Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Battlefield — moja historia uzależnienia. Część 1

Gdy w pamiętnym roku 2002, młode i jeszcze szerzej mało znane szwedzkie studio Digital Illusions CE, które dziś wszyscy znamy jako DICE, pokazało po raz pierwszy swoją grę Battlefield 1942, gracze z całego świata wstrzymali oddech. W tamtych latach, dla miłośników multiplayera liczyły się kolejne odsłony Quake, Unreal Tournament czy Half-Life: Counter-Strike, które na wiele lat wyznaczyły standardy dla sieciowych FPS. Tutaj po raz pierwszy spotkaliśmy się z grą, która stawiała na wszechstronne wykorzystanie sprzętu i współpracę. Dotychczas gracz zazwyczaj wcielał się w piechura, a gdy chciał pojeździć czołgiem lub polatać samolotem to zazwyczaj musiał odpalać osobną grę. BF 1942 połączył wszystkie tryby w jedną grę, a i możliwość, by na rozległych mapach mogło jednocześnie zagrać aż 64 graczy sprawiała, że ta gra była skazana na sukces.

Powiedzmy otwarcie, w naszym kraju na początku XXI wieku, naprawdę niewielu mogło sobie pozwolić na grę poprzez internet, bowiem w większości polskich domów najczęściej napotykaliśmy połączenie komutowane poprzez słynny numer TP S.
A. 0202122. Łącze pozwalające na spokojną grę przez internet było - nawet jak na dzisiejsze czasy - wręcz absurdalnie drogie i raczej rzadko spotykane. I tak zrodziły się LAN party, od których wielu graczy zaczęło swą przygodę z nieco poważniejszym graniem. Ludzie umawiali się na wspólne granie np. u kogoś w domu, targając ze sobą swój komputer i monitor. Na miejscu spinano wszystkie komputery w sieć i można było wspólnie pograć w interesujący nas tytuł. Notabene, ówcześnie mało kto posiadał monitor LCD, więc targanie tego całego sprzętu jak można się domyślić, dla wielu zastępowało siłownię :) Inna sprawa, że pamiętając o włożonym w to wysiłku, potrafiliśmy naprawdę dużo czasu spędzać na wirtualnej rozgrywce.

Co ciekawe, Szwedzi wydali grę, nie korzystając z najpopularniejszego wówczas silnika gry Quake 3, ale stworzyli swój własny engine znany pod nazwą Refractor. Wychodząc naprzeciw graczom, którzy mieli ograniczony dostęp do internetu, twórcy gry udostępnili pliki serwerowe, by każdy mógł postawić swój własny nie rankingowy serwer gry offline. Jeśli dodamy do tego własny edytor gry, gdzie mogliśmy tworzyć swoje mapy i ogrywać je z przyjaciółmi, to łatwiej zrozumieć, dlaczego DF tak podbił serca użytkowników na całym świecie. Warto dodać, że według agregatora GameRankings Battlefield 1942 dostał około 89% maksymalnych ocen, a serwis IGN ocenił grę na 9.3 /10. I to całkowicie zasłużenie, przynajmniej moim skromnym zdaniem.

Gra przenosiła nas na pola bitewne drugiej wojny światowej, niemal na każdym teatrze tego konfliktu. Walczyliśmy na Pacyfiku (Coral See, Guadalcanal, Invasion of The Phillipines, Iwo Jima, Midway, Wake Island), w północnej Afryce(El Alamein, Gazala, Operation Aberdeen, Operation Battleaxe, Tobruk), na froncie wschodnim (Stalingrad, Berlin, Charkow, Kursk) czy zachodnim (Bocage, Battle of the Bulge, Operation Market Garden). Do dyspozycji mieliśmy pięć rodzajów (?) żołnierzy: szturmowca, medyka, przeciw-czołgistę, inżyniera oraz snajpera. By wygrać, wielu z nas musiało nauczyć się współpracować, a nie być jak samotny wilk z Call of Duty czy Unreal Tournament. Niestety, ten tytuł nie był wolny od wad i wcale nie był tak idealny jak go niektórzy dziś opisują. Gdy wydano BF 1942, wymagania gry wielu mogły nieco szokować. Na początku były ogromne problemy ze stabilnością i poprawnym działaniem. Krytykowano też brak klasycznego trybu single player, dla niektórych graczy będącym clou rozrywki. Tutaj w trybie dla jednego gracza mieliśmy udostępnione mapy z multi gdzie mogliśmy grać z botami. Dla miłośników klasycznej kampanii był to niewybaczalny błąd, ale dla graczy, którzy pokochali multiplayera nie miało to większego znaczenia.

