Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pingwin z gamepadem, czyli o grach na Linuksa na przestrzeni ostatnich lat

W internetowych dyskusjach na temat Linuksa zwykle pojawia się temat tzw. „roku Linuksa”, co ma oznaczać nadejście czasów, w którym systemy spod znaku pingwina zyskają popularność wśród przeciętnych użytkowników. Sformułowanie to często staje się jednocześnie sformułowaniem prześmiewczym i ironicznym, ponieważ ów „rok Linuksa”, jak mogłoby się zdawać, jest co roku. Zwiastowano go już w momencie, gdy popularność zaczęły zdobywać smartfony z Androidem, gdy pojawiały się coraz bardziej dopracowane wersje systemu Ubuntu, a także gdy określone instytucje rządowe w różnych państwa deklarowały porzucenie Windows właśnie na rzecz któregoś z systemów GNU/Linux. Zwykle jednak w tego typu dyskusjach pada rozsądny argument, że Ubuntu, Debian czy inne systemy nigdy nie dorównają popularnością produktom firmy Microsoft, ponieważ nie ma na nie specjalistycznego oprogramowania oraz gier, a to właśnie te ostatnie są często istotnym sposobem wykorzystywania komputera dla wielu osób. Osobiście używam Linuksa od kwietnia 2009 r., zatem minęło niedawno sześć lat. Próbowałem różnych systemów, ale obecnie korzystam niezmiennie od kilkunastu miesięcy z Ubuntu 14.04, który w pełni wystarcza mi do najróżniejszych zastosowań. Chciałbym w tym debiutanckim wpisie przekazać moje przemyślenia na temat tego, jak w ciągu tych sześciu lat zmienił się oprogramowania „rozrywkowego”, dostępnych na Linuksa, by ustosunkować się do kwestii „braku gier”.

W 2009 r. byłem jeszcze na studiach i mieszkając w akademiku na gry raczej nie znajdowałem czasu, bo życie moje skupione było wówczas wokół nauki i życia towarzyskiego. Pozostałe kwestie raczej schodziły na dalszy plan, niemniej z graniem nigdy nie zerwałem i nawet podczas studiowania zdarzyło mi się ukończyć, jeszcze na Windows, kilkanaście ważnych produkcji. Gdy zainstalowałem, w dużej mierze z ciekawości, Ubuntu 9.04, byłem przygotowany na to, że większość znanych mi gier nie będę w stanie na nim uruchomić, a jeśli nawet, to będę musiał to robić przez program o tajemniczej nazwie „WINE”, który w dodatku działał jak emulator, ale wedle deklaracji twórców „nie był emulatorem”. W pierwszej chwili, bojąc się trochę stopnia skomplikowania „WINE”, skierowałem się zatem do Centrum Oprogramowania Ubuntu, gdzie czekało na mnie kilkaset programów, wśród których znalazły się i gry. Do tych najbardziej znanych, jak zdążyłem przeczytać w Internecie, należały „SuperTux”, „Battle For Wesnoth” oraz „SuperTux Kart”. Społeczność chwaliła je i deklarowano, że choć nie dorównują one oprawą największym hitom, to mimo to potrafią zapewnić długie godziny dobrej zabawy. Trudno było temu zaprzeczyć, bo takie „Battle For Wesnoth” naprawdę potrafiło wciągnąć, to jednak mnie znużyło już po dwóch kampaniach spośród kilkunastu dostępnych. Pamiętam za to, że najbardziej do ekranu przykuła mnie zręcznościowo-logiczna gra pt. „Crack Attack!”, będąca swego rodzaju klonem klasycznego „Tetrisa”. Gra była prosta w swojej mechanice, a jednocześnie bardzo absorbująca. Dzięki otwartemu oprogramowaniu użytkownicy Ubuntu i innych systemów GNU/Linux mieli też dostęp do szeregu emulatorów starszych konsol, komputerów 8-bitowych i 16-bitowych, a także programów, działających w systemie DOS. Teoretycznie emulatory dawały zatem możliwość zapoznania się z tysiącami gier, ale problemem pozostawało to, że były to gry mające kilka, a przeważnie kilkanaście lat. O ile dla starszych użytkowników niekoniecznie musiało być to problemem, tak trudno byłoby przekonać do używania Ubuntu kogoś w wieku szkolnym, skoro nie mógłby on uruchomić na tym systemie najgłośniejszych premier ostatnich miesięcy.

