Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

PocketBook 515 Mini — kieszonkowa biblioteka

Nastał grudzień, święta w pełni od miesiąca (według kalendarza kościoła konsumpcyjnego). Niebawem czeka nas karpiowa hekatomba, a brodaty kierowca czerwonego tira wrócił z wakacji w tropikach ufundowanych przez konkurencję. To czas, kiedy firmy energetyczne dziękują wszystkim za wspaniałą tradycję przystrajania domów i mieszkań milionem watożernych ustrojstw, a drogowcy przygotowani i zwarci na zimę stulecia, zostaną zaskoczeni centymetrem białego puchu. W związku z tym, że Mikuś permanentnie się na mnie obraził, więc muszę sobie radzić sam. Tak więc przelałem odpowiednią ilość biletów NBP i stałem się posiadaczem urządzenia do odczytu książek elektronicznych, zwanego po staropolsku czytnikiem ebooków. To niewielkie machinarium zowie się POCKETBOOK 515w MINI. Niewtajemniczonych informuję, iż to niewielkie urządzenie przypominające tablet, jest w rzeczywistości mobilną biblioteką mieszczącą się niemal w każdej kieszeni. Cóż takiego go wyróżnia od innych czytników? Wielkość, a raczej małość. Przekątna ekranu tegoż cuda wynosi tylko 5 cali. Zmieści się więc niemal do każdej kieszeni czy kopertówki. Czy w Szuflandii prawdę mówili, że małe jest piękne?

Aparycja, urok i gracja

Urządzenie zapakowane jest w gustowne szare pudełko (zachodzę w głowę zastanawiam się nad symboliką śladów stóp na piasku, widocznych na opakowaniu) z raczej lichej tekturki (na szczęście ekran osłonięty jest prasowaną pianką). Naklejka na froncie informuje mnie o możliwości pobrania aż 700 darmowych, klasycznych pozycji ze strony producenta. W myśl starego powiedzenia: „Jak dają to bierz, jak biją to uciekaj”, ściągnąłem pakiet. Biorąc pod uwagę, że do pobrania trzeba podać numer seryjny urządzenia, spodziewałem się chociaż jednej pozycji nie obwarowanej prawami autorskimi (jest parę klasyków w tej kategorii), ale pobieżny przegląd spisu rozwiał moje nadzieje. Chyba dzisiejsza definicja gratisu obejmuje tylko dwie możliwości: albo i tak za to zapłacisz, albo możesz to dostać gdzie indziej za darmo. Oprócz mini czytnika dostajemy również mini makulaturę (czyli instrukcję/kartę gwarancyjną i licencję) oraz kabel micro USB (w tym przypadku maxi, bo metrowej długości).

Do kompletu sprawiłem sobie firmowe etui dwustronne (brąz lub czerń) ze sztucznej skóry nazwanej pieszczotliwie PBPUC-5-BCBE/GYOR/BLPK-25 (Orwell pęka z dumy). Materiał imitujący skórę jest wykonany z poliuretanu, a całość sprawia wrażenie porządnie wykonanego i jest dobrze dopasowana do czytnika. Niestety „majtkowe” zamknięcie psuje pełnię szczęścia (można było się pokusić o jakieś zapięcie na magnes zamiast gumki).

Producent oferuje urządzenie w trzech kolorach frontu: białym z zielonym akcentem, niebieskim z akcentem pomarańczowym i szarym z zielonym akcentem. Tył obudowy (w każdej wersji kolorystycznej) jest w kolorze klasycznej czerni z najbielszym logiem producenta jakie mi było dane kiedykolwiek ujrzeć (niestety nie jest to gumowany, ale zwykły plastik). Jak widać na zdjęciach, posiadam wersję szarą (mała ciekawostka: dzień i miesiąc produkcji pokrywa się z moimi urodzinami).

Front obudowy wykonany jest z jednolitego kawałka szarego plastiku z wydzielonym czarnym przyciskiem pod ekranem. Wspomnianym akcentem jest obwódka środkowego przycisku w kolorze „żarówiastej” zieleni. Pełni ona również funkcję manipulatora kierunkowego. Po obu jego stronach znajdują się przyciski służące do zmiany stron. O ich obecności świadczą niewielkie (mini) wytłoczenia. Użytkownik z czasem nawyknie, gdzie one się znajdują. Jednak na początku ciśnie człowiek ten plastik a tu nic. Przydałoby się, aby te przyciski miały wystający kontur (lub delikatne wyżłobienie). Ułatwiłoby to ich bezwzrokowe wyszukiwanie. Nad ekranem mamy jeszcze czarne logo, które wtapia się w tło niczym trampek w asfalt podczas lipcowych upałów. Wszystko jest dobrze spasowane, nic nie trzeszczy i grzechocze.

Niestety obudowa ma właściwości daktyloskopijne (tak przód jak i tył) i jeśli mam szukać w tym jakichś pozytywów, to łatwiej odnaleźć przyciski do zmiany stron. Dolna krawędź zawiera gniazdo portu micro USB i mini wyłącznik z diodą. Z nim jest związany chyba największy minus tego urządzenia. Choć ma charakterystyczny klik, to chodzi za miękko i jest za słabo wyczuwalny (szczególnie, kiedy czytnik jest w etui).

