Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Moja „walka z wiatrakami” – ASUS Lamborghini – część 1

Słowem wstępu, odnośnie „walki z wiatrakami”. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostała część to zbyt malutkie "badziewia", żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia. Po prostu tak jest i tyle. Możliwe, że ja uznaję za wady coś, co inni uznają za zwykłe zużycie lub po prostu umieją przeboleć. U mnie jest zasada: jak coś kupuję, to działa to co najmniej 2 lata bez "uszczerbku na zdrowiu". No i to by było na tyle, nic więcej.

Niniejszy wpis poświęcony jest części pierwszej moich zmagań z firmą ASUS odnośnie wyprodukowanego przez nich netbooka ASUS Automobili Lamborghini VX6. Rzecz miała miejsce w Listopadzie i Grudniu roku pańskiego 2011.

ASUS Automobili Lamborghini VX6

Ci, którzy na bieżąco przeglądają mojego bloga, wiedzą, że strasznie się cieszyłem, gdy otrzymałem swojego pierwszego netbooka. Co więcej – nie byle jakiego, a należącego do sławnej serii Automobili Lamborghini – model VX6. Aktualnie, na rynku dostępny jest jego młodszy brat, wzbogacony o literkę „S” w nazwie, oraz krótszy czas działania na baterii ze względu na zmianę architektury swojego potężnego jak na netbooka silnika, na konkurencyjny.

Sama konstrukcja netbooka oparta jest na modelu EeePC 1215N. Różnice tkwią w szczegółach. Zacznijmy jednak od ceny – najwyższe modele obu serii dzieliła przepaść 400 zł, co przy kwotach nieprzekraczających 2,5 tys. zł jest sumą dość sporą, przynajmniej na studencki budżet (zresztą, kto normalny kupuje netbooka za tyle pieniędzy?!). Za tę różnicę otrzymywaliśmy jednak kilka rzeczy, i to właśnie one są tymi „szczegółami”. Po pierwsze, VX6 nie przejawiał charakterystycznych dla swojego bliźniaka wad obudowy – przed 1215N byłem niejednokrotnie ostrzegany, głównie ze względu na nieprawidłowe spasowanie elementów, skrzypienie, a także sporadycznie pękające elementy. Idąc dalej, komponenty wewnętrzne. Model standardowy, choć mógł posiadać każdy z elementów Lambo, nie mógł ich mieć (przynajmniej w Polsce) wszystkich jednocześnie. Aby wiec mieć zarazem USB3.0, dysk twardy o pojemności 320GB oraz 4 GB RAM (co ciekawe, dopakowanego przez sklep, a nie producenta, który dawał maksymalnie 2 GB), trzeba było dorzucić wspomniane wcześniej 400 zł. „Cóż” – pomyślałem – „za jakość trzeba płacić” – i z ciężkim sumieniem dokonałem przelewu.

Przyznam Wam szczerze, że dzisiejsza seria Automobili Lamborghini to już nie to samo co kiedyś. Drewno? Skóra? Doskonałe parametry? To może System Operacyjny z najwyższej półki? Niestety, VX6, jak też VX6S to ładne plastikowe pudełeczka, z 64-bitowym procesorem sterowanym za pomocą 32-bitowego Windowsa 7 Home Premium. Całe szczęście, że mam swojego Win7 Pro 64-bit z MSDNAA (studia) - inaczej, na co mi 4 GB RAM-u? Owszem, są elementy wyróżniające, jak np. piękne logo serii na klapie, czy też lustrzana plakietka z nazwą serii między dwoma przyciskami zasilania. Ale już touchpad to porażka – zbiera tłuszcz, palec nie może wykonywać płynnych, śliskich ruchów, jak na wykonanych z gorszych materiałów urządzeniach niektórych konkurentów. Plastik w miejscu oparcia nadgarstków oraz dookoła klawiatury (jest to monolit) zbiera tłuszcz w sposób jeszcze bardziej nieprzyjemny – nie daje się go bowiem zmyć, no chyba, że skorzystałbym z jakiegoś środka czyszczącego, a i w to wątpię. Gwoździem do trumny jest twardy dysk, który zamknięty szczelnie w obudowie jest dla mnie niedostępny do chwili zakończenia gwarancji, a i po niej ciężko będzie wymienić go na SSD – wymagane jest do tego celu „rozprucie” połowy komputera, co w przypadku 1215N kolegi skończyło się uszczerbkiem na zdrowiu kilku zatrzasków (niech spoczywają w pokoju…).

Dlaczego więc, pomimo tej całej fali krytyki, wybrałem VX6? Inne netbooki były za słabe, a 1215N nie miał korzystnych recenzji co do jakości elementów zewnętrznych. Potrzebowałem małego komputerka o mocy pozwalającej mi na swobodną grę w starsze tytuły, oraz w miarę wygodną pracę biurową / internetową. 4-6 godzin na baterii również nie były tragicznym wynikiem, choć ASUS mógł się bardziej postarać. No tak czy siak, jestem z niego w miarę zadowolony. W miarę, zważywszy na ostatnie wydarzenia.

Klawiatu[ctrl+v]a

No, w końcu, treść. Trochę przesadziłem ze wstępem, uznajcie go jednak za krótką recenzję tego sprzętu. Jak się pewnie domyślacie, coś się w VX6 popsuło. Rzut oka na tytuł wskazuje, że chodzi o klawiatu… klawiatu… klawiatuę. Klawiatuę. Chorobcia, co z tą literką „R”?!

Przez jakiś czas zmuszony byłem korzystać z systemowego schowka, celem pisania tej literki, a do logowania się do systemu wykorzystywałem klawiaturę ekranową. Nie miałem po prostu kiedy złożyć reklamacji. Na szczęście nie trwało to długo i w końcu sprzęt zgłosiłem producentowi (jak się okazało, nie istnieje tu gwarancja sklepu i producenta, a jedynie ta druga, stąd też wysłanie sprzętu do sklepu skończyłoby się przedłużeniem procesu reklamacji o ok. 2 tygodnie i obciążeniem mnie kosztami transportu do sklepu). Wyobrażacie sobie mój zawód, kiedy zrozumiałem, co się właśnie dzieje? Reklamuję sprzęt, który kupiłem za wyższą cenę tylko po to, żeby go nie musieć reklamować. W efekcie, okazało się, że pieniądze wrzuciłem w błoto…

Zgłoszenie przyjęte. Pakowanie.

