Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Polska mentalnie analogowa

My naród, małymi krokami stąpamy ku następnej wielkiej okazji, aby napiętnować lub też wynieść na piedestał poszczególnych ojców polskiej demokracji parlamentarnej. Zbliżające się wybory i towarzyszące im sondaże, rzucają blady strach niepewności na obecnie piastujących władzę urzędników. Zaś ja - mały żuczek - w dosyć staromodny sposób wybieram władzę, głosując na tych, którzy oferują mi realne zmiany, a nie straszą dojściem do władzy innych. Podczas minionych kadencji wiele mówiło się o cyfryzacji Polski. Jakie zmiany wdrożono i co z tego wyszło? Czy doczekaliśmy się udanej cyfryzacji, czy wciąż też żyjemy w Polsce głęboko mentalnie analogowej?

"ACTA sukcesem polskiej prezydencji"

Międzynarodowe porozumienie ds. walki z podrabianiem towarów i piractwem (ACTA) jest wielostronną umową określającą międzynarodowe standardy egzekwowania prawa własności intelektualnej. Dokument ten, stworzony w porozumieniu z kilkoma państwami [1], przez długie lata był ukrywany w ścisłej tajemnicy przed opinią publiczną. O jego istnieniu dowiedzieliśmy się z depesz amerykańskich dyplomatów ujawnionych przez WikiLeaks w 2008 roku. ACTA jako system prawny stworzony z inicjatywy Stanów Zjednoczonych w swojej naturze zawierał swoisty amrykocentryzm, a jedynymi organizacjami pozarządowymi które miały dostęp do stołu negocjacyjnego były te, reprezentowane przez przedstawicieli lobby przemysłu rozrywkowego USA.

Porozumieniu zarzuca się szereg poważnych błędów i celowych działań, takich jak:

  1. Niezgodność postępowania z demokratycznymi standardami. Porozumienie zostało celowo zawarte poza obszarem działania Światowej Organizacji Handlu, aby wykluczyć z niego Rosję, Chiny i Brazylię.
  2. Porozumienie zostało zawarte bez konsultacji społecznych, a treść dokumentu została utajniona. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odmówiło udostępnienia dokumentu stowarzyszeniu ISOC Polska, chociaż jego treść jest informacją publiczną.
  3. Porozumienie dopuszcza nakładanie kar finansowych za piractwo według amerykańskiego systemu myślowego, co w Europie często jest odbierane jako nieracjonalne i przesadnie dotkliwe. Surowe środki karne groziłyby zaś nawet w przypadkach błahych lub wręcz dotychczas dozwolonych przez prawo.
  4. ACTA zmusza dostawców Internetu do prowadzenia monitoringu sieci i ujawniania danych osobowych osób podejrzanych o naruszanie prawa własności intelektualnej.

Więcej informacji oraz powodów do odrzucenia ACTA zostało zawartych w apelu Fundacji Panoptykon, który został przekazany do kancelarii premiera.

Pomimo istnienia różnych przesłanek, aby odrzucić ACTA, rząd nie przestał chełpić się rzekomym sukcesem polskiej prezydencji w Unii.

Premier Tusk zarządził podpisanie porozumienia w Tokio przez polskiego ambasadora, a wspierało go w tym medialne skrzydło ludzi znanych z tego, że są znani. To, że przeciwnicy ACTA są gigantycznymi złodziejami, mogliśmy usłyszeć m.in. od Tomasza Lisa, Jarosława Kuźniara czy od zresocjalizowanego, przemysłowego pirata, Zbigniewa Hołdysa. Reakcją na decyzję premiera był szereg protestów w całym kraju. Sam Donald Tusk skomentował te wydarzenia następująco:

Polski rząd nie wycofa swojego podpisu z żadnego dokumentu, dlatego że jakaś grupa tego żąda. Taki rząd powinien podać się do dymisji - mówił premier Donald Tusk podczas debaty w sprawie ACTA zorganizowanej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Wraz z upływem czasu, poirytowanie obywateli tylko rosło, a protesty rozpowszechniły się i rozgorzały w innych państwa m.in. w Niemczech. Podczas gdy rządowe serwery w Polsce padły ofiarą skutecznych ataków protestujących hakerów, rząd federalny Niemiec odstąpił od ratyfikacji umowy, podając za powód względy proceduralne. Z kolei rząd Tuska szedł w zaparte, tłumacząc się w następujący sposób:

Nie wyobrażam sobie, aby polski rząd, polski parlament, polski premier ustępował przed kimś, kto mówi: "nie podpisuj, bo inaczej opublikujemy kompromitujące dane o twoich urzędnikach". Tego typu metody uważam za niedopuszczalne - oświadczył polityk Platformy.

Jak sprawa z ACTA skończyła się, wszyscy wiemy. Premier powolutku wycofał się, udzielając tylko zdawkowych wyjaśnień typu "Myliłem się", "Stanowisko ws. ACTA było nieprzemyślane" czy "Będę apelował o odrzucenie ACTA, ponieważ jest to próba egzekucji praw własności za zbyt wysoką cenę wolności". Co prawda rząd nie podał się do dymisji, ale czyż błądzenie nie jest rzeczą ludzką? Ależ jest i dlatego też usunięto ze stron instytucji państwowych wszelkie dowody błędnego myślenia urzędników, doradców, ministrów i premiera.

Skompromitowani urzędnicy

Dla mnie jako obywatela, dużo bardziej zatrważający jest fakt, iż premier Tusk toleruje w swoich szeregach niekompetentnych urzędników, którzy narażają na śmieszność wizerunek polskiej władzy. Ten sam premier, który w 2005 roku obiecał co miesiąc wyrzucać z rzędu najsłabszego ministra, toleruje chronienie "skompromitowanych urzędników" i broni przed społecznym osądem. Można dywagować czy reakcja hakerów była przesadzona, tak samo, jak można dywagować czy nie była reakcją skrojoną na miarę naszych czasów i adekwatną do poziomu polskiej polityki.

Czym się skompromitowali urzędnicy? Najogólniej mówiąc, nieumiejętnością zabezpieczania partyjnych interesów. Donald Tusk maszerując po władzę, obiecał wprowadzić w polityce nowe standardy, w umyśle zwykłego obywatela - po prostu lepsze, na wyższym poziomie. Zważając, że poprzedni premier nie posiadał nawet konta bankowego, to co wyprawia obecna władza to rzeczywiście nowy standard w polityce, niestety czerpiący z najgorszych wzorców z zachodnich demokracji.

W lipcu 2008 roku, klub sejmowy Platformy pod przewodnictwem wiceprezesa Schetyny został przyłapany na wykorzystywaniu partyjnej młodzieżówki, Młodych Demokratów, do siania internetowej propagandy. Pozytywnej na temat premiera Tuska oraz negatywnej na temat opozycji. Szerzej ta wpadka została opisana przez portal Dziennik.pl w tekście Tajna instrukcja PO: Opanować fora w internecie i pisać pochlebnie o partii .

W kwietniu 2010 r. urzędnicy Ministerstwa Finansów zostali przyłapani na wulgarnym komentowaniu działań opozycji. Afera prawdopodobnie byłaby mniejsza, gdyby nie fakt wdawania się w zajadłe dyskusje w czasie pracy i z wykorzystaniem do tego rządowych komputerów. Więcej na ten temat znajdziecie na łamach portalu Piotra Waglowskiego w wątku Host *.mofnet.gov.pl w debacie o "sadzeniu sztucznej trawy"

W sierpniu 2013 r. na jaw wyszła informacja, iż kancelaria premiera zawarła umowę ze spółką brandADDICTED, w której ramach spółka wyprodukuje właściwą liczbę fanów do profilu Kancelarii Premiera w serwisie Facebook. Celem kampanii jest:

5) wsparcie kryzysowe w zakresie komunikacji (...) Jako wsparcie kryzysowe rozumiana jest analiza i rekomendacja działań, jakie powinien podjąć Zleceniodawca, aby złagodzić lub zniwelować w mediach społecznościowych opinie o działaniach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, jak i samego Prezesa Rady Ministrów.

Koszt kampanii został wyceniony na 6 tysięcy złotych netto. Szerzej tym zagadnieniem zajął się Marcin Maj z Dziennika Internautów w publikacji "Rząd płaci za "łagodzenie opinii" w sieci i fanów na Facebooku. Naszymi pieniędzmi".

A efekty? Najwięcej sympatyków Platformy na Facebooku pochodzi z Turcji. Opozycja nie jest gorsza, gdyż SLD lubi się z Moskwą.

Konkluzja jest dosyć smutna. Jeśli pod krytycznym dla władzy artykułem rozpocznie się dyskusja, gdzie padną nieprzychylne jej opinie, zwykły podatnik może dosyć szybko zostać zaatakowanym przez partyjną młodzieżówkę, rządowych trolli bądź też przez opłaconych agentów. I to za jego pieniądze. A wszystko to w imię krzewienia demokracji.