W 2009 r. żaden z nowych, komercyjnych tytułów nie ukazał się na tę platformę, a w cyfrowej dystrybucji nie sposób było znaleźć nawet kilkuletnich produkcji pokroju „Civilization: Call To Power” czy „Quake III: Arena”, które na przełomie wieków zostały „przeportowane” przez firmę Loki. Scena indie też była wówczas w powijakach i przez to nowe gry, jeśli w ogóle się pojawiały, to raz na kilka miesięcy. Ktoś, kto chciał wtedy grać na Linuksie w stosunkowo nowe i ciągle rozwijane produkcje, praktycznie skazany był więc na to, co oferowało Centrum Oprogramowania Ubuntu lub repozytoria innych dystrybucji. W większości było to jednak proste gry zręcznościowe lub nieco bardziej rozbudowane gry strategiczne, jednak o głośnych premierach roku 2009, jak „Football Manager 2010”, „Batman: Arkham Asylum” czy „Mirror's Edge” można było tylko pomarzyć. Żaden z wielkich producentów nawet nie brał pod uwagę wydawania swoich dzieł na systemy spod znaku pingwina, ponieważ zwyczajnie nie było to opłacalne. Emulatory zaś tylko pośrednio wypełniały tę lukę, bo chociaż doświadczeni użytkownicy nie negowali, że wiele starych gier jest w stanie przykuć do monitora na długie godziny, to trudno byłoby też przekonać
kogokolwiek, że są one dla przeciętnego gracza atrakcyjniejsze niż nowości.

Pierwszym zwiastunem zmian było pojawienie się w 2010 r. pakietu pt. „Humble Indie Bundle”, którego twórcy zaoferowali zainteresowanym możliwość kupna pięciu gier niezależnych za dowolną kwotę. Wszystkie tytuły były dostępne w wersjach na Windows, Mac oraz Linux. Znalazły się wśród nich perełki sceny niezależnej, jak „Aquaria” czy „World Of Goo”. Dla garstki graczy, korzystających z Linuksa, było to coś wcześniej niespotykanego, ponieważ do tej pory system ten był konsekwentnie ignorowany, nawet przez małych producentów. „Głód” gier znalazł swoje odzwierciedlenie w wysokości wpłacanych kwot, ponieważ użytkownicy Windows płacili średnio 7-8$, zaś użytkownicy Linuksa dwa razy więcej. Pokazało to, że chociaż społeczność graczy, korzystających z wolnego oprogramowania, jest bardzo nieliczna, to jednak jej członkowie gotowi są płacić za gry. Wcześniej pokutował bowiem stereotyp, że z Linuksa korzystają „biedacy”, których nie stać na zakup systemu firmy Microsoft. Sukces inicjatywy „Humble Indie Bundle” pokazał, że stereotyp ten może być przekłamany.

W latach 2010-2011 ukazało się jeszcze kilka kolejnych paczek spod znaku „Humble Bundle”. Trafiły tam m.in. takie gry, jak „Braid”, „Machinarium”, „Super Meat Boy” czy „Shank”. Podobnie jak w przypadku pierwszego zestawu, użytkownicy Linuksa okazywali się hojniejsi niż użytkownicy innych systemów. Sprawiło to, że małe studia developerskie, związane ze sceną indie, która właśnie w latach 2010-2011 zaczęła się intensywnie rozwijać, dostrzegły potencjał w wydawaniu gier na systemu GNU/Linux. Nie można było jeszcze mówić o masowym zainteresowaniu, ale coraz więcej zapowiadanych produkcji miało już ukazywać się nie tylko na Windows, ale też na Maca oraz Linuksa. Dotyczyło to niemniej tylko sceny indie, ponieważ wielkie koncerny wydawnicze konsekwentnie ignorowały system spod znaku pingwina i zapowiadane na 2012 r. hity, jak „Far Cry 3”, „Max Payne 3” czy „Dishonored” nie miały się na ten system ukazać. Zresztą, część producentów niezależnych postępowała podobnie, ponieważ np. „Hotline Miami” oraz „Mark Of The Ninja”, jedne z najważniejszych gier indie 2012 r., także w tym czasie ukazały się tylko na Windows.

Twórcy „Humble Bundle” konsekwentnie trzymali się jednak reguły, by każdą swoją paczkę wydawać w taki sposób, by gry wchodzące w jej skład działały posiadały wersje na Windows, Mac oraz Linux. 31 maja 2012 r. ukazał się zestaw „Humble Indie Bundle V”, w którym znalazły się m.in. „Amnesia: The Dark Descent” oraz „Limbo”. W małym świecie graczy, korzystających z Linuksa, było to niemałe wydarzenie, ale o wiele większy rozgłos całemu środowisku przyniosła informacja, ogłoszona kilka tygodni później, kiedy to Valve Software obwieściła, że planuje wydać linuksową wersję swojego klienta Steam. Gabe Newell, dyrektor Valve Software, miał tłumaczyć to m.in. tym, że zapowiadany przez Microsoft Windows 8 może okazać się „katastrofą”. Obawiając się, że gry będą działać niestabilnie i po prostu wolno na popularnych „okienkach”, Newell polecił opracowanie działającego klienta Steam na Linuksie, podejrzewając że architektura systemów z tej rodziny może być bardziej sprzyjająca. Działająca aplikacja pojawiła się w wersji beta jesienią 2012 r., a wersja oficjalna w lutym 2013 r. Początkowo liczba gier nie była oszałamiająca i w dodatku składały się na nią w dużej mierze produkcje niezależne, w tym te, które wcześniej weszły już w skład „Humble Indie Bundle”.