Mija kilka godzin od zgłoszenia. Zostaje wezwany kurier. Tu pojawia się pierwszy problem – netbooka trzeba spakować. W czasie jego rozpakowywania, regularnie wykonywałem zdjęcia, aby wiedzieć jak go spakować ponownie w razie reklamacji (przyzwyczajenie).

Jak można zauważyć, na jednym ze zdjęć spod czarnego worka prześwituje złote logo Automobili Lamborghini (jest ono wypukłe, stąd dobrze je widać). Netbook stoi zatem na nóżkach, klapą do góry, i przytrzymywany jest przez zamknięte boczne klapy wnęk pudełka. Jest to fabryczny sposób pakowania, co w tamtym czasie potwierdziłem w rozmowie ze sklepem. Dlaczego o tym wspominam?

UWAGA!!!
W przypadku pakowania komputera w oryginalny karton prosimy o umieszczenie go w taki sposob, by spód komputera zwrócony był w górę opakowania. Prosimy o umieszczenie oryginalnego opakowania w dodatkowym kartonie, w przeciwnym wypadku sprzęt może ulec w transporcie uszkodzeniu, którego nie obejmie usługa gwarancyjna.
Ciekawe, nie sądzicie? Producent pakuje sprzęt w określony sposób, a serwis nakazuje mi zapakowanie go zupełnie na opak? Ktoś mi powie, o co tu chodzi? Zalatuje mi tu smrodem działania na niekorzyść klienta – problem w tym, że nie wiadomo przez kogo – przez producenta, czy przez serwis.

Z wrodzonej przezorności, wykonałem telefon do Pomocy Technicznej ASUS Polska. Ciekawostką jest, że jako Polak, nie mam żadnego innego kontaktu z firmą ASUS – formularze, nawet na stronach zagranicznych ASUS, po wybraniu kraju zakupu komputera przesyłają wiadomość do tego konkretnego kraju, natomiast linie telefoniczne nie przyjmują połączeń międzynarodowych. Pomoc techniczna przez chat z producentem? Owszem, ale tylko na terenie USA i Kanady. Dla Polaków zostaje tylko i wyłącznie Pomoc Techniczna ASUS Polska (infolinia, mail, chat), bezpośrednio do producenta nie można przesłać nic. Odbiegłem jednak od tematu – po co dzwoniłem? Chciałem dowiedzieć się, czy mam zapakować komputer zgodnie ze zdjęciami, czy zgodnie z opisem z generowanego automatycznie maila. Konsultant potwierdził moją wersję, uzasadniając ją tym, że informacja dotyczy pozostałych komputerów serii EeePC. Poinformował mnie, że są one pakowane asymetrycznie, co może powodować zagrożenie uszkodzeniem (więc czemu są tak pakowane – ciśnie się wręcz na usta), natomiast modele Lamborghini są pakowane centralnie, co je dodatkowo zabezpiecza.

Dodajmy do tego moje własne uzasadnienie – podłoże jest proste, natomiast klapa nieregularna, delikatna, i w dodatki ma wypukłe logo serii, które przyjmowałoby nacisk punktowy przy ustawieniu komputera do góry nóżkami. W efekcie, postanowiłem nie zastosować się do ostrzeżenia z maila, słuchając przy tym porady konsultanta (który przecież kłamać nie może) – komputer ustawiłem zgodnie z moimi zdjęciami. Zasilacz po lewej, w osobnym worku, kabel do zasilacza w osobnym, również po lewej, komputer pozbawiony akumulatora zapakowany do swojego czarnego worka, z osłoną klawiatury i ekranu na swoim miejscu. Prawa komora kartonu zajęta przez baterię w swoim oryginalnym worku, razem z notatką bezpieczeństwa dodawaną do niej standardowo. Zostawiłem ją tam w sumie odruchowo, zresztą tak jak wymaganą kopię rachunku i kartę gwarancyjną oraz rozszerzoną informację reklamacyjną wraz z zawartością paczki i uwagami (formularz online ma ograniczoną liczbę znaków). Pozamykałem kartonowe komory, umieściłem komputer klapą do góry, zamknąłem karton, zakleiłem taśmą klejącą w miejscu plomby producenta, umieściłem w drugim pudle wykorzystując oryginalne, również kartonowe, dystanse, wszystko zakleiłem, owinąłem papierem, oznakowałem, zabezpieczyłem taśmą wszelkie łączenia i narożniki. Taką paczkę następnego dnia odebrał kurier.

Dwa dni później…

…było po wszystkim. Naprawdę! Naprawili go! W 2 dni! Co to za filozofia, rozebrać nierozbieralny komputer, wymienić w nim całą klawiaturę, i złożyć to od nowa, bez uszkodzenia… No przecież każdy by to potrafił!

