r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Pay-per-view według Microsoftu, czyli Pay-per-view-per-person

Strona główna Aktualności

Coraz popularniejszy, w tym również w Polsce, jest model dystrybucji treści multimedialnych umożliwiający obejrzenie danego materiału za opłatą — tak zwane Pay-per-view. W ten sposób można było na przykład obejrzeć walkę „Pudziana” z Pilifiasem, Adamka z Walkerem, a w tę sobotę Wach vs. Kliczko na platformie n. Polacy PPV raczej nie lubią, a wygląda na to, że nadchodzi gorsze. Inżynierzy z Microsoftu, którzy przecież pomysły powstałe przy okazji prac nad sensorem Kinect, gdzieś upchnąć muszą, zgłosili jakiś czas temu do amerykańskiego urzędu patentowego pomysł na to, jak też PPV przyszłości powinno wyglądać. Oczywiście chodzi o to, żeby można było na tym zarobić jeszcze więcej.

Zapomnijcie więc o skoczeniu do pubu, aby obejrzeć płatny mecz czy starcie bokserów. Rozwiązanie opracowane przez giganta z Redmond przewiduje bowiem wykrywanie liczby osób przed ekranem. Jeżeli będziemy mieli wykupione starcie na murawie na czteroosobową ekipę, a akurat zjawi się jeszcze sąsiad z orzeszkami oraz napojami wyskokowymi pod pachą, teoretycznie z pozostałymi przed telewizorem nie posiedzi — mecz zatrzyma się do czasu opuszczenia przez niego pokoju. Teoretycznie, bowiem technologia wykorzystana w Kinekcie do najmądrzejszych wbrew pozorom nie należy (jeszcze), więc na upartego dałoby się zasiąść na skraju wizji sensora i, co prawda z ubocza, ale też cieszyć golami. Z drugiej jednak strony nie wiadomo, jaki postęp technologiczny przyniesie przyszłość, więc…

Ciekawe z punktu widzenia rodzica byłoby z kolei na pewno wykorzystanie pomysłu w ramach ograniczania dostępu do treści nieodpowiednich dla młodego telemaniaka. Dziecko zwyczajnie filmów dla dorosłych by nie obejrzało. Pojawienie się niemogącego wieczorem zasnąć szkraba przed telewizorem zwyczajnie zatrzyma projekcję.

r   e   k   l   a   m   a

Scenariusze można oczywiście mnożyć, co prowadzi do nieodłącznego elementu telewizji — reklam. Sony już planuje zaangażować oglądającego w materiały promocyjne w sposób, który nie pozwoli w przerwie na reklamy udać się do kuchni po kolejną paczkę orzeszków. Microsoft, który aspiruje ostatnio do miana giganta cyfrowej rozrywki wszelakiej, raczej nie zostanie w tyle. Nie zdziwimy się więc, jeśli filmy będą zatrzymywane, kiedy pojawi się w polu widzenia sensora dodatkowa osoba, a reklamy, kiedy ktoś śmie ruszyć się z kanapy.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.