Pojawienie się klienta Steam samo w sobie nie zrewolucjonizowało rynku, ale sprawiło, że dla graczy, korzystających z GNU/Linux, otworzyły się nowe możliwości, ponieważ z miesiąca na miesiąc zaczęła rosnąć liczba gier. Początkowo cały czas były to gry niezależne, jak „Snapshot”, „Legend Of Grimrock” lub „Thomas Was Alone”. Wydawano też wersje linuksowe gier, które były już na rynku wcześniej, jak wspomniane „Hotline Miami” czy „Mark Of The Ninja”. Po raz pierwszy też w 2013 r., w dużej mierze dzięki popularności Steam, pojawiły się na Linuksa głośne, komercyjne hity, jak „Football Manager 2014”, „Europa Universalis IV” oraz „Metro: Last Light”. Zwłaszcza pierwsze dwie z wymienionych są produkcjami bardzo specyficznymi, ponieważ z jednej strony są bardzo popularne, ale z drugiej kierowane są do specyficznego odbiorcy. Tzw. przeciętnego użytkownika mogą one odrzucić, ale jeśli już ktoś się „wciągnie”, to zwykle spędza nad jedna z tych gier kilkaset, a czasem i kilka tysięcy, godzin. Są to gry bardzo złożone, ale też absorbujące. Obok nich pojawiło się też jednak wiele wymagających mniej czasu tytułów, jak „Fez” czy „Amnesia: A Machine For Pigs”.

Trzecim, po akcji Humble Bundle i pojawieniu się linuksowego klienta Steam, ważnym wydarzeniem związanym z „pingwinem z padem w ręku”, było wreszcie ogłoszenie przez Valve projektu Steam Machines. Gabe Newell chciał w ten sposób zrealizować swój pomysł o tym, że domowy komputer może skutecznie zastąpić konsolę. Zaczęto więc opracowywać koncepcję projektu, w tym koncepcję nowego gamepada, a także systemu SteamOS, który miałby służyć do uruchamiania gier na tej „quasi-konsoli” i który miałby być w całości oparty o architekturę GNU/Linux. Obwieszczenie to jeszcze bardziej zaktywizowało środowisko graczy linuksowych, a przy tym pozwoliło dostrzec potencjał rynku jeszcze większej liczbie firm developerskich. W efekcie, w 2014 r. pod systemami z rodziny GNU/Linux było możliwe uruchomienie takich gier, jak „Borderlands: The Pre-Sequel”, „Sid Meier's Civilization V” oraz nasz rodziny „Wiedźmin 2: Zabójcy królów”.

Steam Machines mają pojawić się w sprzedaży jeszcze w 2015 r., wraz z nowym gamepadem, stworzonym przez Valve. Z systemu SteamOS można korzystać już teraz, jednak pozostaje on raczej ciekawostką, ponieważ tylko częściowo może zastąpić pełnoprawną wersje Ubuntu czy innego systemu. Niemniej, jako system, mający obsługiwać maszynę typowo „gamingową” może sprawdzić się doskonale, dzięki niskiemu zużyciu pamięci. Trudno przewidzieć, jaki sukces odniesie ten projekt, niemniej już wiosną 2015 r. zapowiedziano, że niebawem na SteamOS, a zatem i na pozostałe systemu GNU/Linux, powinny ukazać się takie hity, jak „Batman: Arkham Knight”, „Total War: Attila” oraz „Evolve”. To jedne z ważniejszych produkcji 2015 r., a wedle różnych relacji na SteamOS ma też pojawić się „Wiedźmin 3: Dziki Gon”, a więc bezsprzecznie gra, dla której można już teraz zaryzykować określenie najważniejszej premiery roku.

