Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pomiędzy bielą a czernią są też różne odcienie szarości

Microsoft Office. Zapewne większości z Was, po przeczytaniu tych dwóch słów, natychmiast przyszło na myśl skojarzenie z Wordem, Excelem, PowerPointem, Outlookiem itd. Jednocześnie niejednemu z Was przed oczami pojawił się interfejs co najmniej jednego z tych programów. A najbardziej zorientowanym w temacie mózg natychmiast wyświetlił nie tylko wygląd tych programów (i to zapewne w różnych ich wersjach), ale także możliwości, jakie każdy z nich oferuje.

Jednak - o czym jestem święcie przekonany - tylko nieliczna garstka czytających ten tekst możliwości te byłaby w stanie wykorzystać maksymalnie.

No bo - nie oszukujmy się - wielu przeciętnych użytkowników w takim Wordzie na przykład do formatowania tekstu używa jedynie kursywy, podkreślenia, pogrubienia, czasem wypunktowania, a nader często spacji, zastępującej tabulator i służącej do przesuwania bloków tekstowych. Śmiem twierdzić, że nawet ci, którzy z tym najpowszechniejszym w świecie edytorem tekstu pracują na co dzień, w tej swojej codziennej pracy wykorzystują zaledwie ułamek jego możliwości, o wielu nie mając w ogóle pojęcia.

Tak jak słowo Google stało się synonimem Internetu, tak Word w wielu środowiskach traktowany jest jako ten właściwy, a nawet jedyny, edytor tekstowy; Excel to jedyny arkusz kalkulacyjny, a prezentację można stworzyć jedynie w PowerPoincie. Takie myślenie na pewno nie wynika z tego, że pakiet Microsoft Office faktycznie jest tym właściwym i jedynym pakietem biurowym, i że nie ma dla niego równie dobrych alternatyw.

To skrajnie niewłaściwe rozumowanie powielane jest niestety z pokolenia na pokolenie - w domach, w szkołach, w firmach, w urzędach, w instytucjach. Od razu wyjaśniam, że wpis ten nie ma na celu promocji otwartych formatów, ani bluzgania na flagowe, bardzo dobre zresztą, produkty Microsoftu. Sednem tematu jest tutaj świadomość przeciętnego użytkownika. A właściwie brak tej świadomości - że coś, co wydaje się oczywiste, wcale tak oczywiste nie jest, i że pomiędzy bielą a czernią są też różne odcienie szarości.

Oficjalne pliki do pobrania (nie tylko urzędowe) mają rozszerzenie .doc, a te w formacie PDF w zdecydowanej większości wyeksportowane są do PDF-a jako pliki pierwotnie stworzone w Wordzie. Niektóre uczelnie od swoich studentów wymagają prac napisanych tylko w Wordzie; nawet w gimnazjach i liceach wymaga się od uczniów tworzenia różnych dokumentów, ale pod warunkiem, że będą one miały rozszerzenie .doc, .xls lub .ppt. W związku z tym, że prowadzę pewną stronę internetową, często otrzymuję maile z załącznikami tekstowymi; jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by którykolwiek z tych załączników nie był plikiem rodem z Worda lub Excela.

Takie powszechne faworyzowanie produktów Microsoftu sprzyja zapominaniu o alternatywach i utrwalaniu poglądu, że wszelką dokumentację tworzyć można/powinno się jedynie za pośrednictwem Microsoft Office.

Ryba psuje się od głowy. Co w kontekście mojego wpisu oznacza ni mniej, ni więcej jak to, że już na samym początku szeroko rozumianej komputerowej kariery i przez wszystkie jej szczeble zwykły użytkownik - jeżeli sam od siebie nie zechce pogłębić swojej wiedzy - nakierowywany jest na korzystanie z pakietu biurowego Microsoftu i nie informuje się go o równie wartościowych alternatywach. Bardzo duża w tym wina nauczycieli i osób prowadzących kursy komputerowe.