Dane publiczne, które nie są publiczne

Co jest informacją publiczną, trudno w rzeczywistości pojąć. Zwykły obywatel żyje w kraju, którego prawa nie zna i funkcjonuje w oparciu o tzw. wiedzę potoczną, oraz o prawo, które właściwie powinno zostać wdrożone, ze względu na swoją logiczność (ale zwykle nie jest, bo nie). Nawet premier w maju 2011 r. stwierdził, iż coś, co powstaje za pieniądze publiczne, jest własnością publiczną. A jak wygląda rzeczywistość?

OpenStreeMap to dobrowolny projekt polegający na mapowaniu całego świata. Polski oddział stowarzyszenia OpenStreetMap swego czasu zaapelował do ministra Michała Boniego o możliwość wtórnego wykorzystania publicznych danych. Ten jednak odmówił, twierdząc, że nie jest osobą kompetentną, wskazując jednocześnie na Główny Urząd Geodezji i Kartografii oraz przewodniczącemu mu Głównego Geodety Kraju, który ma być niechętny takiej decyzji. We wskutek politycznej niechęci dane geodezyjne kraju trzymane są pod ścisłym nadzorem, a stowarzyszenie musi podejmować się herkulesowego wysiłku, porozumiewając się z poszczególnymi gminami i zachęcając wolontariuszy do oddolnej pracy na rzecz czegoś, co już zostało wykonane i sfinansowane z naszych podatków.

Podobna sytuacja ma się ze wzorami znaków drogowych, do których autorskie prawa majątkowe posiada prywatna firma czy informacjami o rozkładzie jazdy autobusów MPK, których publiczna spółka nie chciała udostępnić na prośbę obywatela.

Jednak szczególnie ważnym i niestety całkowicie niepopularnym tematem jest złamanie prawa przez samego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Szczególnym, gdyż do obowiązków prezydenta stoi stanie na straży konstytucji (rozdział V, art. 126., pt. 2 konstytucji), zaś sama konstytucja gwarantuje prawo dostępu do informacji publicznej (rozdział II, art. 61.) .

W 2011 roku rząd postanowił zmniejszyć procent składki przekazywany z ZUS do OFE. Choć decyzja była krytykowana przez m.in. Leszka Balcerowicza i Włodzimierza Cimoszewicza za sprzeczność z konstytucyjnym prawem ochrony własności, rząd nalegał na wdrożenie jego projektu ustawy. Ustawa została wdrożona zgodnie z planem: najpierw została podpisana przez prezydenta, a później przeżyła swoje vacatio legis i nabrała mocy prawnej.

Jak później tłumaczyła prezydencka minister Irena Wójcicka, prezydent Komorowski podpisał ustawę z uwzględnieniem konsultacji i "rzetelnych ekspertyz prawnych, jakimi Kancelaria dysponuje".

Ponieważ sprawa wciąż była kontrowersyjna, wnioski o udostępnienie owych rzetelnych ekspertyz wniosły Fundacja e-Państwo oraz Forum Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza. W obu przypadkach kancelaria odmówiła wydania publicznych informacji, a ich decyzja została zaskarżona przez fundacje. Sprawa swoje miejsce znalazła na sądowej wokandzie, gdzie prezydent Komorowski przegrał ją aż trzykrotnie. Jak relacjonowała Gazeta.pl [2]:

Ekspertyzy i opinie, z których władza korzysta przy podejmowaniu decyzji, są informacją publiczną - orzekł wczoraj warszawski sąd administracyjny w sprawie wytoczonej Bronisławowi Komorowskiemu przez FOR Leszka Balcerowicza.

Chodzi o opinie prawników ws. OFE, na których prezydent opierał się, nie wetując zmian w systemie emerytalnym. Kancelaria Prezydenta nie zgodziła się ich ujawnić na życzenie zainteresowanych, w tym samego Balcerowicza. I - jak orzekł wczoraj sąd - naruszyła w ten sposób przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Prezydent przegrał w tej sprawie przed WSA (Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie - przyp. autora) po raz trzeci. Wcześniej -na początku sierpnia -przegrał identyczne skargi wniesione przez fundację e-Państwo i prawnika Marka Domagałę. Kolejną sprawę wniósł współpracownik fundacji FOR Leszka Balcerowicza Mikołaj Barczentewicz.

Niestety trzykrotna przegrana nie wystarczyła. Ponieważ procedury pozwalały na złożenie wniosku kasacyjnego do Najwyższego Sądu Administracyjnego, prezydent ochoczo z niej skorzystał.

22 marca 2012 r. Naczelny Sąd Administracyjny zawiesił postępowanie ze skargi kasacyjnej Prezydenta RP od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie skargi Mikołaja Barczentewicza. Sędziowie uwzględnili wniosek pełnomocnika Prezydenta RP odnośnie do skierowania pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego.

13 listopada 2013 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że Konstytucja nie stoi na przeszkodzie udostępnieniu przez Prezydenta informacji publicznej, w tym przypadku - ekspertyz dotyczących zgodności z konstytucją ustawy z 2011 r. obcinającej składkę przekazywaną do OFE.

Finał jeszcze nie jest przesądzony, m.in. ze względu na kwestie związane z ochroną prawnoautorską, jak i z tym, czy ekspertyza dotyczy projektu będącego na etapie parlamentarnym, czy też nie.

Swoim komentarzem do wyroku Trybunału Konstytucyjnego podzielił się sam Mikołaj Barczentewicz (wnioskodawca o udostępnienie informacji publicznej):

I ponownie wychodzi na to, że premier naprawdę chciałby i naprawdę ma dobrą wolę do zmian, tylko współpracownicy mu nie pozwalają zmienić Polski na lepsze. Problemy z np. krakowskim MPK można jeszcze wytłumaczyć niekompetencją urzędnika niższego szczebla, bo przecież świeżo zwerbowany pociotek nie może od razu znać obowiązującego go prawa, ale że wysoki rangą urzędnik odmawia dostępu do informacji publicznej, albo że prezydent za pieniądze podatników procesuje się z obywatelami o coś, co jest im należne to całkiem spora kompromitacja aparatu władzy. Dostęp do informacji publicznej oraz transparentność działań władzy jest podstawą istnienia demokracji. U nas niestety władza robi naprawdę wiele, aby proces ten zamglić i ukrócić.

Mamy urzędnika cieszącego się społecznym uznaniem? Odsuńmy go od procesów, które sam zainicjował!

Anna Strężyńska - kobieta tytan. Pierwszy prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który zniwelował efekty monopolu francuskiej, państwowej spółki zwanej dla niepoznaki Telekomunikacją Polską ;-) To dzięki niej smutne czasy dominacji Neostrady 128+ przeszły do historii.

Jej kadencja zaczęła się w 2006 roku od nominacji przez ówczesnego premiera Kazimierza Marcinkiewicza i trwała aż do końca, czyli do 6 maja 2011 roku. W trakcie swojej kadencji nakładała rekordowe kary na TP i groziła podziałem spółki, jeśli firma nie udostępni infrastruktury konkurentom. Rozbiła oligopol dotychczasowej wielkiej trójki (Orange, Era, Plus) i doprowadziła do obniżenia cen rozmów o 39%. Strężyńska była kochana praktycznie przez wszystkich, nie wliczając w to Macieja Wituckiego, prezesa firmy Orange (TP). Megabajty ciepłych słów, w jakich komentowano odejście pani Anny są niezliczone, natomiast nieprzedłużenie przez premiera jej kadencji było sporym szokiem. Po jej odejściu wiele dziennikarzy przypominało jej zasługi, a także przywoływano nagrody, jakie uzyskała za bycie skutecznym, rzetelnym i lubianym urzędnikiem.

Na jej następcą premier Tusk naznaczył Magdalenę Gaj, a sama Strężyńska nie przestała parać się polityką. Wstąpiła do Fundacji Republikańskiej, która już wcześniej krytykowała rząd za wiele błędnych posunięć. W wywiadzie dla serwisu 300polityka.pl poruszono m.in. temat ACTA, o którym mówi, że:

ACTA to efekt braku rzeczywistego dialogu oraz braku jawności życia publicznego. (…) Społeczeństwo nie zna podstawowych dokumentów, które go dotyczą, (niekoniecznie takich, które powinny być niejawne jako element negocjacji), ponieważ tej niejawności sobie życzą organizacje międzynarodowe, do których należymy, w tym UE.

Kolejnym problemem oczywiście jest to, komu ten akt miał służyć, bo nie służy on ani społeczeństwu, ani twórcom, tylko pośrednikom, a w szczególności wielkim posiadaczom praw autorskich, w tym koncernom medialnym, głównie zresztą amerykańskim.

Co więc właściwie było przyczyną nieprzedłużania Strężyńskiej jej kadencji? O powody zapytałem kancelarię premiera, której pracownik kazał mi dać mu spokój, gdyż według niego nie jest to informacja publiczna. Poniżej wysłane przeze mnie zapytanie, a także odpowiedź anonimowego pracownika kancelarii.