Niestety, również i ja nie pograłem wtedy w tą odsłonę BF, gdyż mój Celeron 900MHz i ATI Rage Fury stanowczo omawiały współpracy na tym polu co mnie zasmuciło ... Jako ciekawostkę podam, że DICE wydało też BF 1942 w wersji DEMO łącznie z plikami serwerowymi, co nie było niczym szczególnym, a wręcz czymś normalnym. Istniały też serwery online, gdzie można było pograć w wersję demo i przetestować, czy ta gra przypadnie nam do gustu. Co więcej, szwedzkie studio tak samo uczyniło z kolejnymi grami z tego uniwersum, czyli BF Vietnam i BF 2. Notabene serwery demo BF2 zostały wyłączone dopiero kilka lat temu. Dzisiaj dla wielkich wydawców to rzecz absolutnie nie do pomyślenia, by udostępniać demo i to tym bardziej działające w trybie multiplayer. Diś już nikt tak prawie nie robi ?

Zachęcone niebywałym sukcesem BF 1942, DICE wydało dwa dodatki do gry Battlefield 1942. W marcu 2003 roku ukazał się Battlefield 1942: The Road to Rome, który przenosił nas na pola bitewne frontu włoskiego, a pół roku później gracze dostali bardzo ciekawy dodatek Battlefield 1942: Secret Weapons of WWII, gdzie do dyspozycji mamy prototypy z końca II wojny światowej, które w rzeczywistości nigdy nie weszły do masowej produkcji. Oczywiście szybko pojawiły się bardziej lub mniej popularne mody tworzone przez społeczność graczy. Co dziś może szokować, a wtedy było całkowicie normalne, mody były akceptowane przez DICE, a czasem deweloperzy tego studia pomagali twórcom takich przeróbek. Jako ciekawostkę dodam, że na 10lecie tej gry, czyli w roku 2012, udostępniono dla każdego chętnego darmową wersję BF 1942. Grę można dopisać do swego konta na Origin i działa z każdą wersją Windows. Minus jest taki, że właściciele płatnej BF1942 nie zagrają wspólnie z właścicielami darmowej wersji.

Idąc za ciosem, DICE poszło o krok dalej i już w roku 2004 zaprezentowało nową grę opartą na poprawionym silniku Refractor 2, czyli Battlefield Vietnam. Niewiele zmieniono w warstwie rozgrywki i nadal to był stary, dobry BF w pozytywnym słowa tego znaczeniu. Niemniej, mimo ciekawej oprawy, wprowadzeniu kilku nowinek - jak np. muzyki z lat 60. i 70. - kojarzących się z tym konfliktem, odtwarzanych w każdym pojeździe z nieśmiertelnym kawałkiem Creedence Clearwater Revival – Fortunate Son na czele. Lepsza grafika, niesamowity klimat i niestety wzrost wymagań sprzętowych nie odstraszyły graczy, którzy masowo kupowali tę grę. Trzeba przyznać, że ta odsłona Battlefielda nie miała tak entuzjastycznych ocen jak poprzednik, ale nadal były to wysokie noty. IGN ocenił tę grę na 8.2/10. To był pierwszy Battlefield, który wreszcie odpalił na moim komputerze i to dzięki właśnie tej grze stałem się fanem serii. Długie noce grałem z botami, walcząc na kolejnych mapach. Niestety, wówczas nie miałem jeszcze stałego łącza internetowego, a próba półgodzinnej gry z okropnymi lagami kosztowała mnie trochę więcej niż myślałem, co zahamowało mój pociąg do gry online. Żona do dziś mi wypomina ten astronomiczny rachunek od TP SA, a od zdarzenia minęło już parę lat.