Często spotykam się z poglądem, że Worda i Excela znają „wszyscy”, i że są to programy z racji swej powszechności w pewnym sensie uniwersalne, i że każdy je ma (?), i w związku z tym tworzenie dokumentów z użyciem innych programów jest utrudnianiem życia nie tylko sobie, ale i innym, zwłaszcza że ktoś, kto dysponuje Wordem, może mieć problem z prawidłowym odczytem dokumentów (na przykład) LibreOffice Writer'a. Pogląd po części słuszny, jednak nie do końca prawdziwy.

Nie chodzi tu o to, który pakiet jest lepszy, gorszy, łatwiejszy, trudniejszy, powszechniejszy, „otwarty”, czy płatny. Nie chodzi tu też o udowadnianie wyższości jednego pakietu nad drugim. Bo praktycznie wszystkie można zestawić w jednym szeregu i z powodzeniem stosować je wymiennie. O czym jednak nie wszyscy wiedzą. I znowu napisać muszę, że duża w tym wina przede wszystkim nauczycieli i osób prowadzących kursy komputerowe (zwłaszcza dla początkujących).

Żeby nie być gołosłownym podam dwa przykłady. Pierwszy z nich odnosi się do pewnego pana, który w wieku siedemdziesięciu pięciu lat postanowił poznać świat komputerów i Internetu. Otóż pan Zbyszek (bo tak ma na imię) zapisał się na kurs komputerowy dla początkujących. Taki kurs nie może oczywiście obyć się bez wykładu i zajęć praktycznych z pakietem biurowym w tle. Jak się zapewne domyślacie, kurs w tym temacie prowadzony był z użyciem pakietu Microsoft Office, konkretnie z dwoma jego najpopularniejszymi elementami: Wordem i PowerPointem. I wszystko być może byłoby super, gdyby nie fakt, że dla pani prowadzącej kurs słowa Word i PowerPoint były synonimami edytora tekstowego i programu do tworzenia prezentacji. Na lekcjach z użyciem tych programów zabrakło kilku kluczowych wyjaśnień - że Microsoft Office jest jednym z wielu pakietów biurowych; że Microsoft Office jest pakietem płatnym; że zdecydowaną większość plików utworzonych w Microsoft Office można z powodzeniem odczytywać i edytować za pomocą innych pakietów; że aby móc korzystać z pakietu Microsoft Office, trzeba go najpierw kupić.

Pani prowadząca kurs wszystkie te kwestie ominęła (no bo nie wierzę, żeby miała aż tak elementarne braki wiedzy) i przeszła do zagadnień praktycznych, na końcu zajęć sugerując kursantom przećwiczenie omówionych zagadnień w domu. Po powrocie do swoich czterech ścian pan Zbyszek przez dobre pół godziny szukał w swoim pececie jakiejkolwiek wzmianki o Microsoft Office. Sfrustrowany swoje poszukiwania skwitował krótkim „Mam g...o, a nie komputer!” i gdyby nie moja skromna interwencja, zapewne z tym przekonaniem poszedłby spać. Wypytany o szczegóły tej części kursu pan Zbyszek przyznał, że o alternatywach dla microsoftowego Office'a nie było mowy; nie było też mowy o tym, że pakiet ten trzeba kupić. I na koniec rzecz najdziwniejsza - kursanci zgodnie z wytycznymi swojej nauczycielki mieli szukać Office'a w swoich komputerach po ścieżce Start > Wszystkie programy > Microsoft > Office i dalej, zależnie od programu, który potrzebowali > Word lub PowerPoint. Trudno było znaleźć coś, czego nie ma. Zwłaszcza panu Zbyszkowi, czyli komuś, kto parę dni wcześniej ledwie radził sobie z rozróżnieniem prawego i lewego przycisku myszy.

W powyższym przykładzie ewidentnie widać, jaką pozycję ugruntowały sobie flagowe produkty Microsoftu. Oczywiście taki Word należy do czołówki wśród edytorów tekstowych, ale - powtórzę raz jeszcze - nie jest w tym środowisku sam jeden. Dlatego jest dla mnie wielce niezrozumiałym, że ludziom, których chce się nauczyć korzystania z tego typu programu, nie przedstawia się alternatyw.