Pytanie:

(...) Dziękuję za odpowiedź i w takim razie mam jeszcze jedno pytanie.

Anna Strężyńska według wszystkich systemów badania opinii publicznej była uważana, że urzędnika skutecznego, dobrego i cieszyła się zaufaniem obywateli. Została uhonorowana nagrodą im. Andrzeja Bączkowskiego za stanowienie wzoru służby publicznej, którą odebrała z rąk Michała Boniego. Wydawałoby się, że dobry i cieszący się uznaniem społeczeństwa urzędnik będzie kontynuował wieloletnie procesy, które sam zapoczątkował. Dlaczego więc Donald Tusk nie powołał na nową kadencję takiej właśnie osoby, tylko kogoś zupełnie nowego. Rotacja przydaje się w przypadku niekompetencji, które tutaj jednak nie było. W czym osoba Pani Magdaleny Gaj była lepsza od poprzedniej prezes?

Odpowiedź:

Szanowny Panie,

Uprzejmie informujemy, że komentarz lub opinia, będące przedmiotem zapytania nie stanowią informacji publicznej.

Z poważaniem,

KPRM

I znowu rzeczywistość nieprzyjemnie skrzeczy. Premier chciałbym transparentności, jednak anonimowy pracownik podważa jego - publicznie wypowiedziane - słowa. Niestety obowiązek podpisania się z imienia i nazwiska działa tylko w jedną stronę i dotyczy tylko obywateli. Pracownicy kancelarii nie dzielą się takimi informacjami, a przez to nie ma kogo pociągnąć do odpowiedzialności. Istnieje jeszcze możliwość pozwania kancelarii premiera i przekonania się, kto w naprawdę ma rację - analogicznie do pozwania kancelarii prezydenta przez FOR i e-Państwo.

Skoro jednak premier milczy, a obywateli odcina się od informacji, pozostaje posiłkowanie się tzw. białym wywiadem. Co zatem mogło być powodem zmiany prezesa?

Wszystko wskazuje na konflikt na tle politycznym. Strężyńska chociaż skuteczna, była urzędnikiem z PiS-u. W trakcie jej kadencji za rządów Platformy Obywatelskiej i okresu możliwego podziału Telekomunikacji Polskiej na dwie niezależne spółki doszło do spięcia między nią a Cezarym Grabarczykiem, ministrem infrastruktury. Ministerstwo domagało się blokady podziału spółki. Wówczas prezes UKE zagroziła dymisją ze względu na "niemożność realizacji obranych zamierzeń". Strężyńska zarzuciła także rządowi, że wokół osoby ministra zgromadziły się osoby, które "lobbują" za jej odejściem. Według niej miał też miejsce "lobbing za wstrzymaniem określonych kroków regulacyjnych"

Odejście prezes Strężyńskiej może tłumaczyć jeszcze jedno wydarzenie. Premier Tusk dał się niedawno przyłapać na deklaracji, iż żaden członek PiS-u "na jego nos długo nie będzie dyrektorem gabinetu" (vide: Tusk: Pisior? Długo nie będzie dyrektorem). Najwidoczniej zasada ta sięga czasów bardziej odległych niż afery z udziałem Pawła Majchery. Strężyńskiej nie można było odwołać ze względu na jej zasługi i społeczną sympatię, tak więc postawiono ją uziemić w bardziej proceduralny sposób.

TVP: Prywatny folwark telewizyjny, a zarazem dojna krowa

Problem z rodzimą TVP należy podzielić na dwie kwestie: polityczno-społeczną i technologiczną.

Jeszcze w 2007 roku, gdy poseł Tusk zasiadał w opozycyjnej Platformie, nie szczędzono kąśliwych komentarzy pod adresem państwowej telewizji. Donald Tusk nawoływał do likwidacji abonamentu, prywatyzacji państwowej spółki oraz likwidacji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT). W mediach zachęcał Polaków do "aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa" jakim było niepłacenie abonamentu radiowo-telewizyjnego, a także zdarzyło mu się nazwać studio telewizyjnej jedynki "gniazdem żmij", gdy zaproszono go do niej na wyborczą debatę.

Od tego czasu minęło 8 lat, a dobry premier wciąż boryka się z problemem prywatyzacji i likwidacji. Telewizja Państwowa nie tylko nie została sprywatyzowana, ale wciąż jest miejscem lokowania zasłużonych partyjnych członków, bowiem zgodnie z prawem zarząd TVP powołany jest przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, której to członkowie wybierani są przez sejm zdominowany przez PO, senat zdominowany przez PO, a także prezydenta (również zdominowanego przez PO).

Dowód na upolitycznienie telewizji państwowej zdobył Paweł Miter. Dwudziestoczteroletni aktywista dokonujący dziennikarskiej prowokacji udowodnił, że wystarczy spreparować adres e-mail i pochwalić się koneksjami u prezydenta Komorowskiego, aby uzyskać autorski program w TVP oraz 39 tysięcy złotych pensji.

Kolcem w oku zarządu Telewizji Państwowej jest obowiązek pełnienia misji społecznej, który usprawiedliwiałby pobieranie podatku, jakim jest abonament. Zarząd stoi na rozdrożu, gdyż chciałby jednocześnie czerpać profity z bycia spółką państwową (abonament - stałe źródło dochodu) i profity charakterystyczne dla spółek komercyjnych (dochody z reklam), co wiąże się niestety z publikowaniem materiałów popularnych, ale też nieistotnych ze społecznego punktu widzenia.

Zarząd publicznie płacze, że pieniądze z abonamentu systematycznie się kurczą i spółka musi się dostosować do panujących na rynku zasad, emitując to, co przyciąga widownie. Dlatego też m.in. poświęcono kultową Wieczorynkę, ściągając ją z anteny i zastępując przez niezbyt mądry talkshow "Świat się kręci" Agaty Młynarskiej. Ból zarządu (ale i społeczeństwa) polega na tym, że misyjna Wieczorynka przyciągała 1,35 mln osób, "Świat się Kręci" oglądało średnio 1,162 mln widzów, przy czym już drugi odcinek stracił 30% na oglądalności wobec odcinka premierowego. Kolejne informacje mówią o zaledwie 800 tysiącach widzów tego kiepskiego talk-show, a Piotr Radziszewski, prezes TVP1 obiecuje, że mimo wszystko program nie zostanie zdjęty z anteny.

Z pomocą Juliuszowi Braunowi (prezesowi TVP) przyszedł sam premier Tusk. Co prawda znowu deklarując co innego, niż w czasach sprzed objęcia władzy, ale tylko krowa nie zmienia zdania.

Pierwszym etapem było udostępnienie transmisji danych (TVP Stream) na współczesne urządzenia, takie jak smartfony czy tablety. Żeby jednak nie było zbyt dobrze, udostępniono najmniej wartościowe materiały i telewizje regionalne. Ruch ten dał Państwu Polskiemu kolejny argument za wprowadzeniem następnego podatku.

Drugi etap - zgodnie z planem rządu - polegał na rozciągnięciu podatku abonamentowego na wszystkich obywateli kraju i wynieść ma ok. dwudziestu złotych oraz być doliczanym do rachunku za prąd. Naiwnością jest wierzenie, że abonament zostanie zlikwidowany, więc miejmy nadzieję, że chociaż powrócą programy edukacyjne, które zastąpią talk-showy oraz tańce w studiu.

Należy dodatkowo zwrócić uwagę na problem stosowanej technologii do transmisji wideo. Co dziwne, ów technologia zmieniała się mniej więcej co wybory. TVP jako instytucja z misją upublicznia wyprodukowanych przez siebie materiałów, robi zaskakująco wiele, aby ograniczyć zasięg ich publikacji.

Zasięg dostępności publicznych materiałów wyglądał jednak najlepiej za rządów SLD, wówczas to TVP wykorzystywało technologię Macromedia Flash dostępną na wszystkich popularnych platformach (Windows, Mac, Linux).

Trochę gorzej było za czasów PiS-u. Wtedy to TVP wykorzystywało kodek Microsoft WMV do strumieniowania wideo. Szczęśliwie materiały te można było odtwarzać dzięki efektom oddolnej pracy niezależnych deweloperów.

Najgorzej było za rządów PO, gdy TVP zastosowało technologię Silverlight, a było to w czasach gdy Pipeline nie istniał, a XBMC nie obsługiwał polskich kanałów. Zarząd ponadto postawił na złego konia, gdyż niedługo później Microsoft ogłosił zakończenie rozwoju tejże technologi na rzecz HTML-a 5. Silverlight wciąż żyje i wciąż działa, ale z pewnością nie ma przed sobą żadnej przyszłości.

