Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

W poszukiwaniu treści, czy przyjaciół? - Volunia.com

Volunia to nie jest Google +10%. - tymi słowami zaczynał się artykuł Anny Rymszy z dobroprogramowej redakcji. Jest to oczywiście cytat ze słów pomysłotwórcy Volunii, Massimo Marchiori. Zapowiedział on rewolucję w świecie wyszukiwarek, rewolucję - jak rozumiem - większą niż ta z 1998 roku (tak, tak, chodzi o początki Google). Wyszukiwanie w sieci miało być "proste jak łowienie ryb", bowiem celem Volunii jest nie tyle wyszukiwanie stron o określonej treści, lecz wyłuskiwanie właśnie tej zawartości.

Power User

Rzekomo, Power Userzy mieli być elitarną grupą posiadającą dodatkowe opcje w interfejsie itp. Mieli być wybrani spośród wszystkich zarejestrowanych. Głowy urwać sobie nie dam, jednak wnioskując po liczbie osób, które tak jak ja zostały takim kontem obdarowane, nie mogę pozbyć się wrażenia, że Power Userem jest każdy. Zresztą, "dodatkowa funkcjonalność" mojego "wyjątkowego" konta to... możliwość zgłaszania feedbacku. Zachęcili mnie do współpracy, że hej, a nawet ho.

Czym tak naprawdę jest Volunia?

Nie będę Was tu zanudzał ględzeniem technicznym. Tym pewnie zajmie się połowa innych bloggerów na DP, bo jak ich znam, także mają konta Power User, jeśli nie sami z siebie, to z czyjegoś zaproszenia (tak, Power Userzy dostali paręnaście tygodni temu prawo do zaproszenia 5 wybranych osób jako kolejnych Power Userów... niezłe zastosowanie flood-marketingu, bo przecież nikt nie odmówi posiadania "wyjątkowego" konta :P ). Powiem jedynie, że jeśli chodzi o samą wyszukiwarkę, sposób jej działania wiele od innych się nie różni, a i wyniki są aktualnie dość słabe. I na tym urwę wątek technikaliów.

Volunia jest kolejnym wcieleniem Facebooka, NK, czy Google+. W sumie, można to nazwać czymś w rodzaju Google+ 2.0. Jest tutaj wtyczka do każdej popularnej przeglądarki, pozwalająca na wykorzystywanie jej możliwości (podobnie jak Google ma dwie wtyczki - dla znacznika +1 oraz dla samego konta Google+), jest powiązanie z wyszukiwarką, portal społecznościowy... No dosłownie kubek w kubek Google+!

Ciekawym jest fakt, że wyszukiwarka nie otwiera stron w czystych oknach / kartach, lecz w samej sobie, lub innymi słowy - w ramce. Nie mam pojęcia, jak będą na to patrzeć reklamodawcy, jednak wspominając sytuację z serwisów Digg i Wykop, gdzie otwieranie w ich ramkach blokowało część wpływów z reklam na konta właścicieli stron, może to być niezbyt przyjazne. Co gorsza, jest to dość spore uderzenie w prywatność użytkowników. To już nie jest kwestia tego, czy dana strona posiada wtyczkę od Facebooka, która może stwarzać zagrożenie dla prywatności zalogowanych użytkowników. To jest sprawa znacznie głębsza - cokolwiek otworzymy za pośrednictwem Volunii, zostanie to przez nią zarejestrowane, a w pasku adresu nie pojawi się adres naszej strony, lecz Volunii. Kto wie, czy nie sprawdzają dodatkowo co klikamy. Wyobraźmy sobie, że ktoś tak otworzy stronę banku... brrr...

Testujemy? Ok, ale najpierw słówko o zyskach i stratach.

Co nam daje Volunia w zamian za zbierane z nas dane? Serwis społecznościowy. Dyskusje na każdej stronie (każda otwarta strona to osobny "pokój" do rozmów). Informacje o tym, kto odwiedził daną stronę (nierzadko imię i nazwisko, gdyż są to dane domyślnie wymagane, a dodatkowo dostęp do profilu danej osoby, chyba, że pamiętał o zmianie ustawień prywatności). I ponoć najważniejsze: wyszukiwarkę.

Ta główna funkcja zawiera 3 dodatki. Po pierwsze - informację, ile osób w danym momencie znajduje się na danej stronie, oraz ile w obrębie danej witryny (czyli zapewne całej domeny, np. dobreprogramy.pl). Badania te są wykonywane na podstawie zarówno użytkowników zarejestrowanych, jak i anonimowych. Drugim dodatkiem jest funkcja wyświetlania swego rodzaju mapy witryny. Ostatnim - schematu siatkowego (ang. "grid", nie wiem jak to inaczej przełożyć). Te dwa dodatki wyświetlają w sumie to samo, tylko w inny sposób. I to w sumie wszystko. Poza kiepskawymi jak na razie wynikami wyszukiwania, nie różni się wiele od naszego ukochanego tworu z Mountain View.

