Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nie znam się, ale wypowiem się. Rzecz o nierzetelności dziennikarzy

....na przykładzie informacji o wydaniu LibreOffice 4.

Nieraz w przeszłości zadawałem sobie pytanie "czy dawne dziennikarstwo było rzetelniejsze od dzisiejszego" i szczerze mówiąc, nigdy nie udało mi się dokopać do wyczerpującej odpowiedzi. "Dziennikarstwo" zresztą to taki śmieszny zawód, którego wykonawca może być totalnym nieukiem, gdyż opiera się na powtarzaniu informacji. Rzecz w tym, aby te informacje powtarzać rzetelnie to znaczy bez przeinaczeń intencji rozmówcy czy bez zafałszowywania obrazu sytuacji.

Świat idzie do przodu. Ludzie idą do przodu, a wraz z nimi zmieniają się ich oczekiwania i reakcje. Media również się zmieniają, generując różne upośledzone zachowania będące destruktorem tego co dobre w oryginalnej idei dziennikarstwa. Dawniej dziennikarstwo opierało się tylko na słowie. Dzisiaj to atakowanie wielkimi nagłówkami i gigantycznymi ilustracjami mające wygenerować kliknięcia. Dawniej dziennikarstwo aspirowało do publikacji treści na neutralnym poziomie, dzisiaj dominują platformy opinii. Dawniej czytelnik miał tekst przeczytać, zrozumieć i według uznania ocenić, czy relacja opisuje wydarzenie jako pozytywne czy negatywne zajście. Współcześnie umarła również klasyczna formuła polegająca na publikacji treści + odautorskiego komentarza na końcu strony. Dzisiaj cała treść to odautorski komentarz przeplatany wyrywkami faktów.

W mediach obowiązuje też coś takiego jak zasada Pareto. W pewnym uproszeniu mówi ona o tym, że gdy dwóch głupców opublikuje jakieś banialuki, to ośmiu innych je powieli. Nie inaczej było w przypadku "newsów" o wydania LibreOffice 4. Jak to mówią... zanim prawda włoży buty, kłamstwo obiegnie Ziemię. Nie dociekam kto zaczął, ale chciałbym zobrazować pewne mechanizmy, które stawiają twórców LibreOffice w bardzo złym świetle oraz po prostu dezinformują czytelników. Na taśmę biorę treści oraz reakcje z bardzo popularnego serwisu wykop.pl, za nim Komputer Świata globalnego wydawcy Axel Springer oraz dobreprogramy.pl - największego portalu technologicznego w Polsce, który ma 7 milionów odwiedzających. Na tym ostatnim chciałbym się szczególnie skupić z uwagi na jego zasięg i oddziaływanie na opinie zwykłych użytkowników.

No to start! Wziuuum....

LibreOffice 4.0, a Apache OpenOffice: przepaść już nie do zasypania

Sam nagłówek jest tak naprawdę truizmem wtrącającym elementy dezinformacji. Przede wszystkim tytułowe produkty są dla siebie konkurencją. Choć jeden wywodzi się z drugiego, a ich funkcjonalność na obecnym poziomie jest podobna, to taki stan nie jest pożądany ani przez The Document Foundation ani też przez Apache Foundation. Jeden chce pokonać drugiego, przekonać do siebie społeczność deweloperów konkurenta i zgarnąć jego grupę odbiorców. Czy autor pisząc o "przepaści" wyraża smutek? Trudno orzec, jednak zwiększające się różnice między tymi produktami są wyznacznikiem konkurencyjności oprogramowania i w tym rankingu wygrywa LibreOffice.

Dezinformacja polega na tytułowym porównaniu nowego wydania LibreOffice 4.0 do Apache OpenOffice... no właśnie. Jakiego? Wersji 3.4 z kwietnia 2012 r.? W takim wypadku faktycznie istnieje jakaś przepaść, jednak aby móc porównywać i osądzać, należałoby poczekać do wydania AOO 4.0, którego publikacja jest datowana na pierwszy kwartał tego roku.

Aż trudno uwierzyć, że minęły już ponad dwa lata, odkąd rozczarowani postawą Oracle'a programiści związani z rozwojem OpenOffice.org odwrócili się od software'owego giganta, i wykorzystując dostępny kod pakietu biurowego zdecydowali się stworzyć własny fork, który miałby być wolny od korporacyjnej polityki, szybszy, lżejszy i skuteczniej mogący rywalizować z własnościowymi pakietami biurowymi.

Oracle to firma, która nigdy nie była kojarzona jakkolwiek pozytywne z ruchem FLOSS, a nawet wręcz przeciwnie - była uważana za oś zła, stojąc po tej samej stronie co Apple czy Microsoft. Nikt nigdy nie liczył na dobrą wolę Larrego Ellisona, tak więc nikt nigdy nie był rozczarowany postawą tej firmy. Utworzenie The Document Foundation (TDF) wynikało tylko z niespełnionej obietnicy firmy Sun Microsystem, która przez ponad 10 lat mamiła społeczność przyrzeczeniem o utworzeniu Fundacji OpenOffice.org. Kiedy OpenOffice.org wpadł w ręce Oracle-nie-spodziewamy-się-po-nim-niczego-dobrego, społeczność zrobiła to na co miała ochotę od dziesięciolecia.

Powołana do opieki nad kodem forka The Document Foundation od początku nie ukrywała, że nie zamierza oglądać się na to, co dzieje się z OpenOffice – ma swoje autonomiczne cele.

Nie ma czegoś takiego jak "autonomiczne cele". Cel jest taki sam dla wszystkich producentów oprogramowania: zrobić wiodący produkt i zmiażdżyć konkurencję, a w najgorszym wypadku wygryźć im kawałek mięsa z uda i doprowadzić do śmierci. ;-)

Projekt okazał się sukcesem: nie tylko po stronie LibreOffice opowiedziało się wielu najważniejszych graczy opensource'owego światka, ale też i w świadomości użytkowników, nie tylko Linuksa, ale i popularniejszych systemów operacyjnych, nowy pakiet biurowy stał się godnym następcą OpenOffice'a.

