Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Weź się, chłopie, zorganizuj

Mam plan!

Natłok spraw dnia codziennego, terminy płatności, wydarzenia, które nie chcielibyśmy, aby nas ominęły, lista zadań do wykonania – wszystko to przeciętnego szarego obywatela obliguje do zaplanowania i zorganizowania sobie codziennego życia.

Planowanie i dobra organizacja – aby były skuteczne i łatwe do realizacji – wymagają zapisu. Era komputerów, smartfonów i netbooków oferuje w kwestiach elektronicznej organizacji naprawdę bardzo dużo. Również i mnie powszechna elektronizacja skusiła do rzucenia w kąt tradycyjnego kartkowego kalendarza i rozejrzenia się za czymś bardziej zaawansowanym technologicznie.

Przez mój komputer i pendrive’a przewinęło się wiele programów typu PIM, terminarzy, kalendarzy, przypominaczy itd. Doświadczenie w ich używaniu i wszechstronnym testowaniu pozwoliło mi na wyodrębnienie cech, które dobry elektroniczny organizer MUSI posiadać.

Po pierwsze – funkcjonalność.
Zwykły kalendarz z funkcją przypominania o wydarzeniach lub zadaniach do wykonania znajduje się praktycznie w każdym telefonie komórkowym, który przecież (prawie) każdy z nas ma (prawie) zawsze pod ręką. Instalowanie takiego zwykłego kalendarza na komputerze byłoby więc bezsensowne. Producenci elektronicznych kalendarzy świetnie zdają sobie z tego sprawę, dlatego swoje produkty standardowo wzbogacają o zdecydowanie szersze właściwości. Stąd też wydarzeniom czy zadaniom, utworzonym w takim organizerze, można przypisać – przykładowo – odpowiednią kategorię, kolorystykę, cykliczność, ważność itd.

Po drugie – kompleksowość usług.
Gdyby organizer elektroniczny posiadał nawet najbardziej rozbudowany terminarz, to i tak nie byłby niczym szczególnym. Dobry organizer to jednocześnie również moduł do planowania zadań, książka teleadresowa, notatnik, przechowalnia haseł i klient poczty e-mail. Przydaje się też „kosz”, z którego w razie (nie)przypadkowego usunięcia zadań, wydarzeń czy innych elementów, można je będzie łatwo przywrócić.

Po trzecie – przejrzystość.
Co komu po jakimkolwiek organizerze, skoro dane w nim zamieszczone wyglądać będą jak trociny, wrzucone chaotycznie do ciemnego wora? Dlatego niezmiernie ważne jest, by używany na co dzień program typu PIM pozwalał na segregowanie danych według upodobań użytkownika oraz wyodrębnianie i wyświetlanie ich według dowolnego kryterium. Już samo uruchomienie się głównego interfejsu programu powinno dać użytkownikowi natychmiastowy przejrzysty podgląd zadań i wydarzeń na najbliższe dni oraz przypomnieć o ewentualnych zaległościach.

Po czwarte – szybkość i stabilność działania.
Bo przecież żadna to przyjemność pracować z programem pełniącym rolę podręcznego notatnika i regularnie oglądać klepsyderkę lub kręcące się kółeczko, wskazujące na zbyt długie „zastanawianie się” programu.

Po piąte – autozapis, szczególnie przy zamykaniu programu.
Funkcja niezmiernie ważna i przydatna w razie zawieszenia się aplikacji, nagłego odcięcia zasilania lub przypadkowego zamknięcia programu.

Po szóste – przenośność.
Organizer elektroniczny – by wspierać swojego właściciela zawsze i wszędzie – nie powinien wymagać instalacji i nie powinien być przywiązany tylko do jednego komputera. W razie awarii swojego sprzętu użytkownik straciłby przecież możliwość skorzystania z notatek, książki teleadresowej lub może nawet przegapił ważne spotkanie czy wydarzenie. Dobry organizer nie wymaga instalacji i bez problemu daje się uruchomić z klucza USB. W razie braku możliwości skorzystania z własnego komputera, drugi pecet – jeśli nie we własnym domu – na pewno znajdzie się u kogoś z rodziny, w pracy albo u przychylnego sąsiada...

