Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Moja "walka z wiatrakami" - Logitech DiNovo Media Desktop Laser - cz. 1

Przyznam Wam bez bicia, tytuł jest przydługi. Pierwsza jego część to tytuł nowej serii na moim blogu (blagu? :P) opisującej moje zmagania z różnymi firmami. Druga część - o co konkretnie chodziło.

Słowem więc wstępu odnośnie tychże zmagań. Mam pecha, i to sporego. 90% sprzętu, który zakupię, jest fabrycznie uszkodzony lub wadliwy. Praktycznie w ciągu pierwszego miesiąca od zakupu, sporo spośród tych 90% ląduje na reklamacji. Pozostałe 10% to zbyt malutkie badziewia, żeby się o to martwić.

Co kreuje taki los? Nie mam bladego pojęcia. Po prostu tak jest i tyle. Możliwe, że ja uznaję za wady coś, co inni uznają za zwykłe zużycie lub po prostu umieją przeboleć. U mnie jest zasada: jak coś kupuję, to działa to co najmniej 2 lata bez "uszczerbku na zdrowiu". No i to by było na tyle, nic więcej.

Niniejszy wpis poświęcony jest części pierwszej moich zmagań ze sklepem ProLine.pl odnośnie zestawu Logitech DiNovo Media Desktop Laser (link do strony Support and Downloads - produkt wycofany z rynku). Ogółem, po zestawie za 666 zł z przesyłką (sic!) człowiek spodziewałby się: wysokiej jakości wykonania, 100% zgodności zapisów z pudełka ze stanem faktycznym, oraz dobrej gwarancji. Niestety, zarówno Logitech, jak i firma ProLine.pl dali mi ostro popalić w kwestii swojego podejścia do klienta...

Początek... końca?

Ten nieoryginalny podtytuł ma za zadanie jedno: wskazać, że tutaj znajduje się opis końca mojego zaufania do firmy Logitech. Do tamtego momentu, uważałem bowiem Logitecha za firmę solidną, prokliencką i tworzącą sprzęt wysokiej jakości. Moja pierwsza bezprzewodowa mysz optyczna była właśnie ich produktem, dość wspomnieć, że kosztowała 330 zł (MediaMarkt) i była naprawdę genialna w tamtym okresie czasu. Model? Szczerze mówiąc, nie pamiętam. Opakowania nie mam, a tabliczka pod myszą się nieco sfatygowała. Tak czy siak - była świetna.

Wróćmy jednak do rzeczy. Rzeczona mysz się szybko zużywała, a ja potrzebowałem czegoś lepszego, wygodniejszego. Zaczynała się moja pasja programowaniem (liceum) i potrzebowałem wygodnego zestawu do tworzenia - miękkiej, niskoprofilowej klawiatury i w miarę precyzyjnej myszy. Tak, tak, wiem, "prawdziwy programista napisze nawet w notatniku, a najlepiej korzystając z klawiatury IBM z 1992 roku i bez myszy", ktoś już mi to mówił. Bzdura, tyle na ten temat. Mam swoje potrzeby, więc je zaspakajam. Wybór padł, na straszliwie drogi zestaw: Logitech DiNovo Media Desktop Laser, z wygodną klawiaturą, przesuwnym panelem numerycznym z wielofunkcyjnym (taa... jasne...) wyświetlaczem i porządną, sporych wymiarów, wygodną myszą laserową. Wszystko to w nienagannym, a nawet eleganckim designie i z bardzo obiecującymi opisami na pudełku... Za poleceniem serwisu (porównywarki) Skapiec.pl wybór padł na dość popularny wówczas sklep ProLine.pl. Oferowali niską cenę (666 zł, że też wcześniej nie wpadłem na myśl, że to zwiastun nieszczęścia) i dużo pozytywnych komentarzy. No to co? Kupujemy?