Kursy komputerowe dla początkujących są przeznaczone dla osób, które dopiero poznają świat komputerów i Internetu. Powinno się ich zatem nauczyć rzeczy podstawowych, w miarę możliwości korzystając z narzędzi ogólnie dostępnych, powszechnych, darmowych. Pewien argument rzekomą powszechność pakietu Microsoft Office stawia pod dużym znakiem zapytania. Chodzi oczywiście o forsę. Pełnowartościowy pakiet Office kosztuje przecież parę setek, co dla kogoś, kto chce pisać proste teksty, na pewno stanowi barierę skutecznie hamującą jego zakupowe zapędy w tej kwestii. No bo czy żeby pokonać 100 metrów, koniecznie trzeba kupować samochód?

Drugi przykład. Tym razem na kurs komputerowy udaje się pewna pani. Sytuacja podobna jak w przypadku pana Zbyszka: edytor tekstowy = Word, arkusz kalkulacyjny = Excel itd. Nauka z pakietem biurowym przyjmuje dość sztywny, schematyczny wygląd. Czyli „żeby zrobić to, klikamy tu”, a „żeby zrobić tamto, klikamy tam”. Później ta sama pani siada przed czymś takim jak Apache OpenOffice. Szuka w nim tzw. wstążki, krzywo patrzy na odmienne ikonki, gubi się w interfejsie i na koniec stwierdza, „że tutaj nic się nie da zrobić”.

Da się. Ale skoro panią nauczono nie pracy z edytorem tekstowym, lecz pracy z Wordem, no to się nie da...

Swego czasu wysłałem do pewnej pani z urzędu gminy pewien artykuł. Specjalnie napisałem go w openoffice'owym Writerze. Reakcja była zgodna z moimi oczekiwaniami, czyli mail zwrotny o treści: „Proszę mi ten artykuł przysłać w innym formacie, bo ja tego nie mogę otworzyć”. Sytuacja tym bardziej wywołująca uśmiech na twarzy, bo pani ta na co dzień redaguje teksty do gminnej gazetki, więc o edytorach tekstowych powinna wiedzieć nieco więcej :) A przecież wystarczyło kliknąć prawym przyciskiem myszy na tym pliku .odt, zaznaczyć „Otwórz za pomocą” i wskazać Worda. Lub odpalić Worda, kliknąć na „Otwórz” i wskazać przysłany przeze mnie plik.

Podobną sytuację miał pewien młodzian. W szkole ponadgimnazjalnej zadano mu stworzenie prezentacji. Nauczycielka, nie pytając nikogo o fakty, wyszła z założenia, że PowerPointa mają wszyscy, więc prezentacja ma być zrobiona właśnie w nim. „Młody” był trochę zaskoczony, że akurat on PowerPointa nie ma... Za moją sugestią zrobił prezentację w OpenOffice Impress, czym oczywiście bardzo zaskoczył swoja nauczycielkę. Jej reakcja? „No nie wiem, czy będę potrafiła to otworzyć”. Bez komentarza.

Gdyby pakiet Microsoft Office był pakietem bezpłatnym, zapewne wpis ten nigdy by nie powstał. Nie powstałby również i wtedy, gdyby na szkoleniach komputerowych kursantom wyjaśniano podstawy działania nie pakietu Microsoft Office, lecz programów biurowych w ogóle, „ujawniając” przy tym jednocześnie istnienie alternatyw i wskazując podstawowe różnice między nimi.

Wiele razy zdarzało się, że pomagałem komuś poprawnie napisać CV. „No bo ja nie umiem” - tłumaczył jeden z drugim. A potem taki jeden z drugim żądał wstawienia w CV wzmianki na temat biegłej znajomości programów biurowych. Żenujący paradoks. „No przecież mam kurs!” - kolejne tłumaczenie, które pomiędzy teorią a praktyką stawia mur nie do przebicia.

Jako samouk, wiecznie pytający co?, jak?, dlaczego?, i znajdujący odpowiedź zazwyczaj na własną rękę, cieszę się, że w swoim CV kłamać nie muszę. Bo co innego mieć kurs, a co innego mieć wiedzę. 

