Moja „walka z wiatrakami” – ASUS Lamborghini – część 2

Słowem wstępu, odnośnie „walki z wiatrakami”. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostała część to zbyt malutkie "badziewia", żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia. Po prostu tak jest i tyle. Możliwe, że ja uznaję za wady coś, co inni uznają za zwykłe zużycie lub po prostu umieją przeboleć. U mnie jest zasada: jak coś kupuję, to działa to co najmniej 2 lata bez "uszczerbku na zdrowiu". No i to by było na tyle, nic więcej.

Niniejszy wpis poświęcony jest części drugiej moich zmagań z firmą ASUS odnośnie wyprodukowanego przez nich netbooka ASUS Automobili Lamborghini VX6. Rzecz miała miejsce w Listopadzie i Grudniu roku pańskiego 2011.

Źródło: http://www.yourlogoresources.com
Źródło: http://www.yourlogoresources.com

Zasadne, czy nie zasadne – oto jest pytanie!

Na tym skończyła się poprzednia część niniejszego artykułu. Dziś pozwolę sobie pozamykać wszystkie wątki całej sprawy. Przypomnę jedynie zakończenie z części poprzedniej:

Może zepsuję Wam zabawę w detektywów, ale aby nie godzić w renomę firmy ASUS, napiszę, że komputer do mnie wrócił. Został naprawiony w ramach gwarancji. Ale spokojnie, jest jeszcze parę informacji, których nie wyjawiłem, a które przedstawię Wam w części drugiej ;) Ot, jakie kroki podjął ASUS względem mnie, jak został zapakowany komputer tym razem, co i jak zostało wymienione…

Realizacja reklamacji

Komputer wyszedł ode mnie z domu za pośrednictwem kuriera UPS 16.12.2011r. Na miejsce dotarł w poniedziałek, 19.12.2011r. Od tamtej chwili zaczęło się odliczanie. Regularnie sprawdzałem status naprawy, aby wiedzieć co i jak – koniec końców, nikt nie potwierdził mi, że wina faktycznie leży po stronie serwisu. ASUS udostępnia swoim klientom system śledzenia naprawy – znajduje się on pod adresem www.asus-polska.pl/serwis (zakładka: monitoruj naprawę). Na stronie tej, po wpisaniu numeru seryjnego produktu lub numeru RMA zgłoszenia można zapoznać się z informacjami o wpłynięciu sprzętu do serwisu, aktualnym statusie i uwagach dodatkowych. Przewidywana ścieżka określana jest następująco:

Product Received > (Waiting) > Repairing > Final Testing > Packing > Ready for Shipping > Repair Finished

W przypadku Lambo, wyglądała ona nieco inaczej (zapis z pamięci):

Product Received > (Waiting) Technical Review from ASUS > Repairing > (Waiting) Technical Review from ASUS > Repairing > Final Testing > (Waiting) Technical Review from ASUS > Repair Finished

Cała procedura trwała aż do 27. grudnia (dla porównania, wymiana klawiatury, również wymagająca rozmontowania całej obudowy, trwała dokładnie 1 dzień serwisowy). To oznacza, że dokonana wymiana trwała aż 11-krotnie dłużej, niż poprzednia.

Inspekcja

Po otrzymaniu sprzętu od kuriera, szybko zabrałem się za inspekcję. Zacznijmy od pudełka – ponownie, worek na laptopa został przycięty kartonem zamiast zawinięty, lewa komora kartonu znów była otwarta, a w niej wepchnięte na siłę worki i inne elementy, w tym zasilacz (wyraźnie użyty, o czym świadczy naklejka na nim, zamiast na worku, jak wcześniej). Czyli ponownie, laptop mógł się nie trzymać za dobrze. Folia bąbelkowa ochraniająca klapę została upchnięta gdzieś między laptopem a kartonem – no o tyle dobrze, zwiększała trzymanie tam, gdzie brakło kartonu. Tym razem, osłona ekranu znalazła się na miejscu – między ekranem a klawiaturą, a laptop został umieszczony klapą do góry.

