Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Największe miasta Świata

Pytania, które powinniście sobie zadać, zanim rozpoczniecie lekturę niniejszego wpisu, brzmią: «Czym jest „Świat”? Który „Świat”? Co oznacza „największe”?». Tak, zgadliście. Czeka Was kolejny wpis o naturze filozoficznej z elementami Social Networks. ;) Tak na marginesie: za pomoc w realizacji graficznej wizualizacji dla podsumowania serdecznie dziękuję Szirkowi ;)

Wieloznaczność Świata

W dniu dzisiejszym, nasz Świat dzielimy na kilka sekcji. Po pierwsze – Wszechświat, który obejmuje wszystko. Dalej Ziemię, naszą planetę, innymi słowy „Świat”. W dalszej mierze, dzielimy to na „Świat Realny” oraz „Świat Wirtualny”. Pierwszy z nich na „Sferę prywatną” i „Sferę publiczną”, podczas gdy drugi…

Świat Wirtualny

…możemy podzielić według wykorzystywanych serwisów i usług. Wybierzmy kilka z nich… co by tu… o, na przykład te:
  • Gadu-Gadu
  • Skype
  • Facebook
  • Twitter
  • YouTube
  • Google

Teraz wyobraźcie sobie, że każdy z tych portali / serwisów / usług ma urzeczywistnienie w formie prawdziwego miasta. Naszym zadaniem będzie przyjrzeć się rynkowi / centrum każdego z nich.

Gadulstwo

Miejscowość o nazwie Gadulstwo leży w Polsce i obejmuje niemal cały kraj. Jest to ogromna metropolia, zamieszkiwana przez 6 milionów mieszkańców (a przynajmniej tak twierdzą mieszkańcy City of Wiki, tworzących największą encyklopedię na naszej planecie), choć da się zauważyć, że spora część z nich wygląda wręcz identycznie, a niektórzy położyli się gdzieś w losowym punkcie miasta i leżą w wiecznym bezruchu…

Spójrzmy, jak Ci ludzie się ze sobą komunikują. Każdy nosi ze sobą komputer, telefon komórkowy lub tablet. Na twarzach maluje im się ogromny, słoneczny uśmiech, a ubranie świadczy o wybranym statusie. O, popatrzcie! Oto biegnie gromada 14-latek ubranych na zielono! W ogólnym zamieszaniu, wciąż klikając coś na swoich telefonach komórkowych i wielkich, noszonych na plecach, komputerach stacjonarnych. Te z komputerami stacjonarnymi mają pecha – w pewnym momencie przekraczają zasięg swojego kabla, i wszystkie w tym momencie przewracają się na plecy, a ich ubranie powoli zmienia barwę na krwisto-czerwoną…

Gdzieś w ciemnych uliczkach Gadulstwa pojawiają się ubrane na biało, zgarbione postaci. Czasem wchodzą między różnobarwny tłum, myśląc, że nikt ich nie rozpozna. Jeśli ktoś ich zauważa, kładą się na ziemi tam gdzie akurat stoją i próbują udawać, że są czerwoni. O dziwo, większość mieszkańców Gadulstwa daje się na to nabrać…

Mamy tu także mieszkańców dość pochmurnych, na których wciąż pada deszcz z małego obłoczka otaczającego ich głowę. To ludzie „zetwu”. Należą do sekty, która chodzi po mieście, wciąż wypisując w swoich urządzeniach ten wyraz. „Zetwu” i „jotjot” to główne treści ich dyskusji. W sumie, nie ma im się co dziwić… Ich bliscy znajomi chodzą zazwyczaj z wielkim znakiem zakazu wjazdu w rękach. Chodzą dumnie, wolnym krokiem, i promieniują wręcz aurą „nie podchodzić”. Wielu mieszkańców dziwi się, po co w ogóle wchodzą na rynek, skoro nie chcą, aby do nich podchodzić – koniec końców, rynek jest dość tłoczny.