Jeśli kolejne wybory pociągną za sobą zmianę rządu, ta pociągnie za sobą zmianę kadr w KRRiT, a to z kolei pociągnie zmianę kadr w Państwowej Telewizji. I być może doczekamy się przebudowy portalu TVP już po raz czwarty.

Kto za to zapłaci? Naturalnie, podatnik. Jak raportuje Najwyższa Izba Kontroli, w TVP marnotrawi się publiczne pieniądze. Zawieszeni członkowie zarządu pozwalali sobie na nieprzyzwoite luksusy, legendarna średnia pensja w spółce wyniosła ponad 6,500 złotych (za rok 2011). Programy misyjne są zastępowane przez nierentowne talk showy, a poziom treści na portalach TVP bije kolejne rekordy nieprzydatności. Do tego dochodzi ograniczenie dostępu do zasobów TVP poprzez użyte technologie i poprzez blokady terytorialne. Wszystko to jest dopełnione wieścią o kolejnych, obowiązkowych podatkach, podczas gdy obiecano prywatyzację spółki i zmniejszenie ciężaru obciążeń.

e-Deklaracje: współczesny vendor lock-in na martwej platformie i za €

e-Deklaracje to aplikacja Ministerstwa Finansów służąca do rozliczania PIT-ów, w tym najpopularniejszego PIT-u 37. Stworzona z funduszy Unijnych, wydana w 2010 roku miała zmniejszyć kolejki w Urzędach Skarbowych. Zbudowano ją na podstawie zamkniętej technologii Adobe AIR i wydano w wersji na Windows, MacOS X oraz Linuksa.

Szybko okazało się to poważnym błędem, gdy tylko firma Adobe zaprzestała wspierania systemu Linux. Najpierw porzucono rozwój Adobe Readera, a następnie samego Frameworka AIR. O ile sama aplikacja będzie jeszcze użyteczna przez jakiś czas, nie należy spodziewać się tego samego w dalekiej przyszłości. Samo generowanie potwierdzeń w nowszym standardzie PDF będzie wymagało nowszej wersji czytnika - niedostępnego na tę platformę, co uczyni aplikację kolejnym już dowodem na zmarnowanie unijnych środków.

Bierność w sprawie e-edukacji

Co roku przed pierwszym września powstaje prawdziwa histeria odnośnie cen podręczników szkolnych. W kraju zawiązał się kartel wydawniczy, który zmonopolizował rynek książek wart miliard złotych, korumpując dodatkowo urzędników państwowych placówek oświatowych.

Rząd mógłby ulżyć rodzicom i zlikwidować zjawisko korupcji w szkołach podejmując decyzję o sfinansowaniu powstania e-Podręczników. Skoro państwo - zgodnie z konstytucją oferuje "darmową edukację" - to rząd powinien także zapewnić dojście do bezpłatnych materiałów, których treść pokrywałaby się z wymaganym przez Ministerstwo Edukacji programem. Wydawnictwa nadal mogłyby sprzedawać książki, dodając od siebie wartość dodaną i oferować bardziej rozbudowane materiały.

Choć idea jest słuszna, to przez długi czas nie znajdowała zrozumienia po stronie władzy. Pierwszym inicjatorem bezpłatnych podręczników była Fundacja Nowoczesna Polska, która podjęła się tego wyzwania i realizowała projekt Wolnych Podręczników bez wsparcia rządu. Szybki rzut oka na ostatnią edycję podręcznika do Informatyki wskazuje rok 2011 jako datę ostatniej edycji. Podręcznik do Angielskiego to już lata 2008. Niestety, lecz wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują na porzucenie projektu.

Alternatywą jest projekt "e-podręczniki", który szczęśliwie powstaje dzięki unijnemu dofinansowaniu. Rzecz jasna i tu dzieją się dziwne rzeczy, żeby nie rzec "machlojki". W grudniu ubiegłego roku minister Kluzik-Rostkowska zwolniła koordynatorkę projektu, która zawiniła, nie wiadomo czym. Pytana o to przez dziennikarza wiceminister edukacji odparła, że to jedynie drobna wymiana, choć kandydat na następcę nie istniał, a był dopiero poszukiwany.

Problemy zaczęli zgłaszać także współtwórcy z Uniwersytetu Wrocławskiego, którzy odpowiadają za część humanistyczną. Twierdzą oni bowiem, że grupa twórców treści powinna mieć co najmniej jeszcze jeden rok na opracowanie e-podręcznika.

Do 1. września 2015 roku mają być gotowe aż 64 e-podręczniki do 14 przedmiotów - od podstawówki do matury. Dotychczasowe efekty zostały opublikowane na stronie http://www.epodreczniki.pl/.

Lizanie amerykańskich penisów

Dekady temu, gdy świadomość użytkowników komputerów wciąż była w powijakach, Richard Stallman, wizjoner i futurysta, zainicjował ruch Wolnego Oprogramowania. Celem ruchu było m.in. oddanie konsumentom prawa do wglądu i władzy do modyfikacji używanego przezeń oprogramowania. Jedną z przesłanek za takim podejściem było przekonanie o wszechogarniającej nas inwigilacji ze strony macek aparatu państwa.

Niestety sposób rozumowania Stallmana nie spotkał się ze szerszym zrozumieniem ze strony społeczeństwa. I choć nie zyskał na popularności (nikt nie jest prorokiem we własnym kraju), to jego słowa okazały się prorocze, a czyny adekwatne do przepowiadanych zagrożeń.

W połowie 2013 roku Edward Snowden, były pracownik amerykańskiej CIA oraz kontraktor NSA, ujawnił kilka tysięcy poufnych dokumentów Narodowej Agencji Bezpieczeństwa wyjawiając tym samym tajemnicę o programie PRISM, którego celem jest inwigilowanie wszystkich i wszystkiego. Choć początkowo Barac Obama zarzekał się, że PRISM służy wyłącznie ochronie amerykańskich obywateli przed terrorystami, niedługo później na jaw wyszedł fakt o inwigilacji sojuszniczych państw w tym Francji i Niemiec. Dyplomatyczne faux-pas starano się zatuszować głupiutkimi stwierdzeniami rodzaju "No hej! Przecież to normalne, że każdy każdego podsłuchuje".

Człowiek, który potwierdził spiskową teorię dziejów - już jako uchodźca polityczny - złożył wniosek o azyl m.in. do rządu RP. Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych na tę informację zareagował kpiącym i szyderczym śmiechem.

Nadgorliwie poinformował również, że Snowden nie ma żadnych szans na azyl, podając nieprawdziwe powody (kwestie formalne) oraz całkowicie pominął osobę Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców, który jest organem decyzyjnym.

Głos w sprawie Snowdena postanowiła zabrać Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która stwierdziła, co następuje:

Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka żadne prawo nie może zabraniać ujawniania informacji o naruszeniach praw człowieka, natomiast ujawnianie takich informacji stanowi akt korzystania z wolności wypowiedzi. Jednocześnie należy podkreślić, że władze USA - jak do tej pory - nie wykazały, aby szkoda wynikająca z naruszenia tajemnicy państwowej była w tym wypadku większa niż interes publiczny wynikający z ujawnienia tej informacji [3]

Również i w Polsce wielu ludzi wspiera moralnie Edwarda Snowdena, dlatego też można znaleźć m.in. skargi na postępowanie Radosława Sikroskiego.

W tym momencie aż chce się przytoczyć popularny korwinizm: "Państwa nie mają przyjaciół. Państwa mają interesy". Podążając za tą myślą, Angela Merkel ciągle zapewnia o dobrych stosunkach Niemiec z Ameryką, jednocześnie odrzucając amerykańskie rozwiązania telefoniczne na rzecz kanadyjskich z niemieckimi systemami szyfrowania transmisji, żądając równolegle prawa do wglądu kodu źródłowego oprogramowania BlackBerry i natychmiastowych raportów do BSI [4] w przypadku jakichkolwiek problemów bezpieczeństwa.

W międzyczasie polski parlament planuje wymienić do tysiąca tabletów (w tym 500 iPadów) na nowsze modele. Pamiętacie jak w grudniu 2011 r. zakupiono 500 iPadów za 1,75 mln złotych? Sejm uznał, że już się zużyły, więc zakupi nowsze modele. Jak tłumaczy przedstawiciel biura prasowego Kancelarii Sejmu:

– Obecnie użytkowane przez posłów tablety w większości przypadków są już zużyte technicznie i mechanicznie. Producent tych tabletów przewiduje czas ich użytkowania na 2–3 lata. Ponadto po 3 latach eksploatacji i ze względu na rozwój technologiczny nie można zainstalować w nich nowych wersji systemu operacyjnego i aplikacji. Optymalnym rozwiązaniem jest zakup sprzętu nowego i sprzedaż używanego.

Co przezorniejsi posłowie już chcą je odkupić w obawie przed próbami ich skompromitowania przez ich parlamentarnych następców.

