tylko na własny użytek? chore to.

Monczkin   14 #6 24.09.2013 20:55

@dzikiwiepsz
Czytaj cale zdanie, Od wielkiej litery do kropki.

Kpc21   10 #7 24.09.2013 20:58

Czyli wygląda na to, że łamanie HDCP, dopóki nie przekracza się dozwolonego użytku, jest w pełni legalne :)

Jest tylko jedno "ale" - art. 35: "Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy". Ale tutaj już autor musi udowodnić, że np. wykonywanie kopii materiału na użytek własny, czy też nagrywanie programów z telewizji godzi w jego interesy, co nie jest wcale oczywiste. Oczywiście dozwolony użytek jest w Polsce znacznie szerszy, objęte jest nim również m.in. wykorzystanie utworów w szkołach w celach edukacyjnych - czyli np. wyświetlenie filmu na lekcji nie jest złamaniem praw autorskich, mimo że odbywa się w sposób publiczny.

Monczkin   14 #8 24.09.2013 21:01

@Kpc21

Pisząc ten art. odnosiłem się do ebooków. Pozostała tematyka, na chwilę obecną, mnie nie interesuje.

Ola100   9 #9 24.09.2013 22:16

Bardzo ciekawy wpis

Frankfurterium   10 #10 24.09.2013 22:31

Prawo nie nadąża za czasami, w których przyszło nam żyć, i tyle. Nie wiem tylko, czy chciałbym, żeby nasi "rozgarnięci technologicznie" spece z Wiejskiej podjudzani przez "artystów" (chcących krzyżować za zgranie empetrójki z płyty) zaczęli przy nim majstrować... Nawet gdyby nie powstał z tego kolejny bubel, kulało będzie, jak zawsze, egzekwowanie a warezy i "nieautoryzowane VOD" jak stoją, tak będą stały.

Kpc21   10 #11 24.09.2013 23:44

@Monczkin:
Zgadza się, jednak e-book z punktu widzenia prawa to dokładnie taki sam utwór, jak film czy program telewizyjny. Trochę inaczej traktowane jest tylko oprogramowanie komputerowe.

pstrowsky   8 #12 25.09.2013 00:40

Taki wniosek mi się nasunął po lekturze: "niby zabezpieczenie" jak na przykład znak wodny dołączany do pliku nakłada na mnie jakąś dziwną odpowiedzialność, która w wielu przypadkach wymaga ode mnie dbania o interesy wydawcy. Chyba coś jest z tymi zabezpieczeniami nie halo. Ja mam łazić potem po warezach jeśli jakiś nieuczciwy kolega, któremu pożyczę książkę udostępni ją w internecie?

  #13 25.09.2013 09:13

" e-book z punktu widzenia prawa to dokładnie taki sam utwór, jak film czy program telewizyjny. Trochę inaczej traktowane jest tylko oprogramowanie komputerowe."
Nie do końca. Jaki jest VAT na ebooki? 23%. Bo jest traktowany jako (AFAIR) usługa świadczona drogą elektroniczną. Może być także ujmowany jako właśnie oprogramowanie komputerowe.

MiL-   9 #14 25.09.2013 10:25

Jeżeli nie można odsprzedać ebooka a jest on praktycznie w tej samej cenie co zwykła książka to jak dla mnie kupowanie czegoś takiego jest bez sensu.

Kpc21   10 #15 25.09.2013 16:07

@nosiwoda:
To raczej kwestia pazerności urzędów skarbowych. Równie dobrze mogłyby potraktować e-book jako książkę. W zasadzie nawet powinny, bo przecież i książkę papierową można potraktować po prostu jako papier i naliczyć wyższy VAT (chyba że obniżony VAT dotyczy też jakiegokolwiek papieru, nie orientuję się w tym).

A usługa świadczona drogą elektroniczną to nie to samo co program komputerowy. Telewizja to też usługa świadczona drogą elektroniczną, a nie musi mieć niczego wspólnego z komputerami.

tfl   8 #16 25.09.2013 18:41

@Kpc21

Twoja interpretacja jest tylez ciekawa, co nieprawdziwa. VAT na ksiazki sprzedawane w dowolnej formie (papierowej, elektronicznej, na tasmach, czy w jakiejkolwiek formie - pod warunkiem posiadania numeru isbn) wynosi w tym kraju 5%.