Warto zauważyć, że mieszkańcy nie widzą siebie nawzajem, dopóki na siebie nie spojrzą, a aby to zrobić, muszą zagrać w zgaduj zgadulę i zgadnąć numer obserwowanego. Ponadto, w całym tłumie znajdziemy zarówno radosne, ubrane w T-shirty i szorty dzieci, ubranych w garnitury biznesmenów i przedstawicieli firm, jak też roznegliżowane nastolatki… choć w sumie pytanie brzmi, gdzie ukrywa się kolorowy element, jeśli nie mają nic na sobie…

Skype City

Metropolia ta obejmuje swoim zasięgiem niemal cały nasz Świat. Ponad 300 milionów mieszkańców, z czego 4 miliony w Polsce – trzeba przyznać, że to sporo. Oczywiście, analogicznie do Gadulstwa, część z nich leży i się nie porusza… Niemniej, mamy tu pewną różnicę. Tutejsi mieszkańcy nie milczą cały czas, prychając co chwilę lub śmiejąc się, patrząc w ekrany swoich urządzeń cyfrowych zamiast w twarz rozmówcy. Ci tutaj rozmawiają korzystając z własnego głosu i wspomagając się jedynie klawiaturami. Ponadto, często mogą spojrzeć rozmówcy prosto w twarz – obserwując go przez swoje urządzenie. O kolorach tu mówić nie zamierzam – są nieco inne barwy, lecz w ogólnym rozrachunku, ich znaczenie jest podobne do tych z Gadulstwa. Tutaj także występują te same grupy społeczne, choć znacząco więcej od dzieci, jest opisanych pod koniec nastolatek.

Facebookville

Miasto będące już żywą legendą. Ponad 500 milionów mieszkańców, zdaniem ludzi z City of Wiki. Fakt istnienia w Facebookville niemal gwarantuje, że zostaniemy zauważeni w Świecie Realnym, istnieje bowiem prawdopodobieństwo, że brak rejestracji w urzędzie miasta spowoduje uznanie, iż nie istniejemy wcale… Dostępne mamy tu dwa ubranka. Jedno, bardzo krzykliwe, „Spójrzcie, jestem tutaj!”, oraz drugie, dość ponure, reprezentujące wyrażenie „Mnie tu nie ma.”. Ludzie chodzą z ekranami swoich urządzeń odwróconymi do zewnątrz i pokazują pozostałym dookoła wszystko co robią. No, czasami zasłaniają część swoich ekranów przed określonymi grupami ludzi ;)

W Facebookville prowadzi się wyścig, kto ma więcej znajomych. Ludzie zbijają się w wielkie gromady, i wciągają w nie coraz to więcej obcych. Ci obcy, częstokroć nie są godni zaufania, ale co to kogo interesuje? Toż to tylko Świat Wirtualny… Tutaj nie ma większego podziału na grupy społeczne. Wszyscy mieszkańcy zdają się być wyluzowani i przyjaźni. Ale to tylko pozory. Gdybyście widzieli ich w Świecie Realnym… ojoj…

Twittland

Miejscowość Tweetland charakteryzuje bardzo intrygujący dźwięk wciąż naciskanych klawiszy. Ciągłe klik klik klik przyczyniło się do nadania nazwy tego miasta – dźwięk ten przypomina świergot papużek, które nigdy się nie chcą uciszyć. Tweetland to miejsce, gdzie można dowiedzieć się wszystkiego i o wszystkim, a informacje napływają gigabajtami w każdej sekundzie. Tu widać wszystko i wszystkich, każdy ma odwrócony ekran w stronę pozostałych i przed nikim go nie zasłania. Wpisy w stylu opisywania czynności toaletowych, ciężkiej choroby jelit czy wycieku informacji z jakiejś wielkiej korporacji nie są niczym rzadkim. Największą sztuką jest oddzielenie plonów od chwastów i wyszukanie tych konkretnych wiadomości. Ale spokojna głowa, każda szanująca się gazeta, czy to realna, czy wirtualna, ma do tego zatrudniony zespół pracowników.