Niestety brakuje tu troski nie tyle o swoje stanowisko, ile o bezpieczeństwo w ogóle. Gdy już powszechnie wiadomo, że backdoory są we wszystkim, co amerykańskie, inne państwa odwracają się ku bardziej transparentnym rozwiązaniom. U nas jest dokładnie na odwrót. Co więcej, gdy dzięki Snowdenowi rząd Niemiec podniósł poziom bezpieczeństwa narodowego, co w międzyczasie zrobił rząd Polski? Niech przemówi klasyk:

Sojusz Polska – Stany Zjednoczone jest: „nic niewartym robieniem loda Amerykanom, którzy traktują nas jak murzynów”

Pozostałe

Do powyższej listy wątpliwych sukcesów polskich polityków dorzuciłbym jeszcze trzy punkty.

1. Kancelaria prezydenta wydała 363.318,44 złotych za projekt autorskiego portalu prezydent.pl, uzasadniając to "nowoczesnością strony". Nie wiem ,w czym przeszkadzała stara wersja, ale wierzę, że była fatalna, nieużywalna i niegodna prezydenta Komorowskiego skoro wydano tak wiele pieniędzy. Dla równowagi informuję, że oficjalna strona amerykańskiego Białego Domu została zbudowana na podstawie darmowego systemu Drupal (tak, w ramach obniżenia kosztów)

2. Rząd wdrożył system identyfikacji ePUAP, którego nie można użyć do logowania do systemu NFZ ZIP czy ZUS.

3. Władza nie robi absolutnie niczego w sprawie elektronicznych wyborów. Za jakiś czas rząd się obudzi, ale dopiero gdy 15 innych krajów będzie miało ten etap za sobą, a my będziemy czytać unijne raporty o informatycznym zacofaniu.

======================================

Jeśli uważasz tak jak ja, że Polska to kraj ludzi mentalnie analogowych, daj temu wyraz w komentarzach. Jeśli masz inne zdanie, również pokaż swój głos w komentarzach. ;-) Jeśli Ci wszystko pasuje, dołącz do Radosława.

======================================

[1] Sygnatariusze porozumienia ACTA to: USA, Japonia, Australia, Kanada, Meksyk, Maroko, Nowa Zelandia, Korea Południowa, Singapur, Szwajcaria oraz Unia Europejska.

[2] Gazeta.pl: Prezydent przegrał z Fundacją ePaństwo. Opinie mają być jawne (04.08.2011 06:00 ); Prezydent znów przegrał w sądzie ws. ekspertyz. Tym razem z FOR Balcerowicza (07.10.2011 06:00 )

[3] Wyborcza.pl: Sprawa Snowdena: Helsińska Fundacja krytykuje polskich polityków . A Sikorski kpi z prośby o azyl (04.07.2013)

[4] Bundesamt für Sicherheit in der Informationstechnik, pol. Federalny urząd ds. bezpieczeństwa w technologiach informacyjnych. 

internet bezpieczeństwo inne

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #1 23.02.2015 17:12

To jaką nagrodę wybierasz? Świetny tekst ;) Usuń proszę tylko te wulgary "k... m..." i popraw bolda :) w cytatach, bo chciałbym to wrzucić na główną.


Ten wpis miał się ukazać chyba dużo wcześniej, prawda?

Autor edytował komentarz.
xomo_pl   20 #2 23.02.2015 17:17

świetny tekst... ale poprawnie powinno być nie " pol. Federalna Agencja ds. Technologii. " a "Federalny urząd ds. bezpieczeństwa w technologiach informacyjnych :)

krychu921   7 #3 23.02.2015 17:50

Genialny wpis. Piękne wypunktowanie błędów i innych machlojek potwierdzające skorumpowanie władzy.

januszek   18 #4 23.02.2015 17:57

Ja wymiękłem. Uwielbiam polityczne flejmy. Tu nie ma się do czego zakotwiczyć bo wszystko jest płynne...

corrtez   11 #5 23.02.2015 17:58

To nie jest tekst o technologiach moim zdaniem a raczej mentalnie niedorozwinietej wladzy i ich walkach na gruba kase i uklady. Niestety tych których wynieslismy na swieczniki (kazda partia jaka teraz jest ) nie nadaje sie do rzadzenia i nie ma kandydatów którzy by sie nadawali. Wiekszosc z nich nie ma godnosci, honoru czy jakichkolwiek zasad. Bija uklony przed kazdym innym krajem, wyprzedaja to co zostalo. Najwyzsze wladze tworza coraz wiecej urzedniczych stolków by maksymalnie utrudnic zycie obywatelom. Kazda próba projektów obywatelskich konczy sie na przemiale setek tysiecy podpisów i wywaleniu tego do kosza. Pisac mozna by jeszcze mnóstwo na ten temat...

Rece opadaja.

Ale fajnie sie czyta i plus za to. Ja bym jeszcze dodal link do filmiku jak Nigel Farage masakruje Tuska na forum parlamentu europejskiego.
https://www.youtube.com/watch?v=XF8n5vvpOUk

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #6 23.02.2015 18:00

Sporo uogólnień, przeinaczeń i trochę populizmu (jak mniemam zgodnych z sympatiami politycznymi autora :P). Ale tekst i tak bardzo dobry (przeczytałem całe!).

krychu921   7 #7 23.02.2015 18:01

Dalej niech ludzie głosują na PO - "by żyło się lepiej". ;)

  #8 23.02.2015 18:24

@krychu921: Widać nie zrozumiałeś przesłania tekstu. KAŻDA władza jest nikczemna.

MaXDemage   17 #9 23.02.2015 18:31

Kilka uogólnień, sporo populizmu i wiele hejtu w stronę Państwa. Nie mniej tekst jest przyjemny w czytaniu i odbiorze, zrozumiały, posiada argumenty choć brak jest np. ciekawych propozycji zmian. Gdybym chciał polemizować zajęło by mi to godziny... podsumowując. Rewelacyjny wpis. Nawet jeśli z paroma rzeczami się nie zgadzam to chylę czoła.

PS. Razi mnie tylko trochę sformułowanie "premier tusk". W końcu jest już pani Kopacz ;>

Autor edytował komentarz.
DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #10 23.02.2015 18:39

@MaXDemage: Jak już wspomniałem wpis zapewne poleżał u Questa sporo czasu, zanim został opublikowany. Choć mimo tej "drobnej zmiany" pewne rzeczy wciąż są aktualne.

Autor edytował komentarz.
GBM MODERATOR BLOGA  19 #11 23.02.2015 18:49

Mam już trzeciego faworyta do nagrody miesiąca, świetny tekst :-)

mmm777   4 #12 23.02.2015 19:21

Intencje dobre, ale to za mało... Pomieszanie z poplątaniem...

Skąd ten dziwaczny pociąg do wyborów przeprowadzanych elektronicznie? Co to ma dać? O jaką korzyść chodzi? Bo zaletą jest bez wątpienia to, że po ewentualnym fałszerstwie nie zostaną żadne ślady - o to chodzi?

Podręczniki... No musi być darmowy i ebookowy.. A to niby dlaczego? W cywilizowanych (np. na Białorusi) uczniowie wypożyczają podręczniki w szkole, za symboliczną opłatą. To są drukowane podręczniki... A tutaj - musi być z podatków i elektroniczny... A do takiego podręcznika trzeba będzie pewnie uczniom kupić tablety... A nie o to chodzi?

SebaZ   15 #13 23.02.2015 19:31

Przeczytane jednym tchem (w przenośni, bo zbyt długi na jeden wdech :P)

Nie ważne czy się zgadzam czy nie z poglądami tu przedstawionymi - tekst bardzo dobry.

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #14 23.02.2015 20:12

@MaXDemage @DjLeo Ale takie tytuły zostają do końca życia. Tak samo dziennikarze zwracają się do Millera, Belki czy Buzka. Podobnie w przypadku prezydentów. Taki zwyczaj pewnie :)

Quest-88   15 #15 23.02.2015 20:14

xomo_pl: dzięki za poprawkę. :)

DjLeo: Zgadza się. Tekst był pisany jeszcze przed rejteracją premiera do Brukseli.

MaXDemage: Donald Tusk rządził przez dwie kadencje i to on jest odpowiedzialny za zaniechania. Głupotą byłoby teraz zwalać wszystko na głowę Kopacz.

mmm777: plusem e-wyborów jest ich taniość. Obecnie populiści obiecują biednemu społeczeństwu gruszki na wierzbie, a gdy dochodzą do władzy, tradycyjnie wypinają się na społeczeństwa. Po czasie ludziom spadają klapki z oczu, ale wtedy już - przez ich głupotę - niestety całe społeczeństwo musi męczyć się z politycznymi bucami przez cały okres trwania kadencji.

Gdy czasami próbuje się ich odwołać, prezydenci, członkowie rad i cała polityczna familia podnoszą argument o kosztowności wyborów. M.in. dlatego wybory w Krakowie za anulowaniem organizacji Igrzysk Zimowych zorganizowano dopiero 24 maja 2014 roku. Była to podczepka wyborów lokalnych pod wybory do Parlamentu Europejskiego.

