r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest No More Heroes: Heroes' Paradise

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Goichiego Sudę można śmiało nazwać gwiazdą rocka wśród twórców gier. Jego studio Grasshopper Manufacture słynie z bardzo specyficznych produkcji, które da się albo kochać, albo nienawidzić. Ich flagowy tytuł, No More Heroes wydane dotychczas wyłącznie na Wii, zawitał niedawno w sklepach w Kraju Kwitnącej Wiśni w poszerzonej wersji na mocniejsze sprzęty do grania - Xboksa 360 oraz PlayStation 3. Niecierpliwym będąc, nie czekałem bite miesiące na bardziej zrozumiałą edycję - sprowadziłem japońskie No More Heroes: Eiyuutachi no Rakuen, czyli Heroes’ Paradise. Jak wrażenia?

Poznajemy na nowo historię Travisa Touchdowna, zwykłego otaku, którego życie kręci się wokół anime, gier wideo i wrestlingu. Po kupnie świetlnej katany na jednej z internetowych aukcji, kończą mu się pieniądze na zakup chociażby nowych filmów, więc po spotkaniu z niejaką Sylvią Christel w trakcie suto zakrapianej, barowej popijawy, przyjmuje bez wahania zlecenie na uśmiercenie mordercy o pseudonimie Helter Skelter. Travis wywiązuje się z umowy, co też oto zapewnia mu jedenaste miejsce w rankingu zabójców. Zdaje sobie wówczas sprawę, że ma szansę na doczłapanie się na jej szczyt, tym samym zapewniając sobie dostatni żywot. I taki właśnie jest cel gry - stać się numerem jeden. Oczywiście, żeby nie było za wesoło, na aranżowanie kolejnych rankingowych walk należy wyłożyć sporą sumką, tę zaś uprzednio trzeba zarobić – jak bezrobotny bohater sobie z tym radzi?

W prosty sposób – musi zawitać do miejscowego pośredniaka, gdzie czekają na niego różne beznadziejne zlecenia. Tak, koszenie trawników, zmywanie graffiti ze ścian czy zbieranie kokosów z drzew, nie są zbyt prestiżowymi sposobami na zarobienie pieniędzy, jednak wypada to jakoś przeboleć. Po otrzymaniu świadectwa pracy, pojawia się już ciekawsza perspektywa - czyli płatne zlecenia na pomniejsze zabójstwa. Deweloperom należy się za to ogromny plus, bowiem po prostu jest co robić, a dzięki zróżnicowaniu o nudzie nie ma mowy. Zgromadzoną mamonę można wydawać na nowe ciuchy, treningi u miejscowego mistrza, kasety wideo z wrestlingiem, albo ulepszenia do swej „jarzeniówki”.

r   e   k   l   a   m   a
1 2 3 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.