r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Neurosztuka czy neurokicz? Aplikacja Prisma podbija sieci społecznościowe

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Większość smartfonowych fotek wygląda nudnie i identycznie, potwierdzając tylko to, co Picasso powiedział kiedyś o fotografii: „teraz przynajmniej wiemy, czym malarstwo nie jest”. Zarazem jednak mistrz modernistycznego malarstwa twierdził, że w każdym fotografie tkwi pragnienie bycia malarzem. Pragnienie to realizowali jednak tylko nieliczni – i bardzo dobrze, uniknęliśmy dzięki temu zalewu banalności. Ale już niebawem może się to zmienić… gdyż za sprawą łatwej w obsłudze aplikacji Prisma, smartfonowy fotograf może teraz uchodzić za artystę-malarza.

O aplikacji Prisma na iOS-a pisaliśmy niedawno – ot zestaw inteligentnych filtrów nakładanych na zdjęcia, mających za zadanie odtworzyć rozmaite style malarskie. Czemu inteligentnych? Stworzona przez moskiewskich programistów aplikacja korzysta z sieci neuronowej i algorytmów głębokiego uczenia się, podobnie jak np. google’owe DeepDream. Efekt jest jednak znacznie bliższy ludzkiej estetyce, a łatwość obsługi aplikacji, porównywalna do Instagrama, sprawiła że zyskała ona błyskawicznie wielką popularność.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Look at Prisma (@prisma_look)

r   e   k   l   a   m   a

Jeden ruch palcem pozwala więc uzyskać efekty zbliżone do tych, jakie modernistycznym i ekspresjonistycznym malarzom zajmowały miesiące pracy. Przynajmniej tak to próbują przedstawić fani aplikacji, których wyroiło się ostatnio w mediach społecznościowych, gdzie wyroiło się wręcz od zdjęć oznaczonych tagiem #prisma. Co prawda niektórzy narzekają na spory zakres danych, do jakich aplikacja żąda dostępu, ale nie ma dowodów, by autorzy robili z tym coś niewłaściwego. Prisma jest tylko klientem usługi działającej w chmurze, zdjęcia przetwarzane są na serwerach producenta, a to wiąże się z udostępnianiem danych.

Czy malarze powinni więc wrzucić sztalugi i pędzle do ognia i kupić sobie iPhone’a (jeśli go jeszcze nie mają?) Chyba nie ma takiej potrzeby. Przedstawiane jako wybitne „dzieła” z rosyjskiej aplikacji nie mają w sobie za wiele geniuszu, cierpią na wszystkie problemy amatorskiej fotografii, na czele z kadrowaniem i kompozycją. Tego żaden filtr póki co nie naprawi. Tak więc to raczej chwilowa moda, która większości użytkowników z czasem się znudzi.

Autorzy aplikacji obiecują jednak, że przyszła wersja aplikacji pozwala nakładać filtry na klipy wideo. A to oznacza wielką okazję dla tych wszystkich filmowców, którzy chcieliby pobawić się technikami rotoskopowymi, by tworzyć animowane produkcje na podobieństwo filmów Przez ciemne zwierciadło lub Jawa czy sen. O ile bowiem zdjęcia w ten sposób przetworzone dają najczęściej efekt dość kiczowaty, to w kinematografii zastosowanie tego typu filtrów w produkcjach fabularnych może być fajnym sposobem wyjścia poza realizm.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.