r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Pierwszy weekend Civilization VI – świetne recenzje i nieoczekiwane zwycięstwa

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Od piątku miłośnicy serii zagrywają się w najnowszą odsłonę Civilization. Zbiera ona świetne recenzje, nowości jest całkiem sporo, na pierwszy plan wybijają się nowe drzewa rozwoju technologii oraz system rozbudowy miast umożliwiający podział na dzielnice. W Civilization VI znalazła się jeszcze jedna nowość, która dla wielu graczy okazała się nie lada zaskoczeniem – całkowicie nowy sposób zwyciężenia przeciwników.

Duża część graczy w Civilization przez lata i kolejne odsłony serii polegała na sprawdzonym i racjonalnym modelu zwycięstwa opartym na połączeniu potęgi militarnej i rozwoju nauki. Trzeba przyznać, że niewiele rzeczy w grze sprawia tyle satysfakcji, co atak artyleryjski na XVI-wiecznych pikinierów czy usunięcie z mapy kamiennej twierdzy stanowiącej stolicę wrogiej cywilizacji za pomocą broni jądrowej.

Oczywiście w rzeczywistości konflikty, także te cywilizacyjne, przebiegają w sposób znacznie bardziej złożony, co szczególnie jaskrawo widoczne jest w ciągu ostatnich lat. Cywilizacja, o której wielu lubi sądzić, że zacofana i prymitywna, walczyć może dekadami na miarę swoich możliwości. Te wystarczają nie tylko, by odpierać kolejne ofensywy stron dysponujących znacznie bardziej zaawansowanymi osiągnięciami nauki, ale nawet przynosić terror na najgłębsze tyły wroga – do jego stolic.

r   e   k   l   a   m   a

Zdaje się, że potencjał ten znalazł swoje odzwierciedlenie w szóstej odsłonie Civilization. Gracz może budować kosmodromy i z rozbawieniem spoglądać na drewnianą flotę sąsiadów, nie ma jednak podstaw, by spać spokojnie. Wystarczy bowiem zerknąć na ranking, gdy by dostrzec, że wygrać można całą rozgrywkę dzięki... ekspansji religijnej.

Przez lata religia w grze Sida Meiera stanowiła pewną ciekawostkę, której znaczną rozbudowę przyniósł dopiero dodatek do piątej części, Bogowie i Królowie. Dziś całkowite skupienie się na budowaniu potęgi religijnej pozwolić może na przemówienie do wrogiej cywilizacji silniej niż mędrca szkiełko i oko.

We wspominanym dodatku twórcy założyli jednak, że wraz z rozwojem cywilizacji i nauki, społeczeństwa będą laicyzować się, zaś wpływ religii zostaje w finalnych epizodach rozgrywki zredukowany niemal do zera. Inaczej jest w najnowszej części gry, w której gracz może nie tylko, jak to było w Bogach i Królach, stworzyć własną religię lub szerzyć prawdę już istniejącej, ale także – poprzez kolejne sukcesy apostołów i misjonarzy – zakończyć rozgrywkę zwycięstwem.

Wystarczy do tego dobrze zaplanowana kampania objawiająca ościennym cywilizacjom jedyną słuszną (i całkowicie dowolną) prawdę, która doprowadzi do konwersji ludu rządzonego przez oponentów. Na nic ich bliskość podboju przestrzeni kosmicznej, miasta, będące ośrodkami kultury, które przyciągają miliony turystów czy sukcesy dyplomatyczne. Wygrać w szóstą odsłonę Cywilizacji można propagując nawet kult wiadomego bożka z makaronu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.