Również i w tym przypadku pojawiły się ciekawe mody, a chyba najciekawsze i warte przypomnienia są dwa z nich. Pierwszy z nich był dziełem ... DICE i nazywał się Vietnam World War II Mod i przenosił nas na mapy pól bitewnych na Pacyfiku, znanych z BF1942 i przepisanych na nowy silnik Refractor 2. Drugi mod był znacznie ciekawszy, bowiem przybliżał bardziej aktualne starcia, a nazywał się ... Battlefield Balkans 1992-1995. Jak słusznie się domyślacie, walczyliśmy na terenie dawnej Jugosławii, gdzie mogliśmy się wcielić w jedną ze stron konfliktu reprezentowaną przez armię Jugosławii, Serbii, Chorwacji oraz Bośni. Mimo ciepłego przyjęcia przez graczy, dni tej gry były policzone, ponieważ nadchodził po cichu tytuł, który zapewni DICE sławę na wiele, wiele lat a mówimy o ...

Battlefield 2 przenosi nas na współczesne pole walki, gdzie mierzymy się w całkowicie fikcyjnych konfliktach. Gra ukazała się w połowie 2005 roku odbierając niemal wszystkich graczy swojemu starszemu bratu. Podobnie jak w poprzednich tytułach i tu również tryb single player to po prostu mniejsze mapy z trybu multi z botami. O sukcesie BF:2 niech świadczy fakt, że minęło już przeszło jedenaście lat od premiery gry, a w międzyczasie w roku 2014 firma EA wyłączyła serwery logowania Battlefielda 2, co oczywiście nie powstrzymało społeczności graczy i dziś wg Gametrackera mamy dostępne przeszło 250 serwerów z BF2. Wtrącę tylko, że jest to trzykrotnie więcej niż liczba serwerów dla gry Battlefield: Hardline, który miał premierę w roku 2015. Wyniki mówią same za siebie.

W tej grze zadebiutowało kilka rozwiązań, które zdecydowały o sukcesie produktu. Jednym z nich jest tryb Komendanta, gdzie jedna osoba koordynowała przebieg gry, wyznaczając cele do ataku, wysyłając zwiad powietrzny (UAV), który oznaczał przeciwników na mini mapie, dokonując zrzutu zaopatrzenia lub wzywając ostrzał artyleryjski na żądany punkt. Drugim ciekawym rozwiązaniem był Battlefield recorder, który pozwalał na nagranie całej rundy i późniejsze jej obejrzenie. Co ciekawe, na takim nagraniu mogliśmy przełączać się na różnych graczy, by ich oczami obejrzeć rozgrywkę lub wręcz użyć trybu Spectacor, czyli popularnie mówiąc trybu "Ducha" i swobodnie latać nad mapą, by sprawdzić jakie błędy popełniliśmy. Trzeba otwarcie przyznać, że nie wszyscy dostawcy serwerów umożliwiali używanie Battlefield recordera, ponieważ miał trochę negatywny wpływ na działanie serwera. Również i w tym przypadku DICE udostępniło pliki serwerowe, by każdy mógł sobie postawić serwer gry wraz z edytorami map. Społeczność szybko skorzystała z narzędzi, wypuszczając tak niesamowite mody jak Project Reality, Eve of Destruction 2, Point of Existence czy nadal tworzony Forgotten Hope 2.

DICE wypuściło kolejno aż trzy dodatki do tej gry. Pierwszy z nich, czyli Battlefield 2: Special Forces gdzie oddano nam do dyspozycji siły specjalne kilku krajów, takich jak Specnaz, SEALS, SAS, jednostki specjalne MEC czy lokalne grupy rebeliantów. Euro Force, gdzie do naszego arsenału trafił szeroki wachlarz europejskiego uzbrojenia oraz ostatni - o wiele mówiącym tytule Armored Fury - gdzie dostawaliśmy do dyspozycji ogromne mapy idealne wręcz do pancernych bitew. Jako ciekawostkę dodam, że w ostatniej poprawce jaką wydało DICE do tej gry, czyli w patchu 1.50, każdy gracz otrzymał bezpłatnie wszystkie powyższe rozszerzenia. Należałoby też wspomnieć, że powstała wersja na konsole Xbox, PS2 i Xbox360, czyli Battlefield 2: Modern Combat, który jednak nie odniósł większego sukcesu i szybko o nim zapomniano.