Na tej podstawie można stwierdzić, że między 2009 r. a 2015 r. dostęp do gier na Linuksie zwiększył się w stopniu nieprawdopodobnym. Sześć lat temu można było grać tylko na emulatorach lub w proste gry, tworzone przez pasjonatów i rozwijane przez społeczność. Obecnie za grami na Linuksa stoją wielkie korporacje, a znaczna część nowych gier ukazuje się od razu w wersjach natywnych. W przypadku gier indie jest to już praktycznie normą i zdecydowana ich większość ma swoje wersje na system spod znaku pingwina. W przypadku gier AAA zaś proces ten przebiega wolniej, jednak i tak bez wątpienia można mówić o przełomie. W sklepie Steam można obecnie kupić ponad 2000 gier, które bezproblemowo działają na Linuksie. Do tego dochodzi też co najmniej kilkaset które, gdyby komuś było mało, można też uruchomić poprzez „WINE”, bo „okienkowy” klient Steam też działa w nim bez problemu. Jeszcze sześć lat temu użytkownicy Linuksa grali zatem w „SuperTux” czy „SuperTux Kart”, a obecnie maja dostęp do „Dying Light” czy „Tropico 5”. To oczywiście przykłady jaskrawe, ale chodzi o pokazanie, jak bardzo traci na znaczeniu w różnego rodzaju dyskusjach argument, że na Linuksa nie ma gier.

Gry są i będą się dalej pojawiać... o ile SteamOS i Steam Machines odniosą choć umiarkowany sukces. W obecnej sytuacji możliwe są bowiem co najmniej dwa scenariusze. W optymistycznym, ludzie odkryją potencjał Steam Machines i Valve będzie na tych urządzeniach zarabiać, co z kolei skłoni producentów gier do tworzenia produkcji, działających pod kontrolą SteamOS. Technicznie stworzenie konwersji chociażby „GTA V” nie jest aż takim kłopotem, o ile znalazły się na to pieniądze, a co za tym idzie, o ile byłoby to przedsięwzięcie opłacalne. Na razie z pewnością nie jest, ale, czysto hipotetycznie, można wyobrazić sobie sytuację za 3-4 lata, gdy być może Rockstar będzie przymierzać się do wydania „GTA V”. Jeśli miałoby to miejsce dzisiaj, to wersji na SteamOS trudno byłoby oczekiwać, ale gdyby działo się to w rzeczywistości, w której w kilkunastu czy kilkudziesięciu milionach domów na świecie pod telewizorami stały Steam Machines, to trudno byłoby ignorować taką rzeszę potencjalnych klientów. To, czy gry na Linuksa będą się ukazywać, a chodzi tu o gry AAA, zależy więc obecnie w dużej mierze od sukcesu Steam Machines. W wariancie pesymistycznym bowiem, gdyby urządzenia te okazały się rynkową porażką, Valve zapewne przestałoby tak intensywnie wspierać społeczność, która stanowi ok. 1% wszystkich użytkowników Steam. Jakkolwiek sytuacja się nie potoczy, to można stwierdzić, że najbliższe kilkanaście miesięcy będzie bardzo ciekawych dla użytkowników Linuksa, ponieważ okaże się, czy w segmencie rozrywki ta architektura jest w stanie nawiązać walkę chociażby z rozwiązaniami Microsoftu, obecnymi w zapowiadanym Windows 10 i Xbox One.

Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca tego debiutanckiego wpisu, który miał być początkowo o wiele krótszy, a spontanicznie, podczas pisania, rozrósł się nieznacznie. 

linux gry

Komentarze

0 nowych
  #1 20.06.2015 09:45

Pamiętam jak blisko 3 lata temu szef Valve zapowiedział Steam dla Linuxa. W ciągu pierwszego miesiąca od premiery Linux zdobył 1.6% udziałów wśród graczy na PC. Takie dane podawało Valve. Szef Valve zapowiedział że do końca 2014r firma szacuje że udział Linuxa przekroczy 5% w statystykach Steam a później wystrzeli w górę bo nadejdą Steam Machines na linuxie.

Producenci przygotowali sprzęt na koniec 2014... ale Linux nie okazał się wystarczająco gotowy by ogłosić premierę Steam OS. Brakowało bibliotek do dźwięku, obsługi popularnych kontrolerów bezprzewodowych nie wspominając o sterownikach do GPU. W międzyczasie pojawił się także inny problem o nazwie "darmowa aktualizacja do Windows 10 z bibliotekami DirectX 12 oraz sklepem z wspólnymi zakupami z Xbox One" Coś co gracze przyjęli z olbrzymim entuzjazmem i spowodowało spadek zainteresowania się Steam Machines

Efekt? Udziały rynkowe linuxa spadły do 0.9% na Steam zamiast wzrosnąć do obiecywanych 5%. Media praktycznie nic nie piszą o Steam OS bo wszyscy czekają na darmową aktualizację do Windows 10 by mieć dostęp do DirectX 12. Producenci gier którzy jeszcze dwa lata temu zapowiadali wsparcie dla Linuxa nic o nim nie wspominają a zamiast tego zapowiadają kolejne gry dla DirectX 12. Nawet o Vulcan chyba wszyscy zapomnieli. Na e3 zaprezentowano ponad 10 gier z potwierdzoną obsługą DirectX 12 ale żadna z nich nie ma obsługi Vulcan.