Górna krawędź posiada dwa tajemnicze otwory. Są to miejsca mocowania innego typu dedykowanego etui (o równie pieszczotliwej nazwie). W zależności od użytego pokrowca, czytnik upodabnia się do książki (jak w moim przypadku) lub notesu.

Tył urządzenia jest w dolnej części wyprofilowany, żeby niby lepiej go trzymać (taka miejscówka na palec). Wrodzona nieufność podpowiada mi, że to sprytny sposób ukrycia akumulatora i części elektroniki. Niemniej jednak Mini jest ładny, zgrabny, powabny i szczupły (7,2 mm). Porównując go do mojego poprzednika (Medion OYO II), mogę powiedzieć, że to jak przesiadka z białej Wołgi z szarą, gumową tapicerką do grafitowego kabrioletu coupe z zielonymi klamkami.

Co gały widziały i ukryta moc

Charakterystyczną cechą czytników książek elektronicznych jest ekran wyposażony w technologię elektronicznego tuszu. Czym jest ten elektroniczny tusz? W Teleexpressowym skrócie: to ekran imitujący kartkę zadrukowaną papieru. Nie świeci po oczach, więc nie męczy wzroku. Posiada również inną zaletę. Pobiera energię tylko podczas zmiany stron. Czas działania czytników mierzy się w tygodniach, gdzie w przypadku tabletów, można mówić o godzinach. Pocketbook Mini wyposażony jest w ekran e-ink Vizplex® o przekątnej pięciu cali. Wyświetla on 16 odcieni szarości (co jest standardem w tego rodzaju urządzeniach) i charakteryzuje się niskim stopniem „uduchowienia” (tzw. ghosting jest widoczny, ale nie uciążliwy). Nie jest to najnowszy krzyk techniki w tej materii oraz brakuje mu podświetlenia, ale tekst jest wystarczająco kontrastowy (nawet podczas czytania w świetle wątłej lampki nocnej).

Ilość wyświetlanego tekstu jest ok. 1/3 mniejsza (font o tej samej wielkości) w porównaniu z czytnikiem wyposażonym w ekran o cal większy. W sumie nie powinno to dziwić, bowiem ten jeden cal mniej to prawie 30% mniejsza powierzchnia ekranu. Mała przekątna ma również jeszcze jedną zaletę: gęstośc pikseli wynosi 200 DPI. Większe czytniki (przy tej samej rozdzielczości ekranu) mają mniej wyraźny tekst. Choć samo urządzenie nie posiada akcelerometra, to można ustawić wyświetlanie tekstu w pozycji pionowej i poziomej (cztery opcje co 90 stopni).

Całością zarządza gigahercowy procesor w połączeniu z 256 MB pamięci operacyjnej. Szybkość reakcji na polecenia jest dobra, jak dotąd nie zawiesił się, co bardzo się chwali (OYO czasami potrafiło zastrajkować). Dodatkowo na naszą bibliotekę producent wyposażył Mini w 4 GB pamięci użytkowej (z czego dostępne jest ok. 3 GB, resztę zajmuje system operacyjny). Nie ma możliwości jej powiększenia (czytnik nie posiada slotu na kartę SD/microSD). To jednak w zupełności wystarczy, aby po jej całkowitym wypełnieniu książkami, cieszyć się lekturą do osiągnięcia wieku emerytalnego (licząc od wieku gimnazjalnego). Ktoś wspomni o plikach PDF i ich wielkościach, ale na tak małym urządzeniu wyświetlanie czasopism lub komiksów zalecane jest osobom posiadającym optykę o długiej ogniskowej.

Recenzowana tutaj wersja 515w posiada wbudowany moduł Wi-Fi, dzięki któremu możemy, między innymi, bezprzewodowo przesyłać książki na urządzenie (o czym później). Akumulator posiada pojemność 1000 mAh (3,7 V) i pozwala (według producenta) na przerzucenie do 8000 stron. Oznacza to możliwość przeczytania wszystkich dzieł Marksa i Engelsa i jeszcze zdążymy ułożyć sobie pasjansa. To wszystko na jednym cyklu ładowania. Podczas mojego użytkowania (godzinę czytania dziennie, pozostawiony w stanie czuwania), w ciągu doby uszczuplałem ilość energii o 2-3%. W takim przypadku właścicielowi Mini określenie „miesięcznica” będzie kojarzyło się z potrzebą naładowania czytnika.

W czeluściach biblioteki

Twórcą ekranu startowego był chyba miłośnik św. Franciszka z Asyżu. Minimalizm w najczystszej formie. Mamy tutaj (patrząc od góry): pasek informacyjny, listę najnowszych wydarzeń (ostatnio czytane pozycje, informacje o nowo załadowanych książkach itd.), cztery ikony menu i pasek stanu (z datą, godziną i ikoną informującą o stopniu naładowania akumulatora). Nie ma możliwości jego konfiguracji. Nie uraczymy naszych oczu widokiem okładek ostatnio czytanych książek (jak w innych czytnikach). Mamy za to możliwość całkowitego go pominięcia. Wtedy włączenie urządzenia spowoduje uruchomienie ostatnio czytanej książki (bardzo przydatna sprawa). W każdym momencie możemy czytnik uśpić (krótkie naciśnięcie klawisza zasilania) i w ten sam sposób go wybudzić. Niestety, jak wspomniałem wcześniej, jest to szalenie niewygodne. Gdyby umieszczono go z boku urządzenia, zdecydowanie wzrosłaby jego ergonomika.