Tutaj niestety pojawia się kwestia uslug, ktore swiadcza "ksiegarnie" internetowe. Wlasciciel majatkowych praw autorskich moze wyrazic zgode na dowolne zarzadzanie przedmiotem swoich praw. W tym na swiadczeniu uslugi z uzyciem utworu. Jesli wiec dochodzi do skorzystania uslugi, a nie zakupienia egzemplarza utworu - z ustawy o prawach autrskich przechodzimy do KC. A ta juz nie posiada artykulow, ktore chronia konsumenta w taki sposob, jak robi to UoPAiPP

Kpc21   10 #17 25.09.2013 21:10

Tylko co tu w ogóle robią usługi, skoro ja książkę kupuję (czy to będzie książka papierowa, e-book, czy audiobook, bez różnicy) - dokładniej kupuję nośnik oraz nabywam prawo do korzystania z niej w zakresie dozwolonego użytku - a nie korzystam z jakichkolwiek usług? Z usługi korzystam wypożyczając książkę z biblioteki, film z wypożyczalni płyt DVD, czy nawet jeśli oglądam film w telewizji albo słucham książki czytanej w radiu.

Hitm3n   7 #18 25.09.2013 23:37

@tfl - skąd wywnioskowałeś, że e-book jako taki to USŁUGA? E-book jest "przedmiotem" obrotu, a nie usługą.

I skąd tu się wzięła kwestia VAT-u? Jakie ona ma znaczenie dla tego wpisu? Mniemam, że znikome...

Wpis bardzo fajny, czytałem już kilka artykułów na ten temat, w większości prawnicy raczej optowali za interpretacją, jaką podał Monczkin.

A tu ciekawa jeszcze stronka, po domenie widzę, że chyba jest pod pieczą miłościwie nam rządzących - http://www.web.gov.pl/e-punkt/uslugobiorcy/327_1133.html

tfl   8 #19 26.09.2013 11:50

@Hitm3n

Nie chce niszczyc twojego babelka, ale chyba nie przeczytales tutaj wszystkiego, ewentualnie nie zrozumiales co bylo napisane.

Wywnioskowalem poniewaz mam dar czytania ze zrozumieniem i nie opieram swoich wnioskow na mlodzienczych widzimisiach podpartymi przekonaniem o swojej wyzszosci nad innymi (i ani odrobine nie sugeruje, ze zdanie: "E-book jest "przedmiotem" obrotu, a nie usługą. " powstalo w oparciu o takie przekonaniach i widzimisiach. Ani odrobine, podkreslam).

Idac dalej, niestety, kolejny raz trzeba sobie powiedziec, ze twoje domniemanie jest bledne.

Zaczne od poczatku:

Nie wiem co dla ciebie oznacza "e-book jako taki", nie sadze jednak by bylo to cokolwiek cennego, dlatego pomine ten fragment milosiernym milczeniem. Przejde dalej. Sprzedaz e-bookow moze byc traktowana jako usluga z bardzo wielu powodow. Przede wszystkim dlatego, ze polskie prawo (na mocy dyrektywy Komisji Europejskiej) odroznia ebooki sprzdawane na nosnikach (plyty cd, panedrive itd) od tych sprzedawanych wylacznie droga elektroniczna. Te pierwsze traktowane sa jako egzemplarz utworu i VAT na nie wynosi 5%, te drugie natomiast jako usluga ze stawka 23% VAT.

I teraz mozemy przejsc do tego skad sie wziela kwestia vatu. Ano wziela sie stad, ze te pierwsze ksiazki chronia konsumentow na mocy ustawy o uchronie praw autorskich i prawach pokrewnych, te drugie tylko na mocy kodeksu cywilnego.

na pocieszenie dla ciebie i Kpc21 donosze, ze strategia rozwoju kapitalu spolecznego na rok 2020 zawiera postulat obnizenia stawki vat na ksiazki dystrybuowane droga elektroniczna.

dotarlo?