Oto zwycięzcy

Szereg cech, które wymieniłem powyżej, a które uważam za niezbędne jako elementy składowe dobrego organizera, pozwoliło mi znacznie zawęzić krąg poszukiwań tej jednej jedynej, idealnej aplikacji. Wszechstronne testy moją sympatię skierowały w kierunku trzech najbardziej spełniających powyższe kryteria programów. Są to: EssentialPIM, EfficientPIM oraz LeaderTask. Nie ma sensu opisywać tutaj ich szczegółowej charakterystyki; podam tylko bardzo ogólnie ich najważniejsze plusy i minusy. Kto ma chęć o dwóch z tych trzech programów poczytać nieco więcej, może zapoznać się z recenzjami mojego autorstwa: EssentialPIM, EfficientPIM.

EssentialPIM
Plusy: funkcjonalność, kompleksowość, przejrzystość
Minusy: niezbyt ładny interfejs, czasem mułowaty

EfficientPIM
Plusy: stabilność, szybkość, niezawodność, kompleksowość,
Minusy: brak klienta poczty e-mail

LederTask Expert
Plusy: ładny kolorowy interfejs, kompleksowość,
Minusy: brak rocznego podglądu kalendarza, brak automatycznego sprawdzania poczty e-mail, brak wersji bezpłatnej, mało przejrzysty dla początkującego użytkownika

Zimna wojna

Wszystkie trzy wyżej wymienione programy testowałem wszerz i wzdłuż. Najpierw – z racji tego, że natrafiłem na niego jako pierwszego – pod lupę trafił EssentialPIM. Wydawał się być idealny, ale od wersji 4.0 zaczął się coraz częściej zawieszać i działać troszkę opornie. Po drugie - nie byłoby to w moim stylu, gdybym nie zaczął szukać czegoś jeszcze lepszego.

Natrafiłem na EfficientPIMa. Szybkość i stabilność jego działania są naprawdę bez zastrzeżeń, ale brak klienta pocztowego jest znacznym nieudogodnieniem. Gdy udało mi się zdobyć licencję pełnej wersji tego programu, postanowiłem wreszcie zaprzestać poszukiwań doskonalszej alternatywy. Odczuwalny był jednak brak klienta pocztowego, co sprawiało, że EfficientPIM nie do końca wydawał mi się (nawet w pełnej wersji) dobrym organizerem.

Monitorując regularnie serwisy rozdawnicze, natrafiłem na program LeaderTask. Oczywiście natychmiast wziąłem go na testy. Program wygląda bardzo ładnie i posiada wszystkie cechy dobrego organizera, które wymieniłem na początku tego wpisu. Jest jednak małe „ale” - klient pocztowy wymaga ręcznego sprawdzania nowych wiadomości. Producent nie ma zamiaru wprowadzić w tej kwestii automatu, uważając, że pojawiająca się znienacka wiadomość rozproszy użytkownika i negatywnie wpłynie na jego pracę. Po drugie – Ledaer Task bardziej nadaje się do planowania zadań i monitorowania statusu ich wykonania niż jako kalendarz. Brak rocznego podglądu wszystkich wydarzeń oraz parę innych subiektywnie przeze mnie ocenionych elementów jeszcze bardziej potęgują to wrażenie.

Mając do wyboru trzy naprawdę dobre organizery (z których każdy w pewnych kwestiach dominował, ale w innych nie domagał) stanąłem przed trudnym wyborem jednego z nich jako tego, który moje codzienne sprawy zapisze, zorganizuje i pozwoli skutecznie zrealizować.