Informacja nieprawdziwa. "OpenOffice" to marka, którą budowano przez ponad 10 lat. Zważywszy, że na rynku pakietów biurowych liczy się a) Microsoft Office b) OpenOffice c) długo, długo nic d) LibreOffice, to nie można mówić o sukcesie. LibreOffice to oczywiście dobry pakiet, który cieszy się popularnością, ale... wśród geeków. A więc ma swoją niszę w niszy.

Rob Weir (IBM) obala podobne wywody i choć robi to ze złośliwości, to liczbom, które przytacza nie można odmówić prawdy.

Od 25 stycznia 2011 r. do 27 września 2012 r., LibreOffice pobrano ponad 18 mln razy. OpenOffice tylko od maja do września 2012 r. został pobrany aż 18,207,610 razy z samych tylko serwerów SourceForge.net, co daje 127,326 pobrań dziennie wobec 29,460 pobrań LibreOffice.

W takim wypadku nie można mówić o popularności.

Żaden z "najważniejszych graczy opensource'owego światka" (finansujących projekt) tak naprawdę nie zarabia sensownych pieniędzy na oprogramowaniu desktopowym. Choć dopływ gotówki sponsorów jest na stabilnym poziomie, to ich zaangażowanie jest zagadkowe. Trudno się tutaj podniecać "wielkimi z danego światka", skoro nie można spodziewać się przydziału np. pięćdziesięciu deweloperów do jednego komponentu. Ponadto projekt LibreOffice jest zdominowany przez ludzi propagujących ideę Wolnego Oprogramowania, a nie Open Source.

Mimo niesnasek między deweloperami (np. oskarżeniami o nieuczciwe raportowanie zaangażowania deweloperów w LibreOffice), do tej pory jednak oba opensource'owe projekty były w stanie wymieniać się kodem

Oskarżenia o włączanie deweloperów Apache OpenOffice do listy kontrybutorów LibreOffice to czubek góry lodowej. Pisałem o tym w Dlaczego OpenOffice i LibreOffice już nigdy się nie połączą?

Nieprawdą jest, że oba projekty wymieniały się kodem. Przenoszenie kodu jest możliwe tylko w jednym kierunku: z AOO do LO, a powodem tego stanu jest niezgodność licencji obu projektów. Sporadycznie różne kawałki kodu były licencjonowane dwa razy, ale to na prośbę fundacji Apache i za zgodą indywidualnych darczyńców. Być może w przyszłości coś się zmieni, gdyż trwają rozmowy o zmianie licencji, jednak niektórzy kontrybutorzy o naprawdę dużym wkładzie są przeciwni te... (czytaj: nie chcą, aby ich kod trafił do OpenOffice'a, który jest zdominowany przez jedną korporację (IBM-a)).

Wydanie 4.0 LibreOffice to wielki krok dla The Document Foundation – wprowadza zmiany do API pakietu, które znacznie utrudnią przenoszenie kodu.

W rzeczywistości celem było oczyszczenie, uproszczenie oraz uczynienie API bardziej przyjaznym dla deweloperów rozszerzeń. To zresztą dosyć naturalne, że producent (czy fundacja) poprzez różne ułatwienia stara się skupić wokół siebie odpowiednio duży ekosystem. Ostatnia zmiana w API była w czasach OpenOffice.org 1.x, czyli w latach 2002-2006. Co więcej, celem deweloperów (a obowiązkiem tym bardziej) nie jest podtrzymywanie kompatybilności ze swoim rywalem. Całkowicie pomylono tutaj efekt z celem i przeinaczono intencje twórców.

Charles Schultz, jeden z deweloperów LibreOffice

Charles Schultz to prawnik, nie deweloper.

Czy w opensource'owym świecie jest miejsce dla dwóch pakietów biurowych? Pochopni pewnie wskażą za przykład rynek przeglądarek, gdzie miejsce mają zarówno Firefox jak i Chrome. Sęk w tym, że Chrome bez Google'a by nie istniało, tak jak zapewne Apache OpenOffice nie istniałoby bez wsparcia IBM-a. Google ma jednak zdecydowanie więcej powodów, by inwestować w rozwój Chrome, niż IBM, by inwestować w rozwój nie do końca zgodnego z LibreOffice pakietu biurowego.

Tak, zupełnie jak w świecie closed source jest miejsce dla dwóch + n innych zamkniętych i n otwartych. Poza tym świat open source to nie tylko OpenOffice i LibreOffice, naprawdę.

Celem inwestycji IBM-a w OpenOffice nie jest utrzymanie zgodności API z LibreOffice, a wykorzystanie siły jego marki (dowodem jest porzucenie Lotusa i zapowiedź wydania "OO IBM Edition") oraz trendu polegającego na migracji instytucji rządowych na format OpenDocument. Rozwój LibreOffice jest w pewien sposób na rękę IBM-owi, bo łatwiej przejąć instytucję, która już znajduje się w ekosystemie ODF, aniżeli w ekosystemie Microsoftu.

Szkoda by było oczywiście, gdyby IBM wycofało swoje wsparcie. Twórcy Apache OpenOffice, stawiają na kwestie, które dla The Document Foundation nie są priorytetowe, np. ulepszenie zgodności z formatem OOXML Microsoftu. Już dziś dokumenty .docx czy .pptx w OpenOffice.org wyglądają lepiej, niż w LibreOffice. Ale czy to wystarczy?

Informacja nieprawdziwa. Choć OpenOffice został opuszczony przez społeczność, to IBM twardo brnie w ten projekt. Jemu to bez różnicy czy sam utrzymuje Lotus Symphony czy dużo popularniejszy OpenOffice. Nic nie zapowiada wycofania wsparcia przez tę firmę i nie ma czego żałować.