Kpc21   10 #20 26.09.2013 12:01

Nadal nie rozumiem. Ustawa o prawach autorskich chroni przecież UTWÓR, a nie sprzedaż albo usługę.

Za to w kwestii VAT-u, zajrzałem do Ustawy o VAT - ustawa (a dokładniej załącznik nr 3) jasno wyraża się o książkach *drukowanych*. Tak więc bez względu na to, czy sprzedaż e-booków (podobnie jak audiobooków, nawet na płytach CD) dla wysokości stawki VAT *nie ma znaczenia*, czy sprzedaż książki w tej formie zostanie potraktowana jako "sprzedaż", czy jako "usługa".

koneton   6 #21 26.09.2013 15:42

@tfl - nadal nie wyjaśniłeś jaką usługą miałby być e-book. Wystarczy wejść na popularne sklepy sprzedające takie produkty, by się przekonać, że nie są to usługi. Proszę podaj przykład takiej księgarni, która sprzedaje ebook jako usługę. Reszty Twojego wywodu komentować nie ma sensu, bo ebook usługą nie jest. Stawka VAT wynika tylko z tego, że mniejsza dotyczy wyłącznie drukowanych wersji.

tfl   8 #22 26.09.2013 16:35

@koneton

http://www.ksiazka.net.pl/fileadmin/redakcja-zalaczniki/Ministerstwo_Finansow_1....

Przeczytaj sobie na glos. Chyba, ze w tej kwestii masz jakies bardziej wiarygodne zrodlo niz ministerstwo finansow? Ulatwie ci zycie, bo to jednak cala strona tekstu... chodzi o fragment: "przepisy ww. dyrektywy nie przewidują natomiast możliwości stosowania obniżonej stawki od usług świadczonych drogą elektroniczną (takich jak e-książki czy e-gazety)".

Chcesz dalej polemizowac?

@Kpc21

Chyba chodzi o nomenklature...

Utwor != egzemplarz utworu.
Ustawa o prawach autorskich i prawach pokrewnych chroni utwor, ale takze konsumenta egzemplarza (Monczkin sie powoluje na odpowiedni artykul).

Jesli jednak nie zakupilismy egzemplarza utworu (o czym swiadczy dobitnie stawka vat), to nie mozemy sie powolywac na przepisy ustawy o prawach autorskich, bo nie zostaly spelnione odpowiednie przeslanki. Czy teraz jest jasne?

Kpc21   10 #23 26.09.2013 21:53

Tyle że biorąc pod uwagę treść wspomnianej tam dyrektywy europejskiej, teoria o e-bookach zawarta w podlinkowanym piśmie (co za idiota zapisał to w ogóle w takiej rozdzielczości?) wygląda na nadinterpretację. Dla Ministerstwa korzystną :)

W żaden sposób nie mogę tam znaleźć zapisu, że obniżoną stawką VAT nie wolno objąć usługi świadczonej drogą elektroniczną (bo ogólnie dostarczanie książek - nawet w formie wypożyczenia, kiedy to ewidentnie mamy do czynienia z usługą - wolno), a tym bardziej, że do takich usług zalicza się e-book.

Pismo Ministerstwa Finansów mocy prawnej nie ma.

tfl   8 #24 27.09.2013 00:19

@Kpc21

Moze sie za mna zgodzisz, moze nie, ale ja uwazam, ze skoro zalacznik trzeci do dyrektywy zawiera wykaz towarow i uslug, do ktorych mozna stosowac obnizone stawki vat, to raczej nie znajdzie sie tam szukana przez ciebie informacja o zakazie obejmowania ebookow obnizona stawka vat, albowiem DO CHOLERY TO WYKAZ TEGO CO WOLNO, A NIE TEGO CO NIE WOLNO.

W tym roku KE przekazala do Europejskiego Trybunalu Sprawiedliwosci sprawy Francji i Luksemburga w zwiazku z tym, ze w tych krajach obnizono stawke na ebooki. To, mam nadzieje, unaoczni ci, ze jednak nie wolno.

