r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nie Windows 8, nie urządzenia mobilne, lecz kres prawa Moore'a podkopuje branżę PC?

Strona główna Aktualności

Gdzie są granice miniaturyzacji układów półprzewodnikowych? To pytanie o kolosalnym dla branży IT znaczeniu – od odpowiedzi na nie zależy możliwość dalszego utrzymania wzrostu mocy obliczeniowej dla klasycznych architektur mikroprocesorowych. Sformułowane przez Gordona Moore'a, założyciela Intela prawo empiryczne głosiło że opłacalna do zastosowania liczba tranzystorów w czipie rośnie wykładniczo, podwajając się w równych okresach czasu. O zmierzchu ważności tego prawa mówi się już od lat (wśród przekonanych o rychłym kresie jego obowiązywania jest też sam Moore), ale pomimo kilkukrotnie już wytyczanych dat (m.in. rok 2006 i 2009), kolejne przełomy w technologiach produkcji wciąż pozwalały nam wywinąć się przed tym symbolicznym końcem pewnej epoki.

W zeszłym roku słynny fizyk Michio Kaku wypowiedział się w kwestii obowiązywania prawa Moore'a. Jego zdaniem zostało nam może 10 lat rozwoju klasycznej architektury, a potem trzeba będzie zacząć myśleć o erze post-krzemowej. Winę ponoszą oczywiście efekty kwantowe, coraz dotkliwiej zaburzające działanie tradycyjnych architektur, w miarę jak przekraczamy kolejne granice miniaturyzacji.

Kaku może być jednak optymistą. Niedawno w tej sprawie wypowiedział się główny architekt AMD, John Gustafson, według którego koniec już się rozpoczął. Problem tkwi nie tylko w ograniczeniach technicznych, ale przede wszystkim ekonomicznych: Gustafson podkreśla, że prawie Moore'a nie chodzi o maksymalną możliwą do umieszczenia w czipie liczbę tranzystorów, lecz o liczbę opłacalną do umieszczenia. Gdy AMD rozpoczęło prace nad przejściem z procesu technologicznego 28 nm (używanego już w procesorach Radeonów z serii HD7000) na 20 nm, okazało się, że zwiększanie gęstości tranzystorów na krzemowej płytce przestaje mieć sens.

Jeśli wydrukujesz zbyt mało tranzystorów, twój czip będzie kosztował zbyt wiele w przeliczeniu na tranzystor, ale jeśli wydrukujesz zbyt wiele tranzystorów, będzie tak samo. Czekaliśmy na przejście z technologii 28 nm na 20 nm, okazało się, że zajmuje to znacznie dłużej, niż prawo Moore'a przewidywało stwierdził Gustafson.

Oczywiście jest to opinia z AMD, firmy mającej od dawna problemy z nadążeniem za Intelem w miniaturyzacyjnym wyścigu. Szukająca możliwości przejścia na proces 20 nm firma z Sunnyvale musi z zakłopotaniem patrzeć na Intela, przygotowującego się do produkcji swoich procesorów w architekturze Haswell w technologii 22 nm i zapowiadającego na kolejne lata architektury Broadwell, Skylake i Skymont, realizowane odpowiednio w procesach 14 i 10 nm.

Nie wiadomo jednak, co tak naprawdę te architektury miałyby przynieść: czy możliwe jest dzięki nim zwiększenie samej mocy obliczeniowej? Coraz więcej ekspertów zaczyna w to wątpić. Na przykład Linley Gwennap, główny analityk Linley Group, stwierdził, że wzrost wydajności czipów Intela odbywa się teraz w żółwim tempie. Nawet uwzględniając pewien przyrost dzięki nowym układom Sandy Bridge, między 2009 a 2012 rokiem wydajność desktopów wzrosła o 10 procent, zaś laptopów o 16 procent. To marny wynik w porównaniu do 60 procent rocznie, jakimi cieszyliśmy się w starych dobrych czasach – podsumował analityk.

Co gorsza, zdaniem Linleya, to właśnie kres prawa Moore'a, a nie jakieś bajki o urządzeniach mobilnych, niszczą branżę PC. Przeciętny użytkownik, który nie gra w Crysisa 3 ani nie montuje wideo FullHD, nie jest w stanie zauważyć różnicy między sprzętem z Core 2 Duo, a Core i7. Benchmarki mogą pokazywać sobie wzrosty szybkości, ale gdzie ten wzrost mamy odczuć – przy wysyłaniu e-maila, pisaniu pracy w Wordzie czy oglądaniu śmiesznych obrazków na Facebooku? A skoro różnicy odczuć nie można, to powodów, by kupować nowy komputer jest coraz mniej, nawet nowe Windows 8 tu może nie wystarczyć.

W tej sytuacji niemal 20 miliardów dolarów, jakie Intel zainwestował w opracowanie nowych metod fotolitografii, niezbędnych do produkcji czipów w architekturach Broadwell, może okazać się zmarnowanymi pieniędzmi. Jak branża PC poradzi sobie z sytuacją, w której ludzie będą kupowali nowe komputery nie co 2-3 lata, ale co 10 lat?

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.