Office

Komentarze

0 nowych
corrtez   12 #1 19.06.2014 16:58

""Sytuacja tym bardziej wywołująca uśmiech na twarzy, bo pani ta na co dzień redaguje teksty do gminnej gazetki, więc o edytorach tekstowych powinna wiedzieć nieco więcej :) ""

Chyba zartujesz! Mam to na codzien ludzie pracuja na programach typu indesign ale jak nie zadziala firmowa strona startowa gdzie jest link to firmowego gmail'a to telefony sie grzeja - "bo ja nie wiem jak sie dostac na poczte." Jak im dasz pelny URL do poczty to jeszcze koment poleci - ale ja sie tak nie loguje na poczte.

Generalnie tak to juz jest ze kazda dziedzina ma swój synonim. Wielu ludzi robi to z premedytacja i nie informuje o innych rozwiazaniach (bo pracuja dla konkretnej firmy) a wielu zostalo tak nauczonych i poprostu sa zbyt leniwi by cos zmienic skoro to dziala.

StawikPiast   11 #2 19.06.2014 17:01

Formaty ppt, doc, xls są otwarte, formaty xlsx, docx, pptx są standardami ISO, więc w jakim formacie ma prosić nauczycielka? Owszem wiem też że jest ustandaryzowany format z OpenOffica, tyle że jest ubogi. Do tego w obydwu programach można zapisywać pliki do obydwu standardowych plików.
To że masz donieść coś w docx nie znaczy że musisz to pisać w MS Office. Zresztą są też darmowe wersje MS Office, jak choćby ta onlinowa wersja.

kwpolska   6 #3 19.06.2014 17:09

> A przecież wystarczyło kliknąć prawym przyciskiem myszy na tym pliku .odt, zaznaczyć „Otwórz za pomocą” i wskazać Worda. Lub odpalić Worda, kliknąć na „Otwórz” i wskazać przysłany przeze mnie plik.

wymagany Office 2007 SP2 (jakby ktoś jeszcze takowe ściągał…), 2010 lub 2013 — a wtedy Office jest już z .od* powiązany i wystarczy dwuklik.

KyRol   18 #4 19.06.2014 17:42

Sam prowadziłem tego rodzaju kurs dla osób starszych, niemniej dostałem embargo na niewykraczanie poza ramy samej windy. Uważam, że na początek rozbudowane edytory tekstu przy niewielkiej ilości godzin kursu, stanowią poważną barierę dla takich osób. Niemniej ja przeprowadziłem kurs na przykładzie wordpada, który potrafi zapisać pliki w formacie .rtf, dzięki czemu LibreOffice, OpenOffice czy m$o nie mają problemu z tym formatem. wordpad ma niewiele narzędzie, także mogłem się skupić na technice formatowania tekstu, a nie na oprawianiu opcji, których żaden z kursantów nigdy nie wykorzysta, a przykład oparłem o wzór pisma urzędowego. Fakt, faktem - poziom przekazywanej wiedzy od pań od (jak określają to uczniowie) "wordologii" z reguły jest żenujący.

KyRol   18 #5 19.06.2014 17:45

@StawikPiast: Nie kompromituj się tak bardzo, większych bzdur nie słyszałem, idę o zakład, że zaraz Ci ktoś przyłoży ciężarem argumentów...

StawikPiast   11 #6 19.06.2014 17:58

@KyRol

Ale o co chodzi? zarówno OOXML jak i ODF są standardami ISO i chyba jest to najlepszy wybór do przekazywania dokumentów. Kobieta poprosiła o OOXML (jako ten popularniejszy) i nie wiedzę w tym nic dziwnego. Pliki w tym formacie zapisuje nie tylko MS Office ale także całe mnóstwo innych officów.

fiesta   15 #7 19.06.2014 18:13

"Od razu wyjaśniam, że wpis ten nie ma na celu promocji otwartych formatów, ani bluzgania na flagowe, bardzo dobre zresztą, produkty Microsoftu."

A co ma ??
Niby nie ma, a jednak ma.