Jeżeli Windows 10 okaże się wśród graczy sukcesem (dzięki DirectX 12) to Steam może zupełnie zniknąć w ciągu kolejnych 5 lat. Bo sklep zintegrowany z system powoli wygryzie z Windows wszystkie inne sklepu. Bo będzie miał największy zasięg.

wonsik   7 #2 20.06.2015 10:20

Poza wymienionymi tytułami jest jeszcze Dying Light, Pilars of Eternity, XCOM itd. No i oczywiście gog.com też ma klienta pod linuksa, gdzie na chwilę obecną pokazuje 1123 tytuły.
Nie wiesz jak działa origin pod pingwinkiem?

Autor edytował komentarz.
  #3 20.06.2015 11:11

@wonsik: Działa bez problemu.
Co prawda kupuję tylko natywne gry na Linuxa, ale jakiś czas temu origin rozdawał za darmo pierwszego Dragon Age, oraz Sims 2, więc dla testów skorzystałem z promocji i zarówno klient jak i obie gry działają całkowicie bez zarzutu.

  #4 20.06.2015 11:54

Jeszcze jakby gry na Linuxa dało się uruchamiać bezproblemowo, a nie bawiąc się w wklepywanie parametrów (Kerbal Space Program) lub w ogóle dało się uruchomić (Robocraft, wersja Steam) to byłoby świetnie.

pocolog   12 #5 20.06.2015 12:08

Całkiem niezły ten debiut.

dziubin   6 #6 20.06.2015 12:11

Świetny poradnik, brakuje tylko jakiś grafik żeby uatrakcyjnić wpis.

pocolog   12 #7 20.06.2015 12:23

@wonsik: Możesz mi podrzucić link do gog galaxy na linuksa?

Jusko   13 #8 20.06.2015 12:38

Pierwszy kontakt z Linuksem miałem w 2001 lub 2003 roku. Gry miałem na celowniku w pierwszej kolejności ;-)

Wcześniej, aż takiej tragedii nie było. Gry mniejszych programistów zawsze się pojawiały.

Przede wszystkim gry pudełkowe zdarzały się od czasu do czasu - były porty jak Quake II, Quake III, Quake IV, Shogo, SiN, Unreal, Unreal Tournament 99/2003/2004, DOOM3, Knights and Merhants, Sacred, Prey, Shadowgrounds i Survivor, dzięki GemRB można było jakoś odpalić gry pokroju Baldurs Gate itd.

Także przed erą Steama - też coś się działo, choć nie była to reguła, każdy port był w zasadzie na wagę złota (WOW, wydają nową grę dla Linuksa, ale czad!). Dodając Wine - podbijało to wyniki, choć jeśli mam dziś odpalać grę pod Wine, to wolę wcale (przez lata, zbrzydła mi jego losowość). Na pewno nie był to wtedy system, przede wszystkim dla gracza. Dziś też nie jest, jednak jest w co już pograć - rewelacji jednak bym się nie spodziewał, nawet OS X nie ma tylu premier gier, co Windows.

Był nawet, chyba jakieś 5-6 lat temu, polski sklep z grami dla Linuksa - Wupra. Właściciel sprzedawał pudełkowe gry, jednak wyszły wtedy słabe cechy społeczności. Mało kto wtedy rozumiał, dlaczego gry dla Linuksa są droższe, kosztując w okolicy 200zł. Niektórzy pisali też wprost - używają Linuksa, ale wolą spiracić Windows niż kupować gry w takich cenach. Jeszcze inni pisali w różnych komentarzach, że Linuksa mają, ale nie traktują go poważnie - wolą odpalić do gier Windows. Nie dziwne w takim układzie, że sklep szybko splajtował.

Autor edytował komentarz.
wonsik   7 #9 20.06.2015 14:52

@pocolog: Tak to jest, jak się pisze komentarze o bladym świcie :P Miałem na myśli samą stronę gog. Sam nie wiem skąd tego klienta wytrzasnąłem...

AntyHaker   18 #10 20.06.2015 16:47

Próbowałem nie raz, ale zawsze kończyło się to u mnie wykrzaczeniem sterowników, więc dałem sobie spokój :s Do Internetu i pracy jak najbardziej, ale do gier dalej Windows.