Fedrujemy zatem, co tam mamy. Pierwsza opcja to „Biblioteka”. Pod tą przewrotną nazwą ukrywa się katalog ogólny, w którym znajduje się cały majdan załadowany do środka. Od razu widać, że mamy do czynienia z Linuxem, którego definicję porządku i estetyki można przyrównać do studenckiego pokoju w akademiku. Po wejściu do katalogu „books” (gdzie rzeczywiście znajdują się książki) widzimy całą naszą bibliografię. Możemy ją posortować (według autora, tytułu, gatunku, nazwy pliku, serii i daty utworzenia), zmienić jej widok (lista i szczegóły, gdzie wyświetlają się okładki), zgrupować, odfiltrować, wyszukać. Po dłuższym przytrzymaniu klawisza funkcyjnego na pliku książki, mamy możliwość wyboru programu z jakiego chcemy skorzystać. Są to AdobeViewer, fbreader lub pdfviewer. Czytnik jest łatwo konfigurowany i jest możliwość instalacji Cool Readera oraz nowych fontów (na zasadzie kopiuj-wklej). Można też edytować plik konfiguracyjny, aby zmienić domyślny program do czytania. Mnogość odczytywanych formatów to zaleta tego urządzenia. Radzi sobie z następującymi plikami: PDF, PDF (DRM), EPUB, EPUB(DRM), DJVU (za pomocą DJVU Viewera), FB2, FB2.ZIP, DOC, DOCX, RTF, PRC, TCR, TXT, CHM, HTM, HTML. Zmianę stron uzyskujemy za pomocą dwóch klawiszy bocznych lub kierunkiem lewo, prawo na manipulatorze kierunkowym. Kierunki góra, dół odpowiadają za zwiększenie bądź zmniejszenie fontu. Krótkie kliknięcie w książce wywołuje menu, gdzie mamy możliwość włączenia słownika, przejścia do wybranej strony, wywołania spisu treści, obrotu obrazu do pozycji horyzontalnej, zmianę ustawień książki, wyszukania frazy i utworzenia zakładki. Brzmi to pewnie niezwykle skomplikowanie, ale w rzeczywistości jest proste, jak dwuczęściowe narządzie do młócenia zboża.

Kolejna pozycja z menu to „Notatki”. Tam też znajdziemy fragmenty tekstów zaznaczonych i zapisanych przez nas w trakcie czytania. Znajdziemy tutaj również zakładki założone w książkach.
Bramka numer trzy kryje za sobą „Aplikacje”":

  • czytnik RSS
  • ponadprzeciętny kalkulator
  • księgarnia (BookLand)
  • pasjans (filar światowej biurokracji)
  • PocketBook Sync (przydatne, jeśli korzystamy z księgarni)
  • przeglądarka internetowa (można używać, jeśli nie masz wyjścia lub jesteś cierpliwym człowiekiem)
  • Send-to-PocketBook (funkcja podobna jak w czytnikach Kindle; rejestrujesz się i stworzony zostaje specjalny adres e-mail, na który przesyłasz pliki z książkami, aby potem bezprzewodowo załadować je do czytnika)
  • sudoku
  • szachy
  • słownik (jest angielski kontekstowy, angielsko - niemiecki, angielsko - rosyjski; jest możliwość dodawania słowników)
  • wąż (sekret sukcesu Nokii)
  • zdjęcia (przeglądarka zdjęć; obsługuje formaty: JPEG, BMP, PNG, TIFF; można ich użyć jako ekran wyłączenia)
  • zegar i kalendarz
Jak widać, jest tego nawet sporo i większość się przyda. Brakuje aplikacji do obsługi „chmury” (w innych PocketBookach jest DropBox), ale może zaimplementują ją z kolejną aktualizacją. Funkcja „Send-to-PocketBook” w zupełności wystarczy. Zawsze można też przesłać książki „telegraficznym skrótem” (podłączając kabel USB do komputera) i użyć metody „na pracę magisterską” (kopiuj-wklej).

Ostatnim daniem w menu są „Ustawienia”. Tutaj możemy ustawić datę/czas, połączyć się z siecią, zmienić ustawienia osobiste (m.in. jest mapowanie przycisków), zmienić język urządzenia, ustawić częstotliwość odświeżania stron, kiedy ma się uśpić/wyłączyć itd.
Czytnik jest odpowiednio responsywny. Czasami trzeba powtórzyć jakieś polecenie (wcisnąć coś jeszcze raz), ale ogólnie rzecz ujmując, szybkość jest satysfakcjonująca. Brak funkcji dotykowej powoduje, że wprowadzanie tekstu jest zajęciem testującym naszą cierpliwość. Sama klawiatura ekranowa też nie za bardzo ułatwia sprawę. Jednak mówiąc szczerze, jak partyzant z czekistą, to nie przeszkadza to tak bardzo, jak mogłoby się wydawać.