Tak, specjalnie ironizuję, byłem bowiem pod wrażeniem. Serwis uporał się z moim problemem błyskawicznie. Byłem niezwykle zadowolony, i już chciałem pisać pieśni dziękczynne dla ASUSa, jednak…

Odbiór

W poniedziałek (sprzęt wysłano w piątek) nie mogłem być w domu. A kurier i tak musiałby do mnie przyjechać. Sąsiadów nie było, wiec praktycznie nie miałem szans odebrać komputera. Kuriera by to oczywiście rozzłościło – to już nie te czasy, gdy można było się telefonicznie dogadać, żeby przyjechał następnego dnia, a tego dnia paczkę przetrzymał. O nie, teraz każdy kurier jest sprawdzany, zapewne przez GPS, gdzie się znajduje, o jakiej godzinie, i czy dostarczył paczkę. To wszystko niby dla naszego dobra, ale… no ale. Ale taki kurier musiałby przyjechać, odbić się od drzwi, i spróbować następnego dnia. Zwróćmy tu też uwagę, że Poznań jest w chwili obecnej tragicznie rozkopany, stąd przejazd do mojego domu nie jest najbardziej szczęśliwy dla pracownika firmy kurierskiej. Ostatecznie, zmieniłem więc punkt dostawy na magazyn UPS na drugim końcu Poznania. Może i nie było to opłacalne finansowo (sam musiałem po swoją paczkę jechać, gdyż ASUS nie wykupił usługi natychmiastowej z weekendami, a standardową), ale przynajmniej miałem komputer 3 dni przed czasem, oraz zadowolonego kuriera (a to moim zdaniem ważne, aby ludzie z naszego otoczenia byli zadowoleni i z przyjemnością z nami współpracowali). Ja ułatwiam jemu pracę, on ułatwia mi życie – wszyscy zadowoleni.

No dobra, gdzie jest haczyk? Po pierwsze, komputer wrócił zapakowany tak, jak zapakowany być nie powinien – do góry nóżkami, opierając się brzegiem klapy o narożnik kartonu, z wystającym poza wewnętrzny karton workiem, z otwartą jedną z kartonowych komór (które po zamknięciu „ściskają” komputer), władowaną w niego baterią, osłoną ekranu i klawiatury zgniecioną gdzieś w otwartej komorze… wszystko na odwal. Z tego względu, razem z kurierem dokładnie obejrzeliśmy wszystko. Choć w sumie, to bardziej poprawnym stwierdzeniem byłoby, że obejrzałem ja. Kuriera interesowały jedynie kartony – jeśli one nie noszą śladów uszkodzeń, kurier nic nie zrobi.

Kurierzy

Tu jest ciekawa kwestia. Zarówno kurierzy DPD, jak i UPS, trzymają się zasady, że liczy się karton. Nie wiem jak z innymi firmami, jednak nie jednego kuriera gościłem, i sytuacja jest powtarzalna w różnych województwach, miastach, regionach. Jak karton nie jest uszkodzony, odmawiają przygotowania protokołu. Jakieś 2 lata temu, protokół mogłem spisać nawet, jeśli w nienaruszonej paczce brakowało np. jednej książki (z winy sprzedawcy). Dziś, mimo, że regulaminy się nie zmieniły, odmawia mi się takiego czegoś. A sklepy nadal oklejają swoje paczki taśmą z napisem proszącym o rozpakowanie paczki przy kurierze i spisanie protokołu w razie uszkodzeń lub braku czegokolwiek. Jak to więc jest? Kto ma rację? Kurierzy, mówiący „nas interesuje karton” oraz „nie, nie mamy nożyka / czasu celem rozpakowania paczki”, czy sprzedawcy, proszący o wykonanie tej czynności i składający odpowiedzialność na barki kuriera?

Ha-ha-haczyk…

Wracając do haczyka – niestety, dopiero w domu zobaczyłem, że sprzęt wrócił jednak uszkodzony. Już pominę kwestię, że zgubiono notatkę dołączaną do baterii – przecież to „śmieć”, prawdę mówiąc. Ktoś z Was to czytał? Widocznie serwis doszedł do wniosku, że nikt (ja mam odmienne zdanie). Niemniej, podnosząc komputer, zauważyłem, że bateria nie trzymała się tak, jak powinna – odchyliła się lekko w ręce. Szybka inspekcja (zdjęcia poniżej) objawiła straszną prawdę: jeden z zatrzasków był poważnie ułamany (choć uszkodzeniu uległy chyba oba).

Kto był winny? Kurier, którzy mógł rzucić paczką? Kto wie, choć komputer przecież został zapakowany „poprawnie”, zdaniem serwisu i notatki z maila… To może winne jest jednak pakowanie? Wiecie, bateria w komputerze, albo ułożenie, składające całą siłę nacisku na klapę komputera i (może?) baterię? Obie wersje wykluczyłem – paczka nie nosiła śladów uszkodzeń, a komputer na baterii się nie opierał (prędzej spodziewałbym się uszkodzenia ekranu, czy to od kartonu, czy to od niezabezpieczonej klawiatury). Pozostała jedna wersja – wkładając baterię, pracownik serwisu uszkodził zatrzaski. Nieistotne jak, po prostu była to jedyna możliwa wersja. W międzyczasie, nikt inny baterii nie wkładał do komputera, a gdy ja ją wyciągałem, zatrzaski były całe.

Co powie tata?

Zadzwoniłem natychmiast do Pomocy Technicznej ASUS Polska. Odebrał Pan Jacek B. Zaniepokoił się sytuacją, poprosił o zdjęcia celem potwierdzenia sprawy i rozpatrzenia, czy będzie to traktowane jako uszkodzenie mechaniczne, czy też jako zaniedbanie (innymi słowy, określi, czy moje roszczenia są zasadne). Wykonałem zdjęcia (tak, to te powyżej), materiał filmowy, wszystko to udostępniłem Panu Jackowi drogą mailową.

Przez następnych parę dni, walczyłem o otrzymanie odpowiedzi (miała nadejść „natychmiast”). W końcu, w trakcie jednej z rozmów telefonicznych, Pan Jacek przez chat wewnętrzny podał innemu pracownikowi infolinii informację, że mam wysłać sprzęt do serwisu, gdyż zdjęcia za wiele nie mówią (jak go o tym ostrzegałem telefonicznie, informował, że wystarczą do podjęcia decyzji), a oni zdecydują co dalej. A gdzie obiecane potwierdzenie, czy jest to roszczenie zasadne, czy nie?

Zasadne, czy nie zasadne – oto jest pytanie!