Nieprawdą jest, że lepsza obsługa formatu Microsoft OpenXML nie jest ważna dla The Document Foundation. Również nieuczciwością jest pisanie pozytywne o jednym projekcie i dawanie dowodów na postęp, a zarazem pisanie negatywnie o konkurencji i ucinanie na tym wywodu. Nieprawdą jest, że "dokumenty .docx czy .pptx w OpenOffice.org wyglądają lepiej, niż w LibreOffice", a na pewno nie wszystkie. Oto próbka.

Tabela w DOCX / LibreOffice 3.6.3

Tabela w DOCX / LibreOffice 4.0

Tabela w DOCX / Apache OpenOffice 3.4.1

Przecież wśród najważniejszych atrakcji LibreOffice 4.0 wymienia się np. wsparcie dla skórek Personas z Firefoksa, integrację z pulpitem Unity w Ubuntu, możliwość podłączenia się do CMS-ów Alfresco czy SharePoint, integrację z książką adresową Thunderbirda, sterowanie prezentacjami za pomocą smartfonów z Androidem czy importowanie plików Visio i Publishera. To na pewno bardzo spektakularne zmiany (z ich pełną listą zapoznać się możecie tutaj), którym OpenOffice'owi może być trudno sprostać.

Powyższy akapit to wyłącznie odautorska opinia, do tego całkowicie oderwana od rzeczywistości. Tak naprawdę najważniejsze, najbardziej atrakcyjne zmiany jakie zaszły nie są adresowane do użytkowników, a do deweloperów. To dzięki zmianom "od środka" mówi się o kamieniu milowym. Porzucono wiekowe naleciałości OpenOffice'a, wprowadzono WidgetLayout zamiast sztywnego programowania interfejsu czy skonwertowano wszystkie pliki .sdf do .po, a to wszystko wpłynie na jakość oprogramowania dla użytkownika końcowego. Autor nie wymienił ani jednej poważnej zmiany, która była wyjątkowo czasochłonna, zamiast tego skupił się na banałach i podniósł je do rangi "najciekawszych".

Kolejną fatalną i wyjątkowo szkodliwą dla deweloperów informacją jest wzmianka o minimotywach zwanych Personami. Wielu użytkowników czytających o nich jako o najważniejszej zmianie reaguje nerwowo i agresywnie, a swoją złość kierują nie w stronę autora-tak-mi-się-napisało, a w stronę twórców pakietu.

Faktycznie najistotniejsza rzecz na świecie. Żyć się bez tego nie dało. To wymienione jest na pierwszym miejscu !? DNO!! ~ pwl

A skąd się one tam wzięły? The Document Foundation jest organizacją skupiającą opłaconych deweloperów oraz wolontariuszy. Ci pierwsi pracują nad tym co jest konieczne z biznesowego punktu widzenia, a ci drudzy... również. ;-) Jednak LibreOffice to nie tylko firmowy projekt + darmowa siła robocza, a pewien krąg kulturowy ludzi, którzy lubią się spotkać od czasu do czasu i pogadać o swoim hobby przy piwie i pizzy. Stąd te wszystkie FOSDEM-y z warsztatami, ODF Plugfesty czy Hack Weeks. Może kogoś to jeszcze zdziwi, ale dla tego środowiska hobby jest projekt nad którym pracują w pracy. I tak właśnie powstały Persony. Pełnoetatowy deweloper LibreOffice (SUSE) w weekend przy pizzy z kolegami napisał taką opcję. Można dyskutować jak bardzo ona była potrzebna, ale ja ją postrzegam jako ukłon w stronę osób narzekających na "wygląd rodem z lat 90-tych". Drugą kwestią jest też, że nikt nie ma prawa mówić deweloperowi nad czym ma pracować w swoim wolnym czasie, a wiem, że wielu użytkowników ma roszczeniową postawę i z przyjemnością wcieliłoby się w rolę dyktatora...

Drugim najczęstszym obiektem narzekań jest integracja z Unity. Prawda jest taka, że gdy Oracle pozwalniało deweloperów OpenOffice'a, część została zatrudniona przez IBM-a, a część przez Canonical. Każda z tych firm kieruje się swoim interesem. Interesem Canonical jest naturalnie jak najszersza sprzedaż Ubuntu na desktopach, co wiąże się z użytecznym pakietem biurowym. Firma ta zatrudniła specjalistę, wyłożyła pieniądze na projekt i uczestniczyła w nim na cudzych zasadach. Wszystko odbyło się fair play. Jeśli ta funkcja nie jest Ci potrzebna, nie musisz być arogancki i wyzywać za to twórców. Jeśli potrzebujesz czegoś innego, możesz postąpić tak samo i opłacić inżyniera ze swoich środków.

Wśród ważnych dla użytkownika funkcji, a nie wymienionych przez autora, jest chociażby lepsza obsługa plików OpenXML, szybszy import/eksport plików ODF (czas wczytania pliku ods zredukowano o 50% wobec linii 3.5), nowe funkcje w Calcu (XOR, ŚREDNIA.JEŻELI (AVERAGEIF), SUMA.WARUNKÓW (SUMIFS), ŚREDNIA.WARUNKÓW (AVERAGEIFS), LICZ.WARUNKI (COUNTIFS), JEŻELI.BRAK (IFNA), JEŻELI.BŁĄD (IFERROR), przyjemniejszą dla oka wizualizację wykresów czy opcja szybkiego eksportu tychże do obrazka, rozbudowane formatowanie warunkowe oraz tabele przestawne, opcje inwestycyjne według modelu Blacka-Scholesa, nowy menadżer szablonów czy poprawiony silnik wyrażeń regularnych. Naprawdę nie ma potrzeby wymieniać trywialnych zmian i ironizować nazywając je "spektakularnymi", skoro takie są na liście.

Przypominam, że pierwsze wydanie z wersji 4.0 LibreOffice nie będzie się od razu nadawało do zastosowań produkcyjnych: pierwsza wersja poprawkowa powinna wyjść do końca lutego.