YT City

Gigantyczne miasto, pełne świecących bilboardów i telebimów… można by rzec, że jest to jedna wielka scena. Wszyscy mieszkańcy wykonują różne, wyrwane z kontekstu czynności, niejednokrotnie przerwane gdzieś w połowie, a kontynuowane w zupełnie innej części rynku. Znowuż, ekrany odwrócone przodem do pozostałych. Co więcej, na każdym ekranie można wyświetlić niemal każdy materiał z innego urządzenia! Niejednokrotnie następuje też odtworzenie prywatnego, źle oznakowanego filmu na publicznym telebimie, co kończy się wylądowaniem w tzw. „Fail Compilation”. Ogólnie, bardzo popularne stało się tu chwalenie swoimi porażkami (ang. „Fail”) oraz zwycięstwami (ang. „Win”), choć czasem ciężko odróżnić jedno od drugiego. Są także ludzie wykonujący recenzje pozostałych filmików… ten biznes zostawmy jednak na boku ;)

Google View

Początkowo obejmowało tylko obszar Mountain View, jednak dziś, sięga niemal do granic naszego Wszechświata. To miejsce, gdzie znaleźć można wszystko. Spójrzmy na przykładowego, polskiego przechodnia. Ma on ochotę na bułkę z serem, jednak nie wie, gdzie kupić składniki, za ile, i jak ją przyrządzić. Po pierwsze, wpisuje w swoim urządzeniu zapytanie „Gdzie kupić bułkę?”. Bezpośrednio przed nim pojawia się półprzejrzysty duszek, wskazujący kilka miejsc dookoła niemal jednocześnie. Oczywiście, szkoda czekać aż pokaże jakieś mniej popularne miejsce, idziemy więc wpakować się w wielką kolejkę tam, gdzie wskazał pierwszy lub drugi punkt. Dalej postępujemy analogicznie.

Niejednokrotnie, pytanie zadawane duszkowi za pośrednictwem urządzenia brzmi „Google”. Biedak, wielokrotnie wskazuje na siebie i swoich kolegów, jednak czasem się gubi i wskazuje losową przestrzeń dookoła. Ciekawą jest sytuacja, gdy spyta się go o „Answer to the Ultimate Question of Life, the Universe, and Everything”, gdyż wtedy jednoznacznie wykrzykuje „42! 42! 42!”, choć już po chwili się uspokaja i pokazuje różne punkty dookoła… które proponują zadanie mu tego pytania. No cóż. Paradoks?

Podsumowanie

Jak widzicie, rzutowanie Świata Wirtualnego na Świat Realny proste nie jest. W mojej opinii, nawet moje przemyślenia nie uczyniło go znacząco rzeczywistym i opisującym dokładnie całość tego pierwszego. Jednakże, warto tutaj wspomnieć o jednej, dość ważkiej kwestii. W każdym z opisanych powyżej miast, występują wirtualni odpowiednicy ludzi ze Świata Realnego. W każdym mieście może ich być więcej niż jeden, choć teoretycznie, prawo tych miast zabrania takiego procederu. Wielokrotnie, w każdym z tych miast, oraz w Świecie Realnym, ludzie ci zachowują się zupełnie inaczej – ba, występuje to nawet w obrębie pojedynczej metropolii!

Do czego zmierzam? Tylko do tej drobnej konkluzji: kiedyś rozdwojenie jaźni się leczyło… 

internet inne

Komentarze

0 nowych
takiktoś   11 #1 31.12.2011 16:33

Bardzo fajny wpis. "w pewnym momencie przekraczają zasięg swojego kabla, i wszystkie w tym momencie przewracają się na plecy, a ich ubranie powoli zmienia barwę na krwisto-czerwoną…" Haha. To mnie rozśmieszyło. :)

Frankfurterium   10 #2 31.12.2011 16:50

Tylko mnie się zdaje, że cała to społecznościowość to zaraza tocząca internet i zmieniająca go w coś zgoła różnego od początkowych założeń?

killer6   5 #3 31.12.2011 17:40

Świetny wpis ;D

Bucic   9 #4 31.12.2011 17:51

@Frankfurterium
"Tylko mnie się zdaje, że cała to społecznościowość to zaraza tocząca internet i zmieniająca go w coś zgoła różnego od początkowych założeń?"
Nie, nie tylko Tobie http://www.youtube.com/playlist?list=PL13F685F34EA4BC1C

Malkolm   3 #5 31.12.2011 20:18

Kiedyś także wiele innych rzeczy leczono, dziś taniej i łatwiej jest nazywać niektóre zjawiska normalnością.

takiktoś   11 #6 31.12.2011 21:31

@Malkolm Kiedyś leczono piepszyki..... "na stos z tą czarownicą". Haha, A tak na poważnie to się zgadzam z tobą. :)

NRN   9 #7 31.12.2011 23:14

@Malkolm, ostatnio w pewnej dyskusji doszliśmy ze znajomymi do następującej konkluzji: Alkoholizm i przemoc w rodzinie były niegdyś uznawane za patologię. Dziś, większość rodzin dotknięta jest tym problemem. Innymi słowy, dziś, patologią jest być osobą niepijącą, niepalącą, ogólnie beznałogową i nie okazującą przemocy względem swoich najbliższych.

