r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Pajęczyna P2P. Neocities tworzy WWW, którego nikt nie ocenzuruje

Strona główna AktualnościINTERNET

World Wide Web wchodzi w niebezpieczny zakręt. Coraz więcej treści zostaje zamkniętych w izolowanych silosach firm takich jak Google, Microsoft czy Apple, coraz więcej serwisów zamyka swoje treści za bramkami płatności, coraz częściej słyszy się nawoływania do ocenzurowania Sieci w imię walki z „hejterami”, pornografią, piractwem, czy co tam się jeszcze akurat przeciwnikom wolności słowa nie podoba. Zagrożenie tkwi jednak nie w tym, że mamy wśród nas tych, którzy chcieliby innym założyć knebel. Zagrożeniem jest sama architektura WWW, sprzyjająca centralizacji, podatna na blokady i nijak nie chroniąca prywatności swoich użytkowników. Miesiąc temu, rozumiejąc doskonale te zagrożenia, Brewster Kahle, przewodniczący twórcy cyfrowej biblioteki Internet Archive wezwał do budowy rozproszonego WWW, wolnego od bolączek współczesnego scentralizowanego modelu. Nowa forma internetowej pajęczyny zostałaby otwarta na sztywno, tak by nikt nie mógł jej już zamknąć.

Stanowisko pana Kahle podsumowuje formuła słynnego bojownika o Wolną Kulturę, Lawrence'a Lessiga: kod jest prawem. Jeśli w samym kodzie nowego WWW znajdzie się programowa ochrona swobody wypowiedzi, prywatności i uniwersalnego dostępu do wiedzy, to wówczas jedynym sposobem odcięcia ludzi od tej przestrzeni wolności będzie całkowite zablokowanie dostępu do Internetu. To się nie udało jednak nawet władzom Chin czy Iranu, więc jak miałoby się udać znacznie mniej doświadczonym cenzorom innych krajów? Co więcej, nowa wersja WWW mogłaby przynieść w swoim oprogramowaniu mechanizmy wersjonowania, które pozwoliłyby obdarzyć ją pamięcią przeszłych form, oraz nowe modele finansowania, dzięki którym odbiorcy treści mogliby łatwo wynagradzać twórców.

Wzywają do rozproszenia Webu

Zew cyfrowej biblioteki nie trafił w próżnię. Pierwszy odpowiedział na niego Neocities, darmowy serwis hostingowy, o nazwie ewidentnie nawiązującej do pamiętanego pewnie przez naszych starszych Czytelników serwisu Geocities. Dziś w Neocities działa już ponad 50 tys. witryn, w swojej formie często przypominających te dzikie i urocze czasy Web 1.0, pozbawionych reklam i wtyczek społecznościowych. Dzięki współpracy z deweloperami Protocol Labs, autorami rozproszonego protokołu dystrybucji mediów IPFS, serwis ten stał się pierwszym na świecie, który IPFS wprowadził do zastosowań produkcyjnych.

r   e   k   l   a   m   a

W praktyce oznacza to, że wszystkie strony hostowane na Neocities stają się dostępne dla wszystkich węzłów IPFS na świecie – jeśli jakiś węzeł zdecyduje się stronę taką hostować, będzie ona dostępna nawet jeśli Neocities upadnie. Im więcej węzłów sieci będzie strony Neocities współdzielić, tym mniej będą one zależne od centralnego serwera i tym szybciej i taniej będą dostępne dla końcowych użytkowników – IPFS bowiem serwować będzie treści z węzłów geograficznie najbliższych.

Zmiana modelu hostingowego sama w sobie jest ciekawa, ale przecież nierewolucyjna. Na samym jednak przeniesieniu Neocities na IPFS się nie skończy. Twórcy serwisu mają bardziej śmiałe ambicje. Chcą zastąpić rozproszonym protokołem klasyczne HTTP, uważając, że hipertekstowy protokół nie spełnia wymogów naszych czasów. Zasług HTTP oczywiście nie da się podważyć, to dzięki niemu możliwa stała się powszechna wymiana treści, której koszt został obniżony do minimum. Dzisiaj jednak sposób, w jaki HTTP rozpowszechnia treści jest obarczony fundamentalnym błędem, uważają ludzie z Neocities, i żadne sztuczki z łataniem jego braków (takie jak HTTP/2) tego nie rozwiążą.