No cóż, zadowolony, czy też nie, zapakowałem komputer ponownie. Ponownie zgodnie z oryginalnym pakowaniem. Dodałem jeszcze fragment folii bąbelkowej, aby dodatkowo zabezpieczyć klapę komputera (założyłem, że może się ona przydać w razie ponownego „dziwnego” pakowania ze strony serwisu). Wystosowałem też do serwisu list (załączyłem go w pudełku). O jego treści, jak i o dalszych wydarzeniach, poinformuję Was w następnej części.

Może zepsuję Wam zabawę w detektywów, ale aby nie godzić w renomę firmy ASUS, napiszę, że komputer do mnie wrócił. Został naprawiony w ramach gwarancji. Ale spokojnie, jest jeszcze parę informacji, których nie wyjawiłem, a które przedstawię Wam w części drugiej ;) Ot, jakie kroki podjął ASUS względem mnie, jak został zapakowany komputer tym razem, co i jak zostało wymienione…

A zatem – do następnego odcinka!
 

sprzęt hobby inne

Komentarze

0 nowych
Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #1 09.01.2012 08:31

O stary ty to masz szczęście...

Mantarak   3 #2 09.01.2012 12:55

Swego czasu naprawiałem sprzęt RTV i powiem, że była grupa klientów, którym wszystko się psuło. Jak przychodziłem do kolejnej naprawy to słyszałem:
- A wie pan, pralka (samochód, wideo) też mi się popsuła.
Z czego to wynika to trudno powiedzieć. A nie były to osoby mające dwie lewe ręce.

Ave5   8 #3 09.01.2012 14:05

"Zarówno kurierzy DPD, jak i UPS, trzymają się zasady, że liczy się karton"

Sprytni, nie chcą skończyć jak Hanka ;]

http://www.youtube.com/watch?v=AjSEC9r6T50

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #4 09.01.2012 14:36

Ja mam lapka ,3 telefony, mikrofalówkę, monitor, dysk i telewizor właśnie firmy Samsung :) I wszystko działa, po prostu nie ma reguły. Zakładam że wszystkie wadliwe rzeczy kupuje NRN :)

qbap   7 #5 09.01.2012 14:57

@Pangrys

Słuszne wnioski xP

xomo_pl   20 #6 09.01.2012 15:01

jak ja swojego odbierałem to kurier cierpliwie czekał aż sprawdzę czy laptop wrócił z serwisu w takim samym stanie. Myślę, że mu się po prostu nie chciało i tyle...
Kwestia telefonów do kurierów- zależy to od tego czy np wysyłający poda nr do klienta czy nie.
Jak wysyłałem swojego do naprawy to Sony nie podało nr do mnie i kurier był przez to dopiero na kolejny dzień. Nie omieszkałem im powiedzieć co o tym myślę i z powrotem kurier już miał mój numer.

Swoją drogą to kiepski ten serwis jest skoro nie dają własnych kartonów: jak oddawałem swojego to przyjechał kurier ze specjalnym pudełkiem (karton od laptopa z zakupu się niespecjalnie nadaje na wysyłki IMO). Druga sprawa to po co dawać im baterię, gdy to w niej nie ma problemu?
Sony np wyraźnie informuje żeby oddawać tylko sprzęt bez baterii, kabli, papierów i innych...

freeq52   8 #7 09.01.2012 15:08

Końcówką zrypałeś stary... Świetnie się czyta, ale nie wybaczę Ci, że zepsułeś mi dobrą telenowelę :D

SalcefiX   7 #8 09.01.2012 15:10

Czytając Twoje przygody z naprawą kompa z czystym sercem mogę polecić serwis firmy Dell. Zepsuł się touchpad, zgłosiłem, następnego dnia przyjechał spec i od ręki, przy kawce wymienił pół kompa. Po czym podziękował i wyszedł. Całość trwała może z 30 minut.

  #9 09.01.2012 15:25

@SalcefiX
Dokładnie, czasem lepiej dopłacić 100-200 zł do gwarancji NBD i mieć serwis w domu niż gdzieś odsyłać laptopa. I nie ma znaczenia co się zepsuje.

  #10 09.01.2012 15:32

ech, powiem tak: sam od pewnego czasu mam podobne odczucia: że jakieś 80-90% sprzętu, który kupuję, jest po prostu wadliwy. Miałem już parę takich rzeczy, jak choćby słuchawki na Bluetooth od Nokii - goniłem 2 miesiące do sklepu i z powrotem, aż w końcu oni "wymiękli" i zwrócili pieniądze. Co do wpisu: lekko się czyta, z zainteresowaniem - czekam na kolejne części :]

  #11 09.01.2012 16:06

Byś chociaż klucz do windowsa jakoś zamaskował.

DawidDS4   5 #12 09.01.2012 16:47

Szkoda, że nie wystawiłeś od razu części 2 ;)

NRN   9 #13 09.01.2012 17:01

Nie wstawiłem, bo nie miałem kiedy jej napisać :P Stąd urwałem w połowie ;)

@zomo_prl, laptopa kupiłem wysyłkowo, więc dla mnie karton, czy też pakowanie na własną rękę, to nie problem :P Acz owszem, zawsze milej jak robią wszystko sami. Podziwiam Dell za serwis w domu, no ale cóż, nie mieli w swojej ofercie takiego netbooka ;P

Jednak co do baterii - pierwsze uszkodzenie dotyczyło klawiatury. Mogłem nie wysyłać baterii lub zasilacza, jednak wówczas mogliby powiedzieć, że albo bateria im się rozładowała, albo, że nie ma baterii i nie mogli sprawdzić czy problem jest powtarzalny na zasilaniu bateryjnym bez zasilacza. Totalny bezsens, wiem, ale aby oni mogli wykonać swoją diagnozę, musiałem wpakować wszystko.