Jako kontrargument na wszystkie twoje wysuwane hipotezy, jest jeden link:

https://office.com/start/default.aspx?WT.mc_id=Office_Products_site

Dla podstawowych zastosowań dla przeciętnego Kowalskiego w zupełności wystarczający.

Maxi_S   4 #8 19.06.2014 18:22

Przypomina mi się historia, swego czasu popularna na wielu portalach. Otóż amerykański złodziej w Hameryce postanowił buchnąć samochód. Nawet dobrze szło do pewnego momentu - plan zakończył się fiaskiem ponieważ... auto posiadało manualną skrzynię biegów i sprzęgło!
O ile sama historia wydaje się nam absurdalna, o tyle podobna jest siła przyzwyczajenia w obsłudze komputera. Stąd pokutujące od czasów systemu CP/M literowe oznaczenia napędów, niechęć do wstążek, kafli, modelu katalogów Unix itp. Do doprowadzenia przeciętnego "lusera" do stanu załamania nerwowego wystarczy zmiana kolejności ikonek na wstążce, komend w menu czy nawet zmiana położenia paska zadań (sic!) w Windows. Są oczywiście osoby, które szybko pojmą pewną abstrakcję w postaci różnorodności i konfigurowalności systemu i oprogramowania, natomiast są i takie, że bez zeszytu z notatkami ani rusz.
Proste doświadczenie: otworzyć linię poleceń (CMD) na pełnym ekranie i obserwować. Są takie osoby, które od razu sięgają do przycisku reset lub power ("zawiesił się", więc trzeba wyłączyć i włączyć ponownie), ale zdarzają się i takie, które próbują wpisać "nc" lub "win" (rzadkość). Mało kto wpada na pomysł by wpisać "exit", a jeśli już to najczęściej osoby młode. Widać schematy myślenia i tu w pełni zgadzam się z podsumowaniem zawartym we wpisie: myślenie typu "mam kurs, to umiem" weryfikuje polecenie napisania prostej strony typu ogłoszenie czy zaproszenie. Zgadzam się również co do kwestii wpajania ludziom, że tworzenie dokumentów/arkuszy/prezentacji jest tożsame z używaniem Microsoft Office.

Maxi_S   4 #10 19.06.2014 18:39

--> fiesta

Office Online nie jest wcale taki dobry dla przeciętnego Kowalskiego. To, że jest za darmo i ma okrojone funkcje, nie świadczy o łatwości jego używania. Ów Kowalski musi najpierw zrozumieć czym jest chmura, dlaczego Word pokazuje się w przeglądarce, a drukowanie jest jakieś inne niż u Nowaka. Chyba łatwiej byłoby kogoś przyzwyczaić do zamiennika typu SoftMaker czy Kingsoft, Open/LibreOfffice itp. Zresztą do wielu komputerów dołączany jest Office Starter, który na potrzeby Kowalskiego jest aż za rozbudowany

xomo_pl   21 #11 19.06.2014 18:50

z MSO jest tak, że choć nie wykorzystujemy jego możliwości zwykle to każdy chce go mieć bo.. po prostu jest najlepszy- nie raz próbowałem przejść na openOffice z jego klonami włącznie i niestety ale tego nie da się wygodnie na dłuższą metę używać- wstążka w MSO jest mega ułatwieniem dla użytkownika...

argument o konieczności zapłaty też jest trochę nieaktualny bo jest darmowy Online Office, któy podstawowe opcje ma. MS zdaje się, że wprowadził ostatnio dla Win8.1 aplikacje otwierające z okna start programy Office online więc nawet adresu znać nie trzeba :)

KyRol   18 #12 19.06.2014 19:05

@zomo_prl:

Ho ho ho, wstążkę wyklinam bo uczono mnie dziobać na Word'zie 6.0, później m$o2k i m$o2k3. Dla mnie nie jest wydajna praca z tym badziewiem bo jeśli nie masz wykutych na blachę wszystkich opcji to przełączasz te fiszki, przełączasz i gówno z tego przełączania, kiedy trzeba kliknąć w mały czarny trójkącik... Nie wszystko jest tam logicznie czy rzekłbym łopatologiczne opisane/zrobione. Poza tym po tylu latach pracy z OO/LO preferuję skróty klawiszowe na jaki chryj grzebać się w menu gdy np. bolda można zrobić zaznaczając tekst i pyknąć ctrl+b?