IPFS zamiast HTTP

Dlaczego jednak IPFS miałoby być tym następcą? Co to w ogóle jest? Najprościej tłumacząc, to rozproszony system plików, który wszystkim podłączonym urządzeniom daje dostęp do tej samej przestrzeni informacji. Przypomina wielki rój torrentowy, wymieniający między sobą obiekty git. Każdy chyba widział artykuły na Wikipedii, których zewnętrzne odnośniki w większości zwracają strony 404 – treści w dzisiejszym WWW giną zadziwiająco szybko. Web zbudowany na IPFS jest więc nie tylko odporny na awarie czy wyłączenia pojedynczych węzłów, ale też nie traci zawartości tak, jak to jest w wypadku scentralizowanego WWW.

IPFS jest także znacznie bardziej efektywny pod względem kosztów transferu informacji. Przykład podany przez Neocities przemawia do wyobraźni. Mający 117 MB klip wideo Gangnam Style doczekał się ponad 2,3 mld odsłon, co oznacza, że od czasu jego publikacji przesłano tylko dla niego ponad 274 petabajty danych. Przy standardowych cenach transferu i kosztach serwerów, koszt dystrybucji takiej treści szacowany jest na około 2,7 mln dolarów. Dla Google'a to kwota do zniesienia, jednak dla mniejszych firm – wręcz rujnująca, tym bardziej, że w wielu miejscach na świecie ruch sieciowy jest droższy niż w Kalifornii. Jeśli jednak zamiast serwować duży plik z centrów danych, wszystkie węzły sieci nawzajem by go sobie udostępniały, spadłaby nasza zależność od sieci bazowej Internetu.

Te zmiany oznaczają jednak też zmianę sposobu myślenia o zasobach w Internecie. Nie szukamy już lokalizacji, adresu URL, szukamy treści, wyróżnionej unikatową wartością funkcji skrótu. Przeszukiwanie IPFS odbywa się podobnie jak w BitTorrencie, przez rozproszone tablice mieszające (DHT), tak więc zawartość wyświetlanej w przeglądarce strony jest komponowana z najbliżej dostępnych, unikatowo oznaczonych zasobów wchodzących w jej skład. Hiperlink staje się linkiem magnetycznym, przyciągającym treść, a nie odnoszącym się do miejsca. Nad tym wszystkim oczywiście działa warstwa translacyjna, pozwalająca zamienić mało czytelne ciągi heksadecymalne w normalne nazwy domenowe, oraz mechanizm wersjonowania, dzięki któremu można użytkownikowi zwracać zawsze najnowsze treści wchodzące w skład witryny, jednak zachowujące wersje poprzednie.

Obecnie IPFS dostępne jest przez bramki HTTP – i tak będzie, póki przeglądarki nie nauczą się korzystać z nowego protokołu bezpośrednio. W implementacji wykorzystanej przez Neocites serwis oferuje raz dziennie nowe skróty witryn, prowadzące do aktualnej wersji strony po HTTP. Każdy, kto ma własny węzeł IPFS, może jednym poleceniem przypiąć do niego dowolną witrynę Neocites, podając w poleceniu właśnie ten skrót.

W przyszłości IPFS ma wspierać system nazw domen bazujący na Namecoinie, czyli kryptowalucie mającej na celu zastąpienie scentralizowanego DNS zapisami w rozproszonym łańcuchu bloków. W teorii pozwoliłoby to na zbudowanie całkowicie rozproszonego Webu, wolnego od ICANN-u, centralnych serwerów, dostawców certyfikatów itp. Byliby jedynie autorzy i wydawcy oraz czytelnicy – i nikogo, kto mógłby kogokolwiek przed dostępem do tych treści powstrzymać. Co najważniejsze, to nie jest jakaś wizja dalekiej przyszłości – wszystko to jest możliwe już dzisiaj, za sprawą dostępnych technik. Czas pokaże, kto jeszcze odpowie na wezwanie Internet Archive.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.