r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nie masz domu? Absurdalny marketing Dying Light kontratakuje

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Wielu graczy lubi powystawiać nabyte przez siebie tytuły na półkę i cieszyć ich widokiem, więc to głownie do nich skierowane są różnorakie edycje kolekcjonerskie najnowszych hitów. Niezwykle popularne ostatnimi czasy polskie Dying Light też swoją na premierze miało, lecz marketingowcy dalej kują żelazo, póki jest jeszcze trochę kilka tygodni po debiucie gorące. W Anglii dostępna jest oto wersja Apocalypse gry za 250 tysięcy funtów.

Jak na szybko przeliczył rodzimy dystrybutor, zestaw kosztuje około 1,5 miliona złotych. Sporo, ale paczka teoretycznie może być atrakcyjna dla tych zamożniejszych... Poza czterema egzemplarzami tytułu w wersji na Xboksa One, w metalowych pudełkach i z autografami twórców, w skład oferty wchodzą również sama konsola Microsoftu, dwie pary słuchawek Tiamat Razera, noktowizor oraz zestaw pieluch dla dorosłych (tych, co się lubią bać w nocy), ludzkich rozmiarów figurka zombiaka, a do tego przelot do Techlandu oraz partyjka multiplayer z zespołem i lekcje błyskawicznego poruszania się w mieście z dość znaną ekipą Ampisound od tzw. parkouru. Ponadto twarz nabywcy przyozdobi nieumarłego w grze, a wisienka na lekko podgniłym torcie to własna forteca przeciw zombie skonstruowana przez speców w temacie z firmy Tiger Log Cabins.

Z uwagi na wysoką cenę i możliwość, że wydaniem nikt się nie zainteresuje, akcję należy rozpatrywać czysto w kategoriach próby zyskania dodatkowego rozgłosu medialnego. Już raz Techland się bawił w kontrowersje, gdyż wystarczy wspomnieć o pomyśle na dodawanie do edycji specjalnych Dead Island Riptide zmasakrowanego kobiecego korpusu. Ostatecznie graczy przeproszono za brak zdrowego rozsądku ludzi od PR i zestaw nie trafił do sprzedaży. Też wtedy mówiło się tylko o strategi zyskania rozgłosu.

r   e   k   l   a   m   a

Co ciekawe, Dying Light Apocalypse Editon nie jest najdroższą tego typu propozycją w historii świata elektronicznej rozrywki. Tytuł ten nie należy nawet do GRID 2 w wersji Mono z dorzuconym najprawdziwszym autem wyścigowym. Na razie nikomu nie udało się przebić Saints Row IV Super Dangerous Wad Wad Edition za okrągły milion dolarów. Poza grą z pakietem dodatków DLC, ten zestaw zawierał m.in. pełnowymiarową replikę dubstepowej giwery, jednodniowy kurs szpiegowski plus szkolenie w temacie odbijania zakładników, wycieczkę w kosmos z Virgin Galactic, Lamborghini Gallardo z rocznym członkostwem w E25 Super Car Club, ubezpieczoną Toyotę Prius, operację plastyczną, zakupy z osobistym doradcą stylu oraz tydzień w The Jefferson Hotel w Waszyngtonie i drugie tyle w apartamencie w Burj-al-arab w Dubaju — z przelotem dla dwóch osób.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.