Jesli przyjdzie ci odpisywac, z laski swojej siegnij do jakiegokolwiek zrodla, uzyj argumentow, a nie czepiaj sie slowek i samorodnych teoryjek. Wyjasnijmy sobie wiec podstawy juz teraz - trojpodzial wladzy obowiazuje praktycznie w calym nowozytnym swiecie i nigdzie, nigdy nie jest tak, ze litera prawa jest nieinterpretowalna. Wrecz przeciwnie. To co jest napisane w dyrektywach, kodeksach, ustawach jest zawsze intepretowane. W zwiazku z tym, nawet jesli czegos nie ma ujetego wprost w przepisach to czasem da sie do nich podejsc elastycznie (o ile przepisy sa dobrze sporzadzone).

Co do korzystnosci stawki 23% dla ebookow... Rynek ebookow w zeszlym roku to okolo 50mln. Skarb panstwa zarobil na tym powiedzmy 12,5mln. Gdyby stawka wynosila 5% to do podatkobiorca otrzymalby 2,5mln. Caly rynek to okolo 2,7mld. Z czego skarb panstwa dostaje 135 mln. Mowimy wiec o roznicy 10mln w stosunku do 135mln. To raz. Dwa, ze wszystkie wspolczesne badania ekonomiczne nad podatkami wskazuja, ze zwiekszanie podatkow nie wplywa na faktycznie zwiekszanie wplywow.

No i na koniec... prawdopodobienstwo, ze cena ebookow po obnizeniu vatu spadnie o 20% jest bliskie zeru. W tej chwili cena ebookow jest nizsza od odpowiednikow papierowych nie z powodu tego, ze sa tansze w produkcji od odpowiednikow na papierze (defacto - przy obecnyc podatkach koszt ten jest podobny), a dlatego, ze nie konkuruja z drogimi ksiazkami a ze spiraconymi, darmowymi wersjami samych siebie.

koneton   6 #25 27.09.2013 12:02

@tfl skoro e-book jest usługą, to z rezultatem (jak to inaczej nazwać?) tej usługi mogę zrobić co chcę, ponieważ była wykonania dla mnie. Dalej nie wytłumaczyłeś, dlaczego nie mogę go odsprzedawać i co jest umową tej usługi?

Kpc21   10 #26 27.09.2013 12:05

"DO CHOLERY TO WYKAZ TEGO CO WOLNO, A NIE TEGO CO NIE WOLNO. " -> I co w związku z tym? Zgodnie z tym wykazem, obniżonym VAT-em wolno objąć dostarczanie książek, zarówno w formie sprzedaży, jak i usługi (podano tam nawet przykład bibliotek). Jeśli pokażesz mi jakiś zapis, który z obniżonych stawek wyłącza usługi świadczone drogą elektroniczną - OK.

"W tym roku KE przekazala do Europejskiego Trybunalu Sprawiedliwosci sprawy Francji i Luksemburga w zwiazku z tym, ze w tych krajach obnizono stawke na ebooki." -> Czyli, jak widać, sprawa nie jest jasna. Gdyby była jasna, żaden sąd nie byłby potrzebny, po prostu Francja i Luksemburg dostosowałyby się do obowiązujących przepisów. Pozostaje czekać na wyrok.

"W zwiazku z tym, nawet jesli czegos nie ma ujetego wprost w przepisach to czasem da sie do nich podejsc elastycznie (o ile przepisy sa dobrze sporzadzone). " -> Wygląda na to, że te przepisy nie są dobrze sporządzone.

"Co do korzystnosci stawki 23% dla ebookow..." -> Ale nam nie chodzi o sam VAT, tylko o to, czy sprzedaż e-booków jest handlem, czy usługą.

tfl   8 #27 27.09.2013 12:55

@koneton

"Dalej nie wytłumaczyłeś, dlaczego nie mogę go odsprzedawać i co jest umową tej usługi?"

zacznijmy od tego, ze nie pytales o to... Odpowiedz jest trywialna. Mozesz. O ile umowa na to pozwala. Na przyklad helion mowi tak: "Użytkownik, który nabył jakiekolwiek produkty (w tym audiobooki i ebooki) w sklepie internetowym helion.pl („Nabywca”) może użytkować je zgodnie z przeznaczeniem na użytek własny, przy czym niedozwolone jest powielanie produktu, dystrybuowanie, kopiowanie, wypożyczanie, udostępnianie lub odtwarzanie publiczne (w tym udostępnianie w Internecie) i wykorzystywanie w sposób niedozwolony prawem jego treści w całości lub w części albo jakiekolwiek modyfikowanie produktu (np. poprzez zmianę formatu pliku lub usuwanie zabezpieczeń czy oznaczeń), bez względu na cel i formę tych działań, o ile co innego nie zostanie uzgodnione w formie pisemnej z Helion." W helionie nie mozesz.