Nadszedł wreszcie rok 2006, gdzie również i ja wreszcie uzyskałem dostęp do szerokopasmowego internetu i powoli zbroiłem się na nadejście najnowszego Battlefielda, czyli BF2142, gdy wpadł do mnie mój długoletni przyjaciel Piotr, którego znacie jako RoninPn i wręczył mi nowiutkie pudełko z tą grą. Okazało się, że DICE i EA postanowiły, by gracz przed rozpoczęciem rozgrywki musiał bezwzględnie zalogować się na swoje konto EA. Nowością było, że wcześniej można było pograć z botami bez logowanie, ale w BF 2142 zadecydowano inaczej. A skoro Piotr nie miał łącza w domu, stwierdził, że mi użyczy gry, bym chociaż ja mógł pograć. Co ciekawe, gdy po pół roku wreszcie podłączyli mu Internet, zakupił sobie drugi egzemplarz gry i stwierdził, że tę grę mam potraktować jako prezent :) Niniejszym, po raz kolejny bardzo ci dziękuję za ten wspaniały podarunek :D

Battlefield 2142 przenosił nas na Ziemię w roku 2142 gdzie globalne zlodowacenie sprawiło, że wyłoniły się dwa wielkie obozy walczące o pozostałą przestrzeń do życia. Są nimi Unia Europejska (UE) i Koalicja Pan-Azjatycka (PAC). Walki toczyą się w Europie oraz Afryce na 10-ciu starannie przygotowanych mapach. Niestety, po raz kolejny mapy zostały pomniejszone w porównaniu z poprzednimi grami. W porównaniu do BF zmniejszono ilość klas do 4 czyli, szturmowiec/medyk, support, mechanik oraz snajper. Pojawiła się możliwość dodawania znajomych przez co łatwiejsze się stało np. dołączanie do serwera, na którym grali nasi znajomi. Ponieważ i ta odsłona Battlefielda powstała również na Recractor 2, to wielu graczy całkowicie niesłusznie uważała 2142 za booster pack dla BF2. Nic bardziej mylnego bowiem ta gra mocno się różniła od poprzedniczki. I, niestety dla nas, była ostatnim tytułem od DICE, który dawał takie wsparcie dla społeczności. Nadchodziły wielkim krokiem nowe czasy, ale o tym opowiem nieco później.

Wprowadzono też nowy i bardzo ciekawy tryb Titan do gry. Titan to nazwa statku-matki, który unosi się nad polem walki, jako centrum dowodzenia miejsce respawnu. Na jego pokładzie znajdziemy działka przeciwlotnicze, działa plazmowe, stanowiące wsparcie dla jednostek naziemnych, hangar, z którego startuje lotnictwo. Naszym celem jest zniszczenie wrogiego Tytana, a by tego dokonać należy wpierw pozajmować silosy z rakietami na ziemi, które zniszczą osłonę statku. Gdy opadnie osłona wrogiego Tytana można już desantować się na pokład wrogiej jednostki. W środku, po złamaniu oporu obrońców, należy zniszczyć 4 konsole blokujące dostęp do reaktora, a następnie sam reaktor. Brzmi prosto, ale nie należy zapominać, że druga strona chciała zrobić dokładnie to samo z naszym Tytanem. Do tego dodajmy cały czołgi transportery i olbrzymie roboty kroczące, które stały się niemal symbolem tej gry.

Sama gra nie była idealna i zawierała pełno bugów i irytujących błędów. Co więcej, instalując grę z pudełka, nie można było jej odpalić, bowiem trzeba było ściągnąć patcha 1.01, który ukazał się dopiero w dniu premiery. Pełno było glitchy, gdzie gracze mogli wejść do budynku skąd bezkarnie mogliśmy zabijać ludzi sami będąc bezpiecznie ukryci za teksturą fasady. Gra wymagała, by podczas rozgrywki płyta znajdowała się cały czas w napędzie, co oczywiście sprawiało trochę problemów, ponieważ ówczesne DVD lubiły pękać i taki nośnik stawał się bezużyteczny. Oczywiście EA Polska stanęło na wysokości zadania i wymieniała od ręki wadliwe płyty, ale stanowiło to pewną niedogodność. Sam trzy razy korzystałem z wymiany płyty na nowy egzemplarz. Oczywiście pojawiły się cracki na DVD. Problem w tym, że po każdym patchu przestawały działać, podobnie jak obrazy płyty w wirtualnych napędach.

