r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Playtest Too Human

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Kilka intensywnych godzin spędzonych z prawie finalną wersją gry Too Human i ja wiem jedno - dostaniemy świetny kawałek kodu, zaś Silicon Knights nie zmarnowali tej dekady, jaka zeszła im na tworzenie pierwszej części trylogii. Szczegóły fabularne tytułu możecie poznać w jego zapowiedzi na Gamikaze, ale ponieważ z doświadczenia wiem, że czasem zwyczajnie nie chce się dalej klikać, więc na wstępie tekstu w dwóch zdaniach opiszę historię przedstawioną w Too Human.

Otóż wcielamy się tutaj w Lorda Baldura, jednego z bogów w świecie przyszłości, świecie w którym nordyckie mity mieszają się z cybernetyką i technologicznymi ulepszeniami ciała. Ludzkość toczy wojnę z maszynami, a Baldur prowadzi kolejne oddziały ku zwycięstwom podnosząc morale i przy okazji wykaszając lwią część wrogów. Kapitalnie odzwierciedlono w grze hierarchię społeczną i kiedy wchodzimy naszym bohaterem do strzeżonego pomieszczenia, strażnicy usłużnie klękają oddając nam pokłon. Stylistyka TH od razu wydała mi się dość ciężkostrawna, z miejsca urzekająca co prawda, lecz według mnie dla części graczy może być ona jednak trochę zbyt niezrozumiała. Widać, że Siliconi mieli własną wizję tego przedziwnego świata i mimo wszystko szacunek za to, iż udało im się poskładać go w miarę logiczną całość, a sceny przenosin w zaświaty, by za chwilę wrócić do walki z przerośniętym opiekaczem do chleba, nie rażą. Naprawdę.

Najważniejszym miejscem dla ludzkości jest słoneczne miasto Aesir - podniebna metropolia, w której urzędują szychy tego świata. Baldur może tu uzupełnić ekwipunek, wszczepić sobie nowe cybergadżety, czy też potestować bronie. To także tutaj fabuła zaczyna się rozkręcać - poznajemy szczegóły z przeszłości naszego bohatera, a intryga jak zwykle zatacza szerokie kręgi i obije się o motyw ratowania świata. Wszelkie scenki przerywnikowe w Too Human są dość długie, ale na tyle sprawnie wyreżyserowane, że gracz ogląda je z przyjemnością. Dostrzega się dopracowanie pewnych minimalnych szczegółów, ciekawe ujęcia kamery i przekaz bez słów - coś, co w cyfrowych produkcjach nadal jest rzadkością. Właśnie w tym elemencie czuć ogrom pracy włożony w deweloping, choć pewnie docenią to jedynie ludzie zwracający uwagę na drobnostki. Przejdźmy już jednak do mięska, czyli rozgrywki, bo właśnie po to, by tą sprawę konkretniej opisać spędziłem z tytułem kilka krótkich (za krótkich!) godzin - a jak się okazuje system gry jest jednym z mocniejszych punktów Too Human.

r   e   k   l   a   m   a

Jak na tytuł RPG przystało, w trakcie zabawy czeka nas wiele decyzji do podjęcia, począwszy naturalnie od doboru klasy postaci na samym początku rozgrywki. Ogólnie dostajemy ich na starcie 5, zaś ewentualne dodatkowe zostaną udostępnione do ściągnięcia (za opłatą) po premierze. Mamy zbalansowanego Championa, skutecznego na daleki dystans Commando, bazującego na umiejętności leczenia Bioengineera, dopakowanego w obronie Defendera oraz morderczego w zwarciu Berserkera. Jak nietrudno zgadnąć najwięcej czasu spędziłem z tym ostatnim i były to godziny pełne korpusów ścielących się gęsto u stóp walczącego Baldura. Kolejnym wyborem przed jakim dość szybko trzeba stanąć jest nasza wizja postaci - ludzka albo zmierzająca w stronę cybernetyki. Od tego zależą losy drzewka rozwoju, na którym z kolei wybierając jedną umiejętność automatycznie blokujemy dostęp do innej.

1 2 3 następna
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.