I to samo jest tutaj. Ludzie żyją wieloma "ja", w Internecie w każdym serwisie są "innym" sobą, w życiu realnym - dla rodziny, dla znajomych, dla pracodawcy - kolejne 3 "ego". To wszystko co nas dziś otacza to jedna wielka parodia świata sprzed kilkunastu lat. Straszne.

  #8 01.01.2012 01:58

@NRN
W naszym społeczeństwie tolerancja w stosunku do osób niepijących jest bardzo niska. Większość po usłyszeniu od kogoś, że dana osoba nie pije dorabia sobie ideologie "a może na odwyku, a może ojciec alkoholik". To jest chore.

MaXDemage   18 #9 01.01.2012 13:05

Nienawidzę Cię... po prostu nienawidzę. Właśnie kończyłem tworzyć coś prawie identycznego.... f8ck!

:p

patryk9200   8 #10 01.01.2012 15:15

@NRN Dzięki, że mie uświadomiłeś :D Wygląda na to, że jestem osobą patologiczną =)
Co do tolerancji do osób niepijących i nie palących. Częsciowo się z tym zgodzę, ale nie w pełni. Dlaczego? Od kilku lat obserwuję rosnącą tolerancję w szczególności dla osób nie palących. Osobiście nie palę i nigdy się namówić nie dałem. Podobnie z piciem, piję ale tylko okazjonalnie i z umiarem. Dla mnie nie ma nic ciekawego w urwanym filmie, wolę świadomą zabawę :-D
Z resztą, po pewnym czasie twoi znajomi się do tego przyzwyczajają i czasami wręcz podziwiają, bo nie łatwo jest się oprzeć namową. Jestem wolny od nałogów (no może poza pracą :D ) bo tak chciałem, nikt mnie do tego nie zmuszał.

takiktoś   11 #11 01.01.2012 15:16

@MaXDemage Naprawdę? :D
@NRN Jestem patologiczny ponieważ jestem niepijący :) Niestety tak dzisiaj jest.

sla17   7 #12 01.01.2012 16:42

Ciekawe, jakbyś opisał fotkę :D To dopiero ciekawe miejsce :P

Również nie palę, nie piję, nie ćpam. Po co, skoro pieniądze można przeznaczyć na przyjemniejsze rzeczy :D

Wpis - bardzo dobry, ciekawie wszystko przedstawione. Szkoda, że krótkie.

NRN   9 #13 01.01.2012 19:12

Fotka

Fascynująca nazwa, jak na wieś, nie sądzicie? Co ciekawe, mamy tu naprawdę sporą liczbę mieszkańców! 3,6 milionów - to robi wrażenie. Oczywiście, spora część mieszka tu za darmo, ale tutaj, w przeciwieństwie do całkiem darmowego zamieszkania w YT City, aż 2% płaci czynsz! Co z tego mają? M.in. prawo do lekkiego naginania przepisów ponad pozostałych. Jakich przepisów? Choćby oceniania ich w skali od 1 do 10 oceną 11. Brzmi baaardzo logicznie, nieprawdaż? Ciekawym jest też fakt, jaka jest średnia wieku mieszkańców... czego jednak nie wyklaruję - po co pisać rzeczy oczywiste? Nie, żeby to była jawna prowokacja, skądże... :D

Wracając do tematu, tutaj mieszkańcy zachowują się bardzo podobnie do tych z YT City, lecz są często nieco bardziej roznegliżowani i... wolą pozować, niż się wygłupiać. Choć w sumie jedno nie wyklucza drugiego. Och, i panuje tu pewna epidemia: Kaczodziub. Objawia się specyficznym ułożeniem warg w trakcie pozowania oraz na prezentowanych na ekranach zdjęciach. Schorzenie to dotyka głównie mieszkańców płci żeńskiej, choć mężczyźni też nie są na nią do końca odporni (sic!).

