r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Napster powraca: serwis streamingu muzyki Rhapsody wskrzesi upadłą legendę

Strona główna AktualnościINTERNET

Różne są pomysły na to, aby wyróżnić na tle konkurencji usługę streamingu muzyki przez internet. Dodaje się nowe funkcje, których nie mają rywale, poszerza bazę oferowanych utworów, stosuje się przyjazny interfejs... Ale twórcy serwisu Rhapsody poszli inną drogą i zdecydowali się wskrzesić markę – zombie. Wkrótce usługa zmieni nazwę na Napster.

Napster to jedna z legend internetu. Na przełomie XX i XXI wieku zrobiło się o nim bardzo głośno po tym, gdy szefostwu serwisu proces wytoczył Lars Ulrich, perkusista zespołu Metallica. O co poszło? Kością niezgody okazał się być mechanizm, w oparciu o który działał Napster, czyli wymiany plików muzycznych za pomocą sieci Peer-to-Peer (P2P). Muzyk uznał, że taka forma dzielenia się treściami to kradzież. Sądowe batalie sprawiły, że usługa na stałe zapisała się w kronikach globalnej sieci, a przy okazji zapoczątkowały proces głębokich przemian w serwisie. Z usługi darmowej stał się bowiem usługą płatną, stopniowo tracił na znaczeniu, aż w 2011 r. został przejęty przez serwis streamingu muzyki Rhapsody.

Teraz Napster wstaje z grobu i posłuży jako nowy szyld dla swojego właściciela. Rhapsody zdecydowało się na taki krok, zapowiadając go bardzo lakonicznie na swojej stronie internetowej. Intencje wydają się jasne: chodzi o wywołanie szumu wokół marki i zyskanie uwagi potencjalnych klientów. Dziś bowiem na rynku usług streamingu muzyki online jest duszno, jak we wrocławskim tramwaju w upalny dzień lata. O największy kawałek konsumenckiego tortu walczy Spotify, Apple Music, Deezer, Tidal, a także Google Play Music. I nie jest łatwo nawiązać w miarę wyrównaną walkę z firmami, które już zdążyły się okopać na swoich pozycjach. Rhapsody zaś stawia na usługi płatne, oferując dwa rodzaje abonamentu. Tańszy kosztuje ok. 5 dolarów miesięcznie, droższy zaś – gwarantujący nieograniczony dostęp do bazy liczącej ponad 30 mln utworów bez reklam zarówno na komputerze, jak też na urządzeniach mobilnych – wart jest ok. 10 dolarów miesięcznie. To cena porównywalna z tymi, których wymagają konkurenci.

r   e   k   l   a   m   a

Co ciekawe, Rhapsody nie zamierza obniżyć cen i abonament już pod szyldem Napstera nadal będzie kosztował ok. 10 dolarów za miesiąc. Cena nie będzie więc konkurencyjna, a oczy klientów na tę usługę ma zwrócić reaktywacja Napstera jako marki. Czy to dobry pomysł? To więcej niż wątpliwe. Efekt zaskoczenia potrwa krótko, przez kilka dni firma będzie miała zapewnione miejsce na łamach portali o technologiach, ale szum nie będzie trwał bez końca. Klienci zaś mają już swoje przyzwyczajenia i ulubione usługi streamingowe, a na pewno nie zechcą płacić za dostęp do muzyki online tylko dlatego, że słysząc słowo „Napster” łza zakręci im się w oku.

© dobreprogramy

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.