r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Oddziel pracę od życia prywatnego: oto najlepsze smartfony z Dual SIM

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Nowe smartfony znanych producentów są wyposażone w świetne ekrany, wydajne procesory i kamery, które wielu użytkownikom zastąpiły aparaty kompaktowe. To wszystko upchnięte jest w obudowę z materiałów wysokiej jakości. Z jakiegoś powodu zdecydowana większość tych urządzeń nie posiada jednak dwóch gniazd na karty SIM, co dyskwalifikuje je w oczach sporej grupy potencjalnych klientów. Do tej pory nie zwracałem zbytnio na to uwagi, w końcu taka funkcjonalność była mi niepotrzebna.

Ostatnio znajomemu kończyła się umowa na abonament, postanowił ją przedłużyć, biorąc nowy smartfon. Operator przedstawił listę dostępnych smartfonów, a ja zostałem poproszony o wybór jak najlepszego urządzenia. Głównym kryterium była obsługa dwóch kart SIM jednocześnie. Abonament był wysoki, a więc na długiej liście znalazły się także topowe modele z najwyższej półki. Niestety, żaden ciekawy smartfon nie spełnił podstawowego wymogu.

Osób z podobnym kryterium jest całkiem sporo. Nie każdy chce nosić przy sobie dwa telefony, jeden do celów zawodowych, drugi do prywatnych. Skoro więc smartfony z Dual SIM są prawie nieobecne w ofercie polskich operatorów, postanowiłem zrobić przegląd najciekawszych urządzeń tego typu, które obecnie znajdziemy na rynku. Warto zwrócić uwagę na liczbę modeli z Chin, gdzie Dual SIM stał się praktycznie standardem.

r   e   k   l   a   m   a

Zanim jednak przejdziemy do zestawienia, w skrócie wyjaśnimy z jakimi technologiami obsługi dwóch kart SIM możecie się spotkać. Pierwszy to DSS, czyli Dual SIM Standby. W tym rozwiązaniu jedna antena wykorzystywana jest przez dwie karty, czyli gdy korzystamy z jednej karty, druga jest nieaktywna. Przykładowo, podczas rozmowy, połączenie na drugi numer zostanie odrzucone. W przypadku smartfonów z drugą technologią – DSA (Dual SIM Active), każda karta SIM ma własną antenę. Dzięki czemu obie karty są cały czas aktywne. Jednak DSA jest droższe i jak łatwo się domyślić, rzadziej spotykane.

Xiaomi Mi5

Listę otwiera chiński smartfon z górnej półki. Model nie odstaje od topowych produktów Samsunga, HTC czy LG, a pod pewnymi względami wypada lepiej. Mowa o Xiaomi Mi5, którego mieliśmy dużą przyjemność testować. Nie mamy do czynienia z tanim smartfonem, jak moglibyście oczekiwać po sprzęcie z Chin. Za Mi5 musimy zapłacić około 2000 zł, bogatsze wersje są jeszcze droższe. Drogo, ale w zamian dostajemy urządzenie mogące konkurować z tymi kosztującymi około 3000 zł.

Xiaomi MI5 w recenzji wypadł bardzo dobrze, ocierając się o maksymalną ocenę. Został on doceniony za wysoką jakość użytych materiałów i ich perfekcyjne spasowanie. Dzięki zgrabnej i lekkiej obudowie powinien podobać się także kobietom. Natomiast gracze docenią jego wysoką wydajność. Na pochwałę zasługuje również główna kamera oraz wsparcie dla technologii szybkiego ładowania Quick Charge 3.0. Wybierając Mi5 musicie zaakceptować, że ma on stanowczo za śliski tył obudowy (pomoże odpowiedni futerał), a wbudowanej pamięci na dane nie rozszerzycie kartą microSD.