Wewnątrz paczki znalazłem też wykaz wymienionych części. Mimo, że naprawy NMC-PE dokonuje w Polsce i dla Polaka, wszystko było napisane w języku angielskim. Tłumacząc na nasz rodzimy język, była to „Naprawa usterki mechanicznej – wymiana dolnej części obudowy”. Do tego jednak wrócę za chwilę. Wyobraźcie sobie bowiem, że w paczce znajdował się też mój list do serwisu. Poniżej, fragmenty jego treści.

W swojej wiadomości po nadaniu numeru RMA piszecie:
(…) aby spód komputera zwrócony był w górę opakowania. (…) umieszczenie oryginalnego opakowania w dodatkowym kartonie, (…)

Powyższa treść mija się z oryginalnym sposobem pakowania urządzenia ASUS Lamborghini VX6 przez Producenta.

(…) wykonałem telefon do Pomocy Technicznej (…) Konsultant odpowiedział, iż jako że ASUS Lamborghini VX6 jest komputerem pakowanym centralnie, należy go pakować w sposób oryginalny, (…) tj. nóżkami w dół opakowania. (…)

Takie ułożenie komputera jest zgodne z oryginalnym sposobem pakowania przez Producenta,(…) Gdyby groziło to uszkodzeniem (…) Producent nie pakowałby sprzętu w ten sposób. Państwa zalecenia są więc sprzeczne z działaniami Producenta, (…). Ponadto, ułożenie VX6 odwrotnie, (…) może doprowadzić do uszkodzenia delikatnej powierzchni pokrywy komputera, w szczególności, że w przeciwieństwie do równo ustawionych nóżek (…) ułożony tak komputer opiera się na bardzo małej, nieprzystosowanej do tego celu powierzchni. Jest więc nielogicznym pakowanie komputera do oryginalnego kartonu inaczej, niż zrobił to Producent pakując komputer oryginalnie.

(…) po ostatniej naprawie przybył on do mnie w zalecanej przez Państwa pozycji. (…) komputer mógł luźno obijać się w oryginalnej wnęce, był też przesunięty ku jednemu z brzegów i oparty klapą z ekranem na krawędzi wnęki w sposób grożący jej (klapy) ułamaniem. Czy Państwa zdaniem takie ułożenie jest bezpieczne? (…) jedna z bocznych wnęk kartonu nie była domknięta, powodując zmniejszony stopień trzymania komputera w kartonie. (…) przy ułożeniu oryginalnym, z zamkniętymi komorami kartonu i klapą do góry, komputer (nawet w pudle ustawionym do góry dnem) nie wypada z wnęki, nie porusza się (…) Co gorsza, ostatnim razem nie zabezpieczyliście Państwo także ekranu, mimo, że oryginalna osłona była (…) załączona. (…) zgniecioną wepchnięto ją do bocznej komory kartonu. (…) po coś (…) Producent tę osłonę w komputerze zamieszcza.

Uprzejmie proszę o wyjaśnienia (…) włączając w to informację, dlaczego jedna ze stron (serwis internetowy (…) lub konsultant (…)) podaje błędne informacje co do prawidłowego ułożenia komputera (…), a także (…) dlaczego Producent pakuje sprzęt (…) nie tak, jak Państwo zalecacie. Podobnie, proszę o wyjaśnienia odnośnie wątpliwego stopnia zabezpieczenia (…) po ostatniej naprawie. (…) hipotezę, że pomimo braku uszkodzeń i niepoprawnego traktowania ze strony firmy kurierskiej (…), reklamowany zatrzask baterii został uszkodzony (…) w trakcie transportu, ze względu na nieoptymalne pakowanie komputera (…).