Dla testów, wyszukałem kilka fraz: "DobreProgramy", "Poznań", "Mount Everest" oraz "Volunia". Poniżej wyniki moich zapytań w formie zrzutów ekranu.

Podsumowanie

Volunia to nowy serwis społecznościowy scalony z nawet ciekawą wyszukiwarką (chodzi tu o dodatkowe formy prezentacji danych), bezpośrednio konkurujący z Google+, w szczególności po ostatnim strzale w stopę przez Google. Ma ona genialny marketing, wykorzystujący prawo wzajemności (oni dają nam "Power Usera", który praktycznie nic nie daje, my w zamian polecamy znajomych i dajemy feedback, a co najważniejsze - odwiedzamy stronę). Jaka jest przyszłość Volunii? Nie umiem tego dziś określić, jednak wnioskując po sposobie, w jaki algorytm stworzył mapę DobrychProgramów - w Polsce nie wygląda to za dobrze. Ale cóż, pożyjemy, zobaczymy :)

Na sam koniec, kilka wartych uwagi kwestii dotyczących Volunii:
+ Nowa wyszukiwarka
+ Interesujące podejście
+ !!! Pierwszy bezpośredni konkurent tandemu Google Search + Google+ !!!
+ Pierwsza po Google innowacyjna wyszukiwarka, a zarazem pierwsza "nowość" po Bingu
- !!! Zagrożenie prywatności !!!
- !!! Strony otwierane w ramkach, w pasku adresu: "Volunia" !!!
- Sporo błędów, np. brak obsługi niektórych polskich znaków w obrębie serwisu
* Kolejny serwis społecznościowy
* Świetny marketing
* Brak jasnych poszlak, co będzie w przyszłości (choć jak znam ludzi, to pewnie się to przyjmie...) 

internet bezpieczeństwo inne

Komentarze

0 nowych
Ave5   8 #1 16.02.2012 16:26

Jak dla mnie z dużej chmury mały deszcz, a do tego paskudny interfejs.

NRN   9 #2 16.02.2012 17:12

@Ave5, jak tak przeczytałem Twój komentarz i spojrzałem na screeny, to ostatecznie jestem zaskoczony tym co zrobili. Pal licho "paskudność", w końcu to beta i moim zdaniem lepiej niech doszlifują na razie "wnętrze", a później bawią się w piękne międzymordzie. Jednak to, co naprawdę mnie zdziwiło, to to, że wiedząc, że większość ekranów aktualnie sprzedawanych jest panoramiczna, i tak zastosowali paski horyzontalne zamiast pionowych, zmniejszając w ten sposób przestrzeń wyszukiwania i marnotrawiac niemal połowę przestrzeni dostępnej na ekranie...

PS + - zaleta, - - wada, * - neutralne

hausner15   5 #3 17.02.2012 10:01

"To jest sprawa znacznie głębsza - cokolwiek otworzymy za pośrednictwem Volunii, zostanie to przez nią zarejestrowane, a w pasku adresu nie pojawi się adres naszej strony, lecz Volunii."

Czy to aż takie zagrożenie prywatności?
Klikając w link który wyszuka Ci Google, jesteś przekierowywany na jakiś tajemniczy adres gugla, a dopiero potem do właściwej strony. Zazwyczaj jest to niewidoczne, choć czasami taki ładny dłuuugi link widać.

I nie zdziwił bym się gdyby rejestrowali gdzie wchodzimy...

NRN   9 #4 17.02.2012 10:31

Tak, tylko ostatecznie lądujesz bezpośrednio na tamtej stronie. A tutaj masz efekt taki, jak przy otwieraniu strony przez Google Translate :)

Frankfurterium   9 #5 17.02.2012 11:26

Wszedłem, potestowałem może 15 minut i już raczej nie wrócę. Pal licho prywatność, ale to chyba miała być wyszukiwarka, co? A algorytmy wyszukiwania ma co najwyżej takie sobie. Wszystkie te mapy i społeczności może spodobają się wielbicielom Simsów (sam nie wiem, skąd takie skojarzenie, ale to była moja pierwsza myśl...) i Farmville, ale ja oczekiwałem przejrzystych i przede wszystkim trafnych wyników. Nie znajdę niczego ciekawego o wyszukiwanej frazie, ale za to mogę sobie pogadać z innymi zawiedzionymi, super...

NRN   9 #6 17.02.2012 23:13

@Frankfurterium, o, otóż to. Pytanie, czy kiepskie wyniki to efekt słabej pracy spiderbotów i półpustej bazy danych, czy samego algorytmu :) Ale faktycznie, tak to na ten moment wygląda. Musimy na raz pamiętać, że to wczesna beta i wiele się może zmienić...