Poruszony troską autora przypomnę tylko, że LibreOffice 4.0 miało jedną alphę, dwie bety, trzy wydania kandydujące oraz kilkadziesiąt dziennych kompilacji. Usunięto większość irytujących błędów. Ciekawe, że na tak dużym portalu przy okazji wydania np. Microsoft Office'a 2013 nie napisano "To wydanie nie nadaje się do używania. Używalne będzie po pierwszym Service Packu". ;-)

***

Czy tym wszystkim przekłamaniom można było zapobiec? Oczywiście, że tak. Specyfika tego rynku sprawia, że każdy chce być pierwszy z publikacją treści. Artykuły na temat nowego Firefoksa, LibreOffice czy innych dużych projektów FLOSS są przygotowywane z wyprzedzeniem, a publikowane dopiero w momencie wydania programu. Aby być rzetelnym wystarczy nie pisać co ślina przyniesie na język, a wątpliwości można z wyprzedzeniem weryfikować u źródła. Taką dobrą praktykę wyrobiło sobie śp. heise-online.pl, dawny skład dobrychprogramów czy Dziennik Internautów.

W takim przypadku poszkodowani są wszyscy. Czytelników zrobiono w balona i niepotrzebnie rozgorączkowano, z twórców programu zrobiono ludzi zajmujących się rzeczami śmiesznymi, wydawca serwisu stał się niewiarygodny, a autor publikacji pogrążył się popisem swojej nierzetelności. Gdzie w takim razie kryje się zwycięzca? 

oprogramowanie inne

Komentarze

0 nowych
4lpha   10 #1 10.02.2013 09:00

Jeden z lepszych wpisów tego miesiąca. Świetny!

Quest-88   15 #2 10.02.2013 09:38

Zapomniałem o jednej bardzo ważnej rzeczy, ale nie będę już edytował wpisu. LO 4 zawiera interpretator prostego języka Logo. Dodano go na długo zanim Estonia ogłosiła, że właśnie Logo będą się uczyć siedmioletnie dzieci w podstawówce. Zmiana ta jest podyktowana narodowym planem produkcji inżynierów.

http://www.dobreprogramy.pl/Pisanie-kodu-zamiast-nauki-Officea-w-szkole-podstawo...

Estonia to oczywiście mały kraj (populacja: 1,2 mln), ale takie zmiany jak LibreLogo sprawiają, że LO może trafić pod strzechy i zdobyć wiele przyczółków do dalszej ekspansji.

Autor edytował komentarz.
jmmzon   9 #3 10.02.2013 10:25

Świetny wpis!

kamil_w   11 #4 10.02.2013 11:35

Uwielbiam wpisy, które obnażają ludzką głupotę/nierzetelność/brak wyobraźni w sposób kulturalny i z przytoczeniem konkretnych argumentów.

EDIT:
Choć wykres z pierwszej grafiki wygląda dziwnie. Wynika z niego, że od lutego 2011 do maja 2012 roku OpenOffice nie został pobrany ani razu.

Autor edytował komentarz.
Quest-88   15 #5 10.02.2013 11:46

@kamil_w

Po tym jak Oracle przekazało projekt Fundacji Apache, rozpoczęto proces przenoszenie całej infrastruktury CollabNET-u (Sun/Oracle) na serwery Apache i SourceForge.net. Długo to trwało i przez ten okres projekt tak jakby zawisł w powietrzu. Zauważ, że Apache wydało OO 3.4 w kwietniu 2012 roku. Od maja 2012 rozpoczęto zliczanie ściągnięć z serwerów SF.net. Wcześniej z racji migracji infrastruktury, nie robiono tego.

Autor edytował komentarz.
kamil_w   11 #6 10.02.2013 11:54

Wiem, wiem. Trochę się do tego przyczepiłem, ale skoro nie było danych, to na wykresie ich nie powinno być. (Wartość zerowa to też dana).

  #7 10.02.2013 12:03

Ja tylko dodam ze statystyka pobrań lo i aoo porównana w ten sposób może nie być sprawiedliwa, ponieważ dystrybucje zastąpiły w repozytoriach aoo pakietem lo właśnie. Większość userow lo nie ściąga po prostu pakietu ze stron producenta. Z resztą wpisu 100% zgody.

  #8 10.02.2013 12:05

Przez ostatnie półtora roku newsy na DP się trochę popsuły. :(
Wcześniej czytało mi się je lepiej, były zwięźlejsze i zawierały więcej informacji.

roobal   15 #9 10.02.2013 12:52

Czy na tym wykresie, dotyczącym pobierania, uwzględnione zostało dostarczanie LO z różnymi dystrybucjami Linuksa, np. Ubuntu? Wiadomo, że kod źródłowy do skompilowania ktoś musiał pobrać, ale kod binarny został ostatecznie dostarczony użytkownikom wraz z dystrybucją, którzy już nie pobierają LO bezpośrednio z SF. Ewentualnie porównanie z innymi dystrybucjami, dostarczającymi AOO, zamiast LO.

Autor edytował komentarz.
Quest-88   15 #10 10.02.2013 13:06

@roobal

Nie. Weir wykorzystał pewną liczbę pobrań (pewną od pewności). Cała reszta to szacunki TDF.

"Downloads since January 25, 2011, the date of the first stable release, have just exceeded 18 million, and amount to over 20 million when you add external sites offering the same package. In addition, millions of users install LibreOffice from CDs burned from the ISO images available online or bundled with magazines in many geographies. Around 90% of installations are on Windows, with another 10% on MacOS.

Linux users, in contrast, get LibreOffice from their distribution repository. Based on IDC reckonings for new or updated Linux installations in 2012, TDF estimates a subtotal of 30 million Linux users, as LibreOffice is the office suite of choice for all Linux distributions."

http://blog.documentfoundation.org/2012/09/27/the-document-foundation-celebrates.../

W prezentacji "Two years of LibreOffice" [ http://people.gnome.org/~michael/data/2013-01-30-libreoffice.pdf ] Michael Meeks mówi, że liczba pobrań wśród użytkowników Linuksa to 2,2% całości (nie licząc dystrybucji).