KyRol   18 #13 19.06.2014 19:15

@fiesta:

No ale w świetle tego, co sugerujesz, autor tutejszego bloga powinien się ograniczyć do produktów pewnej korporacji. Nie wiem czy to jest takie fair oddawanie uzależniania od jedynych produktów jednej firmy. Jako prowadzący kursy czy nauczyciele powinniśmy mówić o istnieniu alternatyw. Ja tam moim kursantom dyktowałem do zeszytów dodatkowe informacje jak czegoś tam nie mogłem rozwinąć czy omówić na kursie.

wonsik   7 #14 19.06.2014 21:03

@StawikPiast, od 4 lat pracuję na libre office, zawsze aktualna wersja i zawsze problemy z otwarciem formatów xlsx, docx, pptx zapisanych w MSoffice. Z xlsx jeszcze da radę żyć, jednak już z docx jest problem, bo wszystko się rozjeżdża. Do przeżycia, gdyby nie to, że są to dokumenty firmowe, przesyłane z centrali, więc muszę kombinować jak to otwierać. Więc tak idealnie nie jest z tymi standardami.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #15 19.06.2014 21:57

A ja myślałem ,że tylko w mojej okolicy tak się robi. Jakiś czas temu wysłano kilkunastu naszych pracowników na kurs komputerowy. No i nauczyli się obsługi najnowszego Windowsa i Office, ale co z tego jak u mnie większość to Windows XP i Libre Office. Jaki był skutek tego szkolenia? Żaden, bo pracownicy stwierdzili, że i tak nic dalej nie umieją bo w pracy i tak jest inne oprogramowanie.

MissYuno   2 #16 19.06.2014 22:16

Ja i moje druga połówka jesteśmy dość mocno zorientowani w informatyce - jesteśmy w klasie z rozszerzonym tym przedmiotem (LO) i szykujemy się na polibudę. No ale z racji pierwszej klasy trzeba przerobić podstawę. No i mamy sobie taką panią informatyk. I przerabiamy z nią OB (oprogramowanie biurowe, nie tampony :P ). Oczywiście w MS Office. I mój luby dostał na dniach pałę. Z formuł. Bo nie mogła odczytać pliku. No i parę smaczków:
-ta pani uczy OB technikum
-ma na komputerze OpenOffice i MS Office 2003
A dlaczego nie mogła odczytać pliku?
BO BYŁ TO PLIK XLSX A NIE XLS!!!
Ma ktoś coś do dodania?

mikolaj_s   14 #17 19.06.2014 22:37

Akurat emeryta warto pouczyć na LibreOffice, do pracy w korporacji już pewnie nie pójdzie ;)
Mała profesjonalność ludzi uczących na kursach jest znana. Po co mieliby mówić o czymś o czym nie mają zielonego pojęcia?

Pipes   6 #18 19.06.2014 23:24

Sporo racji w artykule. Sam mam LibreOffice, ale jest jakaś niewymawiana reguła, że Office to Ms Office... Potem się dziwią, że małolaty piracą na potęgę, jak nawet programy muszą ściągać płatne...

  #19 19.06.2014 23:51

Każdy z wymienianych pakietów ma dobrze napisaną pomoc, jeżeli osoba jest "dobrze" nauczona formatowania tekstu, stosowania funkcji etc., inny interfejs nie powinien być przeszkodą. Tylko trzeba chcieć z tej pomocy skorzystać.

StawikPiast   11 #20 20.06.2014 01:55

@KyRol

A co niby ten link miał pokazać? Co brednie jakiegoś zakompleksionego człowieka maja do tego na jakich standardach pracujemy?

@wonsik

To że LO źle obsługuje standard to zgłaszaj już do twórców LO, muszą nad tym popracować.
Swoją drogą dziwne że skoro przysyłają ci pliki z centrali firmy to nie udostępnili ci oprogramowania na którym można to odczytać.