Pierwsze spotkanie twarzą w twarz z nieszczęściem

Paczkę dostałem oficjalnie na gwiazdkę. Przy rozpakowywaniu przed okiem kamery uczestniczyła cała rodzina, a analizowana była cała zawartość: wszystkie instrukcje, dodatki, sama klawiatura i mysz. O dziwo, wszystko się zgadzało.

Jakieś dwa dni później byłem w domu. W swoim już pokoju rozpocząłem procedurę instalacji sprzętu. Starym zwyczajem olałem oprogramowanie z płyty i pobrałem najświeższą wersję ze strony producenta. Oczywiście - trafiłem w dziesiątkę, gdyż rozwiązywało ono podobno sporo problemów. Gdy instalacja ogromnych i zasobożernych (jak się później okazało) sterowników, z ogromną liczbą zbędnych bajerów (co również się później okazało) się rozpoczęła, zabrałem się za analizę dokumentacji sklepu. Rachunek - w porządku, kwota jak trzeba. Gwarancja... O, koniec instalacji. Oprogramowałem zabezpieczenie bezprzewodowej transmisji danych, obsługę Winamp'a, Thunderbirda... Ok. Wszystko gra.

Sterowanie Winamp'em, to była bajka. Naprawdę "fajny bajer". Same klawiatura i mysz sprawowały się całkiem nieźle. Mysz z akumulatorem wytrzymywała całkiem nieźle, ładowarka była niczego sobie.

Nieszczęście kontratakuje

Oj, oj, oj. Zaczęło się. Ekranik nie obsługuje Thunderbirda, mimo, że jest on zarówno w specyfikacji jak i w menu sterownika. Funkcja budzika jest tylko fikcyjna i nie ma do niej dostępu. Kody dostępowe z Pomocy do sterownika są obsługiwane jedynie w klawiaturach z zestawów Logitech DiNovo Media Desktop i Logitech DiNovo Media Desktop Notebook. Innymi słowy, nawet instrukcja nie jest dedykowana najdroższemu zestawowi serii, lecz pozostałym dwóm, a funkcjonalność jest obniżona. Co gorsza, Logitech umywa ręce, o czym informuje w swojej Knowledge Base. Skandal!

Ale nie to było najgorsze. Nie minęło wiele czasu, a zintegrowana podkładka pod nadgarstki zaczęła najzwyczajniej "puchnąć". Pojawiały się bąbelki powietrza, które z czasem nagle pękały, pozostawiając na niej ochydne, kleiste "szramy". Tego było już za wiele. Długa, treściwa reklamacja, opisująca wszystkie te uchybienia, została spisana. Konsultant z serwisu utworzył dla mnie zgłoszenie (numer) RMA. Ja przy okazji zerknałem na gwarancję, a w reklamacji pojawił się kolejny punkt. Udzielona została gwarancja jednoroczna, podczas gdy powinna być dwuletnia w sklepie i trzyletnia u producenta. Dodano więc żądanie korekty. Co więcej, reklamację złożono jako "niezgodność towaru z umową" (ukryta wada fabryczna), a nie jako reklamację jako taką.

I tutaj opis mojej własnej głupoty z tamtego okresu. Sklep wydał jasne polecenie: wysłać nam sprzęt jak najszybciej na swój (mój, nie ich) koszt. W warunkach gwarancji ProLine.pl nawet dziś znajdziemy wpisy o treści:

6. Uszkodzony sprzęt Reklamujący dostarczy do serwisu ProLine osobiście, przesyłką pocztową lub przesyłką kurierską.
8. W przypadku przesyłek kurierskich wszelkie koszty związane z zapewnieniem bezpiecznego opakowania, ubezpieczenia, transportu i innym ryzykiem ponosi Klient.

Dowcip polega na tym, że w Ustawie o Szczególnych Warunkach Sprzedaży Konsumenckiej z 27 lip..., możemy znaleźć następujące zapisy:

1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową, kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wyma gają nadmiernych kosztów. Przy ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się wartość towaru zgodnego z umową oraz rodzaj i stopień stwierdzonej niezgodności, a także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby kupującego inny sposób zaspokojenia.
2. Nieodpłatność naprawy i wymiany w rozumieniu ust. 1 oznacza, że sprzedawca ma również obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia.