Priorytety, wady i zalety

PockeBook Mini to małe, sprytne urządzenie. Niby proste jak drut, ale da się z nim zrobić więcej, niż początkowo się wydaje. Nie trzeba kombinować ze sprowadzaniem go zza granicy. Mamy dwuletnią gwarancję i ewentualną możliwość serwisowania. Mimo mniejszego ekranu, nie odczuwamy tej straty tak bardzo. Na dzień dzisiejszy kosztuje ok. 230 zł plus ewentualny koszt etui (ok. 40 zł). Nie jest to wygórowana kwota, choć zawsze chciałoby się taniej. Tego malucha można śmiało polecić tak osobom często podróżującym, jak i tym, którzy po raz pierwszy decydują się na tego typu urządzenie. Nie jest to tablet. Nie da się na nim komfortowy przeglądać treści internetowych (choć to możliwe), nie da się obejrzeć filmu, czy posłuchać muzyki (niektóre czytniki posiadają możliwość odtwarzania plików dźwiękowych). Jednak w pierwotnej funkcji, do jakiej został stworzony, spisuje się bardziej niż zadowalająco.

    ZALETY:
  • dobra jakość wykonania
  • przyzwoity, czytelny ekran
  • lekki i kompaktowy- prosty interface
  • prosty interfejs
  • spore możliwości konfiguracyjne
  • przyzwoita szybkość działania
  • mnogość odczytywanych formatów
  • spora ilość pamięci wewnętrznej
  • niska cena

    WADY:
  • kiepski przycisk wyłącznika
  • obudowa łatwo zbiera odciski palców
  • manipulator kierunkowy nie jest szczytem ergonomii
  • brak slotu na kartę pamięci (niby niepotrzebna, ale od przybytku głowa nie boli)
 

sprzęt urządzenia mobilne hobby

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #1 13.12.2014 18:37

Witaj blogerze :) Świetny debiut ;)

Tak jak teraz jest już ok ;)

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #2 13.12.2014 18:47

Miałbym drobne pytanie, które niezmiennie mnie frapuje.

Otóż: jaki jest sens posiadania czytnika e-booków w dobie tabletów i smartfonów?

Oczywiście powiecie, że tablet i smartfon to latarka świecąca w twarz i to męczy wzrok - zgodzę się. Bateria w czytniku też jest nieporównywalnie lepsza.

Niemniej tablet to przede wszystkim Android (w czytnikach to nie zawsze oczywiste), multum możliwości, internet (ok, czytniki czasem też mają wi-fi i 3G). Czytnik wydaje się wtedy bardzo ograniczony i jego zalety to jedynie brak latarki i wytrzymała bateria.

Zwyczajnie nie znajduję powodu do kupienia specjalnie e-czytnika, kiedy to samo i więcej mogę mieć na tablecie. Może mam zamknięte myślenie w tej kwestii?

Autor edytował komentarz.
mgnienie   5 #3 13.12.2014 18:59

@Jusko: Ale tutaj nie chodzi o wygodę i hipstersto. Za marne grosze będziesz miał czytnik no name, który praktycznie niczym nie będzie się róznił od brandowych. Za te same pieniądze kupisz co najwyżej tablet, który w ogóle nie będzie się nadawał do czytania "prasy i książek". A na czymś czytać trzeba :)

mkspoker   6 #4 13.12.2014 19:04

@Jusko:
To sprzęt kierowany raczej dla tradycjonalistów. Zaletą czytnika jest to, że cię nie rozprasza. Na tablecie wszystko żyje, ktoś tam na komunikatorze do ciebie napisze albo inny Filip z konopi wyskoczy. Tutaj czytasz i tyle. Masz swój świat, świat książki. Poza tym na palcach jednej ręki można znaleźć tablety i sprytfony, z ekranów których można bezproblemowo czytać na świeżym powietrzu. Nie chodzi mi o minutową działalność, ale używanie jako książki przez, powiedzmy, godzinę. Da się , ale czytnik w tej kwestii deklasuje w/w urządzenia. Inną kwestią jest cierpliwość, której młode pokolenie po prostu nie ma.

saitoh   6 #5 13.12.2014 19:09

@Jusko: Widziałeś kiedyś na oczy książkę? Widziałeś w książce internet i "multum możliwości"? Książki się po prostu czyta. Dlatego kluczowy jest ekran, który jest porównywalny z wydrukiem i długi czas działania bo książki to nie kilka zdań na dp.pl, a czasem grube tomiska, które się czyta tygodniami.
Czytniki służą do czytania i osoby czytające książki je kupują bo tablet się do tego praktycznie nie nadaje.
Tylko tyle. To cała tajemnica.

  #6 13.12.2014 19:19

Tradycja z czytnikami niewiele ma wspólnego. Najważniejsze to wygoda. Czytnik może pomieścić do kilkadziesiąt GB książek zależnie od modelu. Masz z sobą, notatki i słowniki w kompaktowej formie. Po kilkudziesięciu godzinach czytania nie ma takiego bólu oczu jak z tabletami, telefonami czy tradycyjnymi LCD. Wiem bo spędzam z elektroniką wiele godzin.

Jusko   12 #7 13.12.2014 19:28

@mkspoker #3: Ciekawe argumenty - dziękuję :-)

flaszer   10 #8 13.12.2014 19:29

Świetna recenzja - masz ciekawy styl, bardzo przyjemnie się czytało ;) Jedno pytanie - czy te 5 cali to jednak nie za mało?

Jusko   12 #9 13.12.2014 19:35

@saitoh #4: Owszem, widziałem książkę i to moje przekleństwo, bo muszę kolejny regał już na nie kupić :-) Chyba czas przejść na e-booki, bo niedługo miejsca mi zabraknie :-)

Raczej zastanawiałem się zawsze nad sensem dokupywania kolejnego, dedykowanego urządzenia za parę stówek tylko do czytania książek, kiedy jadąc w podróż mógłbym przecież wziąć książkę w wariancie tradycyjnym, lub od biedy przeczytać na tablecie (ostatecznie też się da).