  #11 20.06.2015 17:01

Linuks i gry? Tak jakieś gry są, dużo poprawiło się dzięki steam. Nie ma co się oszukiwać dopóki tytuły AAA: jak GTA, Fifa, NFS, NHL, Far Cry, CoD, Battfield, Far Cry i wiele innych nie będę wydawane np. w paczkach .deb to linuks nie będzie do gier i tyle, jest świetny do innych rzeczy, ale do grania nie bardzo. Tak wiem, że jest wine. Wine wymaga już kombinowania, znam ludzi, którzy wolą kupić konsolę włożyć płytkę i wiedzą, że ta gra będzie działać bez żadnego kombinowania, a więc nie piszcie o wine. To jest portal typowo związany z IT i przeważnie wypowiadają się tutaj ludzie, którzy potrafią coś więcej niż otworzyć okno przeglądarki. Większość szarych obywateli nawet nie co to linuks, a jak przypadkiem kupią komputerem z preinstalowanym linuksem to zaraz wielkie halo dlaczego pliki .exe się nie otwierają.

  #12 20.06.2015 19:54

Limbo bylo butelkowane :) nie natywnie (WINE).

duffee   11 #13 20.06.2015 20:24

@AntyHaker: i do poki EA , Bioware i inni nie zaczną robic gier na linuxa to nie predko sie cos ruszy, a maja zbyt na konsolach - te od MS, od Sony, i przenośne, - to po co sie meczyc z linuksem ??? jak pisze AntyHaker od gier jest Windows i po zawodach, a BDSM nie lubie by tak sie bawic pod linuxem w uruchamianie gier

shirou93   4 #14 20.06.2015 22:50

Świetny wpis ;)

AntyHaker   18 #15 21.06.2015 02:13

@duffee: Wiesz, grać można - problem w tym, że nie każda konfiguracja daje radę. U mnie zawsze są problemy ze sterownikami xP Aktualnie Linuks wykrzaczył mi się na amen, ale w chwili wolnego czasu (po egzaminie zawodowym) postaram się go postawić na nowo.

ivellios   10 #16 21.06.2015 02:35

Powód dla którego duże firmy nie portują gier na Linuxa jest prosty - nie opłaca im się tworzyć wersji na system, którego używa raptem 1,5% użytkowników pecetów. Dlatego w najbliższych latach IMO nie powinniśmy się spodziewać jakiegoś wysypu dużych tytułów na tę platformę.

Jusko   13 #17 21.06.2015 02:50

@ivellios #16: Dlatego trzeba być realistą - nawet OS X nie ma tylu premier, co Windows. Pomimo Steama, Linux nie stanie się nagle platformą dla graczy. Na Linuksie oraz OS X można pograć, jednak dla hardcorowych graczy - pozostaje produkt Microsoftu.

Fakt jednak faktem, że Steam to najlepsze co kiedykolwiek przytrafiło się Linuksowi, jeśli chodzi o gry (co może rezonować dewelopersko dalej, na typowe oprogramowanie użytkowe).

Autor edytował komentarz.
Berion   14 #18 21.06.2015 12:22

"Gabe Newell, dyrektor Valve Software, miał tłumaczyć to m.in. tym, że zapowiadany przez Microsoft Windows 8 może okazać się „katastrofą”. Obawiając się, że gry będą działać niestabilnie i po prostu wolno na popularnych „okienkach”, Newell polecił opracowanie działającego klienta Steam na Linuksie, podejrzewając że architektura systemów z tej rodziny może być bardziej sprzyjająca."

Obawiam się że prawdziwy powód był inny... MS mocno ciągnie w stronę własnego sklepu, który w przyszłości byłby śmiertelnym zagrożeniem dla Valve. Po za tym powoli Windowsy stają się platformą do odpalania kodu zarządzanego co w przyszłości może skutkować nawet zamknięciem Windowsa - czyli możliwością uruchamiania wyłącznie podpisanych aplikacji, a więc wyłącznie tych z e-sklepu. Dzisiaj to się może wydawać sci-fi, ale za kilkanaście lat to jest całkiem realny scenariusz. I co wtedy z platformą Valve? Stąd właśnie próba stworzenia niezależnej platformy, trochę na wzór konsol.

@Jusko: Jeśli SteamBox okazałyby się rynkowym sukcesem to byłby to bardzo mocny bodziec do konwersji gier na Linuksy. W obecnej formie cały czas Linux jest tym oczekującym na desktopowy rok Linuksa. ;] Niestety.

Autor edytował komentarz.
  #19 21.06.2015 16:31

@Berion: "MS mocno ciągnie w stronę własnego sklepu, który w przyszłości byłby śmiertelnym zagrożeniem dla Valve. Po za tym powoli Windowsy stają się platformą do odpalania kodu zarządzanego co w przyszłości może skutkować nawet zamknięciem Windowsa - czyli możliwością uruchamiania wyłącznie podpisanych aplikacji, a więc wyłącznie tych z e-sklepu. Dzisiaj to się może wydawać sci-fi, ale za kilkanaście lat to jest całkiem realny scenariusz. I co wtedy z platformą Valve?"