@Kpc21

Ty dalej z tym zalacznikiem... Patrz, jak twoja wywody leca w gruzy:
1) zalacznik numer III nosi tytul: WYKAZ DOSTAW TOWARÓW I ŚWIADCZENIA USŁUG, DO KTÓRYCH MOŻNA ZASTOSOWAĆ STAWKI OBNIŻONE, O KTÓRYCH MOWA W ART. 98
2) idziemy do artykułu 98. Tam czytamy: Stawki obniżone nie mają zastosowania do usług, o których mowa w art. 56 ust. 1 lit. k).
3) idziemy do artykulu 56, ustęp 1, litera k. Tam czytamy: usługi świadczone drogą elektroniczną, takie jak usługi, o których mowa w załączniku II;
4) idziemy do zalacznika II. Tam czytamy: ostarczanie obrazów, tekstu i informacji oraz udostępnianie baz danych

Czy teraz jest juz dla ciebie to jasne? Czy nadal sie kulki nie spotkaly?

"Czyli, jak widać, sprawa nie jest jasna. Gdyby była jasna, żaden sąd nie byłby potrzebny, po prostu Francja i Luksemburg dostosowałyby się do obowiązujących przepisów."

Masz moze prawo jazdy? Ja od kilku lat mam. I wiele razy zupelnie swiadomie przekroczylem dozwolona predkosc. A ograniczenie predkosci jest raczej "zupelnie jasne".

"Wygląda na to, że te przepisy nie są dobrze sporządzone."

Wyglada dla ciebie. Glownie dlatego, ze nie znasz ich.

"Ale nam nie chodzi o sam VAT, tylko o to, czy sprzedaż e-booków jest handlem, czy usługą."

doplaffty? A ktio tiu pisial o tiak:

"(...)wygląda na nadinterpretację. Dla Ministerstwa korzystną :) "

Kpc21   10 #28 27.09.2013 13:54

"Masz moze prawo jazdy? Ja od kilku lat mam. I wiele razy zupelnie swiadomie przekroczylem dozwolona predkosc. A ograniczenie predkosci jest raczej "zupelnie jasne"."
Przyłapała cię na tym policja? Jak tak, to przyjąłeś mandat, czy zdecydowałeś się tak oczywistą sprawę skierować do sądu?

Wskazałeś konkretny zapis - OK. Tyle że to są przepisy międzynarodowe, skierowane do podmiotów uchwalających prawo krajowe i dotyczące zupełnie innej kwestii - podatku od wartości dodanej. To, że akurat one - na własne potrzeby - dostarczanie e-booków potraktowały jako usługę, nie znaczy, że wygląda to tak samo w świetle prawa krajowego, skierowanego do obywateli.

Aczkolwiek w świetle kodeksu cywilnego:
"Art. 535. Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność *rzeczy* i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę."
"Art. 45. Rzeczami w rozumieniu niniejszego kodeksu są tylko przedmioty materialne."

Dobrze, "sprzedaż" e-booka to w świetle przepisów nie sprzedaż, a usługa. Ale od kiedy ustawa o prawach autorskich nie dotyczy usług?

koneton   6 #29 27.09.2013 14:18

@tfl takie same zapisy były kiedyś na kaset VHS, DVD i innych. Jak pewnie doskonale wiesz producenci musieli się z nich wycofać, ponieważ są niezgodne z prawem. Skoro nabyłem w sklepie (np. Helion) egzemplarz produktu (np. ebook) to jest on moją własnością i mogę z nim zrobić to co mi się podoba. W szczególności na podstawie dozwolonego użytku własnego mam prawo go kopiować wedle własnych potrzeb. Mam również prawo sprzedać ten produkt, jeżeli będę miał na to ochotę. Żadna umowa nie może ograniczyć moich praw, które wynikają z ustaw.

poseidon   2 #30 27.09.2013 16:37

@tfl:
Zapominasz, że jest tak tylko na potrzeby przepisów o podatku od towarów i usług i nie należy tego rozszerzać na inne przepisy.

