Nowy program twórców Hipstamatic i coś o iPhoneografii

14.12.2011 16:24, Autor: Anna Rymsza (Xyrcon), Kategoria: Felieton
NewsImage

Już jutro w App Store znajdzie się najnowsza aplikacja firmy Synthetic: Hipstamatic D-series. Pomysł jest ciekawy i na podstawie poprzednich aplikacji firmy Synthetic, lidera w dziedzinie aplikacji dla iPhoneografów, można stwierdzić, że będzie to produkt bardzo dobrej jakości.

Pamiętam jeszcze czasy, kiedy można było kupić jednorazowy aparat, który nie był dużo droższy od samej rolki filmu. Słyszałam również opowieści o wydarzeniach (śluby, konferencje), na których goście dostawali takie właśnie aparaty. Organizatorzy zbierali potem urządzenia i z uzyskanej kolekcji zdjęć składali na przykład pamiątkowy album. Hipstamatic D-Series chce przywrócić ten klimat najnowszą aplikacją, która pozwoli grupie znajomych zrobić zdjęcia z wydarzenia, na które się zapiszą na Facebooku.

Niby nic szczególnego, bo przecież każdy może być robić zdjecia telefonem, a potem wysyłać je znajomym. D-Series zrobi to automatycznie — grupa ma do dyspozycji 24 klatki na wirtualnej kliszy. Najlepsze jest to, że po zapełnieniu kliszy każdy uczestnik automatycznie dostanie wszystkie 24 zdjęcia zrobione podczas imprezy, bez względu na to, kto je zrobił. Bez czekania aż ktoś wstanie następnego dnia i wyśle e-mail. Wystarczy tylko, że wszyscy będą mieli iPhone'y podłączone do sieci. A potem już można swobodnie wrzucić całą galerię na Facebooka lub wysłać znajomym, których impreza ominęła, pocztą elektroniczną.

Oczywiście Hipstamatic nie był by sobą, gdyby nie umieścił w aplikacji swoich flagowych, tak lubianych przez iPhoneografów filtrów. Z poziomu D-Series można dokupić filtry stylizujące zdjęcia, a dla Facebookowiczów przygotowany został darmowy hołd złożony twórcy największego portalu społecznościowego — MegaZuck 84 — którego nazwa ma kojarzyć się z urodzonym w 1984 roku Zuckerbergiem.

Synthetic w swoich produktach nawiązuje do technologii i urządzeń sprzed ery cyfrowej fotografii. W aplikacji SwankoLab można pobawić się odczynnikami, które działają na zdjęcie prawie tak samo, jak miałoby to miejsce w prawdziwej ciemni, a flagowy Hipstamatic pozwala przebierać w antycznych już teraz modelach aparatów i dokupić sobie do nich klisze, których nie ma na rynku od lat. I trzeba przyznać, że aplikacje doskonale trafiają w zamiłowanie do stylu „retro” wielu posiadaczy iPhone'ów. Bawi mnie za to upór, z jakim montują do telefonów firmy Apple obiektywy z lustrzanek, chyba w zasadzie tylko po to, żeby pokazać, że się da. A przynajmniej nie spodziewam się żeby ktoś poważny wszedł z takim potworkiem do studia.

A ja, osoba wychowana na radzieckich, polskich i NRD-owskich aparatach i posiadaczka powiększalnika Krokus trochę zgrzytam zębami, bo za moich czasów zabarwienie zdjęć, nadmierne winiety, prześwietlanie i flary były efektami niepożądanymi i powodowały, że sporo moich klisz wylądowało w koszu. A teraz co rusz widzę, jak znajomi posiadacze telefonów z jabłuszkiem (no dobra, nie wszyscy, ale mają dość liczną reprezentację i wiedzą, że to o nich piszę) publikują zdjęcia stylizowane na zniszczone i jeszcze za to płacą… W moich oczach ratuje ich tylko to, że fotografia cyfrowa jest z założenia dużo tańsza, niż ta na kliszach.

Muszę jednak schylić czoło przed firmą Synthetic, bo jakość efektów serwowanych przez Hipstamatic jest imponująca, nawet dla takiego zatwardziałego przeciwnika fotografii komórkowej jak ja. Pamiętam jak to jest siedzieć kilka godzin w ciemni i jaką przyjemność mi to sprawia. Jednak ludzie wolą proste rzeczy, a najlepiej żeby się zrobiło samo. Myślę, że dlatego właśnie (i dlatego, że jest to po prostu dobre urządzenie), iPhone 4(S) jest tak popularnym… aparatem fotograficznym.

Liczby nie kłamią, a na Flickrze iPhone 4 bije wszystkie inne modele aparatów (choć może niekoniecznie Apple bije na głowę Canona czy Nikona). A ja mogę tylko zgrzytać zębami na absurd, jakim jest moda na popsute zdjęcia. A tego dziwnego pojęcia — iPhoneografia — nie wymyśliłam na potrzeby tego tekstu. Są już nawet o tej dziedzinie fotografii blogi tematyczne i fora, żeby czasami ktoś nie pomyślał, że to zdjęcie stylizowane na Lomo zostało zrobione zwykłym aparatem cyfrowym. Autor mógłby poczuć się obrażony.

r   e   k   l   a   m   a

Komentarze (14)  

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Wasacz | 14.12.2011 16:28#1

Wrzucajcie te filmiki jako dalszą część wpisu chociaż. Teraz wchodząc na główną trzeba pobrać połowę YouTube i jedną trzecią Vimeo…

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
kedo | 14.12.2011 17:39#2

Znam takich co uważają, że aparat w telefonie pobije każdą lustrzankę, bo przecież HD, wysoka rozdzielczość, och, ach.