Za drugim razem, kiedy chodziło o uszkodzenie zatrzasków, mogłem nie wysyłać zasilacza. Tylko to by nie zmieniło nic :P Choć ciekawym jest fakt, że mimo naprawy zatrzasków, obkleili zasilacz (wcześniej obklejali tylko jego worek), i wyraźnie był on do czegoś użyty (ja go wysłałem rozłączonego, a oni przysłali z podłączonym kablem do sieci elektrycznej). Zastanawiające, nie? :P No chyba, że sprawdzali, czy bateria się ładuje (jest styk) po naprawie - to wtedy byłaby to ważna procedura testowa i dobrze, że wysłałem zasilacz ;)

PS Pangrys, no żeś mi człowieku dowalił... Dobre :P

TheUsh   7 #14 09.01.2012 17:33

Ekhm, ekhm :D NRN, sesja za pasem, projektów w brud, a ty teksty piszesz? :D

command-dos   17 #15 09.01.2012 18:43

Kolega opowiadał, jak w jego poprzedniej firmie, której pracował, rozpatrywano podania o pracę. Głównie chodziło o czas, a podań było do rozpatrzenia sporo. Wchodzi prezes do działu rekrutacji i pyta: i co? mamy pracownika? Panie prezesie, jest tak dużo podań, że nie zdążyliśmy wszystkich przejrzeć... Prezes nic nie powiedział, wziął w rękę 3/4 podań z kupki jeszcze nie przerobionej i wrzucił do kosza. Ależ co pan robi, tam mogły być wartościowe osoby, na co odpowiedział: pechowców nie przyjmujemy - po czym wyszedł. @NRN - Ty wiesz, na której kupce byłoby Twoje podanie? ;) Sorry, ale nie chciałbym, żebyś cokolwiek, kiedykolwiek, o ile będzie taka możliwość, kupił coś ode mnie ;)

NRN   9 #16 09.01.2012 19:30

@command-dos, och, jakże mi przykro :P

@TheUsh, Karol, weź sobie spójrz na godzinę wpisu, a później na kalendarz :P Pomyśl, co mogło się stać, że o tej porze pisałem na DP zamiast robić np. KCK lub SBD2.

djfoxer   17 #17 09.01.2012 19:54

Jest tak w sumie, że jak nic nie kupujesz to i nigdy nie trafisz na jakiś kiepski egzemplarz. Co innego, że niektórzy mają pecha wrodzonego (vide command-dos :P). Kupiłeś coś co Ci działa? :P

Odnośnie kurierów. Okazuje się, że zapisy o "rozpakowanie paczki przy kurierze i spisanie protokołu w razie uszkodzeń lub braku czegokolwiek" są w rejestrze klauzul niedozwolonych UOKiK. Więc w tym przypadku Kurier ma racje. Przesyłka (karton) jest cały, więc nie ma czego spisywać. Jeśli w środku czegoś brakuje to już do sprzedawcy pretensje trzeba zgłaszać.Protokół kuriera nie jest potrzebny do złożenia reklamacji. ( http://www.administrator24.info/artykul/id2131,uokik-uzaleznianie-reklamacji-prz...- )

command-dos   17 #18 09.01.2012 20:30

@djfoxer - część rzeczy, które zakupiłem miały wadę, o których wiedziałem: pug 206 był bity, źle zrobiony - cana była ok, więc wziąłem. Laptop acer z rozwalonym dyskiem. Dokupiłem dysk, który i tak się zepsuł - został sam laptop bez dysku i... tak jest do dziś ;) Ale, ale, ciekawostka: kupiłem uszkodzony netbook hp mini :) w opisie było "odpala". Wziąłem za 3 stówki. Wszystko w nim działa bez zastrzeżeń! Owszem, obudowa wygląda, jakby po nim przejechał T34, ale wszystko działa ;) TV szajsung crt po siedmiu latach działa jak nowy (po jednej naprawie za 30zł - zimny lut). Telefon szajsung avilla - działa ponad rok, eee, co ja tam jeszcze kupiłem? Używaną konsolę PS2 - działa, piec, piekarnik, lodówka, zmywarka, okap :) działa. Jedno, co kupiłem całkiem zepsute, to buraczki tarte z Inter Marche :)

matzu   5 #19 09.01.2012 20:43

@djfoxer
Dzięki za ten link.

djfoxer   17 #20 09.01.2012 20:52

@command-dos
To masz szczęście i/lub dobrego nosa. Chociaż z buraczkami to niewypał jak nic :P
Ja używanego Jazza mam, 2 lata szukałem zanim znalazłem, służy bez zastrzeżeń. Mam też grafę po wypiekaniu, która nie powinna działać, mimo wszystko MW3 ciągnie bez przywieszeń. Z nowych urządzeń wszystko się sprawuje idealnie. Nie ma reguły :)

djfoxer   17 #21 09.01.2012 20:55
xomo_pl   20 #22 09.01.2012 21:08

@NRN:
"Jednak co do baterii - pierwsze uszkodzenie dotyczyło klawiatury. Mogłem nie wysyłać baterii lub zasilacza, jednak wówczas mogliby powiedzieć, że albo bateria im się rozładowała, albo, że nie ma baterii i nie mogli sprawdzić czy problem jest powtarzalny na zasilaniu bateryjnym bez zasilacza. Totalny bezsens, wiem, ale aby oni mogli wykonać swoją diagnozę, musiałem wpakować wszystko."

Tylko co ma klawiatura do baterii, hę?
jeśli serwis chce wszystko dostać to trzeba wysłać, mimo że to głupie....

NRN   9 #23 09.01.2012 21:27

@zomo_prl, a jak zamierzasz sprawdzić, czy klawisz działa, nie rozmontowując komputera (koszt robocizny) i nie mając źródła zasilania? :) Bez paliwa, nawet Lamborghini nie dowiezie Cię do celu.