Nie trzeba będzie tak długo czekać. Już za miesiąc w sklepie Windows Store pojawią się gry z Xbox One oraz Xbox 360. Pojawią się też pierwsze wydawane przez Microsoft gry dla PC:
- Tomb Raider (gdy pojawi się na PC),
- Gears of War Ultimate, \
- Killer Instinct
- Fable Legends,
- Gigantic
- Inside (twórców Limbo)
- można też założyć że Minecraft wcześniej czy później także trafi do sklepu MS jako jedyna wersja na PC

Lista gier może nie jest porażająco długa ale wystarczy by spora cześć graczy choćby z ciekawości wypróbowania DirectX 12 zalogowała się do sklepu i ściągnęła jakąś grę. Być może nawet część osób doda znajomych w tych grach. I tu pojawi się jedna ze sporych zalet sklepu MS nad sklepem Valve. Lista znajomych powiązana jest z Xbox Live czyli pozwala na wspólną grę z ludzmi z konsol. Dodatkowo osoby takie będą widziały co robią ich znajomi na konsolach, w co grają, jakie filmy nagrywają itp. Pełna sieć społecznościowa łącząca graczy z PC z graczami z Xbox One.

A gry Windows 10 będzie już popularny wśród graczy to MS może zacząć namawiać inne firmy takie jak EA by przeniosły swoje gry do ich sklepu oferując jakieś atrakcyjne warunki. Bo firmy te i tak będą miały tam gry dla Xbox One więc będzie to dla nich wygodne.

Steam nie zniknie z dnia na dzień. Ale za 5 lat możliwe że będzie jedynie sprzedawał klucze do gier które i tak będzie się aktywowało w systemowym sklepie. Na czym wszyscy skorzystają bo nie trzeba będzie mieć kilku aplikacji działających w tle typu Stam, Origin itp. które zapychają pamięć i wydłużają start systemu

nintyfan   11 #20 21.06.2015 18:03

Wierzę, że Steam Machines odniesie sukces.

  #21 21.06.2015 18:07

@nintyfan: "Wierzę, że Steam Machines odniesie sukces"

A zrobiłeś preoder? Bo zdajesz sobie sprawę że konsola może odnieść sukces tylko i wyłącznie jeżeli sprzęt w ciągu pierwszego miesiąca zdobędzie co najmniej 5-10 milionów nowych użytkowników. Tylko w takim przypadku machina zacznie się toczyć. Powstaną kolejne Steam Machines, powstaną kolejne gry itp. Jeżeli start będzie nieudany to projekt umrze po 2-3 miesiącach bo gry zostaną anulowane. Liczy się dobry start. Jeżeli chcesz przyczynić się do sukcesu platformy to musisz ją wesprzeć nie tylko słowem ale także własną kieszenią. Valve liczy na społeczność Linuxa.

duffee   11 #22 21.06.2015 18:29

@nintyfan: tu placisz tylko za sam sprzet a linuks na ktorym to jest jest za darmo , mozesz to wywalic i zainstalowac innego linuxa lub Windows , wiec nie bedzie duzej popularnosci, ja planuje zakup kompa i nie bedzie to wielka buda tylko mini pc , z takimi paratmerami jak chce

Jusko   13 #23 21.06.2015 19:48

@Berion #18: Jeśli Steam Machines odniosą sukces, to Linux też zaplusuje.

Rok Linuksa na desktopie - osobiście w niego nie wierzę. Nie wiem co miałoby się stać, aby go ogłoszono. Nagle Linux przegoni OS X, zbliży się do udziałów Windows? Tylko jakim cudem Pingwin nadrobiłby taki dystans - na pstryknięcie palców? :-) To slogan, który powinien odejść w niepamięć :-P

Uważam, że Linux nadaje się na desktop, jednak mnie brakuje w nim ostatecznego szlifu. Nadal są zaciachy przy codziennym użytkowaniu, które może zaserwować tylko Linux (np. symlinkowanie do niższych wersji bibliotek, aplikacja niemogąca czegoś załadować, konflikt zależności, brak paczki itp). Wstyd aż powiedzieć, ponieważ Linux jest moim faworytem i był desktopowym systemem przez lata, ale migrując dwa miesiące temu na Windows - pewne sprawy się uprościły... Jestem zdumiony tym co piszę, jednak nie będę zaprzeczał sam sobie...

Autor edytował komentarz.
nintyfan   11 #24 21.06.2015 20:54

@duffee: Pisałem, że Steam Machines odniesie sukces, a nie pisałem, że Steam OS odniesie sukces. Myślę, że twórcy Steam Machines, jak i gier, będą testować działanie gier, i wydawać specjalny katalog. Jak sam złożysz kompa, to nie wiesz, jak gra będzie działać.

