r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nowy program twórców Hipstamatic i coś o iPhoneografii

Strona główna Aktualności

Już jutro w App Store znajdzie się najnowsza aplikacja firmy Synthetic: Hipstamatic D-series. Pomysł jest ciekawy i na podstawie poprzednich aplikacji firmy Synthetic, lidera w dziedzinie aplikacji dla iPhoneografów, można stwierdzić, że będzie to produkt bardzo dobrej jakości.

Pamiętam jeszcze czasy, kiedy można było kupić jednorazowy aparat, który nie był dużo droższy od samej rolki filmu. Słyszałam również opowieści o wydarzeniach (śluby, konferencje), na których goście dostawali takie właśnie aparaty. Organizatorzy zbierali potem urządzenia i z uzyskanej kolekcji zdjęć składali na przykład pamiątkowy album. Hipstamatic D-Series chce przywrócić ten klimat najnowszą aplikacją, która pozwoli grupie znajomych zrobić zdjęcia z wydarzenia, na które się zapiszą na Facebooku.

Niby nic szczególnego, bo przecież każdy może być robić zdjecia telefonem, a potem wysyłać je znajomym. D-Series zrobi to automatycznie — grupa ma do dyspozycji 24 klatki na wirtualnej kliszy. Najlepsze jest to, że po zapełnieniu kliszy każdy uczestnik automatycznie dostanie wszystkie 24 zdjęcia zrobione podczas imprezy, bez względu na to, kto je zrobił. Bez czekania aż ktoś wstanie następnego dnia i wyśle e-mail. Wystarczy tylko, że wszyscy będą mieli iPhone'y podłączone do sieci. A potem już można swobodnie wrzucić całą galerię na Facebooka lub wysłać znajomym, których impreza ominęła, pocztą elektroniczną.

r   e   k   l   a   m   a

Oczywiście Hipstamatic nie był by sobą, gdyby nie umieścił w aplikacji swoich flagowych, tak lubianych przez iPhoneografów filtrów. Z poziomu D-Series można dokupić filtry stylizujące zdjęcia, a dla Facebookowiczów przygotowany został darmowy hołd złożony twórcy największego portalu społecznościowego — MegaZuck 84 — którego nazwa ma kojarzyć się z urodzonym w 1984 roku Zuckerbergiem.

Synthetic w swoich produktach nawiązuje do technologii i urządzeń sprzed ery cyfrowej fotografii. W aplikacji SwankoLab można pobawić się odczynnikami, które działają na zdjęcie prawie tak samo, jak miałoby to miejsce w prawdziwej ciemni, a flagowy Hipstamatic pozwala przebierać w antycznych już teraz modelach aparatów i dokupić sobie do nich klisze, których nie ma na rynku od lat. I trzeba przyznać, że aplikacje doskonale trafiają w zamiłowanie do stylu „retro” wielu posiadaczy iPhone'ów. Bawi mnie za to upór, z jakim montują do telefonów firmy Apple obiektywy z lustrzanek, chyba w zasadzie tylko po to, żeby pokazać, że się da. A przynajmniej nie spodziewam się żeby ktoś poważny wszedł z takim potworkiem do studia.

A ja, osoba wychowana na radzieckich, polskich i NRD-owskich aparatach i posiadaczka powiększalnika Krokus trochę zgrzytam zębami, bo za moich czasów zabarwienie zdjęć, nadmierne winiety, prześwietlanie i flary były efektami niepożądanymi i powodowały, że sporo moich klisz wylądowało w koszu. A teraz co rusz widzę, jak znajomi posiadacze telefonów z jabłuszkiem (no dobra, nie wszyscy, ale mają dość liczną reprezentację i wiedzą, że to o nich piszę) publikują zdjęcia stylizowane na zniszczone i jeszcze za to płacą… W moich oczach ratuje ich tylko to, że fotografia cyfrowa jest z założenia dużo tańsza, niż ta na kliszach.

Muszę jednak schylić czoło przed firmą Synthetic, bo jakość efektów serwowanych przez Hipstamatic jest imponująca, nawet dla takiego zatwardziałego przeciwnika fotografii komórkowej jak ja. Pamiętam jak to jest siedzieć kilka godzin w ciemni i jaką przyjemność mi to sprawia. Jednak ludzie wolą proste rzeczy, a najlepiej żeby się zrobiło samo. Myślę, że dlatego właśnie (i dlatego, że jest to po prostu dobre urządzenie), iPhone 4(S) jest tak popularnym… aparatem fotograficznym.

Liczby nie kłamią, a na Flickrze iPhone 4 bije wszystkie inne modele aparatów (choć może niekoniecznie Apple bije na głowę Canona czy Nikona). A ja mogę tylko zgrzytać zębami na absurd, jakim jest moda na popsute zdjęcia. A tego dziwnego pojęcia — iPhoneografia — nie wymyśliłam na potrzeby tego tekstu. Są już nawet o tej dziedzinie fotografii blogi tematyczne i fora, żeby czasami ktoś nie pomyślał, że to zdjęcie stylizowane na Lomo zostało zrobione zwykłym aparatem cyfrowym. Autor mógłby poczuć się obrażony.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.