r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Organizacja antypiracka walczy z islandzkimi operatorami o proxy do Netfliksa i Hulu

Strona główna AktualnościINTERNET

Islandia to kraj pod wieloma względami, nie tylko geograficznymi, znajdujący się na końcu Świata. Z sobie tylko znanego powodu Apple wciąż nie otworzył tam iTunes, produkty ze sklepów firmy Amazon są niedostępne, można także pomarzyć o takich luksusach, jak Netflix czy Hulu. Naprzeciw klientom łaknącym cyfrowej rozrywki wychodzą operatorzy VPN, a nawet firma telekomunikacyjna Tal. W ofercie dostawcy znalazła się pozycja Lúxusnet, gdzie poza dostępem do Internetu znajdziemy także proxy zapewniające swobodny dostęp do „luksusowych” stron. Podobną propozycję przedstawił operator Flix.

Ofertą od razu zainteresowała się lokalna organizacja antypiracka SMÁÍS (Islandzki związek posiadaczy praw autorskich do filmów, blisko związany z MPA). Jej zdaniem działania Tala i Fliksa naruszają prawo, gdyż obchodzą technologiczne blokady regionalne, których zadaniem jest ochrona praw autorskich. Oglądanie Netfliksa za pośrednictwem łączy Tala porównuje do kupowania kontrabandy, ale w swojej argumentacji wplata także straconą pozycję lokalnych usług w starciu z globalnymi gigantami. Prawdopodobnie chodzi tu o ochronę interesów firmy 365 Media, która dostarcza materiały po cenach mniej konkurencyjnych, niż amerykańskie VoD-y. SMÁÍS postara się dojść do porozumienia z operatorami, ale równocześnie przygotuje się do zgłoszenia faktu władzom.

Co na to operatorzy? Tal utrzymuje, że zależy mu na Internecie otwartym i dostępnym dla każdego, bez względu na to, w jakiej części świata ktoś się urodził lub mieszka obecnie. Operator chce, aby wszystko było proste, łatwe w użytku i aby każdy mógł w Sieci robić dokładnie to, co chce. Ujętych w materiałach marketingowych Tala wyjaśnień takiego postępowania nie powstydziłby się niejeden bojownik w wolność i równość w Internecie.

r   e   k   l   a   m   a

Zarówno Flix, jak i Tal, zaznaczają, że jedynie dostarczają narzędzia umożliwiające łączenie się z usługami, które na Islandii nie powinny (a może właśnie powinny?) być dostępne, a decyzję o korzystaniu z tej możliwości zostawiają klientowi. Zdaniem SMÁÍS to wytłumaczenie jest jedynie przesuwaniem odpowiedzialności tak samo, jak w przypadku sieci BitTorrent.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.