Wg tych samych przepisów podatkowych marchewka jest owocem. Chyba nie będziesz tu nikomu udowadniał, że marchewka owocem jest bo tak mówi jakiś unijny przepis dotyczący VAT.

A najśmieszniejsze jest to, że próbujesz być świętszym od papieża. Nawet księgarnie nie stawiaja takich jednoznacznych tez bo nie aja na to żadnych podstaw prawnych.
Dozwolony użytek obowiązuje przy każdym utworze, który miał już swoja premierę i jest wprowadzony do obrotu.
Legalne (chociaż naganne) jest nawet pobieranie z chomików. O dzieleniu się z rodziną i znajomymi nie wspominając.
Fragment regulaminu Woblinka:
"Użytkownik nie jest również uprawniony do rozpowszechniania Publikacji Elektronicznych w jakikolwiek sposób, wykraczający poza zakres dozwolonego użytku osobistego."

Polecam trochę zimnej wody na rozgorączkowaną głowę bo takimi komentarzami jak Twój sami sobie fundujemy takie ograniczenia.

poseidon   2 #31 27.09.2013 17:01

@tfl:
W Twoim cytacie:
"Użytkownik, który nabył jakiekolwiek produkty (w tym audiobooki i ebooki) w sklepie internetowym helion.pl („Nabywca”) może użytkować je zgodnie z przeznaczeniem na użytek własny, przy czym niedozwolone jest powielanie produktu, dystrybuowanie, kopiowanie, wypożyczanie, udostępnianie lub odtwarzanie publiczne (w tym udostępnianie w Internecie) i wykorzystywanie w sposób niedozwolony prawem jego treści w całości lub w części albo jakiekolwiek modyfikowanie produktu (np. poprzez zmianę formatu pliku lub usuwanie zabezpieczeń czy oznaczeń), bez względu na cel i formę tych działań, o ile co innego nie zostanie uzgodnione w formie pisemnej z Helion."

Zwróć uwagę na zwrot:
"i wykorzystywanie w sposób NIEDOZWOLONY PRAWEM jego treści w całości lub w części"

tfl   8 #32 27.09.2013 17:20

@poseidon

Moje komentarze sa wymierzone w konkretne osoby. Probuje w nich tylko pietnowac poslugiwanie sie frazami, ktorych znaczenia sie nie pojmuje i podworkowego mecenasostwa. Kuriozalnych przepisow jest w naszym kraju i kontynencie (marchewka owocem, slimak ryba, itd) wiele. Nie zmienia to jednak faktu, ze aktualnie w naszym kraju sprzedaz ebookow nie jest traktowana jak sprzedaz egzemplarza utoworu, a jak usluga. Stad cuda w regulaminach, ktore sa niczym innym jak dupochronem dla ksiegarni, ale obowiazuje tez dowolnosc zawierania umow. Polecam na przyklad regulamin serwisu nexto. Na szczescie w dalszym ciagu tez zlamanie ustawy o prawach autorskich albo kodeksu cywilnego nie jest scigane z urzedu a na wniosek. Zachecam wiec teoretykow do weryfikacji swoich teorii w praktyce :)

@Kpc21

"Ale od kiedy ustawa o prawach autorskich nie dotyczy usług?"

Od kiedy obowiazuje. Ustawa dotyczy utworow. Chyba, ze to takie luzne nawiazanie do tematu dyskusji. Wtedy: "Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych EGZEMPLARZY utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego."