Zdaję sobie sprawę, że jest to tekst mocno skrócony, ale starałem się pozostawić 100% jego przesłania :)

Tata, a Marcin powiedział…

…że nic nie powie. List leżał samotnie, bez odpowiedzi. Owszem, wymieniono całą „dolną” (jeśli tak serwis to nazywa) część obudowy, obejmującą praktycznie całą obudowę poza ekranem – spód, i część dookoła klawiatury. Praktycznie, można powiedzieć, że dostałem nowy komputer, tylko „bebechy” te same. Nie rozumiem tej idei budowy czegoś, gdzie uszkodzenie malutkiego elementu – zatrzasków – przyczynia się do wymiany całej, wielkiej części. Nie można było tych zatrzasków zrobić wymiennych? One są warte parę groszy, podczas gdy obudowa to znacznie wyższy koszt, zarówno produkcyjny jak i detaliczny. W każdym aparacie fotograficznym (nie jeden w życiu naprawiałem) przycisk migawki jest częścią niezależną, możliwą do bezproblemowej wymiany. Wyobraźcie sobie teraz, że ten przycisk zostałby w jakiś sposób przymocowany na stałe do obudowy. Efekt dokładnie ten sam co w moim Lambo – chcąc wymienić pęknięty przycisk, trzeba by było wymienić całą obudowę.

Wracając jednak do tego, że „Marcin nie powiedział”. Nie otrzymałem żadnej informacji zwrotnej od ASUSa na mój list. Ani listownie, ani w paczce z komputerem, ani telefonicznie, ani mailowo. Nie zadzwonił do mnie nikt z PR z pytaniem o opinię nt. serwisu – co robi np. Orange po każdej większej reklamacji, a ostatnio (o dziwo) także Enea się o takie coś pokusiła. Nie otrzymałem ani „przepraszam” za uszkodzenie sprzętu, ani wyjaśnień kto go uszkodził, ani jak, ani gdzie, ani dlaczego. Nawet tłumaczenia się, że to nie oni, ale dla dobra klienta dokonali naprawy. Nawet za coś takiego byłbym im wdzięczny. A oni po prostu – dokonali naprawy, odesłali sprzęt, i niemówione przesłanie „weź pan daj spokój, problemy robisz o mały zatrzask”.

Jakość a ilość… czy to jednak nie to?

Zastanawiałem się, czy taki stosunek pracowników i podwykonawców ASUSa to kwestia przedstawiania ilości nad jakość. Ale nie, przecież w Polsce nie ma aż tak dużo sprzętu tej firmy. Mamy na rynku olbrzymią ilość Delli (firmy), Acerów (są tanie), Sony i Lenovo (jakość), mamy też nieco sprzętu Apple (design). Jest multum Samsungów, nieco MSI, nawet HP i Packard Belle się znajdą. ASUS wcale nie jest liderem rynku w kwestii ilości. Więc skąd tak marne podejście do sprawy klienta? Skąd pojawiające się znikąd uszkodzenia? Dlaczego uległ takowemu element, który powinien być w miarę wytrzymały – zatrzaski baterii, które muszą ją nie tylko zabezpieczać i trzymać, ale także powinny znieść częstą wymianę tego komponentu w urządzeniach klasy mobilnej, jakim jest netbook.

Nie chcę robić antyreklamy firmie ASUS… zresztą firma ta zrobiła już wobec mnie wszystko, aby mnie zniechęcić do korzystania z ich usług. Owszem, obie naprawy wykonali bez szemrania. I co, mam być im dozgonnie wdzięczny za wykonanie ich obowiązku, i to jeszcze zważywszy na uchybienia w procesie? Pierwsza z nich została wykonana błyskawicznie, ale jakim kosztem? Żeby chociaż się wytłumaczyli, podali przyczyny uszkodzenia – transport, pracownik, „ufoludki” (czyt. nie wiadomo, ale rozumieją i przepraszają za zajście). Ale nie, po prostu nie – ASUS ani NMC-PE nie zrobili nic względem mnie. I tego nie mogę przeboleć.

Na zakończenie

Do pracowników NMC-PE zajmujących się moją reklamacją mam kilka słów. Ogromnie Wam dziękuję za pierwszą, błyskawiczną naprawę poprzez wymianę klawiatury. Przykro mi, że musiałem odsyłać Wam sprzęt ponownie, byście dopieścili mój sprzęt po tamtej reklamacji. Dziękuję, że uznaliście roszczenia za zasadne, lecz znowu przykro mi, że trwało to tym razem znacznie dłużej, a także, że nie potrafiliście się wyjaśnić, a co dopiero wyjść obronną ręką.