System elektronicznych wyborów jest inwestycją, która daje obywatelom kontrolę nad politykami. W przypadku e-wyborych, referenda mogłyby być organizowane nawet co trzeci dzień i dotyczyć spraw tak lokalnych jak i regionalnych i krajowych.

Natomiast teksty o godności ceremonii oddania głosu, to oczywiście bajeczka starego piernika wciskana innym starym piernikom. Od publikacji podsłuchów przez WPROST wiemy, że nie ma żadnych sensownych argumentów przeciw. Pytał o to bodajże Marek Belka w prywatnej rozmowie ministra Sienkiewicza, a ten odparł, że e-wyborów nie będzie, bo zyska na tym Korwin i Palikot, a straci cała reszta.

Chciałem dołączyć ten wątek do wpisu, ale nie mogłem znaleźć źródła, aby zacytować wypowiedź.

Autor edytował komentarz.
fiesta   14 #16 23.02.2015 20:15

Tekst niestety stronniczy i to bardzo, dla kompletu dodał bym to, co zrobiła (albo lepiej czego nie zrobiła) obecna opozycja, a teraz rząd musi się z tym borykać ...

Wulgaryzmy zarówno na grafikach jak i w treści, niestety nie podniosą merytoryki wpisu.

@januszek bardzo trafne skwitowanie całości.

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #17 23.02.2015 20:26

@fiesta: Panie - takie gadanie, że coś zrobiła opozycja było dobre przez pierwsze 2-3 lata rządzenia Platformy, natomiast minęło już 8 lat - opozycja już prawie dekadę nie rządzi, więc jak z nimi nie sympatyzuję, tak muszę podnieść absurdalność Twojego argumentu ;) PO zrobiło nadzieję na zmiany, niestety wg mnie zawiedli na każdym polu i teraz mam niezły orzech do zgryzienia, bo nie mam kompletnie na kogo głosować... :/

sr57be45   5 #18 23.02.2015 21:17

@gowain: Nadzieje ? Nie było tajemnicą hasło "Polskość to nie normalność" więc nikogo zawiódł, Nie głosuj to na pewno nic się zmieni, ale niestety nawet jak powstanie nowy układ to zaniedbań w mikroskopijnym wojsku już nie zdążą naprawić, skończy się na pokojowym "porozumieniu".

Można by jeszcze wspomnieć o dalekich "państwowych delegacjach" przy Magdalenie Gaj i "równych" warunkach przy udzielaniu koncesji na nadawanie w polskim dvbt.

Autor edytował komentarz.
jarodebombel   7 #19 23.02.2015 21:19

Kawał dobrej roboty! Ale miejscami stronniczy, trochę chaotyczny... i czuć, że nie pałasz sympatią to polityków.

Z większością argumentów się zgadzam - nasze władze, jak i większość społeczeństwa, są "nieukami cyfrowymi" i przez to nasze pieniądze, podatników, są wydawane na projekty, które są kompletnie bez sensu; takie, które się dublują; takie, które ze sobą nie współpracują. A później wydawane są miliony na "poprawki i opiekę serwisową".

A można całkiem inaczej i normalniej. Jak Biały Dom i Drupal. Proste a genialne! I tanie! W miarę - powiedzmy...

A co do ACTA. To było bardzo nieładne zagranie rządu, oj nieładne... Miałem przyjemność oglądać część debaty w telewizji pomiędzy przedstawicelami rządu, twórców i instytucji ochrony praw autorskich (całej, zgredy, nie pokazały).

Uderzyło mnie jedno - całkowite lekceważenie i brak wzajemnego zrozumienia między tymi trzema grupami.

Posumowując: w Polsce jeszcze dużo wody upłynie, zanim nasze władze zrozumieją, że zamiast wymyślać świat od podstaw, warto szukać gotowych rozwiązań i je dostosować. Oraz nad tym, że pracując nad czymś, należy bardziej patrzeć w przyszłość niż tylko w tu i teraz.

grapeli23   5 #20 23.02.2015 21:59

Na głównej stronie jest klasyczny przykład marnotrawienia publicznych pieniędzy. "Wywiad" z twórcami ALLPlayera. Czysty bełkot marketingowy w którym nie ma słowa o dotacjach z budżetu. Pewnie tylko sami twórcy wiedzą ile instytucji, urzędów, szkół zapłaciło za ten "niezbędny" produkt. Tak to funkcjonuje. Bierze się otwarte kodki, dokłada nakładkę graficzną i jest kolejny jedyny w swojej funkcjonalności odtwarzacz a później upycha gdzie się tylko da.

http://mapadotacji.gov.pl/projekt/1253632

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #21 23.02.2015 21:59

Tekst może i dobry, ale namieszanie tylu rożnych tematów daje dziwne poczucie, że autor nie do końca wiedział o czym chce pisać.

Ja bym ten temat widział w kilku odcinkach, może wtedy więcej osób by go przeczytało bo tak to wiele osób potraktowało go jak to zrobił @luqass

Z drugiej strony, kto wie wszyscy się tym teksem zachwycacie a ja jestem za głupi żeby go zrozumieć. Zapewne nie zagłosuje na ten wpis.

Quest-88   15 #22 23.02.2015 22:42

@Shaki81: Rozważałem podział tekstu na 3 części. Po policzeniu "za" i "przeciw", tekst pozostał w jednolitej formie.

Poza tym... come on. To tylko 12 stron A4 (sprawdzałem). Mój rekord to 20x A4. Szanuję swoich czytelników i traktuję ich jak ludzi wystarczająco mądrych, aby przeczytali ze zrozumieniem "tak długi" artykuł.

W pewne rzeczy po prostu trzeba włożyć odrobinę wysiłku. Dla mnie napisanie tego to nie była chwilka między śniadaniem, a obiadem. Zbieranie materiałów z przestrzeni przeszło dekady, do tego stosowne ilustracje i cytaty, następnie korekta językowa... to wszystko jest czasochłonne. Jeśli czytelnik nie potrafi skupić uwagi przez 20 minut, to ma spory problem ze sobą, a nie ja z moim tekstem. @luqass pochwalił się tylko swoją ignorancją. W rzeczywistości nie ma się czym afiszować.

Tekst składa się z wielu tematów, bo z założenia jest "interdyscyplinarny". Byłoby więcej, ale "Polak płakał, jak pisał co się dzieje w polityce".

Autor edytował komentarz.
DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #23 23.02.2015 23:25

Ja tam przeczytałem cały, z 15 przystanków zleciało szybciutko, nawet się nie połapałem kiedy :)

dthlfwp   7 #24 23.02.2015 23:51

Dobra robota, chociaż liczyłem wchodząc na coś nr nt. LibreOffice.

januszek   18 #25 24.02.2015 06:36

@Quest-88, Powołujesz się na Panoptykon i portal prawo.vagla.pl. Czy znasz wyrażane tam opinie o e-wyborach? Warto też przypomnieć o http://www.isoc.org.pl/200701/wybory

Quest-88   15 #26 24.02.2015 06:59

@januszek: Trolololo januszku.

Panoptykon oraz blog Vagli zostały przywołane jako obszerniejsze źródła wybranych tematów. Czym innym jest łamanie prawa przez urzędników i analiza tego przez prawnika, a czym innym jest osobista opinia tegoż prawnika na inny temat.

Mój argument za e-wyobrami to taniość organizacji i możliwość regularnej kontroli klasy politycznej, a nie wyższa frekwencja. Proszę nie manipulować moimi słowami, sugerując, że skoro raz wspomniałem o Waglowskim to mam takie same zdanie w każdym innym temacie. Fakt, że na obszarze kraju - w systemie analogowym - ludzie nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem 3 zdań instrukcji i zaznaczają po kilka krzyżyków na jednej karcie, świadczy że wyższa frekwencja ludzi niemądrych nie jest tam potrzebna.

W Polsce regularnie fałszuje się wybory i za każdym razem sąd uznaje, że "takie drobne fałszerstwo, i tak nie wpłynęłoby na wynik końcowy". Rzadko kiedy decyduje się na ich powtórzenie.

Autor edytował komentarz.
mmm777   4 #27 24.02.2015 07:07

@Quest-88: Wybory to nie referendum, to trzeba odróżniać. A to są żarty, prawda?
`referenda mogłyby być organizowane nawet co trzeci dzień'.

En_der   9 #28 24.02.2015 08:26

No autorze nie spodziewałem się tutaj przeczytać tak fajnie mocnego tekstu. Jest jak dąb, który góruje pośród tych wystękanych ostatnimi czasy psich kupek-blogierskich kundelków. Może ten wpis w końcu przełamie stereotyp tego miejsca i zaczną pisać ciekawie jak kiedyś DJ. Dziadek i wielu innych, bo Ty i Cyryl sami nie udźwigniecie, a dzisiaj cała redakcja powinna zjeść bez musztardy swoje klawiatury...