Kiedyś, w okolicach 2003 roku to niejedną książkę przeczytałem na ekranie telefonu Siemens C60, który miał tylko parę linijek tekstu. Nikt nie krzyczał o e-czytnikach, e-bookach, że ekran nie tak - trzeba było tylko znaleźć/napisać midlet do odczytywania plików książek i do formatowania pod wymiar ekranu - tyle :-)

Stąd dziś dziwne wydaje mi się, że nagle nie daje się czytać z podświetlanego ekranu, skoro codziennie wlepiamy oczy w komputer godzinami, a kiedyś nie przypominam sobie, aby ludzie latali za e-papierem - pakowali książkę w komórkę i tyle, było ok ;-) No ale zgoda - kiedyś nie było też wielu innych rzeczy, więc korzystało z tego, co jest.

W sumie - sensu tabletów też do końca nie rozumiem, książek mam sporo w wariancie papierowym, stąd kupowanie tym bardzie czytnika nie jest w kręgu moich zainteresowań, tym bardziej nie mogąc znaleźć argumentów za kupnem ;-) Jednakże Wasze komentarze podsunęły mi rozważenie zakupu :-)

Autor edytował komentarz.
freyah   15 #10 13.12.2014 19:47

Zastanawiam się nad zakupem czytnika e-booków, miałam w ręce tego PocketBooka i niestety 5 cali to dla mnie za mało. Póki co jak mogę odkładam zakup, bo totalnie nie mogę się zdecydować to raz, a dwa- sentyment do papierowych knig...

marqs37   10 #11 13.12.2014 20:05

@mkspoker: Świetna recka oby tak dalej.

@Jusko: Czytniki e-booków w odróżnieniu od tabletów mają ekran od którego nie męczą się oczy. Za każdym razem jak pokazuję czytnik osobom które nie widziały go na żywo nie mogą się nadziwić, że to działa a nie żadna naklejka ;) Co do bardziej osobistych powodów to czas działania. Praktycznie miesiąc noszę go na uczelnię czytając kilka lub kilkanaście godzin tygodniowo i nie martwię się, że rozładuje mi się bateria w najciekawszym momencie.

Autor edytował komentarz.
mkspoker   6 #12 13.12.2014 20:13

@flaszer:
Do stricte domowego użytku 6 cali jest lepsze. To bardziej mobilny sprzęt. Jednak czyta się bez większych problemów. Wyższe DPI sprawia, że można zejść z rozmiarem fontu bez utraty czytelności.

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #13 13.12.2014 20:17

Muszę dobrze zapamiętać ten dzień, 4 wpisy wrzucone na główną portalu. Nie pamiętam takiego urodzaju na blogach a dzień się jeszcze nie skończył... :)

cyryllo   16 #14 13.12.2014 20:22

Mam ten czytnik. Czyta się fajnie. Można go schować do kieszeni :)

Szeryfuniu   11 #15 13.12.2014 20:38

@Jusko: "Zwyczajnie nie znajduję powodu do kupienia specjalnie e-czytnika, kiedy to samo i więcej mogę mieć na tablecie. Może mam zamknięte myślenie w tej kwestii?"
To zależy ile czytasz. Jeśli dużo i szanujesz oczy, to czytnik jest nr.1.
Jak kiedyś czytałem książkę na tablecie, Cejrowskiego (swoją drogą bardzo go lubię), tak od "deski do deski", to w połowie byłem upłakany jak bóbr (nie z powodu fabuły).

Agent NWO   7 #16 13.12.2014 20:42

Ten czytnik przypomina tak trochę nowe iPady.

Autor edytował komentarz.
wefhy   8 #17 13.12.2014 20:53

@@Jusko Ja nigdy nie potrafiłem przeczytać więcej niż kilkanaście stron na telefonie(5.5"). Jakoś tak niewygodnie, jasność ekranu z jednej strony za jasna, z innej zbyt ciemna. Nie ma jak go wygodnie chwycić, jest ciepły, a bateria po max 10 godzinach padnie. Czytnik natomiast ładuję najdalej co miesiąc, tekst jest wyraźniejszy(mimo 700x1000, a nie fHD jak w telefonie) i nie męczy wzroku(można powiedzieć, że ekran e-ink ma coś w rodzaju sprzętowego wygładzania czcionek ;) ), łatwo mi chwycić jedną ręką za krawędź... Ogólnie jest to urządzenie stworzone po to, by na nim czytać. Jeśli ktoś czyta kilka książek na miesiąc, nawet chociaż jedną, to takie urządzenie jest konieczne.
Sam przez rok używałem pocketbooka 622, a kilka miesięcy temu zmieniłem na 623(w poprzednim się wylał ekran - wymiana to koszt 400zł, wiec bez sensu, chińskie zamienniki nie istnieją)

mikrej   8 #18 13.12.2014 20:54

@Jusko: po pierwsze, tak już ktoś napisał, nie męczy tak oczu, ale z drugiej strony, poza tym, że można mieć w jednym urządzeniu kilka książek, to nie widzę sensu istnienia e-book'ów ogólnie w Polsce gdzie cena e-booka jest niższa często o 2 - 3 zł (plus koszt ewentualnej przesyłki).