Autor edytował komentarz.
SalcefiX   8 #11 10.02.2013 13:07

Bardzo dobry wpis. Może ktoś w końcu przeczyta to, co sam wcześniej napisał, bo aż zęby bolały od tych nieścisłości. Szczególnie rozwaliło mnie to - "Przypominam, że pierwsze wydanie z wersji 4.0 LibreOffice nie będzie się od razu nadawało do zastosowań produkcyjnych: pierwsza wersja poprawkowa powinna wyjść do końca lutego." Ciekawe skąd ten wniosek?

Aha. I dzięki za pokazanie zmian w Calcu - muszę dokładniej się przyjrzeć co tam zmieniono.

Autor edytował komentarz.
  #12 10.02.2013 13:44

" [b]platformy opinii[/b]"
Chyba ktoś zapomniał, że blogi DP nie oferują pogrubienia.

Ryan   15 #13 10.02.2013 14:00

@X.A.N.: A to mnie zaskoczyłeś! O ile pamiętam bold, italic i strikethrough były implementowane. Ktoś musiał bolda wyłączyć. :(

  #14 10.02.2013 14:07

@up
Przekreślenia też nie ma T-T. Szkoda, bo pogrubienie i przekreślenie by się przydały.

  #15 10.02.2013 14:25

Wszystko fajnie, ale treść, do której się odnosisz jest felietonem, a nie newsem. A to istotnie zmienia postać rzeczy. Nie ma większej wagi niż dowolny wpis na blogu.

Inną sprawą jest to, że na DP felietony prezentowane są w taki sposób, że na pierwszy rzut oka nie odróżniają się od Newsów (nie licząc oczywiście tego jednego słowa małymi literkami i w kolorze, który w domyślnej skórce też zanika w kontraście z bardziej wyrazistym tytułem i autorem). A ten temat był już poruszany przy okazji innego kontrowersyjnego felietonu.

Ryan   15 #16 10.02.2013 14:26

O, już wiem dlaczego to wyleciało - Krogulec uważa, że bold jest zły. Go figure...

tfl   8 #17 10.02.2013 14:34

Ja bym mimo wszystko nie przesadzal... To, ze redaktor eimi bywa nierzetelny jest...hmm... rodzaj folkloru lokalnego, skupionego na jednej osobie. Ale nie mozna na jego podstawie definiowac calej redakcji. Od pewnego czasu do artykulow eimiego podchodze mniej wiecej tak, jak Reymont do chlopstwa. Pelen niezdrowego zainteresowania i prob wyznaczenia ostatecznych granic niekompetencji, nierzetelnosci, braku elementarnych, podrecznikowych wrecz elementow etyki dziennikarskiej.

arlid   14 #18 10.02.2013 14:40

Świetny wpis. Sam przyznam, że ta informacja: "Przypominam, że pierwsze wydanie z wersji 4.0 LibreOffice nie będzie się od razu nadawało do zastosowań produkcyjnych: pierwsza wersja poprawkowa powinna wyjść do końca lutego." troszkę zbiła mnie z tropu. Sam nie wiedziałem co o tym myśleć, bo wątpię żeby wydano "złe" LO :p Niemniej jednak to właśnie stąd dowiedziałem się o nowej wersji :)

Mam jednak parę pytań do autora. Czy współpracujesz jakoś z LO? Jeżeli tak to mógłbyś powiedzieć, dlaczego w automatycznej aktualizacji nie ma jeszcze wersji 4.0? Czy kiedyś będą możliwe aktualizacje jak np. w FF - z locie, bez potrzeby pobierania oddzielnego, "nowego" pliku instalacyjnego?

Autor edytował komentarz.
gowain   19 #19 10.02.2013 15:08

Tak, wersja 4.0 nie do zastosowań produkcyjnych i "bardzo spektakularne zmiany" mnie rozwaliły w tekście :) No, ale tak jak napisał @tfl - lokalny folklor :)

bravo   17 #20 10.02.2013 16:42

Bardzo dobry wpis - gratuluję!
Chciałbym się jeszcze odnieść do stwierdzenia o tym, że nowa wersja nie nadaje się do zastosowań produkcyjnych. Otóż jest w tym twierdzeniu ziarno prawdy. Osobiście używałem OO i od jakiegoś czasu LO i na podstawie własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że ostatnia wersja, która nadaje się (dla mnie) do wdrożenia, to ta z linii 3.5.x. Każda nowsza wersja posiada drobne błędy - dla mnie bardzo poważne. LO z linii 3.6.x miał problem z akapitami i tabulatorami w ramce tekstowej (Draw) - właściwie w ogóle nie stosował zadanych wartości. Następnie śledziłem wydanie czwarte i po opublikowaniu finalnej wersji okazało się, że opisane powyżej błędy zostały naprawione, ale pojawił się kolejny - nie stosowanie ustawień ściśnięcia tekstu (skalowanie szerokości). Błąd ten występował w wersji beta i został nadal w finalnej.
Oczywiście bardzo cenię pracę osób pracujących nad rozwojem pakietu, jednak wymaga on jeszcze dużo pracy. Być może autor newsu o LO 4 miał podobne doświadczenia i dlatego napisał, że pakiet nie nadaje się...

  #21 10.02.2013 16:54

Jeżeli chodzi o zastosowania produkcyjne, to eimi zapewne oparł się na dotychczasowych wytycznych planu wydawniczego LO, który to mówił o dwóch liniach wydawniczych:
3.x.y oraz 3.x+1.z. I cykl ten określał, że środowisko jest produkcyjnie dojrzałe dopiero w okolicy numerku 4 po drugiej kropce, np 3.5.4. Wersje wcześniejsze, określone były jako Early Adapters - źródło - oficjalna wiki LO. Jednak przy okazji wersji 4.0 TDF nie umieściło ścisłych informacji na ten temat.
Nie mniej jednak nadal na oficjalnej stronie można znaleźć:
Dla wersji 4.0 - "is suitable for early adopters and private power users",
Dla wersji 3.6.5 - "is the recommended version for home and corporate users.", więc wstrzymajcie trochę kamienie.