Autor edytował komentarz.
lynx44   10 #29 24.02.2015 08:30

@mmm777: Czemu żarty? Z dobrą platformą do głosowania to można i dziesięć zrobić, choć byłoby to dość uciążliwe i wymuszało głosowanie wyłącznie elektroniczne. Choć biorąc pod uwagę ignorancję społeczeństwa w niektórych obszarach wolałbym żeby zbyt często sobie o niczym nie decydowało

januszek   18 #30 24.02.2015 08:42

@Quest-88: Ja nie prosiłem o Twoją opinię w temacie e-wyborów. Zasugerowałem żebyś zapoznał się z historią dyskusji w tym temacie, dzięki czemu nie powtarzałbyś argumentów, które dawno zostały obalone. Chodzi mi o to, że w tym temacie powiedziano już wszystko.

Skąd pochodzi cytat, który wstawiłeś? Bo zawarta w nim opinia o "drobnym fałszerstwie" świadczy, że jej autor ma problem z rozumieniem zasad demokracji i praworządności na elementarnym poziomie... Z tym ja mam poważny problem bo kiedy widzę, że ktoś kto ma braki na podstawowym poziomie sam apeluje o rewolucję w demokracji to mnie szlag (polityczny) trafia.

Quest-88   15 #31 24.02.2015 08:50

@mmm777: Różnica między wyborami, a referendum jest różnicą formalną. Istotą zagadnienia jest oddanie głosu i to się w ogóle nie zmienia.

>A to są żarty, prawda?
`referenda mogłyby być organizowane nawet co trzeci dzień'.

Zwyczajna hiperbola. Osobom zaangażowane na szczeblu lokalnym (rady dzielnicy, samorządy) wystarczy raz na miesiąc. Zebrania rady dzielnicy są raz na tydzień, a sesje rady miasta raz w miesiącu. Skoro ludzie mogą dysponować pieniędzmi (w ramach projektu "1% budżetu na co chcecie"), to mogą też decydować o kształcie okolicy gdzie żyją poprzez głosowanie. Głosowania na obszarze regionu/kraju byłoby przeprowadzane w ramach potrzeby. Np. czy chcesz, aby państwo dopłacało do pensji i emerytur księży i górników. Niech społeczeństwo zdecyduje. Potem nikt do nikogo nie będzie miał pretensji, bo to przecież esencja demokracji.

Quest-88   15 #32 24.02.2015 08:58

@januszek: Fakt, że elektroniczne wybory pozwolą na regularną kontrolę polityków i na ich szybkie, i tanie odwołanie został obalony? W takim razie poproszę o wypowiedź kogoś mądrego, kto to uzasadnił.

Nie posiadam linków do wszystkich wypowiedzi, które przytaczam. Ich autorów było tak dużo, na przestrzeni tak dużego okresu, że nie do wszystkich mogę znaleźć źródła. Myślę, że dotyczyło to fałszerstwa w Wałbrzychu.

januszek   18 #33 24.02.2015 08:59

@Quest-88: To nie fakt to urojenia. Nie masz źródeł - czyli łasica?

En_der   9 #34 24.02.2015 09:02

@Shaki81: Całość tego tekstu jest jego siłą, to nie jest wpis o inteligentnym zegarku, to są zebrane skrupulatnie do kupy przez autora fakty.

gowain   18 #35 24.02.2015 10:04

@En_der: "to są zebrane skrupulatnie do kupy przez autora fakty" - fakty jak fakty, osoba nie będąca na bieżąco w polityce uzna to wszystko za fakty, jednak dużo jest uogólnień i populizmu (jak np. koszt strony prezydent.pl - gdzie w podanej cenie był jeszcze sprzęt, pozycjonowanie i 2-letnia opieka nad serwisem oraz działania marketingowe, do tego strona już działa ponad 5 lat - więc ten koszt tak naprawdę nie jest taki wysoki). Z drugiej strony mamy podane wykonanie strony Obamy na Drupalu, które darmowe też nie było, a wystarczy do tego dodać, że zrobienie strony dla programu Obamacare kosztowało ok. 70mln $. Wszystko można podać gawiedzi tak, że będzie się wydawało "skrupulatnie zebranymi faktami", ale trzeba się nauczyć odsiewać fakty od manipulacji.

En_der   9 #36 24.02.2015 11:00

Jeżeli nawet są tu elementy manipulacji, to wolę je od realnego dożucania z podatków do trzech miliardów do kopalń, a raczej polityki związkowych obszczańców, którzy przejedli i wys..li w ciągu ostatnich 22 lat dwukrotny koszt kosmicznego programu Apollo. Jaki ponieśli amerykanie, którym robimy loda za free. I mam w dupie, że maszyniście PKP należy się dodatek za jazdę pustym pociągiem pod górkę, bo mu kiedyś Gierek to przyznał.

januszek   18 #37 24.02.2015 11:21

@En_der: No każdy by wolał, żeby zamiast do kopalń dorzucono jemu. To też jest populizm... ;)
ps. Ilu obywatelom USA osobiście robiłeś loda? Jeśli żadnemu to znaczy, że jednak nie mówisz o faktach...

gowain   18 #38 24.02.2015 11:32

@En_der: A co mają górnicy, PKP i robienie loda do analogowej Polski?... Jeżeli to koncert życzeń to mi by wystarczyło, żeby państwo polskie nie łupiło mnie ZUSem co miesiąc - będę wtedy szczęśliwym przedsiębiorcą ;)

januszek   18 #39 24.02.2015 11:37

@gowain: Policz to całorodzinnie. Mam na myśli sumę składek wpłacanych i sumę świadczeń wypłacanych Twojej rodzinie. Jak nie wyjdziecie na plus to stawiam Ci piwo ;P

En_der   9 #40 24.02.2015 11:40

@januszek: Wystarczy, że Sikorski to robił za cały naród - własnemi ustami. To niech teraz z Donaldem sobie ra.chuj'ą , ile, kiedy i gdzie :P

En_der   9 #41 24.02.2015 11:45

@gowain: Nie jesteś jedyny który opłaca ZUS, ale pewnie też nie stoisz z transparentem pod siedzibą tych złodziei, tylko w zębach nosisz kasę im co miesiąc.

PS.
A jak nie to ogół brodę i jajka -idź do przedszkola i uwierz w prawdę, którą poda ci pani przedszkolanka.

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #42 24.02.2015 11:48

@januszek: To stawiaj - w moim najbliższym kręgu rodzinnym 5 osób płaci składki min. 757,76zł społecznego, a tylko jedna wypłaca... ;)

januszek   18 #43 24.02.2015 12:07

@gowain: Jedna? Nie masz babć, dziadków? Jeśli odeszli to czy to co im wypłacono oraz zasiłek pogrzebowy doliczyłeś?

januszek   18 #44 24.02.2015 12:08

@En_der: Wartość Twojej faktografii jest żadna ;P

gowain   18 #45 24.02.2015 12:11

@januszek: Babcia, która nigdy nie pracowała więc i żadnej emerytury nie ma i dziadek, który emeryturę ma :) Jeżeli mowa o dziadkach, to musiałbym jeszcze doliczyć rodzeństwo moich rodziców i ich dzieci, które dawno pracują... więc robi się już 10 osób pracujących i 1 mająca emeryturę - mam iść dalej? ;)

-edit
A i dziadki od strony taty zmarli w wieku przedemerytalnym - więc emerytury żadnej nie pobrali. Zasiłek pewnie był, ale to akurat kropla w morzu wpłat :P

Autor edytował komentarz.
januszek   18 #46 24.02.2015 12:14

@gowain: Ja nie żartuję. Policz dokładnie wszystko. Sam się zdziwisz jak zobaczysz wynik ;)

gowain   18 #47 24.02.2015 12:16

@januszek: Ja też nie żartuję. Gwarantuję Ci, że moja rodzina wpłaca do ZUSu dużo więcej niż wyciąga.

januszek   18 #48 24.02.2015 12:20

@gowain: No to masz piwo :)

gowain   18 #49 24.02.2015 12:21

@januszek: Wolałbym zwolnienie z ZUSu, ale od biedy niech będzie :P

januszek   18 #50 24.02.2015 12:21

@gowain: Zwolnienie z ZUS? Jeśli rozwiniesz się w globalną korporację to da się i to załatwić ;P

En_der   9 #51 24.02.2015 12:36

@januszek: To tak samo jak z twoją racją, którą możesz sobie wykrzyczeć na puszczy :P

PS.

... a i tak będziesz razem z całym narodem skakał przez kijek - jak tresowany pudel w cyrku. Bezwzględnie jak władza ten kij wysoko uniesie :P

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #52 24.02.2015 12:47

@En_der: Uwielbiam jak ktoś pisze o tresowanych pudlach, a jeszcze przed chwilą twierdził, że ten tekst to same fakty... wolę dać się czasami manipulować i zdawać sobie z tego sprawę, niż być nieświadomie wodzonym za nos...

