Polska jest pierwszym dużym rynkiem, na którym działa Piano. Na początku budziła optymizm, ale szybko wydawcy przekonali się, że przekonanie Polaków do płacenia jest niezwykle trudne. System rozwija się u nas dużo wolniej, niż oczekiwano, a internauci ćwiczą znajdowanie alternatywnych źródeł „zapianowanych” informacji — czasami się da. Mimo wszystko, wydawcy nie wycofują się z Piano, z którego korzysta w trzech krajach 120 tysięcy użytkowników. Tomáš Bella, były dziennikarz i założyciel platformy twierdzi, że już w przyszłym roku może ona zacząć na siebie zarabiać. Jeden z dzienników ze Słowacji ma już z piano połowę swoich przychodów, ale w Polsce raczej szybko tego nie doczekamy, mimo że powstają serwisy czysto internetowe tworzone z myślą tylko o Piano (Magazyn Międzynarodowy, Ekstramagazyn.pl).
Polska była pierwszym rynkiem, na którym „zapianowane” zostały treści audio — konkretnie wysokiej jakości audycje Polskiego Radia. Na Słowacji z kolei jedna z gazet zaczęła publikować filmy dokumentalne, stworzone przez niezależne studia, co okazało się wielkim sukcesem i obecnie gazeta ta czerpie więcej dochodów z dystrybucji tych filmów i opłat za nie w ramach Piano, niż z tradycyjnych artykułów. Polscy wydawcy zainteresowali się kolejnym sposobem na zarabianie i w ciągu kilku tygodni również w Polsce ruszy serwis z filmami dokumentalnymi.
Żeby pokazać, że Piano może odnieść sukces, Bella planuje rozpoczęcie działalności w jeszcze jednym kraju europejskim i znaleźć rynek w Azji.