Ashampoo vs Ty i Twoja skrzynka mailowa

W ofercie Ashampoo GmbH & Co.KG znaleźć można między innymi programy do wypalania płyt, wykonywania zrzutów ekranu, optymalizacji systemu, katalogowania i obróbki zdjęć; jest też pakiet biurowy i program antywirusowy. Jak widać, oferta Ashampoo jest bardzo bogata i zróżnicowana. Firma ta jest jedynym znanym mi producentem oprogramowania, który swoje komercyjne produkty tak często udostępnia za darmo.

Specjalne bezpłatne wersje programów Ashampoo bardzo często znaleźć można na płytach dodawanych do wielu czasopism komputerowych. Firma uczestniczy także bardzo często w różnych kampaniach rozdawniczych. Również portal dobreprogramy.pl może pochwalić się niezłą kolekcją

Szlakiem Internetowego Średniowiecza

I

Rok 2007 był rokiem, w którym moja przygoda z Internetem rozpoczęła się na dobre. Mieszkałem wówczas w pewnym mieście, w wynajmowanym mieszkaniu, gdzie ryzyko przeprowadzki z dnia na dzień było dość realne. Dlatego związanie się co najmniej dwuletnią umową na usługi internetowe z którymś z operatorów stacjonarnej sieci telefonicznej lub telewizji kablowej było niemożliwe do przyjęcia.

Pozostało więc udanie się do jednego z operatorów komórkowych. Po dość krótkich analizach wybór padł na ówczesną Erę, której oferta wydawała mi się wówczas najkorzystniejsza. Był to czas, w którym wskaźnik jakości Internetu w stosunku do jego ceny nie był zbyt wyrównany. W przypadku dostępu do Internetu za pomocą technologii bezprzewodowej był on jeszcze bardziej kiepski.

Skoro nie muszę, to nie płacę

Prolog

Kiedyś na moim dobroprogramowym blogu powstał wpis, w którym zadeklarowałem siebie jako użytkownika propagującego zawsze legalne oprogramowanie. Czy to oznacza, że korzystam tylko i wyłącznie z bezpłatnych rozwiązań? Absolutnie nie. A więc kupuję programy? Też nie. Są inne sposoby, by stać się posiadaczem płatnego oprogramowania bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów lub ponosząc te koszty naprawdę niewielkie w stosunku do sytuacji, w której zmuszeni bylibyśmy do zakupu po normalnej cenie.

1) Dodatki do gazet

Sposób znany zapewne wszystkim; kupujemy czasopismo (niekoniecznie o tematyce komputerowej) wraz z płytą, na której znajduje się co najmniej jedna pełna wersja komercyjna jakiegoś programu. Przykładem może chociażby ostatni z moich zakupów, czyli Gazeta Prawna z programem ESET Smart Security 5 z półroczną licencją za śmieszne 9 zł (cena rynkowa brutto wynosi obecnie 170,97 zł/rok).

Okiem recenzenta

Kiedy na portalu dobreprogramy.pl pojawiła się możliwość dodawania przez użytkowników recenzji programów, pomyślałem sobie: „Ekstra sprawa! Na pewno łatwiej będzie zdecydować się na wybór konkretnego programu spośród konkurencyjnych aplikacji”. Pod opisem programu istnieje możliwość dodania komentarza, ale może je tam zamieszczać praktycznie każdy; merytoryczność tych komentarzy często pozostawia wiele do życzenia, a sama treść czasami staje się strzelaniną słowną pomiędzy tymi, którzy dany program zachwalają, a tymi, którzy uważają go za niepotrzebny bubel.

Opis programu nie do końca rzetelnie odzwierciedla to, co praktycznie sobą prezentuje; zwłaszcza jeśli opis ten pochodzi bezpośrednio ze strony producenta, który (to przecież jasne) zaprezentuje go jako superprodukt, ukrywając ewentualne wady i niedociągnięcia. Szaremu użytkownikowi pozostaje więc samemu przetestować program lub zdać się na opinię innych.

Pisz poprawnie po polsku

Rozwój Internetu niewątpliwie spowodował, że poczytność mediów drukowanych spadła, ustępując miejsca informacjom przekazywanym za pośrednictwem Sieci. Lawinowo powstające nowe portale i strony internetowe są wygodniejszym i bardziej przystępnym centrum zdobywania zarówno informacji, jak i wiedzy. Łatwość utworzenia własnej witryny powoduje, że ich twórcami często są ludzie niedbający o poprawność zamieszczanych tam tekstów. Mówiąc krótko - własną stronę może mieć teraz byle kto. Nie chodzi mi tu o poprawność merytoryczną czy rzetelność przekazywania informacji, ale o poprawność językową - stylistyczną, ortograficzną, interpunkcyjną itd. Z moich obserwacji wynika, że portale internetowe pod tym względem są daleko w tyle za swoimi drukowanymi odpowiednikami; redakcje gazet zdecydowanie bardziej przykładają się do zadbania o tę poprawność, natomiast w Sieci tzw.

Formuła 1 - Live Timing

Formuła 1 nie jest sportem, który można w pełni zrozumieć, oglądając jedynie niedzielne relacje z wyścigów. Wiele drobnych, a jednocześnie ogromnie ważnych szczegółów, jest ukrytych przed okiem przeciętnego widza. Jeżeli kogoś Formuła 1 nie interesuje i taki ktoś nie ma zamiaru w żaden sposób zagłębiać się w ten sport, to resztę tego wpisu śmiało może sobie darować.

Całej reszcie chciałbym przedstawić ciekawy dodatek, mogący w bardzo prosty sposób uatrakcyjnić cały tzw. wyścigowy weekend F1.