  #19 13.12.2014 21:22

Fajny gadżet, bo mały i poręczny, ale ja po kontakcie z czytnikiem z podświetleniem nigdy nie zdecydował bym się już na zakup wersji bez tego udogodnienia. Dopiero z podswietlemiem powierzchnia zaczyna przypominać papier a zalet takiego rozwiazania nie sposób przecenić.

Tyran6   8 #20 13.12.2014 21:33

Od dawna zastanawiam się nad zakupem jakiegoś czytnika. Za każdym razem zniechęca mnie to, że mają problemy z czytaniem PDF. Jest jakiś model, który w miarę obsługuje ten format?

oprych   12 #21 13.12.2014 21:35

Panowie i panie :) Jeśli czytnik, to taki który obsługuje Androida - Legimi + Eink = wielki wybór książek - oczywiście jak na polskie warunki

Jim1961   7 #22 13.12.2014 21:36

"Nie świeci po oczach, więc nie męczy wzroku." - mega bzdura i nie rozumiem, dlaczego większość "czcicieli" e-inków tak pisze. Światło generalnie męczy wzrok, a czy świeci ono na czytany obiekt, czy "zza" niego, to kwestia indywidualnych preferencji czytającego i przede wszystkim od czasu oddziaływania.

Żeby nie było; zastanawiam się nad kupieniem e-czytnika, ale na pewno nie z powodu męczenia wzroku przez tablet, monitor, czy słońce na dworze.

atsumori   2 #23 13.12.2014 22:02

@Jusko: czesto ktos ma smartfon i chce sobie dodatkowo czytac, wiec kupuje czytnik, a nie wiekszy smartfon... :)

nie patrz na wszystko przez swoje potrzeby. na czytniku czyta sie glownie o tysiac razy przyjemniej. a tablet to tablet - sluzy do przegladania internetu

ssn   2 #24 13.12.2014 22:02

@mkspoker: jest też PocketBook w wersji sześciocaloweg i nazywa się Basic 2.
Ma 4GB pamięci + slot na kartę microSD. Zakupiłem taki swojej lubej pod choinkę. Miał być Kindle, ale teraz wszystkie są dotykowe, a dotykowy ekran (w urządzeniu, kupowanego z zamiarem tylko i wyłącznie czytania) postrzegam jako upośledzenie.

Frankfurterium   9 #25 13.12.2014 22:52

@Jim1961: "a czy świeci ono na czytany obiekt, czy "zza" niego, to kwestia indywidualnych preferencji czytającego i przede wszystkim od czasu oddziaływania. "

A ja myślałem, że od jego źródła i skierowania...

Jak dla mnie różnica między LCD i E-inkiem jest zasadnicza. Po całodziennym wgapianiu się w monitor czytanie PDF-ów (do tego Kundel się słabo nadaje) na tablecie podchodzi pod karę.

cyryllo   16 #26 13.12.2014 23:03

@ssn: Nie upośledzenie ale postęp ;) przeciez producenci wiedzą lepiej. A tak naprawdę dotyk nie jest zły. Mozesz mieć większy ekran bez żadnych przycisków.

ssn   2 #27 13.12.2014 23:21

@cyryllo: czy chcesz mi powiedzieć, że gest przeciągnięcia palcem po ekranie w celu zmiany strony jest wygodniejszy od wciśnięcia fizycznego przycisku, kiedy jedziesz autobusem i trzymasz czytnik jedną reką?

Autor edytował komentarz.
k10d   3 #28 13.12.2014 23:22

@freyah: Mam Kindle Touch 6", chcesz wygodnie korzystać to kup 6 cali i więcej. Jeśli czytasz tylko książki to OK, natomiast jeśli chcesz przeglądać czasopisma (gdzie są schematy i rysunki) - szukaj czegoś w okolicach 10". Dziś wiem, że mój następny czytnik będzie miał co najmniej 9".

k10d   3 #29 13.12.2014 23:25

@Jusko: Jeśli dużo czytasz to bateria w tablecie eliminuje go jako stosowanie czytnika e-booków. Już nie wspomnę o zmęczeniu wzroku, ponieważ Sam to zrobiłeś. Posiadam Iphona, posiadam tablet i czytnik Kindle. Jeśli chodzi o książki to tylko czytnik. Nie krytykuję Twojego podejścia tylko wyrażam własną opinię popartą doświadczeniem. Więc proszę - bez hejtowania.

k10d   3 #30 13.12.2014 23:28

@Tyran6: Niestety, PDF jest piętą Achillesową czytników. Trzeba konwertować. Jak czytnik obsługuje polskie znaki to OK, jak nie, to różnie później to wychodzi.

mkspoker   6 #31 13.12.2014 23:28

Mało który czytnik nadaje się do odczytu plików pdf. Mają za małe rozdzielczości ekranu i prędkości odświeżania. Tryb reflow sprawdza się tylko przy pozycjach tekstowych (bez zdjęć, tabel itp.) i to też, kiedy pdf nie jest skanem tekstu.
Druga sprawa to format obrazu. 16:9 to nie najszczęśliwsza proporcja do czytania książek, a taką ma większość smartfonów i tabletów.