Niniejszym koncze partycopowac w komentowaniu tego wpisu.

poseidon   2 #33 27.09.2013 18:04

@tfl:
Najsensowniej ma to opisane Publio:
"Sprzedaż Pliku. Odpłatne Udostępnienie Pliku przez Administratora na zamówienie Użytkownika realizowane za pośrednictwem Sklepu, umożliwiające nieograniczone w czasie korzystanie z Pliku wyłącznie przy użyciu Urządzenia Elektronicznego – na zasadach określonych w niniejszym Regulaminie."

Jest to jak najbardziej sprzedaż utworu. A wyższy VAT jest na usługę "Odpłatne Udostępnienie Pliku".
Pewnie pazerne urzędy potraktowały to nie jako opłatę za "książkę", a za "kuriera", czyli usługę dostarczenia tej książki do klienta. Tak im się bardziej opłaciło. Ale to nadal mowa o tylko o przepisach podatkowych bo za coś VAT musieli naliczyć. Oczywistym jest, że wybrali najlepsza dla siebie możliwość. Ale w żaden sposób nie determinuje to tego, że ebook jest usługą.
Po prostu opodatkowali "umieszczenie ebooka na wirtualnej półce".

Dowolność regulaminów nie ma znaczenia. Nad nimi jest ustawa, a ona mimo swojej niedoskonałości i archaiczności nadal nie ogranicza praw "konsumenta" kultury.

Należy tylko czytać regulaminy bo niektóre księgarnie ostatnio zmieniają warunki. Ze sprzedaży utworu na udzielenie licencji. Wtedy sprawa może być mniej korzystna dla “kupujących" bo oni już nie kupują utworu a jedynie licencję. Wtedy nadal obowiązuje dozwolony użytek, ale odsprzedaż ebooka może być już niezbyt oczywista.

Głosujmy portfelem.

Kpc21   10 #34 27.09.2013 20:15

@tfl:
Ale to, czy dostarczenie (jak to nazywa dyrektywa UE) książki jest usługą, czy też sprzedażą, nie wpływa na to, czy jej treść jest utworem, czy nie... Nie wpływa też na możliwość mówienia o czymś takim jak egzemplarz. W przypadku e-booka egzemplarzem będzie po prostu pojedynczy plik.

Tak jak nie wolno mi skserować książki papierowej i oryginału bądź kopii oddać nieznajomemu nawet za darmo (ale skserować ją na użytek własny mogę), tak samo nie wolno mi zrobić tego z e-bookiem (ale na użytek własny mogę wykonać nieskończoną ilość kopii - jest to dużo prostsze niż w przypadku książki papierowej, ale niczego to nie zmienia). Nie widzisz tu analogii?

  #35 28.09.2013 13:04

Widziałem nawet notki z zapisem, że zabronione jest "zapisywanie na nośnikach elektronicznych", czy jakoś tak, co oznacza, że zapisując ebooka na dysku po ściągnięciu ze strony sklepu naruszyłem zakaz wyrażony w takiej notce. Ej, chwila, przecież ja ją mogłem dopiero przeczytać po tym fakcie. Normalnie mózg się wypłaszcza.

  #36 30.09.2013 08:47

Prawo autorskie od kilkunastu lat systematycznie i po cichu dostosowywane jest do potrzeb wydawcy ( książki,płyty, filmy itp,itd..) - po cichu ,bo mało który użytkownik w/w interesował się drobnymi zmianami wprowadzanymi stopniowo , i stopniowo odbierającymi mu jego prawa.
Tak naprawdę to rynek regulował prawa autorskie , ale koncerny zauważyły możliwość zarobienia dodatkowych ( olbrzymich - vide Apple,Samsung) pieniędzy .
Logicznie rzecz ujmując : jeżeli coś kupuje , to należy to do mnie i mogę z tym zrobić co chcę. Sprzedać , pożyczyć , dać , spalić lub wyrzucić ( o ile płacę za śmieci;-). W przypadku zakupu płyty z muzyką/grą/programem nie płacę przecież za nośnik , tylko za zawartość.Artysta/twórca dostaje pieniądze za wykonaną pracę RAZ - i koniec . Chyba , że każdy z nas zacznie płacić tantiemy od wykształcenia swoim nauczycielom ( co byłoby nawet sprawiedliwsze ,bo z ich pracy korzystasz całe życie , a im lepsza ich praca tym - teoretycznie -lepsze życie ).
Nie widzę sensu w płaceniu drugi , trzeci czy setny raz za to samo. Artysta/twórca powinien tworzyć nowe , nowo opłacane i tworzące postęp rzeczy , zarabiać za koncerty/prace zlecone , mieć MOTYWACJĘ do rozwoju.

