r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nowa era dla gier na Linuksie: SDL 2.0 wydane, z przyjazną dla komercyjnych projektów licencją

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Zaangażowanie Valve w rozwój linuksowych technologii daje się odczuć coraz bardziej, i trzeba przyznać, że korzyści z tego odczują nie tylko linuksowi gracze, korzystający z klienta Steam. W lipcu zeszłego roku firma ta zatrudniła jednego z najbardziej znanych programistów „pingwina”, Sama Lantingę. To właśnie on, pracując w latach 90 w Loki Software, zasłużył się przeniesieniem na Linuksa wielu tytułów z Windows, on też stworzył Simple DirectMedia Layer (SDL), multimedialną bibliotekę, dzięki której powstało ponad 700 gier i 180 aplikacji multimedialnych, nie tylko na Linuksa, ale i na wiele innych systemów operacyjnych. Po przejściu do Valve, Lantinga zajmował się tam przede wszystkim pracami nad SDL, i dzięki wsparciu macierzystej firmy zdołał wreszcie ukończyć wersję 2.0 tej biblioteki.

Okazją do zaprezentowania pierwszej działającej wersji SDL 2.0 było właśnie przejście Lantingi do Valve. Mimo że biblioteka była wówczas jeszcze bardzo niedojrzała, deweloper ze swoimi kolegami uznał, że publiczne przedstawienie wszystkich problemów może tylko przyspieszyć ich rozwiązanie. A problemów było sporo – wersja 2.0 jest dużym krokiem naprzód pod względem możliwości technicznych, zrywa ze wsteczną kompatybilnością i zmienia warunki licencjonowania.

Spośród tych najważniejszych w SDL 2.0 rzeczy warto wymienić nowe API renderowania grafiki, korzystające ze sprzętowej akceleracji 3D, sprzętową akcelerację grafiki 2D, obsługę wielu okien, dostęp do schowka systemowego, możliwość wykorzystania wielu różnych urządzeń wejścia, w tym np. dżojstików ze sprzężeniem zwrotnym czy myszek z poziomymi kółkami, obsługę mechanizmów zarządzania energią, wsparcie dla przechwytywania dźwięku oraz obsługę konfiguracji audio 7+1, a także lepsze wykorzystanie współczesnych wielordzeniowych architektur procesorowych.

Ustabilizowanie tego wszystkiego zajęło jak widać sporo czasu, ale efekty użytkownicy Linuksa powinni odczuć już niebawem. Najważniejszą bowiem zmianą z perspektywy Valve jest porzucenie licencji GNU LGPL, którą zastąpiła licencja zlib. To wolna (uznawana przez FSF i OSI), prosta licencja, która pozwala twórcom komercyjnych gier na statyczne linkowanie w swoich zamkniętych projektach i nie zmusza ich do rozpowszechniania kodu źródłowego.

Więcej szczegółów znajdziecie w oficjalnym powiadomieniu o wydaniu. Nam pozostaje jedynie dodać, że Valve zamierza wykorzystać SDL 2.0 jako oficjalny komponent Steam Linux Runtime, a w przyszłości zapewne także konsoli Steam Box.

Jeśli zaś chodzi o komercyjne gry na Linuksa, to Valve najwyraźniej nie zamierza rezygnować z przenoszenia kolejnych tytułów, mimo że odsetek użytkowników uruchamiających Steama na „pingwinie” niewiele przekracza 1%. Dzięki tym staraniom niebawem na Linuksie pograć będzie można w tak głośne gry jak Metro: Last Light, czy Europa Universalis IV, jak również ponad 200 innych tytułów. Dla systemu, na którym jeszcze kilka lat temu pojawienie się jakiejkolwiek komercyjnej gry było sensacją, to wyraźny znak, że idzie nowe.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.