  #32 13.12.2014 23:33

Mam ten czytnik od lipca br i potwierdzam, że przycisk wyłącznika jest sporym utrapieniem. Ciężko go włączyć. Dodatkowo przyciski do przerzucania stron wymagają dużej siły nacisku. Przez powyższe utrudnienia do dziś nie zdecydowałem się na zakup etui.

mkspoker   6 #33 13.12.2014 23:38

@ssn:
Wszystko zależy jaki gest odpowiada za przewrócenie strony. W OYO trzeba było przesunąć palcem po ekranie (ale były też przyciski), w Kindlu (jeśli się nie mylę) wystarczy dotknąć prawą lub lewą stronę ekranu (to chyba też można skonfigurować).
P.S. Jazda autobusem w Polsce i czytanie czegokolwiek to chyba tylko dla tych, co mają stabilizację optyczną w oczodołach.

freyah   15 #34 13.12.2014 23:50

@k10d: nie, chodzi mi tylko i wyłącznie o książki. Dzięki za info.

PokerFace   9 #35 14.12.2014 00:03

Z chęcią kupiłbym czytnik ale jak pomyślę że musiałbym kupować od nowa wszystkie moje książki (3 półki uginające się od Fantasy) to mi się odechciewa. Szkoda że nie może być tak że przy zakupie normalnej książki dostajesz gratis jej wersje ebook :/

saitoh   6 #36 14.12.2014 00:13

@Jusko: Przeczytać, a przeczytać wygodnie to wielka różnica. Czytniki, biorąc pod uwagę ich dosyć wąskie zastosowanie, są dosyć drogimi urządzeniami, ale przecież za wygodę zawsze się więcej płaci i widać, że ludzie je chętnie kupują.

saitoh   6 #37 14.12.2014 00:18

@ssn: Nie obraź się, ale masz dosyć ograniczoną wizję obsługi czytnika. Pewnie wynika to z kontaktu z upośledzonym czytnikiem Kindle, który tych klawiszy nie posiada.
Ekran dotykowy w większości czytników jest dodatkiem do obsługi klawiszami. Ja sobie nie wyobrażam zmiany stron inaczej niż dedykowanymi klawiszami. Ale tak samo nie wyobrażam sobie zaznaczania cytatów, obsługi przypisów, słownika, ekranowej klawiatury inaczej niż korzystając z dotykowego ekranu.
Fizyczne klawisze i ekran dotykowy znakomicie się uzupełniają.

Autor edytował komentarz.
  #38 14.12.2014 02:28

@Jusko: Brak miejsca na książki papierowe, może być dobrym argumentem do przejścia na e-książki i czytnik e-ink. To tak jakby porównać Win 98 i Win 8, niby jedno i drugie oferuje możliwość przeglądania Internetu, jednak wygodniej się to robi w Win 8 (tablet i ekran dotykowy). Jeśli popracujesz dłużej w nowszej wersji Windowsa, to na pewno powrót do starszej wersji zaboli ;) Autobus i samochód, nie czekasz na przystanku, no chyba, że ktoś lubi czekanie. Można cokolwiek w ten sposób porównywać. Gdy spróbuje się czytania przez dłuższy czas na papierze elektronicznym (eink) i potem wróci do komputera, to dopiero czuć różnicę, na korzyść e-papieru. Nie myślisz jaką książkę zabrać ze sobą, bierzesz czytnik, w nim wszystkie e-książki i potem wybierasz, co masz ochotę poczytać. Mam Pocketbooka 622 i to, co oferuje ten czytnik właśnie mi odpowiada. Jeśli przejdę na inny czytnik to tylko na udoskonalony model tego czytnika lub na model z większym ekranem, bo jest już takowy w ofercie firmy. Jeśli mam wybrać papierową wersję książki i elektroniczną, to wybiorę elektroniczną. Są jednak książki, które ciężko zastąpić na razie wersją elektroniczną i czytnikiem e-ink czyli jakieś kolorowe wydania bajek dla dzieci z dużą ilością rysunków, jakieś kolorowe łamigłówki naszpikowane również grafiką. E-ink to jak na razie w większości wersje ekranu czarno białe z odcieniami szarości. Pozdrawiam.

  #39 14.12.2014 02:34

@ssn: W modelu Pocketbook 622 i nowszych wystarczy kciukiem lekko dotknąć brzeg kartki i zmienia się strona, czyli spokojnie można jedną ręką zmieniać strony. Działa gdy trzymasz lewą lub prawą ręką i m.in. za to lubię ten czytnik.

fingerprint   2 #40 14.12.2014 07:31

@Jusko: Dla mnie jest jedna prosta przyczyna. Czytając książkę nie chcę mieć wrażenia, że korzystam z gadżetu elektronicznego, a jedyne dobry czytnik zapewnia takie odczucie.

karolradom   10 #41 14.12.2014 09:02

Ogólnie czytam bardzo dużo różnego rodzaju treści, nie wyobrażam sobie jednak by jakikolwiek czytnik był w stanie zastąpić książkę w formie papierowej.