Owszem, zmieniło się od tamtego okresu jedno: teraz zapis tyczy się jedynie "kuriera". Wcześniej, w okresie mojej reklamacji, słowa o tym nie było - tyczyło się to ogólnie dostarczenia sprzętu. Tak czy siak - kto powinien płacić za przesyłkę? Oczywiście sprzedawca-gwarant. A ja głupi wysłałem tę paczkę pocztą polską za 20-kilka złotych z ubezpieczeniem, tak jak kazali...

Reklamacja przyjęta, ale nie całkiem

Oczywiście, zaraz po dotarciu sprzętu do serwisu otrzymałem od nich informację zwrotną, że kwestie, od których Logitech umywa ręce nie zostaną uwzględnione w reklamacji. Dlaczego? Ponieważ, tu cytat, "wiedziałem o nich w chwili zakupu". Moja kontrargumentacja: nic nie wiedziałem, gdyż sprzedawca nie pofatygował się o tym poinformować, a producent zamieścił informację nie w "overview" produktu, lecz głęboko w swojej KB. Informacja o uchybieniach nie była więc dla mnie dostępna bezpośrednio z poziomu oferty ani opisu produktu. Ostatecznie jednak, zaakceptowałem opcję wysłania przez sklep żądania przyspieszenia prac nad nowym sterownikiem do producenta (co, jak mniemam, nie nastąpiło nigdy, wbrew zapewnieniom. Komu by się chciało użerać z wielką firmą?). Kwestia klawiatury została na szczęście zaakceptowana, a gwarancja miała zostać wydłużona.

Co dalej?

Myślałby kto, że to koniec moich zmagań z tym zestawem. Ale nie, niestety nie. Przede mną pozostał jeszcze rok używania zestawu i tyle samo walki z bezprawiem warunków gwarancji sklepu oraz iście politycznym (dużo obiecać, mało dać) podejściem producenta.

Spytacie mnie "co dalej?"? Jeśli tak, napiszę. Jeśli nie - pozostaniemy przy tym, na czym skończyłem, czyli niedokończonej procedurze reklamacyjnej nr 1. Póki co - do następnego razu ;)

Wnioski - część 1
1. Odradzam zakupy w sklepie ProLine.pl. Jakkolwiek obsługa do niemiłych nie należy, to ich warunki gwarancji, w mojej opinii, oscylują na granicy prawa. Ponadto, bez wyraźnego żądania, nie wyślą kuriera, tylko będą żerować na niewiedzy klienta, który sam wyśle sprzęt na swój koszt. Mogę się oczywiście mylić, nadinterpretować, ale naprawdę, łatwo z nimi nie było. Uprzedzam jednak, że sprawa ta miała miejsce jakieś 2-3 lata temu i wiele mogło się zmienić...
2. Należy znać dobrze przepisy prawa, w szczególności wyżej wspomnianą Ustawę o Szczególnych Warunkach Sprzedaży Konsumenckiej z 27 lipc.... Jest ona podstawą do "walki o swoje" w Polsce.
3. Należy studiować warunki gwarancji sprzedawcy. Jak są "lipne" - nie kupować, szkoda użerania za tych 20 zł mniej w rubryczce "cena"...
4. Logitech wcale nie jest już firmą przodującą na rynku w jakości... to już typowa masówka...