Co do funkcjonalności. To jest też bardzo subiektywna sprawa. Popatrzcie co podkreśla TDF w 4-0-new-features-and-fixes. Wyróżnione są właśnie te rzeczy, które podkreślił też eimi. Pozostałe są wymienione dalej i nie mają przypisanej żadnej wagi.

badziewmax   4 #22 10.02.2013 17:36

A ja już od dłuższego czasu zastanawiam się kto w redakcji przepuszcza "artykuły" Pana Adam Golański (eimi), bo szczerze mówiąc nie czytałem jeszcze dobrego tekstu jego autorstwa ;/

marrrysin   6 #23 10.02.2013 17:44

Bardzo dobry wpis! Szkoda, że nie ma możliwości postawienia "piwa", bo się należy :)

gowain   19 #24 10.02.2013 18:13

@marrrysin możliwość zawsze taka jest, tylko musisz poprosić autora o adres :P

nitro2012   10 #25 10.02.2013 18:37

brawo! w końcu ktoś powiedział jaka jest prawda. Poza tym informacje o LO 4.0 to był news a nie felieton, poza tym w felietonie chyba też należy odnosić się do prawdziwych informacji, nieprawdaż @xm?

Loombago   9 #26 10.02.2013 18:51

A czego się spodziewaliście? Przecież felieton pisał Eimi. Żaden przeczytany przeze mnie felieton/news tego pana nie należy do zbyt merytorycznych. Zazwyczaj to zbiór chaotycznych danych dopasowanych do jego tezy.

Autor edytował komentarz.
revcorey   7 #27 10.02.2013 20:26

heh dobre. To od razu mi się kojarzy z tym żartem z PRL. Że dziennikarz mówi że rozdają samochody w moskwie. Okazuje się że nie w moskwie a władywostoku, nie samochody a rowery i nie rozdają a kradną.

Axles   17 #28 10.02.2013 22:03

Mądrze napisane, niestety takie czasy, nie ma nic za darmo nawet wiarygodną informację nie raz ciężko znaleźć.

wojtex   10 #29 10.02.2013 22:42

Po przeczytaniu tego wpisu kilka dni temu miałem porównać popularność LO i OO, ale... Sprawdziłem dopiero po przeczytaniu tego wpisu: http://www.google.com/trends/explore#q=open%20office,%20libre%20office

Ja mam szacunek dla autora, że (mam nadzieję, że celowo;) promuje ideologię wolnego oprogramowania.

Bander zwierz   7 #30 11.02.2013 00:33

Wpis jest super

Po mojemu Personas to niezłe posunięcie i wbrew pozorom może przysporzyć LO więcej użytkowników. Od razu sobie zmieniłem:
http://img23.otofotki.pl/obrazki/wt508_Personas.png
http://www.getpersonas.com/pl/persona/145991

Szalony_Kronikarz   2 #31 11.02.2013 05:26

Pisząc blog powinieneś wiedzieć, że także jesteś swego rodzaju dziennikarzem.
Wiąże się z tym świadomość, że ktoś może wziąć pod lupę Twoją pracę.

Czytam i myślę, że masz rację pisząc:

"..to taki śmieszny zawód, którego wykonawca może być totalnym nieukiem.." - fakt z pewnymi zasadami pisowni i interpretacji faktów jesteś na bakier.

"..W mediach obowiązuje też coś takiego jak zasada Pareto. W pewnym uproszeniu mówi ona o tym, że gdy dwóch głupców opublikuje jakieś banialuki, to ośmiu innych je powieli.." - gratuluję i czekam na drugiego głupca, który tak uprosi zasadę Pareto. Chyba, że miałeś na myśli uproszczenie. To i tak niczego by nie zmieniło.


Nie da się nie zauważyć problemu, który chcesz poruszyć.
Potrząsając innymi, sam sobie troszkę namieszałeś ;-)

Nie zgadzam się co do tego, że OpenOffice to marka.
Uważam, że ostatecznie jest to produkt i to w dodatku średniej jakości.
Przyznaję rację, że LO jest dla geek'ów, pod warunkiem, że przez geek'ów masz na myśli ludzi odpornych na gniew spowodowany notorycznym borykaniem się z faktem "że coś nie działa".


Jeżeli pominąć fakt, iż zjadasz litery i próbujesz na siłę wepchać innym swoją interpretację jako prawdę prawdziwą, to wszystko jest w porządku.

Tylko jak to pominąć ?

eimi REDAKCJA  17 #32 11.02.2013 09:16

Quest-88 nie ustaje w swojej ideologicznej wojnie ze mną :). I dobrze.

"Dezinformacja polega na tytułowym porównaniu nowego wydania LibreOffice 4.0 do Apache OpenOffice... no właśnie. Jakiego? Wersji 3.4 z kwietnia 2012 r.? W takim wypadku faktycznie istnieje jakaś przepaść, jednak aby móc porównywać i osądzać, należałoby poczekać do wydania AOO 4.0, którego publikacja jest datowana na pierwszy kwartał tego roku."

Niekoniecznie - szanowny bloger zapomniał, że mamy w tym wypadku do czynienia z oprogramowaniem Open Source, które można porównywać in statu nascendi.

"Poza tym świat open source to nie tylko OpenOffice i LibreOffice, naprawdę."

Tak, jest przecież Abiword, jest ten pakiet biurowy do KDE. Korzystają z nich setki milionów :D.

"Nieprawdą jest, że "dokumenty .docx czy .pptx w OpenOffice.org wyglądają lepiej, niż w LibreOffice", a na pewno nie wszystkie. Oto próbka."

Dobieranie próbek pod tezę. To opinia z doświadczenia, przemielenia setek, jeśli nie tysięcy dokumentów OOXML, generowanych przez różne wersje Office.

"Autor nie wymienił ani jednej poważnej zmiany, która była wyjątkowo czasochłonna, zamiast tego skupił się na banałach i podniósł je do rangi "najciekawszych".

Ah, szanowny bloger nie zauważył, że to są zmiany, którymi właśnie TDF się najbardziej chwali.