Fotka, jako wieś położona w Polsce, reprezentuje typowy dla polskiej wsi poziom rozwoju kulturowego. Można tu spotkać typowo wsiuńskie zachowania oraz zdjęcia z wieś-tuningiem. A skoro już o zdjęciach, widzieliście tamtą 15-letnią "Violett"*? Na 4chan'ie mieli rację, całkiem do twarzy jej w tych nowych, skąpych majteczkach z namalowanym biegnącym misiem**...

*- zbieżność nicków i zdarzeń NIEZAMIERZONA, nick i wiek wymyślone na poczekaniu :)
**- muszę tłumaczyć, o jakiego misia chodzi? :P

---

@patryk9200 i inni z podobną opinią co do papierosów:
Widzicie, dzisiaj palenie wychodzi z mody i znacznie łatwiej jest osoby palące eliminować - szkodzą sobie, szkodzą innym, grozi to rakiem. 40 lat temu, dym papierosowy nie był uznawany za groźny, był to symbol "dorosłości" i "bycia na czasie" - dziś to coś zupełnie innego. Problem polega na tym, że malejąca popularność papierosów jest zastępowana przez rosnącą popularność marihuany i rosnące szanse na jej legalizację. Nie minie 5 lat, a "zamieni stryjek siekierkę na kijek" (palacze - papierosy na maryśkę), a niepalący wpadną "z deszczu pod rynnę" (od dymu papierosowego, do dymu o aromacie ziołowym :P). To mnie niezbyt pociesza.

  #14 01.01.2012 20:44

Dzisiaj w gimnazjach przecież palenie to też symbol dorosłości.

patryk9200   8 #15 01.01.2012 21:01

@bartek46op - Gimnazjum mam już daawno za sobą, ale potwierdzę to zjawisko.
@NRN - Niestety, masz rację co do marihuany. Również w śród swoich znajomych obserwuję to zjawisko.
Do niedawna powiedział bym, że nawet bardziej popularne od marihuany były dopalacze. Jednak w związku z delegalizacją dopalaczy zjawisko to zanika. Myślę jednak, że podobnie jak w przypadku narkotyków również tu mocno rozwinie się "dilerka" i wkrótce z powrotem wszystko wróci do normy.

NRN   9 #16 01.01.2012 22:26

@patryk9200, odnośnie dopalaczy - tu też poszedł w głównej mierze aspekt "bycia niezdrowym". A zioło przecie jest "zdrowsze" od papierosów, czy alkoholu... I wykorzystywane jest to jako jeden z argumentów.

Szczerze, niech legalizują maryśkę, ale żądam ograniczenia spożycia tego, tak samo jak alkoholu czy papierosów. Specjalne sale / palarnie w pubach. Zakaz palenia publicznie. I spokój by był ;)

Tak czy siak, nie do końca rozumiem jak przeszliśmy od serwisów społecznościowych do używek...

przemor25   14 #17 02.01.2012 10:44

A mieszkańcy DP City? :)

januszek   19 #18 02.01.2012 11:15

Co do palenia - w ciągu 100 lat nasze poglądy na palenie wywróciły się do góry nogami. Jeszcze w latach 30-tych ludzie żyli w kulturze palenia bo palili wszyscy i wszędzie. Trwało to następnych 20-25 lat i przez ten czas w krajach bogatych lekarze i znani sportowcy reklamowali papierosy jako coś co dobrze robi na zdrowie. W USA w 1970 pojawiły się na opakowaniach ostrzeżenia o szkodliwości palenia, rok później zakazano reklamy telewizyjnej.
Jak to wyglądało w latach 70-tych w PRL można zobaczyć na filmach/serialach z tego okresu (np. „07 zgłoś się”. Ja sam pamiętam, że jeszcze w latach 80-tych kiedy palacze przychodzili z wizytą do osoby niepalącej to gospodarz z paniką w oczach organizował naprędce popielniczki i nawet mu przez myśl nie przyszło, żeby wywalić palaczy na balkon... ;)
Co do szkodliwości maryśki - temat rzeka. Popularny jest pogląd, że zioło jest mniej szkodliwe niż papierosy. Nie mówi się o tym, że dotyczy to układu oddechowego. W przypadku układu nerwowego jest zupełnie odwrotnie ale mówienie o tym modne nie jest ;)