r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest MMA

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Gry pokroju UFC 2010 czy Fight Night Round 4 udowadniają, że nie jest wcale tak trudno skutecznie wbić się w rynek bijatyk, opanowany przez szalejące po ekranie hadoukeny, okładających się kolekcjonerów mieczy lub genetycznie zmodyfikowanych, otyłych mistrzów sztuk walk. EA Sports zdecydowało się wstąpić na arenę z własną wersją sportu MMA, który definitywnie dokonuje oddzielenia mięczaków od prawdziwych twardzieli. Możemy spokojnie powiedzieć, że „Elektronicy” szykują nam coś więcej, niż tylko kopa w twarz...

Najlepsze smaczki zostawmy sobie jednak na później - na samym początku omówmy esencję spotkań w ringu. Jeśli graliście w którekolwiek UFC Undisputed to pierwszym, co rzuci się Wam w oczy, jest tu mniej „maszerskie” podejście do prowadzenia rozgrywki. Gry od THQ stanowią bez dwóch zdań "anihilator" gałek analogowych, fundując jeden z ostrzejszych testów wytrzymałości każdemu kontrolerowi. W MMA twórcy postawili na technikę, zastępując wszelkie szalone akcje z padem bardziej spokojnymi manewrami. Każdy cios wyprowadzamy za pomocą prawej gałki, natomiast pozostałe przyciski służą nam do przejścia w gardę, uniki, kopniaki, klincze oraz całą resztę obowiązkowych zagrywek. Niestety mnogość dostępnych funkcji z pewnością wydłuży proces nauki gry, ale gwarantuję, że po kilku starciach można mniej więcej załapać podstawy.

Trzeba przyznać, że licencje Electronic Arts robią swoje, bowiem do wyboru dostaniemy plejadę 65 wojowników, wśród których rzecz jasna znajdą się gwiazdy ringu - pokroju Fedora Emelianenko i Randy'ego Couture’a. Fani MMA mogą nawet rozpoznać co bardziej popularnych sędziów, bacznie przyglądających się naszym pojedynkom. Postacie wyglądają zupełnie jak żywe, a to dzięki doskonałemu warsztatowi twórców, potrafiącemu idealnie przerzuć najdrobniejsze szczegóły znanych zawodników - począwszy od niedoskonałości na twarzach, na wypukłościach świeżego tatuażu zaś kończąc. Wzorem ostatniego Fight Night zdecydowano się też udostępnić opcję stworzenia własnego sportowca, któremu za pomocą specjalnego edytora wstawimy naszą podobiznę. Nie ma to w końcu jak "osobiście" wgnieść komuś resztki nosa wgłąb czaszki, prawda?

r   e   k   l   a   m   a

Elementem autentycznie wprawiającym w osłupienie w nadchodzącym MMA jest bezapelacyjnie tryb multiplayer, a dokładniej cała jego otoczka. Klucz do "sukcesu" zwie się EA Sports Live Broadcast, czyniące zwykłe starcia w ringu równie wiekopomnymi wydarzeniami, co prawdzie walki w rzeczywistym świecie. Mamy dostępnych kilka wariantów zabawy, z czego pierwszy, czyli Quick Match, rzuci nas w szereg mordobić z graczami o podobnej randze, aby z czasem móc stoczyć pojedynek o tytuł mistrza. Naturalnie inny użytkownicy będą próbowali odebrać nam pas, który da się uzyskać w pięciu różnych kategoriach wagowych. Dalej, Fight Cards to z kolei okazja do zebrania dziesięciu osób, żeby następnie rozplanować mini-turniej. W trakcie, gdy dwóch uczestników będzie wyciskać z siebie siódme poty, reszta może na żywo komentować rozgrywający się spektakl. Co więcej, powtórki z każdej rankingowej batalii zostaną zapisane na serwerze EA Sports, by dało się je ponownie obejrzeć na oficjalnej stronie produkcji.

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.