Też robię zdjęcia iPhonem, ale bez przesady. Nikt mi nie powie, że nadadzą się na coś innego niż tapeta lub ściana na facebooku.

iPhoneografia - pfff

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Frankfurterium | 14.12.2011 17:56#3

Hipstamatic, czyli soft dla hipsterów? A co z normalnymi ludźmi? Dyskryminacja!

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
freeq52 | 14.12.2011 18:40#4

Felieton i nic o Androidzie, Linuksie, poglądach politycznych tudzież religijnych? Nie? Nie będzie flejmu? Nuuuuuuuda...

"Niby nic szczególnego, bo przecież każdy może być robić zdjecia telefonem"

Niepotrzebne "być" - polonistą nie jestem i ogólnie rzadko wytykam błędy innym (a może ich aż tak nie zauważam, albo nie przywiązuje do nich takiej uwagi?), ale teraz zauważyłem i proszę o poprawę :)

No dobra, a teraz na poważnie. Pomijając już zarówno felieton pani Ani i te pana Tomka (chyba tylko te dwie osoby je pisały), zastanawiam się - po co? Po co są te cholerne felietony na DP? Zdaję sobie sprawę, że mogę je sobie odznaczyć i skupić się tylko na newsach, ale nie o to mi chodzi. Zastanawia mnie po prostu fakt, co redakcja chce osiągnąć wprowadzając tę formę na wortal DP? Mamy się bardziej zżyć z redaktorami? Czy też może po to, aby poznać ich osobiste zdanie, które tak naprawdę niewiele osób interesuje? Gdyby ten felieton wyzbyć wszystkich odczuć, subiektywnych emocji, wspomnień pani Ani (to samo można powiedzieć o p. Tomku), byłby idealny news. I wszyscy byliby zadowoleni. A ja czytając do tej pory chyba wszystkie felietony, mam wrażenie że redaktorzy wręcz na siłę dodają "coś od siebie", po to tylko aby była jakaś ZMIANA na DP. I nawet nie słuchacie głosów czytelników, którzy jednak zadowoleni nie są. Jak zmieniać, to w jakimś celu. Zmiana na blogu jest, była potrzebna i wszystko gra - jest jak być powinno. Był cel, jest efekt. A w przypadku felietonów tego celu nie widzę, przykro mi...

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
kedo | 14.12.2011 19:09#5

@freeq52, jak ci felietony leżą na wątrobie to po prostu przefiltruj na dole strony do samych newsów, mniej się spocisz pisząc komentarze.

Avatar
Saffo. (niezalogowany) | 14.12.2011 19:34#6

Porównywać fotki z iPhone do cyfrowych apartaów mnie śmieszy.
To jak porównania Trabanta do BMW,jedno i drugie jeżdzi ale jak jeżdzi. Tak samo z tymi fotkami z iPhone nadają się raczej dla osoby z problemami wzroku to bedą mu sie podobać :)

Avatar
mhmkv (niezalogowany) | 14.12.2011 20:07#7

Ta jasneeee. Przecież w Polsceco druga osoba ma Iphona

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
pilarek | 14.12.2011 20:36#8

O Chrome 16 nie piszecie? ;o

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
semtex | 14.12.2011 20:40#9

@pilarek
http://www.dobreprogramy.pl/Stabilny-Chrome-16-z-wieloma-profilami-w-jednej-prze...

BTW. Zjedź na dół strony, po prawej będziesz mógł ustawić zwartość głównej, być może jesteś ustawiony na sam "felieton", ja tak miałem i trochę się "zaczarowałem" lol....

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
pilarek | 14.12.2011 20:45#10

Ale fail, już nie pisze, jak jestem śpiący >.<

Usuńcie moje posty stąd. :D

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
januszek | 14.12.2011 21:19#11

Czy dobrze rozumiem, że "popsute zdjęcie" to zdjęcie zrobione iPhonem a w szerszym kontekście telefonem z wbudowanym aparatem? ;)

Avatar
padlina (niezalogowany) | 15.12.2011 11:48#12

@januszek
Podejrzewam, że chodzi raczej o zdjęcia robione aparatem, a następnie przetwarzane przez wszelakie aplikacje, żeby wyglądały jak zepsute zdjęcia analogowe.

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
oscyloskop | 15.12.2011 12:15#13

januszek - raczej chodzi o współczesną modę na winiety, przebarwienia, zniekształcenia i wiele innych cech obrazu, które przez lata były traktowane jako błędy. A dziś bywają (no bo nie dla wszystkich przecież) synonimem "sztuki".

AvatarUżytkownik jest nieaktywny
Xyrcon (redakcja) | 15.12.2011 13:02#14

Tak, chodzi właśnie o to, o czym pisał oscyloskop. Jeszcze 10 lat temu te „efekty” powodowały, że całe rolki filmu wywalałam na śmietnik. A teraz widzę, że trzeba było je zostawić… zeskanować, napisać w EXIF, że zrobione iPhone'em… i zrobiłabym karierę ;P

Człowiek to czasami głupi jest ;)

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść
 
Polecamy
Testujemy GALAXY NOTE

Czy to tablet z telefonem?
Recenzja MSI WindTop AE2410

Powiew świeżości?
Huawei E583C

Test przenośnego routera 3G
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Skanery antywirusowe
skaner av