@djfoxer, dzięki, rozwiałeś moje wątpliwości :) Niemniej, zawsze byłem przyzwyczajany, że jedną z zalet kuriera jest to, że przy nim rozpakowuję paczkę i wraz z nim dokonuję inspekcji, w przeciwieństwie do Poczty (która już raz rzuciła moją paczką na podjazd, tak jak to miało miejsce na filmiku z kurierem FedEx i monitorem Samsung na YouTube). Stąd moje zdziwienie...

sla17   7 #24 09.01.2012 21:33

Nie zazdroszczę. Na szczęście (i mam nadzieję, że ono mnie nie opuści) tylko raz miałem problem ze sprzętem. Z telefonem - Samsungiem F250. W ciągu roku od zakupu telefon był u mnie może z 5 miesięcy. Za pierwszym razem poszła taśma od ekranu. Za drugim razem zepsuł się czytnik kart pamięci - wyszło na to, ze to ja zawiniłem trzymając tam kartę pamięci. Wymieniłem u nich czytnik za 75zł. Telefon przyjechał, ale nie dostałem go bo musieli odesłać bo jakieś pieczątki nie przybili w Warszawie. Dostałem i okazało się, że po kilku tygodniach czytnik znowuż siadł - znowu wysyłka na gwarancję. Po miesiącu wrócił, "naprawili" chociaż i tak chodził jak chciał. Jako, że nie korzystałem z czytnika aż tak często olałem to, potem zaczęła szwankować klawiatura - miał na dniach znowuż mieć wycieczkę, ale skradziono mi go. Najbardziej awaryjny sprzęt jaki kiedykolwiek miałem - niestety. Mam nadzieję, że był to mój pierwszy i ostatni raz z takim awaryjnym sprzętem (sam telefon jako telefon złym nie był jak na tamte czasy). Ciekawy jestem, jak się sytuacja rozwinie u ciebie ;)

command-dos   17 #25 09.01.2012 21:51

@sla17 - hłehłehłe - dobrze, że go nie wysłałeś z tą klawiaturą, bo zapewne by powiedzieli, że zły numer wykręcałeś. BTW - szajsung D900i służy nam do dziś, tylko trza sima doładować (o cholera, właśnie walnął o glebę). Samsung E250 leży gdzieś tam na szafie - ten nie działa, jak należy, ale pływał w kiblu. Jak na takie nurkowanie, to i tak dobrze chodzi ;) z tego co pamiętam, to bateria słabo trzyma... Znajoma też wymieniała tasiemkę w E250. Ale to przy zakupie wliczasz w koszty, tak samo, jak robotę z zawieszeniem przy zakupie peugeota ;) Mimo wszystko, następnym wozidłem (o ile będzie mi dane powybrzydzać) będzie peugeot, a telefon to szajsung - wiem czego się spodziewać, a zalety są duuużo większe od wad :)

xomo_pl   20 #26 09.01.2012 22:33

@NRN | 09.01.2012 21:27
a jak zamierzasz sprawdzić, czy klawisz działa, nie rozmontowując komputera (koszt robocizny) i nie mając źródła zasilania? :) Bez paliwa, nawet Lamborghini nie dowiezie Cię do celu.

jakoś np Sony nie ma z tym problemu- baterii i zasilacza się wysyła do nich, no chyba, że np reklamujemy baterię to wtedy tak, Sony po prostu najpewniej korzysta z własnych zasilaczy/ baterii podczas serwisowania sprzętu. Na pewno włączają komputery bo dostaje się raport z diagnostyki, z resztą, dziwne by było gdyby nie włączali tylko naprawiali i odsyłali :)
A co do rozmontowywania / robocizny to nie bardzo wiem ocb Tobie tu- nigdzie nie pisałem o rozbieraniu..

Rozporządzenia rozporządzeniami a wszystko zależy od człowieka, czy mu się chce czy nie chce czekać aż ktoś sprawdzi paczkę w środku...

WODZU   16 #27 09.01.2012 23:05

"90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy."

Może kupujesz sprzęt sugerując się w głównej mierze ceną? Nie wiem, strzelam. Mnie tylko raz zdarzył się wadliwy sprzęt (okap kuchenny Gorenje DKK 900 MB), a sporo kupuję przez internet.

zoso71   8 #28 10.01.2012 00:03

Możesz rozszerzyć/wyjaśnić myśli:
"stąd też wysłanie sprzętu do sklepu skończyłoby się przedłużeniem procesu reklamacji o ok. 2 tygodnie i obciążeniem mnie kosztami transportu do sklepu)." ??

NRN   9 #29 10.01.2012 01:35

@zomo_prl, tak, wiem, że zarówno Dell jak i Sony (możliwe, że także MSI, nie zdziwię się jak większość) wyznają zasadę, że należy im wysyłać tylko element z uszkodzeniem, a np. oni się zasilaniem zajmą. Niestety, ASUS żąda wysłanie wszystkich elementów, które są z problemem powiązane i pozwalają go zdiagnozować.

Polski serwis ASUSa jest tak naprawdę podwykonawcą. Jest to firma NMC-PE, o której można poczytać tutaj: http://www.nmc-pe.pl/ . Ja osobiście znalazłem coś takiego: http://www.nhl.pl/index.php?showtopic=1434 . Dotarłem do drugiego posta, dalej czytać nie zamierzam, szkoda mi nerwów ;)

@WODZU, nie, o dziwo nie ceną, choć robię wszystko, aby ją zminimalizować. Przyznam szczerze, że Lambo to jeden z niewielu wyjątków, gdzie postanowiłem zakupić coś, co w teorii powinno być najlepsze na rynku w ważnych dla mnie kategoriach, zamiast skierować się ku w miarę racjonalnemu optimum.

@zoso71, oczywiście, że mogę. Pierwsze kroki w sprawie reklamacji skierowałem do sklepu, gdyż obsługiwali oni pierwszą reklamację dotyczącą kopiowania systemu backup z Lambo. Wina okazała się leżeć po mojej stronie - pechowo 3 napędy zewnętrzne podłączane do dowolnego z portów USB (zarówno 2.0 jak i 3.0) nie obsłużyły systemu. Po powrocie z serwisu sklepu (w obie strony na mój koszt - mój błąd, moja kasa) spróbowałem czwartego napędu i ten zaskoczył w USB 2.0 tak jak powinien.