Firmę ASUS nadal szanuję, mam jednak sporą rezerwę do ich serwisu oraz Pomocy Technicznej. Co gorsza, nie jestem w stanie tej informacji przekazać bezpośrednio do samej firmy, gdyż zawsze, gdzieś pomiędzy, znajduje się pracownik polskiej Pomocy Technicznej. A bardzo bym chciał, żeby firma nie traciła renomy w ten sposób. Lubię ten sprzęt, jak też innowacyjną swego czasu ideę komputerów serii EeePC. Po prostu źle postawili na serwis, i ciężko u nich z jednomyślnością serwisu i producenta. Jak to mawiają: „najlepszym się zdarza”.

Tej historii to byłby kres. Dorzucę jednak...

bonusową informację, ot tak, dla rozrywki.

Kojarzycie numer telefonu 991? Pogotowie energetyczne. Jeśli dzwonicie na niego z okolic Poznania, nie dodzwonicie się jednak do firmy Enea, będącej tu głównym dostawcą energii, czy też prawdziwego „pogotowia”. Pogotowie energetyczne, to (powołując się na treść rozmowy telefonicznej sprzed paru dni z pracownikiem Enea, który dzwonił przeprosić za błędną informację odnośnie braku dostaw energii elektrycznej) firma „Call Center” (lub jakoś podobnie – być może to nie nazwa, a typ firmy) z Poznania. Nie mają oni dokładnych informacji, nie zawsze też przekazują zgłoszenie techniczne do firmy nadrzędnej. Wynikają z tego bardzo zabawne (z dzisiejszego punktu widzenia) sytuacje. Ale to może opiszę kiedy indziej ;)  

sprzęt hobby inne

Komentarze (19)

avatar | 10.01.2012 23:20
Może warto skontaktować się z lokalnym odziałem UOKiK (Miejski Rzecznik Konsumentów itp.)?
avatar | 10.01.2012 23:26
Marginalizowanie Asusa to zdecydowana przesada. Asus na Polskim rynku trzyma się mocno (patrz najpopularniejsze laptopy wg Komputronika, Skąpca itp.).
avatar | 11.01.2012 3:11
@djfoxer, nie marginalizuję ASUSa, jedynie daję do zrozumienia, że nie jest w aż tak znacznym stopniu liderem rynku pod względem ilości sprzętu. Gdyby miał np. 10-krotną przewagę nad konkurencją, można by tłumaczyć jego zachowanie stawianiem na ilość ponad jakość. Tak jednak nie jest, więc usprawiedliwienia nie ma.

Dlaczego mam zwracać się do UOKiK lub RK? Pomijając, że Powiatowy Rzecznik Konsumentów (ten obejmuje mnie swoim zakresem obowiązków) już raz okazał się niechętny do pomocy i praktycznie nic nie zdziałał, to druga naprawa została wykonana, więc praktycznie nie mam na co liczyć. Nie pójdę przecież do UOKiK, żeby ponarzekać, że ktoś mnie nie przeprosił, prawda? :P A błędy się zdarzają, i skoro został on naprawiony, czego mogę więcej oczekiwać?

Nie, żebym korzystał z ironii gdziekolwiek w tym komentarzu... :P
avatar | 11.01.2012 10:26
Co do ilości Asusów to muszę się nie zgodzić. Asusa posiada mój Tata, Brat, Dziewczyna i Ja. Pozostałe to MSI(drugiego brata), Samsung(rodziców dziewczyny) i Acer(nowy siostry) oraz HP(stary siostry) i Dell(stary brata). Więc różnica spora ;) Na pewno u mnie w rodzinie.
avatar | 11.01.2012 12:11
Nie ma możliwości skontaktowania się z Asusem bez pośrednictwa pomocy technicznej? Czytałem po prostu kilka wpisów (chyba na Wykopie) tego typu. W jednym koleś opisywał swoją 5 letnią Nokię, w której bateria kończyła swój żywot. Koleś uznał, że takie coś nie powinno mieć miejsca, mimo że telefon był długo po terminie gwarancyjnym, ale postanowił mimo to zwrócić się do Nokii z prośbą o nową baterię. W Polskim oddziale go zignorowali, więc napisał do oddziału w USA. Tam było znacznie lepiej, ale napisali mu, że nie mają podzespołów do jego modelu telefonu. Na końcu wziął translatora i wydukał trzeci list po fińsku by go do głównej siedziby Nokii wysłać. I co? I po tygodniu mu przysłali pocztą nową baterię.
avatar | 11.01.2012 13:10
IMO czepiasz się cholernie szczegółów.Nie narzekam na współpracę z ASUSEM, a prowadzę serwis PC od kilku ładnych lat. Klienta takiego jak Ty kazałbym za takie pierdółki wynieść na kopach, uprzednio kasując za usługę 100% ekstra.