Fafrocel   8 #42 14.12.2014 09:07

@karolradom: Też kiedyś tak myślałem... dopóki nie kupiłem czytnika.

pawel17_05   3 #43 14.12.2014 10:27

@freyah: jeśli czytnik to tylko z podświetleniem. Z doświadczenia polecam Kindle Paperwhite 6". Miałem kilka różnych Kindle i ten jest najlepszy, po jakimś czasie nie chce się już wracać do papierowych książek. Najlepiej zamówić bezpośrednio na amerykańskim Amazonie. Jest teraz promocja do końca roku. Musi być 'without special offers' bo inaczej nie zadziała gwarancja. A serwis gwarancyjny Amazona to bajka - przyślą Ci w razie czego nowy czytnik nawet jak jeszcze nie zdążysz odesłać starego.

tomeeek64   10 #44 14.12.2014 11:34

@freyah: Sam posiadam PocketBooka, tyle że model 624, z 6-cio calowym ekranem. I gorąco polecam :)

pocolog   11 #45 14.12.2014 12:48

Takie recenzje sprzętu w tym portalu bym sobie życzył :) Dobra robota!

lunareth   4 #46 14.12.2014 15:22

Chyba sam rozważę kupno owego czytnika :D Super recenzja.

pysiu   12 #47 14.12.2014 15:30

Fajna zabawka :)

Vanshei   14 #48 14.12.2014 15:43

świetny wpis napisany z jajem! Podoba mi się, tak trzymaj :)

ArturP   5 #49 14.12.2014 17:46

taki czytnik to jednak fajna sprawa, jak będę przy kasie to chyba sobie kupie taki gadżet

mirekk   5 #50 14.12.2014 17:57

@Jusko: Spróbuj wziąć kilka książek (np. trylogię Millenium, albo coś o podobnych gabarytach) do bagażu podręcznego w samolocie (np.jadąc na wakacje). Następnym razem weź czytnik. Wtedy wybór stanie się jasny ;)

Autor edytował komentarz.
pocolog   11 #51 14.12.2014 18:18

@mirekk: Zazdroszczę pracy w której dostajesz taki długi urlop że masz czas przeczytać jakąkolwiek trylogie :D

Fafrocel   8 #52 14.12.2014 18:24

@pocolog: Wyrazy współczucia, że nie masz w swoim życiu czasu na przyjemności.

pocolog   11 #53 14.12.2014 19:33

@Fafrocel: Zupełnie niepotrzebnie, w końcu nie znamy się wcale.

dlpl   3 #54 14.12.2014 20:59

Jeszcze jedna zaleta czytnika, o której chyba nikt nie wspomniał: komfort czytania w intensywnym świetle, czy to latem na hamaku pod gruszą, czy w autobusie w słoneczny dzień. Na tablecie jest to albo utrudnione albo wręcz niemożliwe.

  #55 14.12.2014 21:38

Tonio: spróbuj czytać na czytniku książkę przez 2-3 godziny a zrozumiesz sens czytnika e-booków. Czytniki są dla osób kochających czytać. Tablety dla osób czytających jedynie artykuły w internecie.

True_Lukass   6 #56 14.12.2014 23:02

Bardzo fajny wpis, dzięki! Masz ciekawy styl. Sam się zastanawiam nad zakupem PocketBooka, ale chyba jednak trochę większy by się przydał. Bo na razie wielka kolekcja różnych staroci w djvu z bibliotek cyfrowych leży i czeka - nie widzę sensu czytania kilkuset stron z ekranu monitora czy tabletu, którego nie mam...

  #57 15.12.2014 04:26

@Tyran6: do PDF nie nadają się czytniki obecne z e-ink, funkcja PDF reflow zawsze będzie kulać i nie wygląda zbyt ładnie. Lepiej wygląda już skonwertowany PDF na epub/mobi. Najlepiej wychodzi Kindle+ręczna konwersja poprzez callibre. Ewentualnie konwersja poprzez wysyłanie mailem na urządzenie książek (automatycznie Amazon konwertuje).

Kto czyta typowo PDF niech sobie kupi tablet z dużą rozdzielczością. Niestety brak e-papieru:P

Podsumowując PDF to format porażka dla czytelników :-)

AndrzejG   9 #58 15.12.2014 07:18

@mkspoker:
>zachodzę w głowę zastanawiam się nad symboliką śladów stóp na piasku, widocznych na opakowaniu

Stopa -> logo Gnome/minimalizm Gnome

  #59 15.12.2014 08:01

@Jusko: Oczywiście powiecie, że tablet i smartfon to latarka świecąca w twarz i to męczy wzrok - zgodzę się. I już masz odpowiedz.

kilgour   8 #60 15.12.2014 12:44

@mkspoker
Szczere gratulacje! Piszesz doskonale, i to właśnie Twój język spowodował, że musiałem przeczytać dwukrotnie, bowiem za pierwszym razem czytałem dla przyjemności czytania, nie zwracając uwagi na technikę, która jest niby didaskalia w dramatach. "Drugie czytanie" przebiegło normalnie, utwierdzając mnie w przekonaniu o doskonałości stylu i znajomości tematu przez Autora. Nic, tylko Ci zazdrościć!

Przy okazji niewinne pytanie: jesteś członkiem I Kościoła św. Konsumcjusza? :-)

LewapSnircz   5 #61 15.12.2014 15:37

Fajne urządzenie w sam raz na prezent.

Meszuge   15 #62 15.12.2014 20:56

Pomijając paskudność tego szczypiorkowego czegoś, ekran wydaje się ewidentnie za mały. "Odwracanie kartek" co kilka sekund może być męczące i zniechęcające.

Tyran6   8 #63 16.12.2014 12:28

@Admix (niezalogowany): Tablet to ja mam. Już starawy dosyć, ale daje radę.

mirekk   5 #64 14.01.2015 21:56

@pocolog: Zalety bycia freelancerem ;)