r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nie rozómiem wienc bijem

Strona główna Aktualności

Nie rozómiem wienc bijem - powiedział komiksowy dres po zmasakrowaniu twarzy bohatera opowieści. Wiedza to potęga jak twierdził Francis Bacon. Bezsilność, przeciwieństwo potęgi często wynika z niewiedzy. Będąc bezsilnymi możemy zamknąć się w sobie, lub zareagować agresywnie. Kiwającego się w rogu pokoju człowieka możemy nie dostrzegać, ale agresji nie przeoczymy - jest zbyt nachalna i wręcz pcha się przed nasze oczy. A później bezwiednie powielamy ją.

Kiedy byłem tak mały, że wspinałem się jeszcze po drabinie do nocnika, mój tata czytał mi każdego dnia. Komiksy. To na nich nauczyłem się czytać i dzięki nim poznałem wiele nowych słów. Kiedyś pomagając w myciu podłogi powiedziałem: "od tego sprzątania tracę prestiż". Słowo przeczytane w jednym z komiksów Papcia Chmiela, użyte tam w podobnym kontekście co moje sprzątanie, okazało się rozśmieszyć domowników. Ale dlaczego, czyżbym użył go nieprawidłowo?

Jednym z obowiązków redaktorów portalu jest zatwierdzanie (lub odrzucanie) publikowanych tutaj komentarzy. Czasem przynosi to wiele frajdy, innym razem rodzi frustrację. Moja wynika najczęściej z niezrozumienia słów, którymi komentujący posługują się. Nie znam się na wtytle do bulbulatora i się na temat jego konstrukcji nie wypowiadam. Okazuje się jednak, że wszelkiej maści specjalistów namnożyło sie w Polsce na pęczki. Chętnie używają oni takich słów jak "standardy", "bezpieczeństwo", "haker", "prawo", "legalny" czy "pirat". Ze zrozumieniem tych słów jest już nieco gorzej. To pierwsze jest szczególnie interesujące.

Prawdziwe słowo-wytrych: standardy. Jak się bowiem okazuje z lektury nie tylko komentarzy ale i większych publikacji - są one remedium na wszelkie bolączki ludzkości. Gdyby istniała standardowa maść, pewnie leczyłaby i podagrę i oparzenia i przywracałaby wzrok. Standard w powszechnym tego słowa rozumowaniu, jest absolutem, do którego należy odnieść pewną funkcjonalność, by określić jednoznacznie czy działa dobrze (a zatem jest standardowa - doskonała), czy działa niezupełnie dobrze, lub wręcz źle (czyli jest niezgodna ze standardami, wadliwa). Standard wymusza na aplikacji, by zachowywała się w pewien określony sposób, bo inaczej!...

Otóż okazuje się, że standard nikogo do niczego nie zmusza. Paradoksalnie - standardów pozwalających opanować pewien problem zawsze jest tyle, by każdy mógł wybrać coś dla siebie. I choć wielu chciałoby mówić o standardach (z małej litery) i Standardach (z wielkiej litery), nie ma tak naprawdę hierarchii ważności standardów. Mówienie, że Open Document jest Standardem w przeciwieństwie do Microsoft Office Open XML ma w sobie niewiele z prawdy. Oba są (lub będą) standardami na opis informacji tekstowej.

Standardy mają z założenia ułatwić wymianę danych między aplikacjami. Mają robić to, by użytkownikowi pracowało się łatwiej. Standardowy protokół POP3 pozwala nam na pobranie poczty z serwera. Jako że informacja o braku wsparcia poczty Tlen.pl dla opisanego w RFC polecenia POP3 pozwalającego na pobranie wyłącznie fragmentu wiadomości (TOP) nie jest specjalnie popularna (nikt jej nie nagłaśnia!), nikt nie mówi, że poczta tlenowa nie jest standardowa.