Zdjęcia i grafiki: Logitech.com, Proline.pl 

Komentarze

0 nowych
  #1 14.05.2011 17:47

tak to już w polsce jest.
też podobnie kilka lat temu postepowałem. stwierdziłem ze dobry sprzet to tylko drogi sprzet znanych marek. niestety przejechalem sie na tym w identyczny sposób jak @NRN.
i zamiast kupowac drogie zestawy znanych firm na lata za duże pieniadze. lepiej kupic cos tanszego i rownie wygodnego - przynajmniej nie szkoda jak cos sie pochrzani;d
pozdro

Kpc21   10 #2 14.05.2011 17:55

Nie do końca rozróżniasz gwarancję i uprawnienia do reklamacji towaru niezgodnego z umową. To dwie odrębne instytucje, choć wykorzystać je można do tego samego celu (reklamacja wadliwego towaru).

Z tego co widzę, ProLine udzielił ci swojej własnej rocznej gwarancji, z której nie skorzystałeś - skorzystałeś z niezgodności z umową. W takiej sytuacji zapisy warunków gwarancji ProLine'a po prostu nie obowiązują. Mogłeś się domagać od sklepu zwrotu kosztów wysyłki.

NRN   9 #3 14.05.2011 18:50

@Kpc21, rozróżniam, wierz mi. Może wtedy nie do końca, gdyż była to moja pierwsza poważna reklamacja samodzielnie realizowana, ale dziś rozróżniam to nader dobrze. Zauważ, że napisałem, że skorzystałem z "niezgodności towaru z umową" - dawało mi to 100% szansę na rozpatrzenie na moją korzyść, w przeciwieństwie do standardowego postępowania gwarancyjnego, o czym już wtedy wiedziałem. Mimo tego, zostałem potraktowany przez sklep procedurą normalną, co mnie w tamtym okresie [nieznajomości ustawy] nie dziwiło. Ale przyznaję, może trochę za dużo skrótów myślowych zawarłem w treści wpisu.

Tak czy siak: ProLine.pl powinien na mocy prawa udzielić mi własnej DWULETNIEJ gwarancji, nie rocznej. Roczną, to może dać producent, nie sprzedawca. A producent dawał tu trzyletnią, więc już w ogóle "bajka" :P

Odnośnie domagania się zwrotu kosztów wysyłki - o tym porozmawiamy, jeśli będą kolejne części tego "opowiadania", bo i o tym jest nieco do napisania ;)

  #4 14.05.2011 20:13

Zajrzyj też na http://www.ReklamacjaTowaru.pl mogą Ci pomóc. A na pewno stworzysz fajne pismo z podstawą prawną.

FaUst   12 #5 14.05.2011 21:44

Powiem tak - w proline kupuję tylko to co mają na sklepie i to co ma dobre opinie w necie - chociaż - jak można się przekonać po Twoim wpisie - nie zawsze są one trafne. Ogólnie proline mocno zlewa dostarczanie sprzętu do salonów i późniejszą gwarancję. Trzeba się nachodzić aby coś zyskać. A zakupu stricte przez internet wogóle sobie u nich nie wyobrażam

kubut   18 #6 15.05.2011 00:04

Dużo złego słyszałem o proline, wiec trzymam się z dala od nich. Arest nigdy mnie jeszcze nie zawiódł. Czekam na 2 część wpisu :)

Blasphemus   4 #7 15.05.2011 01:26

To ja dla odmiany nie wypowiem się o sklepie bo w nim nie kupowałem ale o samym produkcie. Kupiłem to coś mniej więcej 1,5 roku temu wraz z II klawiaturą tej firmy i miałem podobne problemy. Rzeczywiście jest to gniot totalny i również straciłem zaufanie do Logitecha.

Podpórki pod nadgarstki się złuszczyły, baterie trzymały tragicznie krótko a wciąga toto 6 baterii AA, 4 w klawiaturze i 2 w tym całym media pad, który pożera je jeszcze szybciej niż sama klawiatura. Na akumulatorach, które kupiłem specjalnie do tego badziewia klawiatura w ogóle się nie spisywała bo trzeba je było ładować co kilka dni. Mysz też nie jest rewelacyjna, przyciski robią wrażenie jakby były przyczepione do myszy na ślinę i kołyszą się koszmarnie. Oprogramowanie ociężałe i potrafi się zgubić (bywało, że po uruchomieniu komputera musiałem ponownie parować peryferia z odbiornikiem a trwa to 1 czy 2 minuty). Na domiar złego soft nie jest w pełni kompatybilny z innymi peryferiami tej marki więc łączenie zestawów sprawia, że trzeba zrezygnować z części funkcjonalności. Jednym słowem DRAMAT. Oczywiście nie odmówiłem sobie przyjemności napisania do Logitecha ale odpowiedzi się nie doczekałem.