Battlefield 2141 był też ostatnią grą od DICE gdzie gracze, którzy zakupili grę, byli jakoś specjalnie uhonorowani. Każdy kupujący tę grę w pre-orderze w amerykańskim sklepie Best Buy otrzymywał unikatowy karabin Bofors Defense Rifle. Całkiem fajna broń, ale miała jedną wielką, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że olbrzymią, wadę :) Wszyscy grający na serwerach bardzo jej pożądali, a jedynym sposobem, by nią przez chwilę pograć było wyeliminowanie jej właściciela i podebranie kita. Przynajmniej, dopóki i nas nie ubito, co było wysoce prawdopodobne, gdyż owa broń wydawała osobliwy dudniący głos i jak magnes przyciągała kolejnych zafascynowanych tym Boforsem graczy. Jak łatwo się domyślić, używając jej stawaliśmy się kolejnym celem. Kolejnym dobrym wyróżnikiem było to, że gracze grający na tym samym koncie w Battlefielda 2, w BF2142 zyskiwali charakterystyczną wielką czerwoną cyfrę 2 przy nicku. W późniejszych Battlefieldach w prezencie od EA dostawaliśmy jedynie wcześniejszy dostęp do rzeczy, które i tak z czasem mogliśmy sobie odblokować, co trochę ostudziło niektórym zapał na kupowanie w pre-orderze.

Po pierwszych miesiącach zachwytu wielu graczy powróciło na BF2 lub przerzuciło się na Quake Wars lub rewelacyjnego Call of Duty 4 Modern Warfare. Na polskiej scenie Battlefielda, jeśli mogę użyć tego określenia nieco na wyrost, pozostało tylko kilka klanów i lokalnych grupek grających głównie na serwerach administrowanych przez rodzimych graczy. Sytuacja o tyle fajna, że nawiązywaliśmy wspólne przedsięwzięcia, by spacyfikować cheaterów pojawiających się na naszych serwerach. Dzięki tej grze poznałem wielu niesamowitych ludzi, z którymi grywałem w Battlefielda przez niezliczone wieczorami i w weekendy. Z niektórymi gram już wspólnie od przeszło dziesięciu lat w kolejne edycje BF i muszę przyznać, że mam sentyment do tej gry, choć jestem świadom, że do miana gry dekady raczej nie mogła aspirować. Doczekała się tylko jednego rozszerzenia jakim był Battlefield 2142: Northern Strike i w związku z lawinowo malejącą liczbą graczy, dość szybko porzucono pracę nad patchami czy nowymi mapami.

Jako ciekawostkę dodam, że autorski silnik Refractor 2 stworzony przez DICE został użyty jeszcze w trzech grach z uniwersum BF i co najciekawsze, owe gry były ... przeglądarkowe, typu Free to play, ale szybko zyskały nadane przez szyderców miano Pay to play. Był to niezapomniany, skrzący się od absurdalnego humoru Battlefield Heroes, który został wydany w roku 2009. Walczyliśmy tam postaciami żywcem wyjętymi z kreskówek. Kolejną grą tym silniku był wydany w 2010 roku, szerzej nieznany u nas, remake BF2, czyli Battlefield Online. Pojawił się tylko w Korei Południowej, gdzie zyskał dużą popularność i DICE zachęcone jego sukcesem, stworzyło wersję dostępną dla reszty świata, czyli Battlefield Play4Free. Niestety w żaden z tych tytułów już nie pogramy, bowiem ostatnie serwery tych gier wyłączono w ubiegłym roku i póki co nie słychać o następcach

Dziś przyszłość tego uniwersum należy do tytułów opartych o nowy, rewelacyjny i innowacyjny engine autorstwa DICE czy Frostbite, ale o tym opowiem już w kolejnej części.
 

gry hobby

Komentarze

0 nowych
olmeca   11 #1 30.11.2016 18:49

Należałem do tego grona co caly swój dobytek przewoziło do znajomych na sieciowanie. Nie raz była to wycieczka do innego miasta, ale byłem na tyle urządzony by zamiast nosić sprzęt pakowałem go w auto i w drogę. To były piękne czasy - ludzie ze sobą przebywali i z kompami, nie raz to się kończyło weekendową wielką impreza :)

lordjahu   19 #2 30.11.2016 18:55

I dobrze, polać mu!
Battlefield najlepszą strzelanką wieloosobową ;)

pulka103   5 #3 30.11.2016 19:27

Gdzie Bad Company 2? Do dzisiaj gości na moim dysku i uważam go za jednego z najlepszych. Chociaż domyślam się, że to już ten "inny" :(

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #4 30.11.2016 19:39

Bad Company jest na silniki Frostbite więc o nim w przyszłym tygodniu :)

  #5 30.11.2016 19:44

Tez lubie BF i mam nadzieje , ze nastepna czesc bedzie w 2200 .