No i zaczęło się... Mój wybór nigdy nie pozostał ostateczny. Zawsze było jakieś „ale”, które pociągało mnie w stronę innego programu; zwłaszcza po ukazaniu się aktualizacji, która mogła przecież wprowadzić nowe funkcje lub usprawnić działanie. Wieczne testy, moje niezdecydowanie i ciągła zmiana organizera z jednego na drugiego, potem na trzeciego i tak w kółko, sprawiła, że zamiast nazwać siebie „człowiekiem dobrze zorganizowanym”, prawie się w tym wszystkim pogubiłem.

Sprawa stała się męcząca, bo coś, co w pewnym sensie miało mi pomagać, stało się problemem. Zacząłem się zastanawiać, o co tu właściwie chodzi i czy aby moje ciągłe poszukiwania coraz to lepszego organizera nie są sztucznym i zbędnym tworzeniem potrzeby posiadania takiego organizera; potrzeby, która de facto absolutnie nie wymaga zaspokojenia.

Powrót do korzeni

Kolejny – mam nadzieję, że ostatni – etap moich poszukiwań nazwę „powrotem do korzeni”. A więc – jak się pewnie domyślacie – sięgnąłem do biurka po mój stary tradycyjny terminarz. Mimo takiego zaawansowania technologicznego, jakie obecnie mamy, to właśnie z tym tradycyjnym terminarzem moja współpraca przebiega wręcz bezkonfliktowo i dopiero teraz stwierdzenie, że mam go zawsze pod ręką, nabiera właściwego znaczenia. Wcześniej wiele spraw zapisywałem dodatkowo na tzw. „żółtych karteczkach”, bo akurat pendrive, na którym znajdował się mój terminarz, był właśnie namiętnie eksploatowany przez córkę, oglądającą nagranego na nim „Piotrusia Pana”, lub po prostu komputer był wyłączony, a włączanie go tylko po to, by zapisać jedno zdanie, nie wydaje mi się zbyt ekonomiczny.

Tradycyjny zeszytowy terminarz nie wymaga instalacji, prądu, baterii, ładowania, kopii zapasowej, aktualizacji, myszki, klawiatury, wolnego miejsca na dysku ani klucza USB...

Doszedłem do wniosku, że w wielu sprawach współczesnemu pół-elektronicznemu człowiekowi tylko się wydaje, że coś mu jest potrzebne, a w rzeczywistości taka potrzeba w ogóle nie istnieje.

Do ludzkiej ręki bardziej pasuje Parker...

W konkretnej kwestii, dotyczącej właśnie organizerów, szalę na korzyść papieru i tradycji przeważyć pomogła dodatkowo sprawa dla mnie w jakimś sensie osobista i sentymentalna – a mianowicie to, że wraz z leżącym odłogiem terminarzem do łask wróci pewne (przez niektórych być może zapomniane lub rzadko używane) podarowane mi świetlne lata temu przez żonę urządzenie firmy Parker (nie, nie Logitech ani A4Tech, lecz właśnie Parker), które uważam – nawet jeśli uznacie mnie za staroświeckiego – nie powinno zostać wyparte ani przez myszkę, ani przez klawiaturę, ani przez interfejs w stylu metro... 

oprogramowanie porady

Komentarze

0 nowych
Igloczek   8 #1 05.09.2012 10:26

Dodaj nagłówki, będzie się lepiej czytało :)

clubber84   5 #2 05.09.2012 11:07

Jeśli chodzi o organizery bez instalatora (tzw. "portable"), to brakuje tutaj jednej - możliwe, że najważniejszej - funkcji: szyfrowania plików/folderów z danymi zapisywanymi przez organizer, ew. zabezpieczenie hasłem, bo co jak co, ale w dzisiejszych czasach jeśli podepniesz pendrive'a do innego komputera a on akurat będzie zainfekowany czymś, to "dupa zbita" i niechciane osoby poznają nasze kontakty, maile, hasła itp. rzeczy, które będą zapisane w plikach organizera.
Ale jeśli w/w aplikacje posiadają taką funkcję, to ja jeszcze do tej pory takowej nie zauważyłem.
Pozdrawiam

djDziadek   17 #3 05.09.2012 11:27

@autor - a co to ten "Parker" ? :D
No dobra, też się zastanawiam nad zastosowaniem tych wszystkich bajerów (smarfon prywatny i służbowy, laptop, komputer stacjonarny) i w każdym człowiek chciałby mieć to samo, oczywiście można wszystko zsynchronizować po sieci, jest jednak jedno ale - u mnie w pracy - ostatnio (certyfikacja milatarna) ograniczono sieć wi-fi, do wewnętrznych zasobów a sieci komórkowe do minimum...
Zostaje opcja kalendarza...