Wracając do tematu, sklep stwierdził, że ten komputer, podobnie jak spora część ich towarów, jest objęty jedynie gwarancją producenta na podstawie karty gwarancyjnej. Sprzedawca może rozpatrywać moje zgłoszenia odnośnie niezgodności towaru z umową (zgodnie z odpowiednią ustawą), jednak za reklamacje odpowiada gwarant, czyli w tym przypadku producent lub jego lokalny przedstawiciel (filia, dystrybutor). Zgodnie z prawem, gwarant jest zobowiązany pokryć koszty transportu do oraz od niego względem nabywcy. W sytuacji, gdy wysyłam sprzęt do sprzedającego, a następnie on obsługuje reklamację, zwrot otrzymam jedynie za powrót paczki do mnie (zgodnie z regulaminem sklepu). Za wysyłkę paczki do sklepu zapłacę, niestety, ja. Ponadto, transport do sklepu skończy się wstępną diagnozą w ich serwisie, po czym po stwierdzeniu braku możliwości dokonania naprawy, wysłaniem do ASUSa. Czas transportu rośnie dwukrotnie, czas naprawy nie wiadomo o ile.

Oczywiście, to wszystko może być wynikiem wprowadzenia mnie w błąd. Ostatnio nie mam czasu nad tym rozmyślać. Posłuchałem jednak rady pomocy technicznej sklepu oraz ASUSa i wysłałem to bezpośrednio do tych drugich. No i koniec historii ;)

sla17   7 #30 10.01.2012 07:36

@command-dos - wiem, kolega też miał E250 i nie raz spadł, siadł na niego, rzucił, wylał herbatę i działał, dopóki swojego żywotu nie zakończył wylatując z okna i trzaskając się o bruk :D Ale szczerze mówiąc, gdybym wybierał telefon z Androidem - to byłby to Samsung :D

zoso71   8 #31 10.01.2012 08:55

@NRN - ufff.. jak dobrze jest się nie rzucać, zanim nie spyta się "dlaczego" :-D
Twoje zdanie (cytat) nie wskazywała, że masz tę wiedzę, którą przedstawiłeś w odpowiedzi. Jest nieźle ale niestety nie do końca.

"jednak za reklamacje odpowiada gwarant, czyli w tym przypadku producent lub jego lokalny przedstawiciel (filia, dystrybutor)."

Przy reklamacji u sprzedawcy w ramach niezgodności towaru z umową nie jest tak jak napisałeś. To sprzedawca wobec Ciebie odpowiada za reklamację i nie musisz się interesować jak on to zrobi. Może nawet wymienić od ręki na nowy towar. Nie masz też obowiązku dostarczać mu gwarancji w takim przypadku.

"W sytuacji, gdy wysyłam sprzęt do sprzedającego, a następnie on obsługuje reklamację, zwrot otrzymam jedynie za powrót paczki do mnie (zgodnie z regulaminem sklepu). "

Przy reklamacji u sprzedawcy i uznaniu jej jako zasadnej sprzedawca ma obowiązek pokryć koszty dostarczenia w obie strony i nic do tego regulaminowi jego sklepu ;-)

Kurczę.... mam plany na parę wpisów, które to nie za bardzo mi wychodzą ;-P , ale chyba będę musiał się sprężyć i ruszyć to i m.in. zahaczyć o ten temat (on też jest w tych planach ;-)

oprych   12 #32 10.01.2012 13:31

Tak jak zoso pisze, a już chybia ktoś CI to wypominał wcześniej.

Należy wyróżnić dwie odrębne rzeczy (w przypadku jeśli kupiłeś na osobę fiz.):
1. niezgodność towaru z umową
2. gwarancję

W pierwszym przypadku to sprzedawca odpowiada, a w drugim producent sprzętu

Trzy ważne uwagi, które już CI chyba kiedyś pisałem:
1. Przy zgłoszeniu klient MA PRAWO WYBRAĆ czy korzysta z gwarancji czy niezgodności towaru z ustawą. A sprzedawcy najczęściej nie wiedzą, albo nie rozróżniają tego faktu.
2. Jeśli do danej usterki np. problem z klawiaturą, skorzystałeś z gwarancji, to tego samego problemu nie możesz zgłaszać na niezgodność.
3. Jeśli kupiłeś na firmę np. ojca :) to nie możesz skorzystać z niezgodności, a z rękojmi - co moim zdaniem jest korzystniejsze...

W przypadku skorzystania z niezgodności z towarem, ty się nie przejmujesz niczym, nie musisz mieć gwarancji, wystarczy dowód zakupu

xomo_pl   20 #33 10.01.2012 15:56

Podejrzewam, że sklep powiedział, że naprawami gwarancyjnymi się nie zajmuje bo tego nie robi praktycznie żaden sklep jeśli chodzi o laptopy (co najwyżej wyślą do serwisu) ale jeżeli zgłosisz na niezgodność towaru z umową to muszą się tym zając.
Jeśli sprzęt jest w miarę nowy to najlepiej zgłosić się do sprzedawcy- w dużym stopniu jest szansa na nowy egzemplarz. Żeby dostać nowy na gwarancji musi się 3x to samo zepsuć, przy niezgodności wystarczy zwykle raz.

NRN   9 #34 10.01.2012 19:39

@zoso71, o tym co napisałeś z niezgodnością towaru z umową wiem, i to potwierdziłem w komentarzu. Ale:
"Przy ***reklamacji*** u sprzedawcy i uznaniu jej jako zasadnej ***sprzedawca**** ma obowiązek pokryć koszty dostarczenia w obie strony i nic do tego regulaminowi jego sklepu ;-) "
Nie, przy reklamacji sprzedawca nie. Gwarant. Patrz: komentarz niżej (oprych).

@oprych, to właśnie próbuję napisać, ale za wszelką cenę zoso71 mi wmawia, że piszę coś zgoła innego -.- Czy to tak trudno zrozumieć, że nie zgłaszałem niezgodności towaru z umową, tylko reklamowałem sprzęt w ramach gwarancji, a więc nie było najmniejszego sensu w wysyłaniu tego do sklepu, który nie jest gwarantem?