Jedno co mnie pociesza to fakt, że ta II klawiatura jest znacznie lepsza i jestem z niej w sumie zadowolony choć nie nadaje się do pracy a raczej tylko do multimediów i pisania tekstu (panele dotykowe zamiast klawiatury numerycznej). Nie zmienia to jednak faktu, że prawie 1400 złotych za mniej niż połowiczną satysfakcję to kiepski wynik i po tym wszystkim powiedziałem sobie, że to ostatnie moje produkty tej firmy. Obym nie potrzebował tylko w najbliższym czasie kolejnej klawiatury bo wybór na rynku w gruncie rzeczy jest mizerny. Same dziwactwa do gier albo chłam najgorszego sortu. Jakaś dziwna nisza.

  #8 15.05.2011 14:43

Wszystko tylko nie Proline i Komputronik...

Wolfgar   7 #9 15.05.2011 16:39

Najbardziej odradzam kupowanie w internecie (np. z konta na allegro) i odbieranie w salonie. Ogólnie osoba odpowiedzialna za allegro prawie w ogólne przez tydzień nie odbierała telefonu. Gdy już się dodzwoniłem to odebrał "kolega" odpowiedzialnej za allegro osoby i powiedział, że nie może mi pomóc... Towar lekko się spóźnił i po drodze do mnie odwiedził salon we Wrocławiu bo ktoś źle wysłał paczkę. Jednak cenowo wypada ten sklep bardzo dobrze i wydaje mi się, że w Poznaniu nie ma tańszego.

  #10 15.05.2011 16:49

@NRN
"Tak czy siak: ProLine.pl powinien na mocy prawa udzielić mi własnej DWULETNIEJ gwarancji, nie rocznej."

ProLine nie musi udzielać Ci gwarancji. To jest jedynie dobra wola sprzedającego. Obowiązuje go tylko ta niezgodność towaru z umową obowiązująca przez 2 lata, a korzystna dla kupującego jest praktycznie tylko przez pierwsze pół roku. I tylko to ustawowo masz "w standardzie".

Oczywiście osobno mogą Ci udzielić gwarancję, ale okres, sposób jej realizacji itd. określają w swoim regulaminie.

Prócz tego jest też gwarancja producenta - często sprzedawca udziela gwarancji na taki sam okres jak producent - bo ma wtedy możliwość odesłania mu sprzętu tak jak byś zrobił to Ty. Jak widać ProLine jednak woli dać rok i tyle...


Sam w ProLine kupuje i problemów z nimi większych nie miałem. Druga sprawa że mam w swoim mieście 2 ich sklepy przez co wszystko załatwiam osobiście a nie przez internet.

Pozdrawiam!

NRN   9 #11 15.05.2011 18:29

@Wolfgar, co Ci da 30 zł upustu w cenie, jeśli pozostałe 500 zł pójdzie na marne, bo sklep nie pomoże Ci w egzekwowaniu Twoich praw od producenta, albo nie uzna ewidentnej reklamacji, której zaniechasz w krótkim czasie, lub która w przeciwnym razie zniszczy Cię nerwowo?

  #12 15.05.2011 18:36

a ja jestem zadowolony z tego sklepu. Zamówiłem drukarkę, która przyjechała do mnie na drugi dzień ok 500 km. Towar ok.