"Poruszony troską autora przypomnę tylko, że LibreOffice 4.0 miało jedną alphę, dwie bety, trzy wydania kandydujące oraz kilkadziesiąt dziennych kompilacji. Usunięto większość irytujących błędów."

Przypomnienia szanownego blogera są tak oderwane od życia, że szkoda mówić. LibreOffice słynie z "błędów ostatniej mili", które często naprawiane są dopiero w kolejnej wersji, a nie zauważono ich podczas tych wszystkich alf, bet, i wydań kandydujących. Czemu? Niewiele osób z nich korzysta, a TDF to nie Google, by sobie pozwolić na bardzo intensywne testowanie. Przykład? W wersji 3.5.x ot tak zniknął licznik słów dla dokumentów HTML. Zgłosiłem ten bug, został potwierdzony, w wersjach 3.6.x wciąż licznika nie było... dopiero 4.0 przywraca.

Tak samo: sporo drobnych bugów, niepoprawianych błędów w module arkusza kalkulacyjnego - z tego powodu moja żona na swoim linuksowym laptopie zainstalowała w końcu Excela.

Wersja 4.0 LO wciąż się zawiesza na bardziej złożonych graficznie (zawierających np. wektorowe obiekty) prezentacjach PowerPointa. OO.o otwiera je, choć i tam wyglądają na pomieszane.

Drogi blogerze, nasz Czytelniku: jęki o nierzetelności dziennikarzy są stare jak sama prasa, dziś po prostu łatwiej je wypisywać. Jak ktoś ma takie hobby... bardzo proszę.

<3, eimi.

  #33 11.02.2013 09:58

@eimi
Obawiam się, że stałeś się maciejem gajewskim(piszę z małej litery, bo tak ów człek się podpisuję) dobrychprogramów(czyli po prostu człowiekiem na którego prawie wszyscy narzekają)!

eimi REDAKCJA  17 #34 11.02.2013 10:17

@xan: taka jest cena pisania o Linuksach :), taka jest uroda linuksowej społeczności. Nic w tym złego, tym bardziej, że narzekający nie posiadają raczej ani wielkiej siły w pięściach, ani też jakichś innych niebezpiecznych mocy. Ot, takie werbalne połajanki. Jest słodko. Pozdrawiam więc swoich wrogów nie mniej niż fanów (może jakichś dwóch się znajdzie?) :)

  #35 11.02.2013 10:49

@eimi
Fanem nie jestem, ale napisałeś kilka całkiem dobrych tekstów(mi. ten o Haiku).

tomimaki   6 #36 11.02.2013 13:17

Szkoda heise-online.pl :(
ale zawsze jest angielska wersja.

eimi REDAKCJA  17 #37 12.02.2013 14:58

@tomimaki: polskie heise było znacznie większym projektem, niż angielska wersja. Angielska przepisuje tylko newsy o open source i security z niemieckiego oryginału. Jeśli kogoś interesują dobre teksty IT, to choćby dla samego heise.de warto nauczyć się niemieckiego. To ogromny wydawca, mogący sobie pozwolić na zatrudnienie ekspertów, piszących w niewymuszonym rytmie.

Quest-88   15 #38 15.02.2013 19:20

Hej

Przepraszam wszystkich za tak długą zwłokę. Byłem na wyjeździe i nie miałem możliwości, aby odpowiadać na wasze komentarze.

@arlid

Zgłaszam błędy, tłumaczę, czasami poprawię pliki lokalizacji. :-)

Nie mam pojęcia. Często instaluję dzienne kompilacje do testów i nigdy nie zwracałem uwagi na ten mechanizm, bo po prostu jestem od niego szybszy. Moje podejrzenia są następujące: powiadomienia o aktualizacji działają w ramach jednej gałęzi. Przynajmniej do zainstalowania szóstego poprawkowego wydania.

>Czy kiedyś będą możliwe aktualizacje jak np. w FF - z locie, bez potrzeby pobierania oddzielnego, "nowego" pliku instalacyjnego?

W najbliższej przyszłości nie.

@marrrysin

Ostatnio bardzo dużo jeżdżę po kraju, więc nie powinno być większego problemu. ;-) Ewentualnie na jakimś HotZlocie. :>

@Szalony_Kronikarz

Tekst pisałem na szybko przed wyjazdem. Skończyłem go w środku nocy i siłą rzeczy musiałem popełnić jakieś literówki. Jeśli je wyłapałeś, będę wdzięczny za raport na maila (nick w domenie o2.pl).

@eimi (redakcja)

>Quest-88 nie ustaje w swojej ideologicznej wojnie ze mną :). I dobrze.

Rozumiem, że naznaczając mnie na swojego 'ideologicznego wroga' jest ci w życiu łatwiej, bo w ten sposób wypierasz ze świadomości fakt, że twoje teksty ssą. Jednakże nie byłem nim i też nigdy nie będę - ani ideologicznym ani żadnym innym. To naprawdę śmieszne, że dostałem taką etykietę po zwróceniu uwagi na błędy w trzech publikacjach. Ciekawe czy osoby, które się ze mną zgadzają i określają cię jako "lokalny folklor" również biorą udział w tej ideologicznej wojnie.

>Niekoniecznie - szanowny bloger zapomniał, że mamy w tym wypadku do czynienia z oprogramowaniem Open Source, które można porównywać in statu nascendi.

Szanowny bloger uprasza o nie nazywanie go szanownym blogerem.

Owszem, AOO formalnie jest w stanie "in statu nascendi", ale cóż z tego? Pomimo, że OpenOffice jest projektem open source to testowe kompilacje czwartej wersji nie są publicznie dostępne. Rob Weir na pytanie odnośnie ich publikacji odpisał:

@David, within the project we of course have builds. But we don't publicize these beyond the development mailing lists. When we have something for the general public to download we'll announce it here.

Z drugiej strony LO4 (teraz 4.1) było dostępne w każdej postaci, dla każdego systemu, z przestrzeni wielu dni, w kilku wersjach, a linki zawsze były dostępne bez jakichkolwiek kompilacji. Na wiki AOO jest jeden link do archaicznej kompilacji AOO 3.5 na Linuksa x86_64. Weir pisze, że gdy coś mają, ogłaszają to. Jak na razie najbardziej rzucającym się ogłoszeniem jest przeportowanie bocznego panelu z Lotusa.

