r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest Darkspore

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Myśleliście kiedyś, co by się stało, gdyby połączyć legendarne już Diablo z lekko cukierkowatym Spore? Szczerze? Też zawsze miałem jakieś lepsze zajęcia, niż główkowanie nad podobnymi, piekielnymi hybrydami - co rzecz jasna nie oznacza, że panowie z Maxis nie wpadli na dokładnie taki właśnie pomysł. Miałem przyjemność na własnej skórze przekonać się, że specyficznie pomieszane elementy powyższych produkcji potrafią dać zadziwiająco dobry efekt w postaci niedawno zapowiedzianego Darkspore. Dziesiątki bohaterów, ciekawa mechanika, tony gadżetów, multiplayer – raj dla fanów starej szkoły.

Pozycja ta stanowi klasyczne RPG nastawione na czystą "siekę". Fabuła jest tu tylko po to, żeby robić za prowizoryczne tło dla naszych działań. Tytułowe Darkspore to jeden z eksperymentów kosmicznej rasy Crogenitorów, który (jak z tego typu badaniami w grach bywa) wymknął się spod kontroli. Mroczne i agresywne twory oszalałego edytora Spore rozpanoszyły się po galaktyce, a właśnie naszym zadaniem stanie się odnalezienie ich, następnie zaś przerobienie maszkar na gwiezdny pył. Może nie jest to historia aspirująca do konkurowania z Lemem, ale na pewno zawiera kwintesencję każdej gry – powód żeby wyruszyć w wszechświat i móc w słusznej sprawie unicestwić całe setki beztroskich żywotów. A uwierzcie mi, tych w Darkspore do likwidacji z pewnością nie zabraknie.

Rozgrywka jest na tyle przystępna, że właściwie każdy z marszu będzie w stanie przysiąść do gry i rozkoszować się młócką. Z drugiej strony, sam system zabawy wydaje się tak głęboki, iż jak nic przymusi do wielu godzin kombinowania nad doborem załogi. To stanie się głównym motorem napędowym Darkspore - odkrywanie kolejnych bohaterów, a następnie budowanie nieskończonej ilości kombinacji, mających radzić sobie w dowolnych sytuacjach. Cała akcja ostatecznie kręci się wokół wieloosobowych eskapad (maksymalnie czterech graczy), gdzie z własną ekipą wojowników (przeskakujemy pomiędzy nimi w trakcie walki) wyruszamy na kolejną losowo wygenerowaną planetę, aby grabić elementy zbroi, gromadzić walutę w postaci DNA - służącą do zakupów oraz rozwoju postaci, i żeby od czasu do czasu przetrzepać na śmierć jakiegoś ducha winnego bossa.

r   e   k   l   a   m   a

Poczwar do poprowadzenia dostaniemy do wyboru dziesiątki, jeśli nie setki, a to za sprawą niezwykle przystępnych narzędzi Spore, które są do dyspozycji Maxis. Każdy heros należy do jednej z trzech klas: powolnych i potężnych Sentineli, szybkich oraz zwinnych Ravagerów, albo skupiających się na magii i wsparciu Tempestach. Poszczególne potworki do tego przynależą do konkretnego typu, którymi są: biogenesis (bazujący na siłach natury), cybergenesis (po części zrobotyzowani), plasmagenesis (władcy ognia oraz piorunów), necrogenesis (przywróceni do życia „truciciele”) i quantumgenesis (naginacze czasoprzestrzeni). Twórcy wytłumaczyli, że ten podział działa niczym w karciance Magic the Gathering – wszyscy mają swoje mocne, jak też słabe strony, zaś naszym zadaniem jest takie złożenie grupy, by idealnie zrównoważyć wzajemne ich niedoskonałości.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.