Kpc21   10 #13 15.05.2011 19:45

"Tak czy siak: ProLine.pl powinien na mocy prawa udzielić mi własnej DWULETNIEJ gwarancji, nie rocznej. Roczną, to może dać producent, nie sprzedawca. A producent dawał tu trzyletnią, więc już w ogóle "bajka" :P"
Nie ma takiego przepisu. Jeśli sklep udziela ci gwarancji rocznej, a producent trzyletniej, masz do wyboru trzy drogi reklamacji: gwarancję sprzedawcy (1 rok), gwarancję producenta (3 lata) i niezgodność z umową (2 lata). Gwarancja sprzedawcy nie ma nic wspólnego z niezgodnością z umową.

  #14 15.05.2011 22:36

Kolego mogli Ci sprzedać bez gwarancji ponieważ klawiatura i mysz łapie się pod sprzęt, który jest eksploatowany oraz zuzywa sie. Sprawdz sobie gwarancje "wielkich" firm. Klawiatury, trackballe, myszy, tonery etc. sa wylaczone z gwarancji.

TOA   4 #15 15.05.2011 22:57

A ja powiem wam z doświadczenia, że niezgodność towaru z umową nie daje klientowi zbyt wiele, tak naprawdę obliguje sprzedawcę do rozpatrzenia czytaj udzielenia informacji klientowi w ciągu 14 dni roboczych jak sprawa będzie rozwiązana, reszta to praktycznie standardowa reklamacja. Druga sprawa, tak jak ktoś wcześniej wspomniał jeżeli reklamacja jest po 6 miesiącach od daty zakupu to klient musi udowodnić że problem występował wcześnie a to już praktycznie zerowe szanse.

T-B   3 #16 16.05.2011 02:54

Ja czekałem na zwrot pieniędzy od komputronika przez ponad miesiąc, chociaż informację o tym, że zwrot mi przysługuje otrzymałem po pierwszym telefonie. Jedyny sklep z którego usług jestem, jak na razie, zadowolony to x-kom.

  #17 16.05.2011 08:59

Obawiam się, że Hausner ma racje. Sklep obowiązuje dwuletni okres na tzw. niezgodność towaru z umową ze szczególnym uwzględnieniem sześciu miesięcy od zakupu, gdzie każda wada produktu jest uznawana za taką, która istniała w momencie sprzedaży. Wszystko zależy od tego jaki tryb wybrałeś. Za podstawę niezgodności towaru z umową nie może być brany opis na stronie internetowej ProLine - praktycznie każdy sklep ma formułkę gdzieś na dole strony o tym. W przypadku ProLine sugerują kontakt ze sprzedawcą w przypadku wątpliwości - i to mogłoby być podstawą do niezgodności towaru z umową.

W kwestii pokrywania kosztów dostarczenia produktu do sklepu to zazwyczaj odbywa się tak, że to klient dostarcza produkt do sklepu. Przedstawiając rachunek za np. paliwo, bilet itd. i powołując się na konkretne przepisy można dostać zwrot kosztów. Możesz też spróbować wysłać pisemnie reklamację faksem lub listem poleconym z żądaniem odbioru produktu z adresu pod którym się znajdujesz.

Prawda jest taka, że jeśli byś w ciągu 10 dni od daty zakupu postanowił go zwrócić - bez podania powodu to byś uniknął większości problemów, jakie teraz przeżywasz, bo zakup jakby nie patrzeć - drogi.

