r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Pierwsze zarzuty Komisji Antymonopolowej wobec Google

Strona główna Aktualności

Od dłuższego czasu z różnych źródeł docierają plotki na temat zawartej w czerwcu tego roku umowy reklamowej pomiędzy Google i Yahoo!. Na początku ubiegłego miesiąca sprawą zainteresowały się organy kontrolujące, teraz widać pierwsze efekty ich prac.

W piśmie skierowanym do Departamentu Sprawiedliwości, Herb Kohl - przewodniczący Komisji Antymonopolowej - powiadomił Departament o utrzymaniu kontroli nad obiema korporacjami. Za przyczynę wskazał dwa powody. Pierwszy z argumentów, informuje, że zawarte porozumienie może przyczynić się do wzrostu cen reklam kontekstowych. Drugi dotyczy często poruszanej kwestii, dotąd jednak niezbadanej w pełni. Zakłada, iż transakcja ze strony Google zawarta została w złej wierze, jako środek anty-konkurencyjny, w celu osłabienia pozycji rynkowej Yahoo!.

Wiele osób zauważa, że wskutek sfinalizowania umowy, Yahoo! będzie miało mniejszą motywację do konkurowania z Google. To z kolei otworzy furtkę reklamodawcom, polegającą na wykupowaniu powierzchni reklamowej jedynie u Google podczas, gdy zakupiona tam reklama będzie mogła się znaleźć na łamach stron wyników wyszukiwania obu firm. Kohl spekuluje ponadto, że w przypadku otrzymywania przez Yahoo! coraz większych przychodów od Google, pierwszy uzyska dodatkowy bodziec do lepszych lokowań Google. Mogłoby to bowiem poważnie osłabić pozycję Yahoo!, z punktu widzenia innych reklamodawców, prowadząc do skreślenia spółki jako głównego gracza reklamowego na rynku wyszukiwarek.

Co na to Yahoo? Firma jest zdania, że uzyskane w ten sposób zyski przyczynią do poprawy świadczonych przez portal usług, pozostających konkurencyjnymi w stosunku do korporacji, takich jak Microsoft i ich dominującej pozycji. Zawarte porozumienie nie będzie miało wpływu na naturalne wyniki wyszukiwania Yahoo!. Wyszukiwarka korporacji dalej ma funkcjonować w oparciu o autorski silnik, nie zwiększy też to wzrostu udziału Google. Również dlatego, że umowa jest nie-wyłączna Yahoo może poczynić to samo z każdą inną spółką.

Obserwując ostatnie poczynania giganta z Mountain View, obrał on taktykę opierającą się na przejmowaniu oraz podpisywaniu korzystnych umów partnerskich z dotychczasowymi konkurentami, starając się umocnić swoją pozycję na rynku internetowej reklamy. I pomimo sprzeciwów Komisji Europejskiej, Handlu, czy władz antymonopolowych, często mu się to udaje...

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.