Giiixxxx6   9 #6 30.11.2016 20:30

Ja powiem, że CoD odstawiał BF'a w każdym aspekcie do Modern Warfare, potem już tylko Battlefield - i aż do dzisiaj król jest tylko jeden. :)

bachus   19 #7 30.11.2016 20:51

LAN party miało swój klimat - granie np. na feriach przez 2-3 dni z krótkimi przerwami na sen i alh... oranżadę. Kilka osób w jednym pomiesczeniu, nie trzeba było mieć słuchawek i mikrofonu a jak ktoś kampował za bardzo, to można było mu sprzedać liścia i to nie wirtualnego.
Przypominam, że trzeba było to przytargać a monitorów LCD nie było.

Autor edytował komentarz w dniu: 30.11.2016 20:52
  #8 30.11.2016 21:37

Jeśli Ci się podoba battlefield wypróbuj Metal Gear Solid V The Phantom Pain jest tutaj o wiele więcej taktyk i bardzo miło się gra :)

KyRol   17 #9 30.11.2016 22:17

To chyba tylko ja pochodzę z jakiejś innej cywilizacji, bo u nas nikt nie taszczył sprzętów, tylko zapisywał się na nocki do kafejek. Sprzęt był przystosowany do gier i sieci jak na tamte czasy, opłata za net w cenie. Co prawda było to po tym jak dostęp do netu nie był już liczony na impulsy, ale tak to pamiętam. Jeśli chodzi o substytut siłowni to przypominam sobie jedynie noszenie stołów bilardowych i maszyn Arcade za parę kredytów;)

Nawet ostatnio musiałem taszczyć taką jedną maszynę, tylko nowością w moim wypadku było to, że konstrukcja jest japońska. Co się okazało - przeliczyłem swoje zamiary, jeśli chodzi o siłę. Dotychczas miałem doświadczenie tylko z konstrukcjami z paździerzu, które nosiło się we czwórkę jak przysłowiowe piórko. Japońskie automaty tego rodzaju są wykonane z emaliowanej stali. Sama podstawa z transformatorem jest ciężka jak diabli, a gdzie jeszcze do tego 40kg monitora i cała reszta... Niby 120kg masy łącznej, ale na przyszły raz wezmę do takiej kooperacji 4 ludzi z siłowni, którzy biorą minimum stówę na klatę;)

Dodam tylko, że we trójkę znosiliśmy to po schodach (zazwyczaj nosiłem takie rzeczy tylko w parterze) i ja razem z byłym właścicielem maszyny mieliśmy siłownie razem z sauną na miejscu. Dwa tygodnie schodziły mi siniaki. Wrażenia - niezapomniane, mam nadzieję, że wiosną z maszyną się rozprawię i bez zaskoczeń będzie ona nadal działać i jednak będę miał temat na bloga;)

Autor edytował komentarz w dniu: 30.11.2016 22:32
bachus   19 #10 30.11.2016 23:37

@KyRol: my jeszcze grywaliśmy w Dooma po 10BASE2. Kafejki zaczęły wyrastać kilka lat później. Co do ciekawostek - jak dostanę pozwolenie na zrobienie zdjęć, to zrobię wpis o oryginalnych automatach Atari, które były produkowane w Irlandii. Znam faceta, który ma dwie oryginalne maszyny w domu w idealnym stanie.

TrustNoOne   10 #11 30.11.2016 23:40

Oj grało się w parę osób... :) Zawsze tak graliśmy u kuzyna. :) Każdy przyniósł centralkę i crt'ka. :) Najwięcej to grało się w Red alert i starcrafta oraz dooma i quake :) potem doszła FIFA, w wormsy też zdarzyło się grać parę godzin. Nie wiem jak wasz rekord grania bez spania, ale mój to 26,5h w red alerta (co ciekawe zmęczony nie byłem po tej rozgrywce, ale jak prz@Pangrysm do domu -komp oczywiście był dalej u kuzyna - i chcąc się zdrzemnąć tylko na pół godziny obudziłem się następnego dnia. :) Spałem około 12h co dla mnie wtedy było strasznie długo. Zwykle spałem po 4 do 6h) po lanie a rekord kuzyna to 32h. :) Pangrys : jaki to był rachunek? Mój za neta wtedy (raz) wyniosl około 200zl dokładnie nie pamiętam (rodzice zadowoleni nie byli;) ). Jeszcze mniej zadowoleni byli gdy kilka dni później przyszedł rachunek z ery na około 3000 pln. :D ale tam to były połączenia roamingowe. Nigdy później nawet się nie zbliżyłem do takiego rachunku. :)