  #37 30.09.2013 08:47

Prawo autorskie od kilkunastu lat systematycznie i po cichu dostosowywane jest do potrzeb wydawcy ( książki,płyty, filmy itp,itd..) - po cichu ,bo mało który użytkownik w/w interesował się drobnymi zmianami wprowadzanymi stopniowo , i stopniowo odbierającymi mu jego prawa.
Tak naprawdę to rynek regulował prawa autorskie , ale koncerny zauważyły możliwość zarobienia dodatkowych ( olbrzymich - vide Apple,Samsung) pieniędzy .
Logicznie rzecz ujmując : jeżeli coś kupuje , to należy to do mnie i mogę z tym zrobić co chcę. Sprzedać , pożyczyć , dać , spalić lub wyrzucić ( o ile płacę za śmieci;-). W przypadku zakupu płyty z muzyką/grą/programem nie płacę przecież za nośnik , tylko za zawartość.Artysta/twórca dostaje pieniądze za wykonaną pracę RAZ - i koniec . Chyba , że każdy z nas zacznie płacić tantiemy od wykształcenia swoim nauczycielom ( co byłoby nawet sprawiedliwsze ,bo z ich pracy korzystasz całe życie , a im lepsza ich praca tym - teoretycznie -lepsze życie ).
Nie widzę sensu w płaceniu drugi , trzeci czy setny raz za to samo. Artysta/twórca powinien tworzyć nowe , nowo opłacane i tworzące postęp rzeczy , zarabiać za koncerty/prace zlecone , mieć MOTYWACJĘ do rozwoju.

  #38 30.09.2013 08:47

Prawo autorskie od kilkunastu lat systematycznie i po cichu dostosowywane jest do potrzeb wydawcy ( książki,płyty, filmy itp,itd..) - po cichu ,bo mało który użytkownik w/w interesował się drobnymi zmianami wprowadzanymi stopniowo , i stopniowo odbierającymi mu jego prawa.
Tak naprawdę to rynek regulował prawa autorskie , ale koncerny zauważyły możliwość zarobienia dodatkowych ( olbrzymich - vide Apple,Samsung) pieniędzy .
Logicznie rzecz ujmując : jeżeli coś kupuje , to należy to do mnie i mogę z tym zrobić co chcę. Sprzedać , pożyczyć , dać , spalić lub wyrzucić ( o ile płacę za śmieci;-). W przypadku zakupu płyty z muzyką/grą/programem nie płacę przecież za nośnik , tylko za zawartość.Artysta/twórca dostaje pieniądze za wykonaną pracę RAZ - i koniec . Chyba , że każdy z nas zacznie płacić tantiemy od wykształcenia swoim nauczycielom ( co byłoby nawet sprawiedliwsze ,bo z ich pracy korzystasz całe życie , a im lepsza ich praca tym - teoretycznie -lepsze życie ).
Nie widzę sensu w płaceniu drugi , trzeci czy setny raz za to samo. Artysta/twórca powinien tworzyć nowe , nowo opłacane i tworzące postęp rzeczy , zarabiać za koncerty/prace zlecone , mieć MOTYWACJĘ do rozwoju.

  #39 30.09.2013 17:01

Wszystkich przepraszam za auto wysyłanie...
Czy mogę teraz poczekać na tantiemy od 3 wydań? ;-)

  #40 05.06.2016 13:27

Troche czasu minelo, a noz moze ktos odpowie: jesli zamierzam umiescic ksiazki na jakims serwerze z zamknietym dostepem dla kilkudziesiecu osob, nie ma mowy o dalszym przekazywaniu, rozpowszechnianiu, sprzedawaniu itp, tylko na uzytej edukacyjny w tym gronie kilkudziesieciu osob, to jak to wyglada w swietle tych praw?