r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Pierścionek czy nowy iPhone w dowód miłości? Wybór przestaje być oczywisty

Strona główna AktualnościINTERNET

Jutrzejsze walentynki to świetna okazja na obdarowanie bliskiej nam osoby wyjątkowym prezentem. Moda się natomiast zmienia, co bardzo poważnie odczuła branża jubilerska. Dla niektórych może wydawać się to dziwne, ale bardzo gwałtowny rozwój technologii i szybkie pojawianie się na rynku najróżniejszych gadżetów spowodowało, że biżuteria straciła na znaczeniu. Po co kupować pierścionek, skoro można kupić najnowszego iPhone’a lub laptopa?

Ostatnie dane są dla branży zajmującej się wytwarzaniem przedmiotów ze złota, srebra lub diamentów bezlitosne: magazyn Forbes uważa, że w ostatnim czasie popyt detaliczny na tego typu zakupy spadł o 30%. Będzie spadał dalej, bo młode pokolenie inaczej patrzy się na tego typu kwestie. Dla wielu osób kupowanie biżuterii jest głupie i nierozsądne. Dlaczego? Ponieważ to przedmioty bezużyteczne, przedmioty na wieczność, których np. nie da się zaktualizować. Takie słowa mogą wydawać się niepoważne, ale to realny problem, który coraz bardziej się nasila. Klasyka nie jest natomiast w stanie się utrzymać, nie jest w stanie dotrzymać kroku najnowszym gadżetom, bo przecież… jest klasyką, czymś, co od lat uchodziło za wyjątkowe i zmian nie wymagało.

Mogłoby się wydawać, że problem wynika z niewielkich zarobków, oraz bardzo wysokich cen biżuterii. Nie jest to do końca prawda, bo choć zarobki wśród ludzi młodych są niższe, niż jeszcze kilkanaście lat temu, to największe znaczenia mają inne priorytety. Teraz najważniejsze jest zwracanie na siebie uwagi, a więc nowe gadżety, a także podróżowanie. Zdjęcie nowego pierścionka wrzucone na Facebooka czy Instagrama oczywiście zrobi wrażenie, ale jeszcze większe zrobi wyciągnięcie przy znajomych najnowszego smartfona, czy też pokazanie się na jakiejś wycieczce poprzez naprędce zrobione selfie. Naszyjnik? Kogo to obchodzi, a przecież celem jest pokazanie się, tym bardziej, że w erze social media każdy jego użytkownik staje się swoistym „lokalnym celebrytą” i próbuje zachowywać tak jak oni. Według specjalistów nowa generacja preferuje bylejakość, a także ogromny nacisk na szybki rozwój, sięganie po coraz to kolejne i kolejne nowości, nawet, jeżeli nie różnią się one specjalnie od siebie. Widać to zresztą także po umiejętnościach manualnych: młodzież wychowywana na produktach niemalże „jednorazowych” zupełnie nie radzi sobie z problemami i nie jest w stanie naprawić nawet bardzo prostych usterek. Po co, skoro sprzęt można wyrzucić do kosza, a następnie kupić coś nowego.

r   e   k   l   a   m   a

Urządzenia takie jak iPhone stały się nowym sposobem na to, aby powiedzieć najbliższej osobie „kocham cię”, tak przynajmniej wynika z obserwacji jubilerów. Przedmioty takie nie tylko zwracają uwagę otoczenia, ale są także użyteczne: mogą być wykorzystywane do rozrywki, zabawy, a także rozwoju. Naszyjniki czy kolczyki nie są w stanie tego zaoferować, w efekcie branża notuje ciągłe spadki i nowa era zmieniła ją już nieodwracalnie – oczywiście wiele osób nadal będzie potrzebować pierścionka zaręczynowego, bo nawet 99 telefonów może nie wystarczyć, ale niewiele osób będzie już chciało płacić miliony za „śmieci”. Częstszym wyborem okazuje się Internet. Tu można kupić biżuterię taniej, a to, że nie zawsze jest prawdziwa, że nie posiada odpowiednich certyfikatów nie stanowi już problemu. Liczy się mieć, jak najszybciej i zdecydowanie nie na wieczność, bo przecież za jakiś czas trzeba będzie pokazać się z czymś zupełnie nowym.

Wiele wskazuje na to, że młodzi ludzie nie rozumieją idei jaka przyświeca biżuterii. Z drugiej jednak strony, czy naprawdę jest ona czymś wyjątkowym? Dlaczego to właśnie pierścionek z diamentem ma być wyrazem miłości, skoro tak naprawdę widać ją dopiero w trudnych życiowych sytuacjach? Oczywiście na temat ten można mieć najróżniejsze zdanie, a poszkodowani technologią jubilerzy na pewno nie są zadowoleni, ale nic nie jest na wieczność. Kiedyś to złoto było taką oznaką, teraz staje się nią elektroniczny gadżet, a być może za jakiś czas będzie to zamówiona wycieczka „wstrzykiwana” bezpośrednio do naszej pamięci?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.