Ostatni Mohikanin   26 #4 05.09.2012 11:31

@clubber84 - wszystkie trzy opisane przeze mnie organizery mają możliwość zabezpieczenia dostępu hasłem.

Autor edytował komentarz.
Ostatni Mohikanin   26 #5 05.09.2012 11:39

@Igloczek - dobre sugestie zawsze biorę pod uwagę ;)

rylosław   2 #6 05.09.2012 13:15

Temat jak najbardziej na czasie jak dla mnie. Od dłuższego czasu borykam się z problemem dobrej organizacji oraz możliwością sięgnięcia po, lub wykonania notatki w każdej chwili. Dodatkowo po przejściu na własną działalność natłok spraw oraz wykonywanie równolegle wielu projektów stał się udręką. Od pewnego czasu zacząłem korzystać z evernote oraz kalendarza google. W ten sposób terminy oraz notatki mam na komputerze w domu, w biurze oraz w telefonie. Jednak ogromnym mankamentem jest szybkość tworzenia, w tym przypadku papieru oraz pióra nic nie pobije. Dam tym elektronicznym nowością jeszcze trochę czasu i poczekam na aktualizację desktopowego evernota. Jednak najprawdopodobniej wrócę do papieru...

bolivar   9 #7 05.09.2012 13:32

Google Calendar + Smartfon, Komputer Stacjonarny/Laptop + Thunderbird+lightning+Google Calendar. Dodatkowo kalendarz udostępniony np. żonie ;)

Działa bez problemów od jakiś 2 lat
http://www.dobreprogramy.pl/Kalendarz-wszedzie,Blog,19814.html

  #8 05.09.2012 14:11

Ja używam gtd-free. A może znajdzie się developer, który zechce zrobić coś takiego:
http://www.python-forum.org/pythonforum/viewtopic.php?f=8&t=33224

GBM MODERATOR BLOGA  20 #9 05.09.2012 15:53

@Ostatni Mohikanin: Miło znowu czytać Twój wpis :)

Pozdrawiam.

Ostatni Mohikanin   26 #10 05.09.2012 22:33

@rylosław - do planowania zadań najlepszy moim zdaniem jest LeaderTask. Z przechowywaniem notatek jest jednak w tym programie gorzej; chyba że notatki dołączane są do planowanych zadań lub wydarzeń.

Ostatni Mohikanin   26 #11 05.09.2012 22:36

@bolivar - wszystko ładnie, pięknie, nie przeczę. Ale bez połączenia z internetem - "płacz i zgrzytanie zębów" ;)

Ostatni Mohikanin   26 #12 05.09.2012 22:37

@GBM - dzięki. Jak jest o czym, to się pisze :)

Ostatni Mohikanin   26 #13 05.09.2012 22:43

@bolivar - a czy dodatek "lightning" jest po polsku?

clubber84   5 #14 05.09.2012 22:59

@Ostatni Mohikanin
"wszystkie trzy opisane przeze mnie organizery maja możliwość zabezpieczenia dostępu hasłem."

Tak, zabezpieczenie dostępu do samego programu, a co z plikami i folderami, które są z nim powiązane?
Bo jeśli np. organizer zapisuje dane kontaktowe naszych znajomych (telefon, mail, adres) do niezaszyfrowanego pliku xml, to bardzo łatwo te dane wydobyć z takiego pliku (przykładu wcale nie trzeba daleko szukać: GG - zaimportowane przez nas kontakty zapisywane są do pliku z rozszerzeniem xml), a wirusy bez problemu skopiują taki niezabezpieczony plik i wyślą do rąk niepowołanej osoby - jeśli oczywiście na pokładzie nie ma antywirusa ;-)

bolivar   9 #15 06.09.2012 14:37

@Ostatni Mohikanin: synchronizacja może nastąpić później, przy połączeniu z internetem. Może to być spokojnie robione np. przy wifi. Poza tym do takiej synchronizacji w smartphonie wystarczy mały pakiet danych.
Dodatek jest po polsku.

