r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest Need for Speed: Shift

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Chyba nie ma osoby, która nie słyszała o serii Need for Speed. Przechodziła ona różnorakie etapy swojego żywota. Od bardzo dobrych pierwszych części, przez wielkie Porsche Unleashed i niezłe Most Wanted oraz dwie edycje Undergrounda, te z dużymi możliwościami tuningu (co jednak nie wszystkim przypadło do gustu), po słabiznę jaką było ostatnio Undercover. Za najnowszą odsłonę motoryzacyjnej sagi, Shift, odpowiadają m.in. twórcy udanych GT Legends, GTR oraz GTR 2. Jak zapewne się orientujecie są to gry bardziej symulacyjne, aniżeli zręcznościowe. Czyżby seria chcąca odzyskać dawny blask zmierzała w stronę realizmu? Po ograniu wersji przygotowanej na targi gamescom mogę Was z ręką na sercu zapewnić, że nadal jest to raczej zręcznościówka. Szykuje nam się powrót do korzeni.

Zacznę raczej typowo, bo od oprawy graficznej, o której to było bardzo głośno - w końcu ma to być najładniejsza gra o tematyce wyścigowej w historii. Trzeba przyznać, że istotnie jest pięknie, niestety wychwalanej rewolucji nigdzie nie widać. Rzut z kokpitu kierowcy prezentuje się nieźle, faktycznie możemy odnieść wrażenie, że to nasza własna głowa znajduje się w wirtualnym kasku - kamera nie stoi sztywno, lecz reaguje na ostre zakręty, uderzenia itp. Aczkolwiek wypada to bardzo efektownie raczej tylko wtedy, gdy gramy na trzech monitorach oraz kierownicy. A że większość z nas o takim zestawie może zapomnieć, tak tym samym jakiejś wielkiej różnicy "w domu" nie odczujemy. Tym, co mnie za to bardzo cieszy jest różnorodność tras. Mamy miasta, zamknięte tory i to co najlepsze - podmiejskie drogi asfaltowe, ciągnące się na przykład wśród iglastych lasów.

Jakie tryby zaoferuje nam najnowszy Need for Speed? Wiemy na pewno, że nie uświadczymy wyścigów typu Drag. Czy to źle? Pozostawiam to Waszej opinii. Poza tradycyjnymi torowymi pojedynkami na określoną liczbę okrążeń, dostaniemy opcję Drift, znaną już z poprzednich części. Electronic Arts poprosiło o pomoc przy tworzeniu trybu Vaughna Gittina JR, mistrza świata w tej konkurencji. Kierowca spędził przy grze osobiście ponad 100 godzin co ma sprawić, że Drift będzie jeszcze bardziej realistycznie oddany. Zaraz, zaraz - realistycznie? Przecież to miał być powrót do zręcznościowej konwencji gry. Cóż, po sprawdzeniu tego trybu na gamescomie mogę powiedzieć, że jest lekko inaczej i trzeba poszarpać w to chwilę, by się przyzwyczaić. Spokojnie jednak - chociaż nigdy nie wchodziłem „wślizgiem” autem w zakręty, tak do rzeczywistych doznań z trasy wciąż dość daleko. Symulator to nie jest.

r   e   k   l   a   m   a

Twórcy bardzo dużą wagę przykładają do ogromnej ilości opcji oraz złożoności całej produkcji. Wybierając spośród 65 aut, które na przestrzeni ostatnich 35 lat zostawiły po sobie ślad w historii motoryzacji, gracz otrzyma informacje na temat prędkości maksymalnej pojazdu, jego przyspieszenia czy zamontowanego podtlenku azotu. Fani aut tuningowanych też znajdą coś dla siebie, bowiem wachlarz możliwości zmiany ustawień furek jest spory - od regulacji wysokości zawieszenia, położenia środka ciężkości i ustawień hamulców, po dokładną konfigurację skrzyni biegów. Oczywiście nie samymi ustawieniami człowiek żyje, stąd w nasze autko wpakować będziemy mogli sporą ilość dodatków oraz „ulepszaczy”, w tym turbosprężarki, nowy silnik, czy tam system "nitro".

1 2 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.