KyRol   18 #21 20.06.2014 12:10

@StawikPiast:

Po pierwsze to słabo przeczytałeś materiał, który przesłałem w linku, gdyż tekst powstał na bazie innych materiałów w sieci i dla mnie stanowi stanowi rzetelne opracowanie bo ma formę pracy naukowej. Skoro uważasz, że "Formaty ppt, doc, xls są otwarte" w czasie gdy specyfikacja tych formatów została udostępniona http://www.dobreprogramy.pl/Specyfikacje-binarnych-formatow-Office-opublikowane,... Nie rozróżniasz także standardu od implementacji. Dla mnie jesteś strasznie niewiarygodny, nie masz pojęcia o czym piszesz. Na koniec dodam, że ludzie i tak mają w pupci standardy z m$, bo ten kto pracuje z OpenOffice/LibreOffice ten ma styczność także ze standardem: http://pl.wikipedia.org/wiki/OpenDocument Na koniec dodam, że m$ chciał sobie zrobić kampanię szkalującą Open Source http://www.youtube.com/watch?v=kzdykNa2IBU&feature=player_embedded, ale im nie wyszło, w tym filmie oglądający podnieśli łapkę zaledwie na 628 głosów, za kciuk w dół kliknęło aż 7 389 odwiedzających. Jest to druzgocząca przewaga, więc jeśli chodzi o oprogramowanie biurowe w domostwach, nie ma tu wątpliwości co do tego co tak naprawdę będzie standardem...

wonsik   7 #22 20.06.2014 12:55

@StawikPiast, tak to jest jak się pracuje na zasadzie franczyzy :) Sam sobie musisz wszystko zapewnić.

Ostatni Mohikanin   26 #23 20.06.2014 12:58

@Zbigniew2003 - owego pana Zbyszka (jak i innych Zbyszków) szanuję ponad miarę. Ale upieram się, że pani z urzędu powinna wykazać więcej kreatywności i chęci do nauki.

Ostatni Mohikanin   26 #24 20.06.2014 13:02

@zomo_prl: "wstążka w MSO jest mega ułatwieniem dla użytkownika". No chyba, że ktoś nauczył się Worda na podstawie wersji 2003 i nie potrafi jej obejść. Wtedy MSO od wersji 2007 staje się dla niego całkiem innym programem :)

StawikPiast   11 #25 20.06.2014 19:35

@KyRol

Przeciez wyraźnie napisałem że istnieją dwa standardy OO XML i ODF i osoby pracujące zarówno w MS Office jak i w LibreOffice mogą zapisywać pliki w obydwu standardach.
Więc daj sobie spokój z jakimiś dziwnymi insynuacjami. Wiem czym się różni implementacja od standardu nigdzie nawet słowem nie wspomniałem ze to to samo, ba nawet zasugerowałem Shakkiemu ze w sprawie rozjezdzajacych się plików w OOXML to raczej trzeba się do twórców Libre Office udać bo trzeba poprawić ich implementację, czego rzeczywiście z nazwy nie podałem, ale właśnie o implementację mi chodziło.

KyRol   18 #26 20.06.2014 19:56

@StawikPiast:

"LO źle obsługuje standard"

Tego to się nie wyprzesz. Piszesz o standardzie, a mowa o implementacji. Tak samo niedorzeczne jest twierdzenie, że "Formaty ppt, doc, xls są otwarte" to g#wn0 prawda, od kiedy format binarny jest otwarty?

"Więc daj sobie spokój z jakimiś dziwnymi insynuacjami"
Ależ to nie są insynuacje, tylko stwierdzenie faktu. Uważam, że w obliczu rewelacji przez Ciebie napisanych jak dla mnie nie jesteś wiarygodnym komentatorem i tyle. Myślę, że już za wiele do powiedzenia w tym temacie sobie nie mamy...

matelord   9 #27 21.06.2014 17:43

Proszę ja was, wyeksportujcie z libre albo z open office-a coś do doc, docx, albo nawet do pdf. W 90% przypadków coś się roz-... wali o ile nie macie linijki tekstu.