NRN   9 #18 16.05.2011 15:43

1. 10 dni - termin do zwrotu bez podania przyczyny w przypadku gdy towar dotrze uszkodzony lub ma wady fabryczne, ewentualnie nie spełnia naszych oczekiwań. Zwrot musi nastąpić w oryginalnym opakowaniu, bla, bla, bla...
2. 14 dni - termin rozpatrywania reklamacji w przypadku towarów (dla usług jest to 30 dni). W tym terminie, gwarant powinien udzielić odpowiedzi na składaną reklamację niezależnie od polityki firmy. Tego wymaga po prostu prawo. Po 14 dniach bez odpowiedzi, domniema się, że reklamację przyjęto.
3. 30 dni - termin rozpatrywania reklamacji w przypadku usług. Reszta wyżej.
4. 6 miesięcy - okres na ujawnienie się wad ukrytych / fabrycznych. W tym czasie jak najbardziej można korzystać z prawa do zgłoszenia niezgodności towaru z umową.
5. 6 miesięcy - to również minimalna długość gwarancji sprzedawcy na towar używany (ale tych przepisów nie znam najlepiej, więc tylko o tym napominam).
6. 2 lata - okres gwarancji "na paragon". Sprzęt elektroniczny i komputerowy jak najbardziej jest tą gwarancją objęty. Jest to gwarancja sprzedawcy, niezależna od gwarancji producenta i jest wymagana prawnie (odsyłam do zapoznania się z kodeksem cywilnym oraz ustawami o sprzedaży)
7. Karta gwarancyjna - uzyskiwana od producenta. Jest to tak naprawdę nie tyle gwarancja, co rękojmia (warranty), choć w Polsce ciężko znaleźć na to rozróżnienie. Ważne, że "gwarancja" to zapewnienie, że będzie działać i kropka, a "rękojmia" to zapewnienie, że jak przestanie działać, ktoś się podejmie odpowiednich działań (zaręcza, że będzie działać, a jak nie to się coś zrobi). Tak czy siak, podbijana jest przez sprzedawcę nie dlatego, że go dotyczy, lecz po to, aby ją "uaktywnić". Bez pieczątki i daty sprzedaży gwarancja ta nie ma "miejsca bytu". To tak jakby się zarejestrować na forum (kupić sprzęt), ale nie aktywować konta (nie podbić gwarancji). Oczywiście, w Polsce gwarancję producenta i tak podbija się przy pierwszej reklamacji... A wie ktoś dlaczego? Ano po to, aby można było korzystać bezproblemowo ze zgłoszenia niezgodności towaru z umową i zwrotu towaru. Taki "niby ukłon" w stronę kupujących.

Dobrze Wam radzę, przestańcie mylić terminy i okresy jeśli ich nie znacie. Przyznaję, że pewności nie mam co do punktu 5 - ale przynajmniej to zaznaczyłem.

---

@tomcik, niestety, ale moja reklamacja nie opierała się na opisie produktu na stronie ProLine, lecz na pudełku produktu, stronie producenta i stronie sklepu. Ponadto, przed zakupem był wykonany telefon do sprzedawcy, który potwierdził wszystkie zapisy jako aktualne i jak najbardziej zgodne z prawdą. To oznacza, że w chwili zawierania umowy kupna-sprzedaży, odwoływałem się do oferty potwierdzonej przez pracownika. Skoro jednak sprzęt nie posiadał podanych funkcjonalności, doszło do świadomego wprowadzenia w błąd, które również jest karalne.

---

Przypominam: sprawa miała miejsce kilka lat temu, była moją pierwszą, samodzielnie prowadzoną reklamacją. Relację zdaję po to, aby zachęcić ludzi do reklamowania wadliwego sprzętu, tak aby Polska nie tylko nie była śmietnikiem Europy, ale też aby polscy przedsiębiorcy zaczęli brać klientów na poważnie. Dość mam sytuacji, gdy dzwonię do polskiej filii firmy, lub do polskiego gwaranta (sklepu), a on się na mnie "wypina", podczas gdy dwu-trzy minutowa rozmowa z oddziałem brytyjskim / amerykańskim / fińskim kończy się natychmiastowym rozwiązaniem problemu...

NRN   9 #19 16.05.2011 15:44

Ad. 1. Dotyczy tylko sprzedaży poza siedzibą firmy (np. przez Internet).

