r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest Mass Effect 2

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Trudno zaprzeczyć, że BioWare tytułami pokroju legendarnego już Star Wars: Knights of the Old Republic, czy też o wiele wcześniej Baldur’s Gate, ugruntowało swoją pozycję wśród twórców gier RPG. Niedawne dzieło studia - Mass Effect, pomimo ciut większego nacisku na akcję niż "stare dobre" śledzenie zasypanych statystykami tabel, również przypadło do gustu coraz to bardziej wymagającej społeczności graczy. Jako że i ja zostałem oczarowany magią tego futurystycznego uniwersum, kiedy tylko pojawiły się pierwsze wzmianki o planach stworzenia kontynuacji gry, z miejsca zacząłem śledzić kolejne fazy jej produkcji, zaś na tegorocznych targach gamescom w Kolonii za zamkniętymi drzwiami miałem okazję przetestować też wczesną wersję kodu.

Pokaz w sekcji dla VIP-ów Electronic Arts poprowadził nie kto inny, jak sam Jesse Houston - współproducent Mass Effect 2. Zaprezentowany krótki fragment rozgrywki przedstawiał znany już z tegorocznych targów Electronic Entertainment Expo szturm na wieżowiec wpływowej przedstawicielki rasy Asari. Zacznijmy jednak od początku... Po przejęciu pada, ekran głównego menu nie oślepił mnie już błękitem, lecz tworzącą pewien nastrój niepokoju wariacją odcieni koloru czerwonego, w których skąpana jest powierzchnia planety gdzieś w oddali. Jako, że do dyspozycji oddana była dziennikarzom jedynie wersja demonstracyjna produktu, nie miałem szansy zajrzeć do szerszych opcji gry. Ot, na wejściu wyłącznie wyżej opisane tło, logo i migający komunikat "naciśnij przycisk start" - co też natychmiast uczyniłem.

Moim oczom ukazał się komandor Shepard - bohater pierwowzoru, pierwszy przedstawiciel rasy ludzkiej, który zasilił szeregi elitarnej jednostki Widm. Szybka scena rozmowy z towarzyszącą nam w podróży piękną Asari o celu misji to głównie dobrze znany system dialogów, gdzie po okrągłym menu poruszamy się prawą gałką na padzie, wybierając interesujące nas akurat zagadnienie. Kilka opcji zdaje się nie odbiegać jakością od dobrze napisanych rozmów z pierwszej odsłony serii i nie miałem też zarzutu co do gry aktorów, którzy je czytali. Klimat zdaje się być o wiele cięższy, sam Shepard znacznie poważniejszy - i tu właściwie dla fanów RPG kończą się plusy, a otwierają szerzej oczy wielbiciele strzelanek.

r   e   k   l   a   m   a

Lądujemy na dziedzińcu i oczywiście natrafiamy od razu na opór - to około 5, czy 10 minut ostrej wymiany ognia. Niestety da się z miejsca zauważyć, że BioWare zdecydowało się pójść jeszcze bardziej w stronę gry akcji, czego wynikiem jest mocne uproszczenie niemal wszystkich aspektów RPG, jakie posiadało oryginalne Mass Effect. Pożegnamy medi-gel, a zastąpi go system regeneracji widziany już w pierwszym Halo. Do naszej ekipy dołączyli czarnoskóry Jacob oraz kobieta o nieco latynoskich rysach twarzy - Miranda (nota bene znani z Mass Effect Galaxy na iPhone'a). Rzuciłem okiem na ich umiejętności i okazuje się, że dwójka ma kilka zdolności biotycznych. Tu zauważyłem nowość - przyciąganie, w którym wiadomo, o co chodzi, więc nie będę zagłębiać się w szczegóły. Ponadto obie postacie mogły strzelać jedynie z pistoletu oraz strzelby.

1 2 3 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.