Ostatni Mohikanin   26 #28 22.06.2014 07:07

@matelord - wiele zależy od poprawnego utworzenia dokumentu. No bo jeśli (a ludzie robią tak często) zamiast utworzyć tabelę przesuwa się tekst spacją, to musi się coś rozwalić.

  #29 24.06.2014 07:30

Oj tak. Masz pełną rację. Ja tez długo nie znałem innych pakietów oprócz MsOffice po zakończeniu nauki. Wydaje mi sie że nie wynika to z niechęci, ale właśnie z braku elementarnej wiedzy. Nauczycielka, czy redaktorka również były uczone na Ms Office i tylko ten pakiet znają. Im również jak powiesz "edytor tekstu" w głowie zobaczą napis i ikonę "WORD". Istnieje duże prawdopodobieństwo że nie mają zielonego pojęcia o alternatywach. Powiedz im Libre Office, czy OpenOffice, a otworzą szeroko usta i zapytają "a co to?".
Podobnie kurs komputera jest oparty na Windows, a mamy przecież alternatywy darmowe i równie dobre i funkcjonalne. Jest przecież linux, a nawet Mac. Ale powiedz pani prowadzącej kurs "Linux", a ona zapyta się "czy to jest jakaś część od traktora?". Pani również nie zna innego systemu niż Windows. Mało tego, nie wie prawdopodobnie również, że interface windows może wyglądać odrobinę inaczej. Puść panią do komputera gdzie menu start jest na górze ekranu, a kobita nie poradzi sobie z obsługą. To jest schemat i kobita sie zablokuje, gdy nie będzie mogła go wykonać od początku do końca. Apropo - ponieważ fajnie Ci wyszedł napisz jeszcze tekst choćby o systemach operacyjnych, czy właśnie internecie i googe. W końcu nie uczą nas obsługi komputera tylko produktu Microsoft i nie pokazują nam jak wyszukiwać informacji w necie tylko obsługi google. Liczę na kolejne wpisy.

zyrol81   9 #30 24.06.2014 07:39

Oj tak. Masz pełną rację. Ja tez długo nie znałem innych pakietów oprócz MsOffice po zakończeniu nauki. Wydaje mi sie że nie wynika to z niechęci, ale właśnie z braku elementarnej wiedzy. Nauczycielka, czy redaktorka również były uczone na Ms Office i tylko ten pakiet znają. Im również jak powiesz "edytor tekstu" w głowie zobaczą napis i ikonę "WORD". Istnieje duże prawdopodobieństwo że nie mają zielonego pojęcia o alternatywach. Powiedz im Libre Office, czy OpenOffice, a otworzą szeroko usta i zapytają "a co to?".
Podobnie kurs komputera jest oparty na Windows, a mamy przecież alternatywy darmowe i równie dobre i funkcjonalne. Jest przecież linux, a nawet Mac. Ale powiedz pani prowadzącej kurs "Linux", a ona zapyta się "czy to jest jakaś część od traktora?". Pani również nie zna innego systemu niż Windows. Mało tego, nie wie prawdopodobnie również, że interface windows może wyglądać odrobinę inaczej. Puść panią do komputera gdzie menu start jest na górze ekranu, a kobita nie poradzi sobie z obsługą. To jest schemat i kobita sie zablokuje, gdy nie będzie mogła go wykonać od początku do końca. Apropo - ponieważ fajnie Ci wyszedł napisz jeszcze tekst choćby o systemach operacyjnych, czy właśnie internecie i googe. W końcu nie uczą nas obsługi komputera tylko produktu Microsoft i nie pokazują nam jak wyszukiwać informacji w necie tylko obsługi google. Liczę na kolejne wpisy.

zyrol81   9 #31 24.06.2014 08:17

KyRol - mówisz, że prowadzisz kursy obsługi komputera? Zaciekawiło mnie jedno stwierdzenie ->

"ostałem embargo na niewykraczanie poza ramy samej windy."

Czy mógłbyś przybliżyć temat?