PEACE.
avatar | 11.01.2012 13:29
@Druedain
Pamiętam ten wpis. Niesamowite :)
avatar | 11.01.2012 14:45
@NRN gdzie kupujesz sprzęt?

Też bym go zignorował twój list jakbym pracował w serwisie. Jak już chcesz jakieś wyjaśnienia to wysyłaj swoje przemyślenia faxem, mailem, pocztą lub inną drogą gdzie zostaje jakiś ślad. Po prostu wrzuciłeś do pudełka dodatkową kartkę papieru... jako wypełniacz wolnej przestrzeni powiedzmy...
avatar | 11.01.2012 16:54
@Bubr82 Jesteś dla klienta, a nie klient dla Ciebie. Wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy może błędy popełniać, ale jeśli taka jest jakość produktów Asusa z najwyższej półki, to chyba coś jest nie w porządku.
avatar | 11.01.2012 18:13
Ale o co chodzi? Źle zapakowali, uległo uszkodzeniu, więc naprawili. Nie robili żadnych problemów. I co jeszcze mieliby zrobić? Prowadzić śledztwo, zebrać komisję w sprawie wyjaśnienia wątków sprawy, napisać raport, dołączyć opinie biegłych?
Pewnie zbesztali pracownika który to pakował, może nawet wywalili za zbyt niski iloraz inteligencji niewystarczający do zapakowania w pudełko i zajęli się innymi sprawami. Albo i nie, bo już nie dojdzie się gdzie powstała szkoda i dla świętego spokoju naprawili.
avatar | 11.01.2012 21:37
@Buber82 - napisz mi na pw gdzie prowadzisz swój "serwis" żebym przypadkiem tam nie daj "słońce" trawił.
@Druedain - Wychodzi na to, że NRN po prostu zapłacił za detaliczną produkcję swojego laptopa. Po za tym zgadzam się z taką postawą. Myślę, że gdyby nie fakt braku czasu to więcej osób by się zachowywało jak On. Sam za wiele odpuszczam sklepom/producentom także dobrze, że jest ktoś kto im przypomina doktrynę "nasz klient nasz Pan".
Taka ciekawostka - Szwagier kupił pada za 30zł. Z racji, że nie musi go mieć cały czas już 3 raz mu go wymienili na nowy po jego interwencjach. Czy komuś by się chciało o te 30zł walczyć?
avatar | 11.01.2012 21:50
Dla pociechy mogę przesłać Ci historię mojej walki z Asus'em. Dokonali mi naprawy notebooka, po czym przy ponownej reklamacji, stwierdzili że podczas poprzedniej naprawy gwarancja została anulowana. Co więcej, zgubili dokumentację dotyczącą naprawy notebooka, jednak na całe szczęście ja takową posiadałem wraz z całą korespondencją e-mailową.