Nikt się pocztą specjalnie nie przejmuje, w przeciwieństwie do przeglądarek internetowych. O, tutaj jest prawdziwa wojna! Użytkownicy "alternatywnych przeglądarek" wiedzą najlepiej, że ich jest lepsza od tej drugiej. A od tej starej co to nie obsługuje standardów to już w ogóle lepsza o kilka rzędów. Standardów, których większość używających tego słowa nigdy nie przeczytała ze zrozumieniem. Ponownie - to, że mam w rodzinie lub spotykam w tramwaju albo w piaskownicy specjalistę od bulbulatorów nie daje mi prawa instruowania innych w temacie funkcjonowania wtytła.

W tej pogoni za standardami użytkownicy zapomnieli o sobie. Standardy powinny ułatwiać im komunikację. W mrocznych czasach wojny IE z Netscape powstawały strony, które mogli oglądać użytkownicy wyłącznie jednej z wiodących przeglądarek. Jedne z nich, te "wyłącznie dla IE" ostały się w sieci do dziś. Są ludzie, którzy słusznie krytykują taki model Internetu, w którym istniały dwa "standardy". Bo strony wyłącznie dla IE są złem. Ci sami ludzie w ramach idei takich jak Browse Happy tworzą teraz strony zgodne ze standardami, które wyglądają poprawnie w każdej przeglądarce, tylko nie w IE. Ci sami ludzie, którzy odradzają publikowanie różnych treści dla różnych przeglądarek (bo Opera nie jest przecież gorsza niż inne i nie ma potrzeby serwować jej odmiennego kodu HTML) umieszczają na stronie "pasek ostrzegawczy" widoczny wyłącznie w IE. Informuje on, że strona przeglądana jest w przestarzałej przeglądarce. Hipokryzja? Celowe działanie? Niewiedza? Której opcji byśmy nie wybrali, mamy do czynienia z działaniem, które szkodzi nam - użytkownikom Internetu.

Uszczęśliwianie na siłę jest złe. Nie chcę - nie instaluję Firefoksa. Nie czyni mnie to głupszym od użytkownika "alternatywnej przeglądarki", bo podobnie jak on dokonałem świadomego wyboru. Być może nawet bardziej świadomego niż on, bo ja z racji zawodu muszę znać te standardy. Wiedza nie przeszkadza mi w tworzeniu stron, które wyglądają tak samo w każdej przeglądarce. Nie są oparte o tabelki, posiadają szereg udogodnień dla niepełnosprawnych i są zgodne ze standardami (walidują się). Nie czynię wymówek i nie idę po linii najmniejszego oporu tworząc stronę dla Opery i Firefoksa przykrywając się sloganem. Bo zależy mi na tym, by jak najwięcej osób mogło skorzystać ze strony. W ogóle mówienie, że strona jest zgodna ze standardami, bo jest poprawnie walidowana i wyświetla się dobrze w Firefoksie i Operze wskazuje jednoznacznie na nieuctwo.

Uszczęśliwianie na siłę jest złe. Jest jeszcze gorsze, gdy przybiera formę fanatyzmu: ja, dobry przeciw tym, złym. Jest ohydne, gdy wyzwala agresję i epatuje złością chorego ze zgryzoty człowieka. Usłyszcie mnie! Ja Wam przekazać chcę prawdę. Dlaczego nikt mnie nie słucha? Czy to już bezsilność? Internet żyje nieukami, ludźmi, którym zdolność logicznego postrzegania przesłoniły slogany. A w slogan można wpisać dowolny produkt - Internet Explorer, Opera, Firefox - zawsze będzie się zgadzał. Ale to nie znaczy, że jest prawdziwy, wyznawcy marketingu bez technicznej wiedzy.

Na konferencji Macworld w Bostonie w 1997 roku Steve Jobs powiedział, że skoro Apple + Microsoft oznacza 100% rynku, to cokolwiek stworzą razem, staje się de facto standardem. To twierdzenie pozostaje prawdą do dziś, nawet jeśli dzięki impetowi Open Source jest trzech graczy na rynku. Albo coś tworzone jest wspólnie, albo wcale. Na szczęście rozumieją to np. deweloperzy Firefoksa i IE7. Kiedy zrozumieją to społeczności?

Ja się nie znam to się chętnie wypowiem - Stanisław Tym

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.