Wyświetlacz o przekątnej 5,15 cala oferuje rozdzielczość Full HD. We wnętrzu pracuje Snapdragon 820, topowy układ Qualcomma. Znajdziemy go chociażby w LG G5. W wariancie za około 2000zł, Snapdragon 820 składa się z dwóch wydajniejszych rdzeni Kyro 1,8 GHz oraz dwóch bardziej energooszczędnych Kyro 1,36 GHz. Na pokładzie znajdziemy 3 GB RAM i 32 GB na pliki, Za dodatkową opłatą otrzymamy mocniejszą edycję Snapdragona 820, z dwoma rdzeniami Kyro 2,15 GHz i dwoma Kyro 1,6 GHz, a także 4 GB RAM i nawet do 128 GB przestrzeni na dane.

Ten model Xiaomi pozwala na korzystanie z dwóch kart SIM w trybie DSS.

ASUS Zenfone 2

Druga pozycja należy do smartfona Asusa – model Zenfone 2, który to dostał od nas maksymalną ocenę, a zdarza się to tylko nielicznym, najlepszym urządzeniom w swojej klasie. Cena za ten model jest bardzo atrakcyjna, bo zaczyna się od około 1300 zł za edycję 32 GB i kończy na 1450 zł za odmianę z 64 GB przestrzeni na dane.

Zdobyć 5/5 gwiazdek jest bardzo trudno, czym więc smartfon Asusa zasłużył sobie na tak wysoką notę? Zacznijmy od wad, a raczej od wady. Jedynym poważniejszym niedociągnięciem jest niewygodny włącznik. Jego niewielkie rozmiary, a także umiejscowienie na górnej krawędzi, sprawia, że jest niewygodny w użyciu i to byłoby na tyle. ASUS Zenfone 2 to przede wszystkim wyśmienita kamera, eleganckie wzornictwo i wykonanie, wysoka jakość wyświetlacza oraz wydajność na zadowalającym poziomie. Do gustu powinien przypaść także jego wygląd, to całkiem zgrabne urządzenie.

Nie wszystkim spodoba się przekątna ekranu, wynosząca 5,5 cala. Zenfone 2 to duży smartfon, do obsługi którego będziemy potrzebowali dwóch dłoni. W modelu, który otrzymaliśmy na testy pracował Intel Atom Z3580, procesor składający się z czterech rdzeni taktowanych z częstotliwością 2,3 GHz. Użytkownik, a także Android mogą korzystać z aż 4 GB RAM.

Warto podkreślić, że dwie karty SIM w Zenfonie 2 obsługiwane są w technologii Dual SIM Active.

Lenovo PHAB Plus

5,5 cala to dla Was za mało? To może kupcie Lenovo PHAB Plus z ekranem o przekątnej 6,8 cala. To naprawdę duże urządzenie i nie zmieści się do większości kieszeń spodni. Skierowane jest więc dla określonego grona odbiorców, szukających czegoś pomiędzy smartfonem, a tabletem, czyli phabletu. Lenovo PHAB Plus kupimy już za około 1300 zł.

Lenovo PHAB Plus w naszej recenzji został oceniony na 4/5 gwiazdek, to oczywiście jak najbardziej dobry wynik. Spodobały się nam bezkompromisowe wymiary (co było do przewidzenia), efektowny wyświetlacz oraz wysoka jakość wykonania metalowej obudowy. Urządzenie może pochwalić się również eleganckim wzornictwem i szczupłą talią, a jak na sprzęt za 1300 zł zapewnia wysoką wydajność. Ramka wokół ekranu mogłaby być węższa, co pozytywnie przełożyłoby się na wygląd. Rozczarowały nas głośniki, wydobywający się z nich dźwięk stanowczo mógłby być lepszy.

Co udało się upchnąć w tym dużym, ale szczupłym (7,6 mm) phablecie? Sercem jest ośmiordzeniowy Snapdragon 615 składający się z czterech układów Cortex A53 taktowanych z maksymalną częstotliwością 1,5 GHz i czterech z taktowaniem do 1,0 GHz, oraz zintegrowanej grafiki Adreno 450. Dostajemy także 2 GB RAM i 32 GB na zdjęcia, muzykę czy też aplikacje. Specyfikacja w zupełności wystarcza do zapewnienia płynnej pracy. Dobrze wypadają także kamery, zarówno w kwestii kolorystyki, kontrastów i jasności obiektywów.