Efekt końcowy: Dokonano naprawy "w ramach wyjątku". Wymienili niemalże całego notebooka - poza obudową...
avatar | 12.01.2012 12:36
@MaRa: według mnie chodzi o to, że przez czyjąś niekompetencję i olewanie pracy NRN nie mógł używać komputera przez prawie 2 tygodnie. Jeśli używa się komputera do facebooka i internetu to można to wytrzymać, ale jeśli jest to narzędzie pracy jest już trudniej.
avatar | 12.01.2012 13:26
Też kocham ASUS'a... Walczyli z moim A7Sv, który był w naprawie aż 4 razy - cały czas odmawiało posłuszeństwa gniazdo słuchawek (a raczej zapadka która się w nim znajduje i informuje system czy słuchawki są podłączone czy nie - jak są to przestają działać głośniki). Nie dość, że odmówili mi prawa reklamacji, bo moim zdaniem laptop za 4800,- zł nie powinien mieć takiej błahej wady, to jeszcze przy którejś z naprawa wysłali mi sklejona obudowę... SuperGlue podejrzewam... Szkoda, że nie widzieliście miny serwisanta z Vobisu, który realizował moją naprawę, jak zobaczył, jak chamsko została sklejona ta obudowa. Warto wspomnieć, iż odmówiłem przyjęcia i laptop znów wrócił do serwisu ASUS'a - ten stwierdził, że u nich nie używa się takiego kleju... A kto do diaska używa kleju do komputera? Koniec końców przysłali laptopa z wymienioną klapą dolną... Co ciekawe, wymienili też płytę główną, gdyż moja wersja laptopa nie posiadała optycznego wyjścia dźwięku...
avatar
Wamp (niezalogowany)
| 12.01.2012 16:39
Nie spotkałam się ze sprzętem firmy Asus, który by nie trafił w ciągu 1 roku do naprawy a trochę tych zabawek kupowałam sobie i znajomym. Ostatnim razem kupiłam na prezent laptopa Asusteka i od razu trafił do naprawy z powodu walniętego gładzika a co by było milej to sprzedawca wytoczył mi proces o zniesławienie z powodu opisania sytuacji na Allegro
avatar | 12.01.2012 22:42
No to widocznie mam pecha. Stary Acer Travelmate T290 działa do dziś (korzysta z niego mój dziadek), stąd też niedługo po jego zakupie kupiłem Acera 5562 WXMi. Chodzące nieszczęście, a jak w końcu doprowadziłem go do porządku, potrzebny był mi nowy sprzęt i go sprzedałem. Przeszedłem na MSI - no tutaj lepiej, choć poszła jedna płyta główna i HDD, ale od reklamacji do dziś wszystko działa cacy. Kupiłem Asusa z serii Lamborghini - też przecież świetny sprzęt. I widać wyżej jak się to skończyło.

Przejdźmy więc do klawiatur i myszy. Kupiłem daaaawno mysz Logitecha - działa do dziś, choć jest już nieco sfatygowana z zewnątrz. Po kilku latach kupiłem jeden z lepszych zestawów klawiatura + mysz (tak, sławetny diNovo z tej serii wpisów) - i znowu pech, sprzęt o kant tyłka roztrzaskać :P

Wszystko, co mamy za dobre, schodzi na psy. Osobiście, dzisiaj już nie wiem jaki sprzęt kupować... Sony z niegdyś wybuchającymi bateriami? Acery, które podobno są dziś mniej budżetowe? Delle, z wygórowaną ceną, ale świetnym serwisem? A może Lenovo, z nie podpadającym mi designem, wysoką ceną, ale niezłą bezawaryjnością? Masakra...

@Buber82, też poproszę o adres Twojego serwisu. Nie chce Ci sprawić problemów, wiec będę omijał na Twoje życzenie z daleka :)
avatar | 13.01.2012 0:22
Co do sprzętu jak by nie było to Asus robi przyzwoity...ale jak to bywa u każdego producenta (co by to nie było) zdarzają się sztuki wadliwe, pechowe itp... i tu w tym momencie serwis pokazuje swój profesjonalizm (lub brak)... (jaki by nie był... jedni napiszą że byli zadowoleni inni że nigdy więcej sprzętu tej firmy).
Bardzo często sytuacja zależy od ludzi i ich podejścia do danej sytuacji... Czytając wypowiedzi (na pewnym forum "notebookcheck" opisujące zmagania ludzi z serwisami i sprzętem, włos się jeży i aż strach oddać lapka na gwarancję, bo może wrócić z niespodziankami... i dodatkowymi przygodami...
Co do twojej sytuacji to i tak można powiedzieć, że miałeś sporo szczęścia... ale jak by nie było niesmak pozostaje...