Autor edytował komentarz.
En_der   9 #53 24.02.2015 13:21

@gowain: Nie graj manipulacją kiedy brak ci argumentów. Ten tekst przynajmniej może komuś otworzy na coś oczy. Nawet jeśli zawiera pewne nieścisłości służy i tak lepiej idei normalności i przyzwoitości - niż to co ty starasz się zasugerować swoim cwaniactwem , pod niemal każdym wpisem. Jesteś zwykłym kibicem, kiedy jednak trzeba brać odpowiedzialność, to Ty i tobie podobni umywa ją rączki. I chowają w mieszkaniach. Nie wiem z jakiego powodu teksty o cukrzycy i innym dziadostwie trafiają na główną portalu, a takie nie. I nie pitol mi o czymś czego nie napisałem w takim sensie w jakim Ty byś to chciał przerobić na swój szczot -Panie cwany, bo nie masz do czynienia z durniem takim jak Over.

Autor edytował komentarz.
gowain   18 #54 24.02.2015 13:27

@En_der: Szczerze? Po stylu i poziomie komentarzy... całkiem spore podobieństwo...

"I nie pitol mi o czymś czego nie napisałem" vs "to są zebrane skrupulatnie do kupy przez autora fakty" - zaczynasz się pienić nie wiadomo czemu i atakujesz ad personam jak gówniarz - czyżby ktoś obnażył twoją hipokryzję i podatność na manipulacje?

januszek   18 #55 24.02.2015 13:28

@gowain: Nie karmmy trolla :)

gowain   18 #56 24.02.2015 13:31

@januszek: Kiedy ja lubię! ;)

En_der   9 #57 24.02.2015 13:44

@gowain: A co uważasz, że autor przygotowując ten tekst nie zbierał informacji? Tylko skopiował i wkleił- pewnie zresztą skrupulatnie to sprawdzałeś, tak samo jak mój profil po ostatniej wymianie zdań, pod innym artykułem. Tylko po jakiego?
PS.
Nie mam dłużej przyjemności dysputować z tobą i wydaje mi się, że to chyba Ty szukasz sobie w sieci takich overków , a nie oni ciebie. Czyżby jakaś dziedziczna dewiacja?

Autor edytował komentarz.
januszek   18 #58 24.02.2015 13:50

@gowain: Szkoda czasu na bicie piany. Ludzi, którzy z natury swojej wszystko i wszystkich kontestują mamy ostatnio zbyt dużo. Goście podniecają się historyczną już ACTA, kiedy dziś już wiadomo, że to była w wewnętrzna rozgrywka pomiędzy amerykańskimi korporacjami. Dziś mamy problem nadchodzącego TTIP oraz amerykańskiego Prezydenta, który w wywiadzie serwisu technologicznego jasno mówi, że Internet należy do amerykańskich korporacji. Goście podniecają się Estonią jako mityczną krainą z ich otwartystycznych utopii a ja mam wątpliwości w jakim punkcie jest obecnie Estonia, czy jest jeszcze krajem demokratycznym czy już dyktaturą technokratyczną z nadrzędnym wobec demokracji dogmatem "internetyzacji absolutnej"...

gowain   18 #59 24.02.2015 16:05

@En_der: a mi się wydaje, że za każdym razem nie możesz się opanować przed zastosowaniem argumentów ad personam, bo innych nie masz. Tak jak w poprzedniej dyspucie, tak i teraz miało to miejsce, więc proszę kolejny raz - nie znasz mnie, więc nie baw się w psychologa, bo marnie ci to idzie.

@januszek mnie też bawi "brandzlowanie się" ACTĄ, a w dodatku próbuję od wczoraj znaleźć jakikolwiek argument za zasadnością wstawienia zdjęcia z "parady" z jakimiś dzieciakami, którzy nie wiedzieć czemu mają transparent z napisem "Kurwa mać" - tym bardziej powoduje to śmieszność i absurdalność sytuacji. Dodam, że na owej paradzie było, tadam, tadam... 800 osób! Na ponad 2 mln zamieszkujące aglomerację górnośląską ;)

  #60 24.02.2015 16:23

@januszek: prawde powiedział Obama.
Internet powstał w USA. Do tego amerykańskiej firmy kontrolują 13 główych serwerów DNS. Merkel i reszta sitwy z Europy może sobie płakać do woli and tym tematem, ale nic z tym zrobić nie mogą. Biznes nie darowałby im takiej ingerencji w strukturę Internetu.

  #61 24.02.2015 17:01

W moim mieście wałki wyborcze też uznano za "demokratyczne". Żadna łasica.

Tekst świetny. Jeśli się ktoś bardzo oburza, to chyba ślepy jest.

Pablo_Wawa   9 #62 24.02.2015 19:35

Brawo @Quest-88! Świetny artykuł, nie spodziewałem się, że na blogu DP trafi się taka perełka. Poruszyłeś ważny temat, Twój wpis powinien przeczytać każdy przed wyborami. :)

  #63 24.02.2015 21:32

W przytoczonym wywiadzie o ACTA na pytania odpowiadał ROMAN Kuźniar a nie JAROSŁAW Kuźniar. To tak gwoli ścisłości.

dhor   8 #64 24.02.2015 21:51

No ładny tekst, fajnie ponarzekaliśmy sobie zgodnie z wielowiekową polską tradycją, ale co dalej?

Dzieją się rzeczy złe lub po prostu głupie. Jak reagować? Nie chodzić do wyborów to równie głupi wybór jak intestowanie w zamknięte rozwiązania. Chodzić i wybierać reprezentantów nie rozliczając ich potem z wykonanej pracy? Pisać protesty? Manifesty?

mikolaj_s   13 #65 24.02.2015 23:46

Bardzo trafne obserwacje. Świetny wpis.
W kwestii IT wpadki naszej władzy i to różnych dotychczasowych rządów są porażające. ACTA to przejaw arogancji, ale problem w tym, że ten temat nie został niestety skończony i dalej trwają negocjacje. Dobrze byłoby mieć taką władzę, która nie ulegnie naciskom USA i zadba o nasze interesy.

Niestety nasza scena polityczna uległa wypaczeniu. Teraz ludzie przestali głosować na partie tylko głosują przeciw określonym opcjom politycznym. Nie liczy się, że ci na których głosujemy robią zupełnie co innego niż obiecali, ważne, że "ONI" nie dojdą do władzy. Obecnie rządzący nie spełnili tylu obietnic, że trudno im w cokolwiek wierzyć. Inne partie pewnie też są teraz chętne do rzucania nic niewartych słów skoro nikt nikogo z tego tytułu nie rozlicza.
Osobiście staram się głosować na małe partie i kandydatów niezależnych. Szkoda, że większość ludzi woli dawać głos tym wszystkim politykom robiącym publicznie cyrk.

@dhor "Dzieją się rzeczy złe lub po prostu głupie. Jak reagować?"

Tak jak napisałem wyżej, przestać głosować na ten duopol polityczny, który niby walczy ze sobą, ale efekt jest taki, że jeden wspiera drugi w popularności. Liczy się tylko kibicowanie jeden z dwu opcji. To jest jak sport, a nie polityka. Jak widać oddawanie głosów nieważnych jest mało skuteczne, bo politycy potem wymyślają fałszowania.

Autor edytował komentarz.
januszek   18 #66 25.02.2015 10:44

@gowain: Mamy długą tradycję takich wyssanych z teorii spiskowych hejtów: http://polona.pl/item/3003520/1/ ;)

Songokuu   14 #67 08.03.2015 01:40

Świetne!

Takie typowe tl;dr ale warto :)

Quest-88   15 #68 08.03.2015 07:35

@Songokuu: Dzięki za dobre słowo. :) Pamiętaj też, że w żadnej gazecie nie znajdziesz tak wyczerpującego podsumowania rzeczywistości, bez reklam i bez paywalla. A teraz możesz polecić go znajomym. :P

Ps. dlaczego czytasz tasiemce po nocach zamiast spać? Masz za dużo wolnego czasu? :P

  #69 08.03.2015 22:09

Jeden z lepszych artykułów na tym portalu - jestem dumny z Waszego młodego pokolenia, że pomimo TVN-owskiej propagandy potraficie dojść do faktów.

Wszystkiego dobrego życzę autorowi i szczęścia w życiu - bo z takimi poglądami wszyscy dookoła tylko podkładają nogi. Szczególnie widzę w korporacjach w których pracowałem - lepiej się nie wychylać i wyznawać PO jeśli nadal chcesz mieć pracę...

A Streżyńska - to dzięki niej zawdzięczamy tani, szybki Internet, i jeszcze polski rynek telekomów. Najwidoczniej Orange się to nie spodobało.

Songokuu   14 #70 10.03.2015 19:00

@Quest-88: No z tym czasem to teraz mam jeszcze gorzej niż jak go nie miałem :)