Tak naprawdę jeżeli szukasz dziury w całym to zawsze coś znajdziesz ;)

Ostatni Mohikanin   26 #16 06.09.2012 20:35

@bolivar - szukanie dziury w całym to moje ulubione zajęcie ;) Stąd to szukanie coraz to lepszych rozwiązań. A skoro dodatek "Lightning" jest po polsku, to kto wie, czy się nim w niedalekiej przyszłości nie zainteresuję...

bolivar   9 #17 07.09.2012 07:47

@Ostatni Mohikanin: a moja praca :P

Jednak należy pamiętać o tym, że jest coś takiego jak wymagania dotyczące działania systemu. W jednym wypadku jest to:
- telefon z dostępem do internetu i aplikacją współpracującą z google calendar
- komputer z thunderbirdem i dostępem do internetu
- komputer z przeglądarką spełniającą wymagania gmaila i dostępem do internetu
- posiadanie konta na gmailu
w drugim:
- kalendarz papierowy
- długopis/ołówek/pióro
w obydwu:
- umiejętność pisania i czytania ;-)

Jeżeli chodzi o o cenę (subiektywną) obsługi obydwu przypadków to jest porównywalna (z lekkim plusem dla przypadku pierwszego - w Twoim może być inaczej). Jednak przypadek pierwszy ma olbrzymiego plusa:
PRZYPOMINANIE o spotkaniach poprzez:
- smsa
- maila
- popup
Niestety zwykły kalendarz nie ma tej opcji ;)

  #18 07.09.2012 15:06

AskSam, NoteCase Pro, a nawet SuperMemo15, to moje propozycje programów do zarządzania informacjami.

  #19 18.10.2012 20:32

Przypadkowo trafiłem na ten blog i muszę podzielić zdanie "Ostatniego Mohikanina". Ostatnio jednak poświęciłem trochę czasu na Google Calendar i nakładkę na pulpit "Raimeter". Z setek skórek które są dostępne w WP7 znalazłem zakładkę do Google Calendar, która wyświetla aktualne zadania od razu na pulpicie nawet bez połączenia internetowego i zalogowania się do kalendarza google. Ustawiając powiadomienia za pomocą SMS, dostaję przypominajkę. Natomiast nadal nie znalazłam dobrego rozwiązania do prostego i łatwego dostępu do zebranych danych o kontrachentach i powiadomieniach bezpośrednio ich dotyczących

  #20 31.01.2013 23:57

Witam, Nabyłem wersje EssentialPIM Pro no i wgrałem program przy otwartym EssentialPIM. Teraz nie che mi otworzyć bazy z bezpłatnej wersji w wersji Pro. Usunąłem program Pro z dysku, wgrałem ponownie, ale to nic nie dało.
Aha zamieniłem wcześniej skrót klawiaturowy i jak wgrywałem Pro, to coś było napisane (nie przeczytałem dokładnie) o zmianie skrótów klawiaturowych. Przywróciłem poprzedni skrót w wersji bezpłatnej.
No i weź usiądź teraz i ręcznie wpisuj od nowa. Pewnie da radę z automatu to wgrać?
Pomożecie?
Pozdrawiam
bright

Ostatni Mohikanin   26 #21 05.02.2013 22:12

Być może chodzi tu o niekompatybilność plików - plik obsługiwany przez Twoją starą wersję programu nie może zostać otwarty w najnowszej wersji programu. Miałem tak kiedyś; ale pojawił się komunikat o przekonwertowaniu starego pliku, kliknąłem "ok" i faktycznie wszystko było ok.