@zomo_prl, sklep powiedział wszystko to, co napisał oprych. Dodali, że jeśli wyślę im to w formie gwarancji, pokryję koszty transportu w ich stronę, a jak w formie niezgodności towaru z umową, to oczywiście rozpatrzą to, ale będzie obowiązywała ta dłuższa ścieżka rozpatrywania. I wchodzi kwestia czasu, o której wspomniałem wcześniej.

xomo_pl   20 #35 10.01.2012 20:10

nie zauważyłem, że wybrałeś tą formę ze względu na czas.
Chciałbym jednak przestrzec przed ufaniem serwisom (a raczej infolini) co do długości naprawy: kiedy pierwszy raz oddawałem do naprawy laptop to też mówili 5-10 dni a gdy już oddałem to się okazało, że mają przestoje jakieś czy coś i trwało to 3 tygodnie koniec końców. Gdybym oddał na niezgodność to po 2tygodniach bym miał nowy laptop (działo si to 30 dni po zakupie więc nówka) a tak czekałem 3 tygodnie na naprawę. Więcej nie zrobię tego w przypadku nowych sprzętów i zawsze (oby nie) zgłoszę na niezgodność...
Przy drugiej naprawie poszło już bardzo szybko i planowo.
Trzeba mieć więc też trochę szczęścia przy oddawaniu na serwis.

zoso71   8 #36 10.01.2012 20:50

@NRN - nie próbuję nic wmówić, po prostu próbuję dojść do tego co chcesz przekazać, co zrobiłeś oraz określić jaki jest stan faktyczny. :-)

Wracając do kwestii: "Nie, przy reklamacji sprzedawca nie." Otóż tak: przy reklamacji w ramach niezgodności z umową sprzedawca uznając tę reklamację za zasadną ma obowiązek również pokryć koszta, które wymienia Art.8 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży:

"2. Nieodpłatność naprawy i wymiany w rozumieniu ust. 1 oznacza, że sprzedawca ma również obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, DOSTARCZENIA, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia."

No chyba że miałeś coś innego na myśli.

PS
Samo w sobie pojęcie "reklamacja" nie określa gdzie ją składasz, a zatem zdanie: "Nie, przy reklamacji sprzedawca nie" jest przynajmniej niepełne. Bo mogłeś mieć przecież na myśli: "Przy SKŁADANIU reklamacji u sprzedawcy z tytułu gwarancji". Wówczas stwierdzenie "Gwarant tak" będzie oczywiście prawdziwe, ale już przy zdaniu zakończonym "z tytułu niezgodności" już nie będzie.

Ja nic nie próbują wciskać to raczej Ty trochę niejasno opisujesz ;-P

NRN   9 #37 10.01.2012 22:16

@zomo_prl, na ustosunkowanie się do tego mają 14 dni. Mogą Ci np. wysłać informację, że zgłoszenie nie jest zasadne, lub wręcz przeciwnie, że jest. Albo nawet nie nie wysyłać - wówczas po 14 dniach będzie uznane za zasadne. ALE to nie znaczy, że po 14 dniach Ci wszystko wyślą ;) Na to mają nieco więcej czasu i już raz się o tym przekonałem.

@zoso71, nie ma takiego czegoś jak "reklamacja w ramach niezgodności towaru z umową". Masz reklamację na podstawie gwarancji lub zgłoszenie niezgodności (...). Może to i różnica w słownictwie, ale reklamacja to reklamacja, a zgłoszenie niezgodności to zgłoszenie niezgodności.

Odnośnie punktu który wskazałeś - tak, doskonale, trafiłeś, tyczy się on zgłoszenia niezgodności towaru z umową. Ale jak ja, powołując się na GWARANCJĘ, wyślę sprzęt do sklepu, wówczas sytuacja jest taka, jak Ci opisałem.

Nie ja niejasno opisuję, a Ty mylisz pojęcia reklamacji i zgłoszenia. Zgłoszenie niezgodności towaru z umową nie jest reklamacją i nie będzie. A jeśli faktycznie jest, to widocznie mam powalone słownictwo i wtedy przeproszę :P

zoso71   8 #38 10.01.2012 23:01

@NRN - "lub zgłoszenie niezgodności" i tak i nie. Jeśli się czepiasz mojej "reklamacji w ramach niezgodności" to ja się tak samo przyczepię "zgłoszenia". Oprzeć możemy się na ustawie, która nie wspomina ani o "zgłoszeniu" ani o "reklamacji". Ja kieruję się definicją reklamacji a tę można zgłosić do gwaranta lub sprzedawcy. I tu i tu trzeba określić ramy PRAWNE tego zgłoszenia. Jeśli zgłaszamy do sprzedawcy to "ramą" jest ustawa, a ta wskazuje "niezgodność towaru z umową". Poza tym samo zgłoszenie nic nie daje! To tylko zgłoszenie i nic więcej!

"Art. 9. 1. Kupujący traci uprawnienia przewidziane w art. 8, jeżeli przed upływem dwóch miesięcy od stwierdzenia niezgodności towaru konsumpcyjnego z umową NIE ZAWIADOMI o tym sprzedawcy. Do zachowania terminu wystarczy wysłanie zawiadomienia przed jego upływem."

Zatem zgłoszenie to nic innego jak zawiadomienie. Zawiadamiam, że towar jest w takim a takim aspekcie niezgodny z umową. Ale oprócz tego należy jeszcze wysunąć swoje żądanie sposobu doprowadzenia do stanu zgodnego z umową, a zatem: złożyć reklamację ;-P

Czy Ty czy ja mamy powalone słownictwo to już mały pikuś. Problem leży raczej w tym, że nie jest to jasno wskazane w ustawie.

Reasumując: nie chodziło o to że "moje ma być na wierzchu" co raczej to aby wskazać co i jak formalnie jest możliwe lub się odbywa. Stąd padło najpierw z mojej strony pytanie, a dopiero potem próba wyjaśnienia ;-)