Dwie karty SIM w PHAB Plus obsługiwane są w technologii Dual SIM Standby.

UMi Iron Pro

Czas na smartfony kosztujące poniżej 1000 zł. Jako pierwszego przedstawiamy wam UMi Iron Pro, którego dostaniemy już za około 643 zł (netto). Co go wyróżnia na tle innych, podobnych urządzeń z Chin? Biometryczne zabezpieczenia i łatwość zmiany systemu operacyjnego. Brzmi interesująco, więc od razu śpieszę z wyjaśnieniami.

UMi Iron Pro ma skłonności do wchodzenia w interakcje z ciałem użytkownika. Spokojnie, nic z tych rzeczy,, ale umiejętności i tak ma całkiem ciekawe. Został on wyposażony w skaner linii papilarnych, a jeśli ktoś nie chce odblokowywać telefonu palcem, to może skorzystać z mechanizmu EyePrintID. Kamera z przodu wykorzystywana jest do odblokowywania urządzenia spojrzeniem. Ostatnią metodą jest hasło głosowe, kilkusylabowe słowo lub fraza, którą wcześniej musimy ustawić i która posłuży do odblokowania.

W przypadku smartfonów z Chin, niska cena nie wiąże się z kiepską specyfikacją. Oczywiście, że nie możemy oczekiwać cudów, ale jest całkiem przyzwoicie. Ekran o przekątnej 5,5 cala zapewnia obraz w Full HD. W środku znalazł się układ MediaTek MTK6753, z ośmioma rdzeniami Cortex-A53, taktowanymi zegarem 1,3 GHz, zintegrowanym GPU Mali-T720. Dodatkowo otrzymujemy 3 GB RAM oraz 16 GB wbudowanej pamięci masowej (możliwej do rozszerzenia za pomocą kart microSDXC). Niestety jakość zdjęć z głównej kamery pozostawia trochę do życzenia, wyglądają na wyblakłe, czerni brakuje głębi, biel nieco przechyla się w stronę błękitu.

UMi Iron Pro do obsługi dwóch kart SIM wykorzystuje technologię DSS.

Bluboo Picasso

Ostatnia pozycja należy do wyjątkowo taniego Bluboo Picasso – 312 zł (netto). Nie uciekajcie, nie mamy dla Was nic nie wartego urządzenia, a całkiem dobry sprzęt. No dobra, mam trochę wad, ale w tej cenie będziecie mieli niemal niemożliwe zadanie by znaleźć coś lepszego. Potwierdzeniem tych słów jest wystawiona ocena – 4/5 gwiazdek, nieźle!

Już na początku naszej recenzji, spotkacie się ze stwierdzeniem, że tani smartfon nie musi być tandetą. Bluboo Picasso to przede wszystkim bardzo atrakcyjna cena, ale także dobra jakość wykonania, zadowalająca wydajność, płynna i stabilna praca Androida oraz dwa dni na jednym ładowaniu. Przypominam, że drogie smartfony, potrafią zapewnić skromny dzień bez ładowarki i to z trudem. Niestety w tej cenie nie możemy oczekiwać ideału, pojawiło się kilka wad. Najbardziej zauważalne jest minimalne złe spasowanie warstwy chroniącej ekran, tragiczna widoczność w słońcu i kiepskie zdjęcia.

W tanim smartfonie najważniejsze to by system i proste aplikacje działały dobrze. Te kryteria spełnia produkt Bluboo i to całkiem dobrze. Android zawsze reaguje szybko i jest stabilny. Wyświetlacz o 5 calach i rozdzielczości HD nie jest zły, dopóki nie wyjdziemy na słońce. We wnętrzu pracuje czterordzeniowy procesor MediaTek MT6580. Składa się on z rdzeni Cortex-A7, taktowanych zegarem 1,3 GHz. Producent zastosował 2 GB RAM i 16 GB na dane z opcją dołożenia karty microSD.

To tani smartfon, więc nie dziwi, że dwie karty SIM obsługiwane są w technologii Dual SIM Standby.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.