r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nie trzeba nowej konsoli, by oglądać seriale z Netflixa. 8 bitów wystarczy

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Dziś twórcy konsol starają się zrobić z nich centra multimedialne dla całej rodziny, ale kiedyś tak nie było. Nie zmienia to faktu, że sprytnym hakerom udało się uruchomić Netfliksa na konsoli o 11 lat starszej od pierwszego PlayStation. W dniu premiery Xboksa w Europie była już pełnoletnia!

Podczas ostatniego Netflix Hack Day uczestnikom udało się uruchomić usługę na konsoli Nintendo Entertainment System, czyli NES-ie, w naszej części świata znanej dzięki klonom marki Pegasus. Warto przypomnieć, że na rynku amerykańskim konsola została wyposażona w 8-bitowy procesor Ricoh 2A03 (lub RP2A03), taktowany z częstotliwością 1,79 MHz, 2 KiB RAM-u z możliwością rozszerzenia kartridżem nawet o kolejne 8 KiB, autorską jednostkę przetwarzania obrazu, taktowaną z częstotliwością 5,37 MHz (NTSC), 2 KiB pamięci operacyjnej dla niej i ROM o pojemności 32 KB.

Specyfikacja platformy oczywiście nie pozwoliła na uruchomienie pełnej wersji Netflixa z odcinkami seriali w 4K i dźwiękiem przestrzennym 5.1. W zasadzie wątpliwym jest, żeby ktokolwiek chciał oglądać wyprodukowane za miliony dolarów seriale w 13 kolorach, rozdzielczości mniejszej niż na tanim telefonie i z żałosną prędkością zmiany klatek, ale kto wie… w końcu są nawet amatorzy odtwarzania filmów przez AALib (Ascii Art GFX Library).

r   e   k   l   a   m   a

Guy Cirino, Alex Wolfe i Carenina Motion nie modyfikowali swojego NES-a. Cała aplikacja do obsługi Netflixa i filmy znajdują się na przygotowanym przez grupę kartridżu o pojemności około 56 KB. Menu aplikacji można z powodzeniem obsługiwać oryginalnym kontrolerem do konsoli.

W tym momencie historia zatoczyła koło – Netflix podobno przygotowuje się do ekranizacji jednej ze starszych gier dla NES-a, czyli Legend of Zelda, w postaci serialu. Wydana w 1986 gra na stałe weszła do kanonu kultury popularnej, doczekała się wielu kontynuacji, a jej główny protagonista Link pojawiał się obok Mario i Luigiego na wszelkich materiałach reklamowych firmy Nintendo.

Jednak w przeciwieństwie do wąsatych hydraulików, Link pochodzi z rozbudowanego, fantastycznego świata, który stwarza ogromne możliwości dla rozwoju adaptacji filmowej. Przygody Linka bardzo trudno ułożyć w chronologicznym porządku, więc scenarzyści mają tu ogromne pole do popisu, a przy tym oglądalność wśród fanów gier gwarantowana. Miejmy nadzieję, że Netflix naprawdę pracuje nad serialem i odkupi grzechy wszystkich fatalnych ekranizacji gier, jakie mieliśmy okazję obejrzeć – szczególnie te, w których Luigi nie miał wąsów.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.