Żeby potraktować twoją opinię jako poważną, musiałbyś się najpierw przyznać czy zapisałeś się na listę mailingową i potwierdzić, że testowałeś OpenOffice'a 4.0.

>>Tak, zupełnie jak w świecie closed source jest miejsce dla dwóch + n innych zamkniętych i n otwartych. Poza tym świat open source to nie tylko OpenOffice i LibreOffice, naprawdę.

>Tak, jest przecież Abiword, jest ten pakiet biurowy do KDE. Korzystają z nich setki milionów :D.

Tak, jest GNOME Office (AbiWord, Gnumeric) i coś dla KDE. Nie ma znaczenia ile osób z nich korzysta. Zasięg i popularność to kwestia wielu czynników. Najważniejszym faktem, który tak chętnie ignorujesz, jest to, że nie każdy pakiet musi być kombajnem jak LO czy MSO i nie każdy musi być popularny. To są programy, które doskonale spełniają swoją rolę w konkretnych niszach. Ja np. jakiś czas temu serwisowałem kompa (192 MB RAMU) pewnej starszej pani, która pisze i drukuje pisma tylko na swoje potrzeby. Zainstalowałem jej Word/Excel Viewera oraz AbiWorda właśnie. Lekki, z interfejsem Worda, obsługuje justowanie, pogrubienie, wydruk. Wszystko czego jej potrzeba.

Więc tak, w każdym świecie jest miejsce dla n zamkniętych/otwartych pakietów biurowych. Nigdy rynek nie będzie podzielony na równe części między trzema-pięcioma graczami. Popularność jako wyznacznik to bzdura. Na Windows są świetne i niepopularne SoftMaker Office czy AbilityOffice (oba closed source), a jednak nikt nie zadaje pytań w stylu "czy w świecie zamkniętego oprogramowania jest miejsce dla czterech pakietów biurowych". Twój argument jest nieprawidłowy.

>Dobieranie próbek pod tezę. To opinia z doświadczenia, przemielenia setek, jeśli nie tysięcy dokumentów OOXML, generowanych przez różne wersje Office.

Jedyną osobą, która dobiera próbki pod tezę jesteś ty. Ty prezentujesz efekty pracy tylko z jednej strony, źle piszesz o drugiej i ucinasz temat. Ja daję kontrprzykład. Co więcej, na moich zrzutach widać jedną regresję wobec linii 3.6, więc jest to - tak jak napisałem - *próbka* zmian. Zmiana, którą każdy samodzielnie może przetestować, bo w przeciwieństwie do zachwalanych przez ciebie zmian, żadna kompilacja AOO z tymi ulepszeniami nie jest publicznie dostępna.

>Ah, szanowny bloger nie zauważył, że to są zmiany, którymi właśnie TDF się najbardziej chwali.

Te zmiany są określone jak "wybrane", a nie "spektakularne". Nikt nigdzie nie napisał, że integracja z Unity czy książką adresową Thundebrida to "najważniejsze zmiany".

>Przypomnienia szanownego blogera są tak oderwane od życia, że szkoda mówić. LibreOffice słynie z "błędów ostatniej mili", które często naprawiane są dopiero w kolejnej wersji, a nie zauważono ich podczas tych wszystkich alf, bet, i wydań kandydujących. Czemu? Niewiele osób z nich korzysta (...)

To nie jest prawda. LO4 zostało wydane, ponieważ tak został zaplanowany harmonogram wydań. Po to jest sześć wydań poprawkowych w roku, aby nie nie przesuwać w nieskończoność daty publikacji. Zawsze znajdzie się ktoś kto zgłosi błąd (dla niego krytyczny) i otaguje go jako bloker dla wydania. Ten błąd nie musi dotyczyć innych użytkowników. Np. 4.0 "cierpi" na szerokie okna dialogowe, tam gdzie występują przyciski o długiej treści (dot. j. polskiego i niemieckiego). Błąd ten zgłosiłem na dobę przed wydaniem RC3. Co prawda został rozwiązany już w 2 dni, ale RC3 okazało się być wydaniem stabilnym. W między czasie trwało budowanie właściwych paczek. Maszyna poszła w ruch i nikt niestety nie będzie opóźniał światowej premiery dla paru milionów Polaków. Oni (my) będziemy czekać 2 dni (testerzy) albo miesiąc (użytkownicy). Jednakże! - błąd ten MOŻE BYĆ irytujący tylko dla części użytkowników - tych, którzy mają niską rozdzielczość ekranu (np. 1024x768). W 1280x1024x px nie jest to takie denerwujące. Więc nie jest prawdą, że jakieś błędy zostają, bo z LO niewiele osób korzysta, albo dlatego, że nikt ich nie zauważył.

>Tak samo: sporo drobnych bugów, niepoprawianych błędów w module arkusza kalkulacyjnego - z tego powodu moja żona na swoim linuksowym laptopie zainstalowała w końcu Excela.

Wyrażam ból i nadzieję na lepszą nową wersję. :D Również i w moim przypadku nie wszystkie błędy przeze mnie zgłoszone zostały poprawione. Zapewne domyślasz się dlaczego. Ponieważ siły przerobowe są ograniczone, pracy zawsze będzie więcej niż ludzi, a deweloperzy mają jakieś priorytety. Widocznie twoje błędy do nich nie należą (albo już zostały zlikwidowane).


Rozumiem, że to już koniec twojej obrony? Żonie coś nie działa, więc jest tak jak ty piszesz? Natomiast cała reszta nieprawdy (historia z Oracle w tle, cele TDF, popularność vs rzeczywiste statystyki, prawnik przekonwertowany na dewelopera, rola i interesy IBM-a) to tylko dobrze rozciągnięte tło dopasowane do tezy publikacji? Dobrze, przemilczmy to, bo pomimo twoich sofizmatów, nadal nie masz racji.