KyRol   17 #12 30.11.2016 23:49

@bachus: Super, że masz takie znajomości. Jak możesz to pisz - społeczność arcade jest mała, ale skupiona, zawierają się w niej nawet byli pracownicy i serwisanci, którzy kochali i kochają nadal tę branżę. Ja nie mogę znaleźć pomimo kilku lat poszukiwań naszego lokalnego operatora maszyn Arcade, który mieszka 60 km ode mnie;( Kupił bym od niego płyty albo chociaż wymienił na to samo, na których są zapisane moje rekordy. Całe tablice były moje i nikt nie mógł ich pobić. Teraz nie mam szans na pokonanie samego siebie...

Moja maszyna była składana w UK, ale na wzór i według standardu japońskiego. Amerykańskie jej odpowiedniki są wręcz oskalpowane. Mają gorsze joysticki i buttony, szafka na żetony w konstrukcji z roku 2000 pamięta lata 80-te i jest wizualnie nie do końca dopasowana do całości itp., itd. Jestem zadowolony ze swego wyboru. W transporcie maszynie włos z głowy nie spadł. Dobrze, że nikomu postronnemu nie zlecałem transportu bo te automaty są tragicznie transportowane i docierają często w opłakanym stanie.

Co do starszych czasów - komputer miałem w domu dopiero od drugiego milenium, natomiast wcześniej miałem z nimi styczność w szkole. 10BASE2 to nie było BNC? Jeśli tak to grania po sieci z tego okresu mogę nie pamiętać, natomiast na pewno pamiętam zajęcia w szkole - winda 3.11, DOS 6.22, edytor tag, word 6.0. No i granie offline - np. Mortal Kombat;)

Autor edytował komentarz w dniu: 01.12.2016 10:25
bachus   19 #13 01.12.2016 10:34

@KyRol: "Super, że masz takie znajomości. Jak możesz to pisz - społeczność arcade jest mała, ale skupiona, zawierają się w niej nawet byli pracownicy i serwisanci, którzy kochali i kochają nadal tę branżę. "

Mając znajomych pochodzących spoza Dublina (zupełnie inny świat i ludzie) dużo rzeczy można zobaczyć ;-) To trochę jak w Polsce: do dzisiaj są np. szopki, których część składa się z karoserii po samochodzie "Nyska", czy na strychu antenę radiową zrobioną z dysku od Odry (u mnie do dzisiaj taka jest). W Irlandii na opał szły te budy, niektóre udało się zachować. Tutaj budy pod Pinballa:
http://riordanco.com/jimsblog/wp-content/uploads/2013/05/atari_pinball_plant4.jpg
Ja do dzisiaj pamiętam jako dziecko kilkuletnie, że idąc we Wrocławiu na basen kryty na Racławickiej nie ważna była frajda z samego basenu, ale ta maszyna do 'Asteroids', chodziła chyba na bilon 20zł. Stół taki: http://i.imgur.com/ehmorVo.jpg

kilijanek   8 #14 01.12.2016 13:04

Jest drobny szczegół - mały błąd: "poprzez słynny numer Neostrady 0202122", otóż nie był to numer Neostrady, lecz dostępowy TP S.A., tzw. 'wdzwaniany Internet'. Neostrada była później i jest innym typem usługi, bo umożliwia korzystanie z telefonii oraz Internetu równolegle ;)

Dial-Up miał numer 0202122, ISDN - 0202422, a Neostrada to już ADSL ;)

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #15 01.12.2016 13:19

Faktycznie, mój błąd :)

  #16 01.12.2016 14:30

Nieprawda, że w 2002 nie było stałych łącz w domach. Był SDI z abonamentem ok. 120 zł. Tyle samo płaciło się za godzinę dziennie połączenia na impulsach (po 18 i w weekendy 2 godziny).

"Armie Jugosławii, Serbii, Chorwacji i Bośni" - Jugosławia to wcześniejsza nazwa Serbii (wówczas jeszcze z Czarnogórą).

  #17 01.12.2016 20:27

Dice miało 10 lat w 2002 wiec nie bylo takie młode. Zaczynało na amidze.