Co do czasu jaki spędził lapek na serwisie to się nie dziw... w obecnych czasach mało który serwis posiada magazyn (zapas) części do każdego z laptopów... tym bardziej obudowy... w większości przypadków wszystko jest sprowadzane z centralnego magazynu znajdującego się "gdzieś tam hen"...
Jest to bardziej opłacalne...
A jak by nie było najlepsze (w złym sensie) w tym jest, że asus nigdzie nie podaje czasu jaki ma na naprawę lapka... w każdej gwarancji jest zapis o "czasie bliżej nie określonym na naprawę"
A i jeszcze jedno jak dla mnie jednym z nieciekawych zabiegów firmy (ogólnie) jakie stosuje jest przedstawianie oferty klientowi na odkupienie od niego (niby robiąc mu przysługę - ta) nie naprawionego laptopa za 60% ceny... podpierając się zużyciem, spadkiem cen - jakoś to oni fajnie fachowo nazywają... w okresie trwania gwarancji oczywiście... gdzie powinni go naprawić do stanu normalnego działania* lub wymienić na nowy o nie gorszych parametrach...



@Buber82
Jeżeli urwany zaczep i upominanie się o naprawę takową nazywasz pierdołą to:

To życzę ci, żeby cię tak traktowano jak ty traktujesz swoich klientów...
avatar
SSDuser (niezalogowany)
| 15.01.2012 9:33
A mi na początku 2010 roku padł Asus z 2009 roku na platformie AMD, dokładniej to matryca. W serwisie po kilku dniach stwierdzili, że nie są w stanie sprowadzić takich części, aby ten sprzęt naprawić. Miałem wybór - zwrot pieniędzy lub przysłanie "podobnego nowego laptopa na AMD". Rozpoczęła się procedura zwrotu pieniędzy - jak to konsultant asusa w temacie maila pisał: "nota kredytowa". Trwało to miesiąc, sprzedawca zwrócił całą kwotę (około 2500 zł). Za tą kwotę zwrotu (bez dokładania żadnych pieniędzy) w kwietniu 2010 roku kupiłem kolejnego Asusa N61JV, tym razem z iCore3/GeForce310M i USB 3.0, sprzęt o dwie klasy wyżej niż ten AMD. Szczęście w nieszczęściu, chciałbym, żeby tak co półtorej roku mi padał sprzęt i w serwisie wymieniali go na nowy ;) PS. Do tej pory to jedyna przygoda w rodzinie z serwisem, a posiadamy same notebooki Asusa, np. posiadam starego F3JC, który działa do dzisiaj, wpiąłem do niego SSD i przeżywa drugą młodość ;)
avatar
Klaus_k (niezalogowany)
| 27.01.2012 1:24
Czytam tak te posty i może ktoś mi poradzi. Zakupiłem 14.12.2011 na raty lapa firmy ANUS bo inaczej juz sie nie mozna wyrazić model AS X53SC -SX311V , . Sprzęt zaczął szaleć po 5 godzinach od odpalenia. Samoistne restarty, zamazany obraz na ekranie. Wysyłka kurierem do ANUSÓW. Info po 2 tygodniach mailem : płyta główna i dysk do wymiany, czekamy na części. Cisza .ok czekam. Termin realizacji naprawy 30 dni . Dzwonię do tych ameb 19.01.12 z pytaniem czy mają zamiar mi cokolwiek przysłać, bo oczywiście ani info na maila ani telefonicznego nie otrzymałem! Ameba z BOK stwierdziła że oddzwoni. Oczywiście zero odzewu przez dwa dni. Po moim kolejnym telefonie , ameba stwierdziła,że towar został wysłany. I teraz HIT! Towar doszedł! Dostałem świstek z info,że została wymieniona płyta główna i dysk. I CO? TO SAMO! Ta sama usterka! Ręce opadają !Jakieś porady? Siekiery , maczety na ANUSIAKów? ;p
Dodaj komentarz