Banan   10 #20 16.05.2011 21:23

Taa... Skąd ja znam takiego pecha... Hmmm.... mam bardzo podobnie. Tylko, że z zestawem Microsoft najpierw 2 lata użytkowania i rolka do przewijania zaczęła się psuć (gwarancja na 3). Decyzja dostaje nową. Po roku w nowa się psuje i teraz czekam na decyzje. Jak dojdzie do końca sprawa to też napiszę na swoim blogu, bo to bardzo ciekawe (moim zdaniem oczywiście).

c0m4r   5 #21 17.05.2011 01:54

7 stów za klawiaturę i myszkę? Chłopie! Nie dziwię się, że gdy wydajesz tyle pieniędzy na sprzęt przeżywasz takie rozczarowania.

Oczywiście zgadzam się:

- to nie moja sprawa ile i na co wydajesz
- rozumiem, że masz swoje potrzeby, chcesz to kupujesz
- no i zapłaciłeś - ma działać

Niemniej, nawet ku przestrodze innych. Nie warto wydawać na takie rzeczy tyle pieniędzy właśnie dlatego, że bardzo często z akcesoriami, szczególnie "bajeranckimi" jest mnóstwo problemów. Oczywiście wiem, że autor ma problemy nie tylko z akcesoriami, ale ogólnie ze sprzętem, mimo to tak jak mówię - pieniądze należy wydawać rozsądnie i bardzo ostrożnie gdy chodzi o sprzęt. Najlepiej przed zakupem upewnić się jak wygląda kwestia gwarancji właśnie w oparciu o obowiązujące prawo i również swoje osobiste oczekiwania.

A co do ProLine - to "sieciówka", czyt. kup - spieprzaj.

NRN   9 #22 17.05.2011 17:38

@c0m4r, szczerze mówiąc patrzyłem na to tak: mogę kupować sprzęt za 20 zł 4 razy do roku, co daje 40 zł miesięcznie (klawiatura + mysz) i zajeździć ten sprzęt oraz swoje ręce w ciągu paru lat. W ciągu 3 lat wydam na to 480 zł (+ koszty leczenia :P )
Mogę kupić sprzęt za 600 zł raz na 4-5 lat, mieć pełną wygodę, a ponadto - wytrzymałość. Tak miało być z Logitechem, niestety, przejechałem się. Aktualnie mam Lycosę Mirror + Lachesis 5600, zestaw może i na wyrost, ale sprawdza się doskonale. Do Netbooka wystarcza jego ASUSowa klawiaturka (w miarę wygodna) i Orochi. Przyznam szczerze, że tańsza od Lachesis, Orochi, jest znacznie wygodniejsza, pomimo malutkich rozmiarów. Doskonale w obu sprawuje się mechanizm "OnFly DPI", pozwalający na zmianę DPI na bieżąco - szybkie i elastyczne przejście między grą, pracą biurową a rysowaniem to nie problem ;)

Ilość wydanych pieniędzy jest nadal wysoka, ale znacznie mniejsza niż w przypadku Logitecha. Bezawaryjność? Lycosa, choć troszeczkę już sfatygowana, pracuje świetnie i jest niezwykle wygodna. Lachesis 5600 pracuje od gwiazdki i do tej pory wszystko z nią świetnie. Orochi pracuje od połowy kwietnia i też nie było problemu, a i zużycie prądu na baterii złe nie jest (2-3 tygodnie / zestaw baterii, polecam akumulatory o przedłużonym okresie samorozładowania). Wygoda? 100%. Satysfakcja posiadania? 200% :P

No tak czy siak, przyznaję. Może jestem odrobinę "rozpieszczony", ale wyznaję rzadki zakup super-sprzętu ponad częsty zakup badziewia. Klasa średnia odpada, gdyż jest to "wypas" jak klasa wyższa, ale jakość klasy taniej, pozwalająca na obniżenie ceny... Taka moja prywatna opinia :P

  #23 18.03.2015 17:26

Fajny blog
A właśnie, może Wam to wyda się śmieszne ale przypomniał mi właśnie moim najlepszym kliencie poczty. Niestety nie używam go teraz bo nie chcę "zaśmiecać" SSD. A Dysk zewnętrzny nie zawsze mam.