Nie zawsze realizacja telewizyjna jest prowadzona w sposób zadowalający widza. Najczęściej pokazywani są kierowcy z czoła stawki lub "wykręcający" akurat najlepszy czas okrążenia. Walka gdzieś "w tyle" jest często pomijana, a aktualna klasyfikacja w wyścigu, przedstawiona graficznie na ekranie, obejmuje najwyżej pierwszą połowę stawki; całość zdecydowanie rzadziej.

Dla kibiców chcących śledzić cały wyścigowy weekend, zainteresowanych zarówno liderami, jak i kierowcami pełzającymi gdzieś na szarym końcu, oficjalna strona Formuły 1

Legalnie i z czystym sumieniem

Zawsze niechętnie patrzyłem na nielegalne systemy operacyjne i programy. Wolałem czegoś nie mieć, niż mieć tego piracką wersję. Płatne programy instalowałem jedynie na czas trwania ich wersji testowych; potem - obojętnie jak dobre były - odinstalowywałem je, a czarne myśli o ewentualnym zdobyciu ich mało legalnych wersji odsuwałem na bok.

Raz uległem pokusie. Po sprawdzeniu Office'a 2007 stwierdziłem, że wspaniale byłoby go mieć. Kupić? Nie no, aż tak potrzebny mi nie był. Rozmowa z pewną osobą na temat właśnie zalet i wad Office'a 2007 zakończyła się propozycją ze strony tego kogoś w stylu "no to ci go przyniosę". Odmówiłem. Ale i tak przyniósł. No więc pokusie uległem i zainstalowałem.

Pewnie wielu wyda się to stwierdzenie śmiesznym i nieprawdziwym, ale trochę gryzło mnie sumienie, że posiadam coś, czego nie miałem prawa posiadać. Używanie nielegalnego oprogramowania to przestępstwo, bez dwóch zdań. Postanowiłem więc, że "mój" Office 2007 zniknie z komputera. Wyrzuciłem też płytę instalacyjną, żeby nie kusiła mnie w przyszłości.

Zimna wojna programowa

"Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę" - ten wers z wiersza Jerzego Lieberta zmieniłbym na taki: "Alternatyw mając wiele, wybór swój ciągle zmieniać muszę". Rozwój internetu i wolnego oprogramowania oraz znacznie większe możliwości techniczne sprawiły, że skąpe kiedyś zasoby programowe rozrosły się do ogromnych rozmiarów. Nikt nie jest zmuszony do używania jedynego "właściwego" lub jedynego dostępnego programu do wykonania konkretnego zadania. W każdej dziedzinie producenci oprogramowania proponują swoim użytkownikom dziesiątki, może nawet setki różnych konkurencyjnych alternatyw.

I tak przykładowo: do przeglądania internetu nie służy tylko Internet Explorer; Paint nie jest jedynym narzędziem do rysowania, a skomplikowanych obliczeń nie dokonamy jedynie Excelem. Zimna wojna programowa trwa. Twórców programów przybywa lawinowo; samych programów również. Zdany kiedyś jedynie na suchy chleb użytkownik stoi teraz jak przed suto zastawionym stołem.

E-dokument@cja

Coraz częstszym i coraz powszechniejszym staje się korzystanie z dokumentów w formie elektronicznej. Wiele firm i instytucji próbuje namówić swoich klientów na e-faktury, e-deklaracje podatkowe czy e-rozliczenia. Jest to dla firm kwestia oszczędności czasu i pieniędzy plus wygoda; dla klienta - wygoda plus lżejszy segregator; dla świata - zdecydowanie bardziej "zielone" postępowanie plus parę zaoszczędzonych drzewek :)

Bombardowany od wielu miesięcy przez swoich operatorów telekomunikacyjnych proekologicznymi ulotkami, postanowiłem wreszcie pójść trochę do przodu i zdecydowałem się na e-f@aktury. Nie ma strachu, że faktury zaginą gdzieś na poczcie lub przyjdą z opóźnieniem (a tak się zdarzało), a segregator nie przybiera zbędnych kilogramów. E-faktury zapisane są w formacie PDF i spełniają rolę tradycyjnych papierowych faktur. Do tego zajmują bardzo mało miejsca; setki takich dokumentów można umieścić na płycie CD, pendrivie, dysku przenośnym lub wirtualnym

Ładniejsze wcale nie musi być lepsze

Kiedy kupowałem swojego Asusa, nie wiedziałem, że zainstalowana na nim Vista Home Basic nie posiada tzw. przezroczystości okien. Trochę się zawiodłem, bo - przyznam szczerze - zwracam uwagę na wygląd zarówno systemu, jak i używanych aplikacji. Zdarzało mi się zrezygnować z jakiegoś programu tylko dlatego, że jego szata graficzna była zbyt kiepska, ikonki zbyt proste itd. Co do samych programów, to raczej swojego nastawienia nie zmienię, jednak w stosunku do systemu operacyjnego podjąłem pewne, nie do pomyślenia kiedyś, kroki.

Procesor Intel Celeron M 520 1.60GHz na dzień dzisiejszy do wspaniałych na pewno nie należy; ledwie nazwać go można przeciętnym. Jednym z elementów, który na pewno ma negatywny wpływ na płynność działania komputera, są tzw. wodotryski, czyli wszelkie podświetlenia okien, przezroczystość, cienie, wymyślne schematy kolorystyczne itd. Tak się ostatnio zacząłem zastanawiać i doszedłem do wniosku, że podczas użytkowania komputera wszystkie ta bajery nie są mi tak naprawdę do niczego potrzebne.