Berion   14 #25 21.06.2015 21:54

@duffee: Ktoś kto kupuje Steam Machine czy jak to ostatecznie nazwą, nie będzie w tym grzebać. Inaczej sam by złożył sobie HTPC z np. Windowsem. No tak na logikę, nie? ;) Wiedza z zakresu podstaw IT to dla 99,(9)% społeczeństwa synonim magii.

@Jusko: Wiadomo że nie na pstryknięcie palców, ale kto wie, być może ten proces już się zaczął (pulseaudio, systemd, konteneryzacja itd. przy stałych potknięciach MS).

koneton   6 #26 21.06.2015 23:48

@Jusko: wystarczy wyrzucić Windowsa ze szkół i masz pewność, że popularność Linuksa wzrośnie o kilkanaście procent na desktopach w ciągu kilku lat.

DonPetch   6 #27 22.06.2015 00:12

@koneton: W wielu szkołach jest Linux. Ja nawet na uniwerku mimo studiów humanistycznych miałem zainstalowanego linuksa na komputerze. Nigdy co prawda go nie otworzyłem, lecz z tego co wiem, to studenci studiów chociażby archeologicznych korzystają z tego systemu do obróbki danych statystycznych w R. W szkole w której zdarzyło mi się uczyć były zainstalowane Linuksy na komputerach jako jedyny system. Nie wiem czy jakoś specjalnie wpłynęły na funkcjonalność.

Linux to raczej zajęcie dla kilku procent geeków, którzy chcą podłubać w komputerze. Dla przeciętnego szaraka wiele opcji z tego systemu jest niepotrzebne, zbędne i nie warte zachodu. Ja sam wolę pisać prace w Wordzie, niż w LibreOffice który ma dość archaiczne UI.

erx700   4 #28 22.06.2015 07:59

@DonPetch: Linux musi być przez pewien czas jedynym systemem w szkołach bo wiadomo, że nikt nie otworzy czegoś czego nie zna :-) Wiele dystrybucji linuxa (np Ubuntu) jest znacznie prostsza niż Windows. Nie trzeba wgrywać sterowników, ani szukać programów po sieci.

nintyfan   11 #29 22.06.2015 08:09

@Anonim (niezalogowany): Obecnie na koncie mam tylko jakieś 1000 PLN, a preorder chyba się wykonuje tylko w dolarach. Zamierzam poza tym kupić konsole po wprowadzeniu na rynek, bo wtedy cena będzie niższa.

Zwróć również uwagę, że to jest specyficzna konsola. Będzie mogła służyć, jako normalny PC. Poza tym architektura jest otwarta, więc nawet w przypadku początkowo marnej sprzedaży, mogą powstawać kolejne Steam Machines. Będą działać gry PC-towe. więc w przypadku początkowo marnej sprzedaży, to będą wychodzić kolejne gry. Z tego, co wiem, to konsole Steam Machines (dostępne obecnie tylko w preorderze) nieźle się sprzedawają.

nintyfan   11 #30 22.06.2015 08:12

@DonPetch: Linux nadal ma kiler feature nad innymi systemami: ilość aplikacji dostępnych w repozytoriach. Możliwość wydania systemowi polecenia: zainstaluj z 10 wybranych przeze mnie aplikacji, a po zakończeniu wyślij mi sms-a, i pójście na kawę: bezcenne.

DonPetch   6 #31 22.06.2015 09:16

@nintyfan: Wciąż wątpię by był to decydujący element. Większość korzysta z systemu OoB (Out-of-Box) plus minus z małymi elementami doinstalowanymi przez latorośle. Ot nawet czytając forum większość problemów z Windowsem wynika z niewiedzy o systemie, a co dopiero działoby się gdyby te same problemy pojawiły się na Linuksie, gdzie większość spraw trzeba poprowadzić przez konsole.

koneton   6 #32 22.06.2015 23:12

@DonPetch: nie trzeba. Przez konsolę jest szybciej i łatwiej. W Windowsie również jest to wygodniejsze, ale znacznie mniej osób umie się nią posługiwać.

StarterX4   10 #33 04.07.2015 02:17

Ta sprawa mi by bardziej się podobała gdyby Steam Machines byly z dobrymi procesorami ARMv8 zamiast intelowskich x86_64, a sam SteamOS to przeportowany na ARMv8 GoboLinux (distri z ładnie klasycznie ułożonym systemem plików, np. /System, /Apps, /Users itd. a nie tak rozwalonym jak w 99% wszystkich distri, czyli /bin, /lib, /home, /usr, /boot, /mnt itd.), bowiem w te strony powinno to iść :)
Chociaż wątpię by Valve było na to chętne (kiedy wiele maszyn jest już gotowych do sprzedaży, chociaż mogli by rodobić wyjątek armowej maszyny), najpierw musi sie pojawić system i jakiś armowy pecet, który by zachęcił wpierw społeczność.